WPROWADZENIE
1. Kościół, znawca tego co ludzkie, zawsze żywi zainteresowanie tym, co dotyczy
mężczyzny i kobiety. W ostatnim czasie wiele uwagi poświęcono godności kobiety,
jej prawom i obowiązkom wróżnych sektorach wspólnoty społecznej i kościelnej.
Kościół, przyczyniając się do pogłębienia tej fundamentalnej tematyki,
wszczególności przez nauczanie Jana Pawła II,1 staje wobecnym czasie
wobec wyzwań niektórych kierunkówmyślenia, których tezy często nie odpowiadają
autentycznym celom promowania kobiety.
Obecny dokument, po przedstawieniu i ocenie krytycznej niektórych współczesnych
koncepcji antropologicznych, zamierza ofiarować refleksje, inspirowane przez
elementy doktrynalne antropologii biblijnej — konieczne dla ochrony tożsamości
osoby ludzkiej— dotyczące kilku przesłanek właściwego zrozumienia
czynnego współdziałania wKościele i świecie mężczyzny i kobiety, przy
jednoczesnym rozpoznaniu im właściwej różnicy. Nadto, poniższe refleksje chcą
być punktem wyjścia wprocesie pogłębienia tematyki wewnątrz Kościoła, jak
również wpodejmowaniu dialogu ze wszystkimi ludźmi, mężczyznami i kobietami
dobrej woli, wszczerym poszukiwaniu prawdy i we wspólnym działaniu dla
rozwijania relacji coraz bardziej autentycznych.
I. PROBLEMATYKA
2. W ostatnich latach zarysowały się nowe tendencje wpodejmowaniu kwestii
feministycznej. Pierwsza z nich podkreśla wyraziście sytuację podporządkowania
kobiety wcelu wzbudzenia postawkontestacyjnych. Kobieta, by być sobą, czyni się
nieprzyjacielem mężczyzny. Wobec nadużyć władzy odpowiada ona strategią
poszukiwania władzy. Proces ten prowadzi do rywalizacji płci, wświetle której
jestestwo i rola jednej z płci są podejmowane na niekorzyść drugiej, co
wkonsekwencji wprowadza do antropologii zgubne pomieszanie, mające bezpośredni i
nieszczęsny wpływna strukturę rodziny.
Druga tendencja pojawia się jako konsekwencja powyższego procesu. By uniknąć
hegemonii jednej czy drugiej płci, próbuje się wykreślić różnice między nimi,
uznane za efekt warunkówhistoryczno-kulturowych. W takim zrównaniu różnica
cielesna, zwana płcią, zostaje zminimalizowana, natomiast wymiar
kulturowy, zwany rodzajem, jest uznany za nadrzędny i pierwszorzędny.
Zacieranie różnic czy dwoistości płci powoduje wielkie konsekwencje na różnych
poziomach. Taka antropologia, która chciała wspierać perspektywy
równouprawnienia kobiety, wyzwalając ją od wszelkiego determinizmu biologicznego,
wrzeczywi- stości zainspirowała ideologie, które promują, na przykład,
podważanie wartości rodziny wjej naturalnej cesze dwubiegunowości rodzicielskiej,
to znaczy tworzonej przez ojca i matkę, zrównanie homoseksualizmu z
heteroseksualizmem, nowy model seksualności polimorficznej.
3. Bezpośrednie korzenie powyższej tendencji znajdują się wkontekście kwestii
feministycznej, ale jej głębszej motywacji należy szukać wdążeniu osoby ludzkiej
do wyzwolenia się od swoich uwarunkowań biologicznych.2 Według tej
perspektywy antropologicznej natura ludzka nie zawierałaby wsobie cech, które
przynależałyby jej wsposób absolutny: każda osoba mogłaby albo nawet powinnaby
konstytuować się według swego upodobania, ponieważ byłaby wolna od wszelkiego
zdeterminowania związanego z jej istotowym ukonstytuowaniem.
Taka perspektywa ma wielorakie konsekwencje. Przede wszystkim umacnia ona tezę,
według której wyzwolenie kobiety powodowałoby krytykę Pisma Świętego, które
jakoby przekazało paternalistyczną koncepcję Boga opartą na kulturze zasadniczo
maskulistycznej. Po drugie owa tendencja uważałaby za nieważny i kompletnie bez znaczenia fakt,
że Syn Boży przyjął naturę ludzką płci męskiej.
4.Wobec takich prądówmyślowych, Kościół, oświecony wiarą wJezusa Chrystusa, mówi
raczej o czynnym współdziałaniu między mężczyzną i kobietą właśnie na
podstawie rozpoznania ich różnicy.
Dla lepszego zrozumienia fundamentu, znaczenia i konsekwencji tej odpowiedzi
należy powrócić choć po krótce do Pisma Świętego, bogatego także wludzką mądrość
i wktórym to owa odpowiedź ujawniła się progresywnie dzięki interwencji Boga dla
dobra ludzkości.3
II. PODSTAWOWE PRZESŁANKI
ANTROPOLOGII BIBLIJNEJ
5. Zasadniczą grupę tekstówbiblijnych do przeanalizowania stanowią trzy pierwsze
rozdziały Księgi Rodzaju. Znajdują się one «wkontekście tej “zasady” biblijnej,
według której prawda objawiona o człowieku na “obraz i podobieństwo Boga”
stanowi niezmienny fundament całej antropologii chrześcijańskiej».4
Pierwszy fragment (Rdz 1,1-2,4) ukazuje moc stwórczą Słowa Boga, które
dokonuje zróżnicowania wchaosie prymitywnym. Pojawiają się światło i ciemność,
morze i ziemia, dzień i noc, trawy i drzewa, ryby i ptaki, wszystko «według
swego rodzaju». Rodzi się świat uporządkowany wswoim zróżnicowaniu, które to, z
drugiej strony, jest także obietnicą uporządkowanych relacji. W tak
naszkicowanym generalnym obrazie znajduje się stworzenie człowieka. «Bóg rzekł:
Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam... Stworzył więc Bóg człowieka na
swój obraz, na obraz Boga go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę» (Rdz
1,26-27). Ludzkość jest tu przedstawiona jako zróżnicowana od pierwszego momentu swego
istnienia, wrelacji między mężczyzną i kobietą. Jest to ludzkość płciowa wswej
naturze, która zostaje zadeklarowana jednoznacznie «obrazem Boga».
6. Drugie opowiadanie o stworzeniu (Rdz 2,4-25) potwierdza wniepodważalny
sposób wagę różnicy płciowej. Stworzony przez Boga i umieszczony woddanym pod
jego pieczę ogrodzie, ten, który jest jeszcze określony pojęciem rodzajowym,
jako Adam, doświadcza samotności, której obecność zwierząt nie zdoła
pokonać. Potrzebuje on pomocy, która byłaby mu równa. To pojęcie nie
oznacza roli podporządkowania, ale określa pomoc życiową.5 Celem jest
wrzeczywistości pozwolić, by życie Adama nie zapadło się wkonfrontacji
sterylnej i, tym samym, śmiertelnej z samym sobą. Koniecznym jest wejście
wrelację z innym bytem, który byłby na jego poziomie. Tylko kobieta, stworzona z
tego samego «ciała» i przepełniona tym samym misterium, daje życiu ludzkiemu
przyszłość. Wyraża się to na poziomie ontologicznym wtym sensie, że stworzenie
kobiety przez Boga charakteryzuje ludzkość jako rzeczywistość relacjonalną. W
tym spotkaniu wyłania się także słowo, po raz pierwszy otwierające usta
mężczyzny wokrzyku zachwytu: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z
mego ciała» (Rdz 2,23).
«Niewiasta — napisał Ojciec Święty, odwołując się do tego tekstu z Księgi
Rodzaju — jest drugim “ja” we wspólnym człowieczeństwie. Od początku [mężczyzna
i kobieta] jawią się jako “jedność dwojga”, co oznacza wyjście z pierwotnej
samotności człowieka, wktórej nie znajdował on “pomocy do siebie podobnej” (Rdz
2,20). Czy chodzi tu tylko o “pomoc” wdziałaniu, w“czynieniu sobie ziemi
poddaną”? (por. Rdz 1,28). Z pewnością chodzi o towarzyszkę życia, z
którą mężczyzna jako z żoną może połączyć się, stając się z nią “jednym ciałem”
i opuszczając swego “ojca i matkę” (por. Rdz 2,24)».6
Żywotna różnica jest skierowana ku komunii i jest przeżywana wpokoju, co
wyrażone jest przez nagość: «chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie
odczuwali wobec siebie wstydu» (Rdz 2,25). W ten sposób, ciało ludzkie,
naznaczone znamieniem męskości albo żeńskości, «zawiera wsobie “od początku”
atrybut “małżeński”, to znaczy zdolność wyrażenia miłości: tej miłości
właśnie, wktórej człowiek-osoba staje się darem i — przez ten dar —
realizuje sam sens swego bytu i swego istnienia».7 Komentując
powyższe wersety Księgi Rodzaju, Ojciec Święty kontynuuje: «Przez tę swoją
charakterystykę, ciało jest wyrazem ducha i, wsamej tajemnicy stworzenia, jest
powołane do istnienia wkomunii osób, “na podobieństwo Boga”».8
W takiej perspektywie małżeńskiej wyjaśnia się sens prastarego opowiadania
Księgi Rodzaju, pozwalającego zrozumieć wjaki sposób kobieta, wswoim
autentycznym i najgłębszym bycie, istnieje «dla drugiego» (por. 1Cor
11,9): jest to stwierdzenie, które, będąc dalekim od pozorówalienacji, wyraża
jeden z zasadniczych aspektówpodobieństwa z Bogiem Trójcą, którego Osoby, wraz z
przyjściem Chrystusa, objawiają się wkomunii miłości między sobą. «W“jedności
dwojga”, mężczyzna i kobieta są od początku wezwani nie tylko do tego, aby
istnieć “obok siebie” czy nawet “razem z sobą”, ale są też powołani do tego,
aby bytować wzajemnie jedno dla drugiego... Tekst Księgi Rodzaju
2,18-25 wskazuje, iż małżeństwo jest pierwszym i poniekąd podstawowym wymiarem
tego wezwania. Choć nie jest jedynym. Całe dzieje człowieka na ziemi urzeczywistniają się
wramach tego powołania. Na zasadzie wzajemnego bycia “dla” drugiego, w“komunii”
osób, rozwija się wtych dziejach zamierzona przez Stwórcę integracja wsamym
człowieczeństwie (całej ludzkości) tego, co “męskie” i tego, co “kobiece”».9
W pełnej pokoju wizji, która zamyka drugie opowiadanie o stworzeniu pobrzmiewa
owo «bardzo dobre», które wpierwszym opowiadaniu wieńczyło stworzenie pierwszej
pary ludzkiej. Tu znajduje się centrum pierwotnego planu Boga i najgłębszej
prawdy o mężczyźnie i kobiecie, takich, jakimi Bóg ich pragnął i stworzył. Te
pierwotne wskazania Stwórcy, choć podważone i zaciemnione przez grzech, nigdy
nie będą mogły być anulowane.
7. Grzech pierworodny zniekształca sposób, wjaki mężczyzna i kobieta przyjmują i
przeżywają Słowo Boga i ich relację ze Stwórcą. Zaraz po powierzeniu im wdarze
ogrodu Bóg dał przykazanie pozytywne (por. Rdz 2,16), dopełnione przez
drugie, negatywne (por. Rdz 2,17), wktórym się wyraża do myślnie
zasadniczą różnicę istniejącą między Bogiem i ludzkością. Pod namową Węża, różnica ta zostaje podważona przez mężczyznę i kobietę. W
konsekwencji zostaje zakłócony sposób przeżywania ich różnicy płciowej.
Opowiadanie Księgi Rodzaju ustala wten sposób zależność przyczynowo-skutkową
między różnicami: tam, gdzie ludzkość uważa Boga za swego nieprzyjaciela,
relacja mężczyzny i kobiety ulega zdeprawowaniu. Kiedy ta ostatnia relacja
zostaje podważona, tym samym dostęp do oblicza Boga zostaje wystawiony na ryzyko
zatracenia.
W słowach, które Bóg kieruje do kobiety wnastępstwie grzechu wyraża się wsposób
lapidarny, jednak nie mniej poruszający, natura relacji, jakie rodzą się wtej
sytuacji między mężczyzną i kobietą: «ku twemu mężowi będziesz kierowała swe
pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą» (Rdz 3,16). Będzie to związek,
wktórym miłość zostanie często wynaturzona do zwykłego poszukiwania samego
siebie, do więzi ignorującej i zabijającej prawdziwą miłość, zastępując ją
swoistą grą dominacji jednej płci nad drugą. Historia ludzkości notuje
niezaprzeczalnie fakty uwidaczniające otwarcie się na potrójną pożądliwość
wspomnianą przez Świętego Jana, który mówi o pożądliwości ciała, pożądliwości
oczu i pysze tego żywota (por. 1J 2,16). W tej tragicznej sytuacji
zostają zagubione i równość, i respekt, i miłość, których, według planu Boga,
wymaga związek mężczyzny i kobiety.
8. Przypomnienie tych zasadniczych tekstówpozwala przywołać kilka podstawowych
danych antropologii biblijnej.
Przede wszystkim należy podkreślić osobowy charakter istoty ludzkiej. «Człowiek
jest osobą, wrównej mierze mężczyzną i kobietą: oboje wszakże zostali
stworzeni na obraz i podobieństwo Boga osobowego».10 Równa godność
osób realizuje się wkomplementarności fizycznej, psychologicznej i ontologicznej,
dając miejsce dla harmonijnej «jedno-dwoistości» relacjonalnej, którą tylko
grzech i «struktury grzechu» wpisane wkulturę uczyniły potencjalnie
konfliktualną. Antropologia biblijna sugeruje, aby do problemów, które na
poziomie publicznym czy też prywatnym dotykają różnicy płci, podchodzić
wkontekście relacji, a nie konkurencji czy rywalizacji.
Poza tym należy podkreślić wagę i sens różnicy płci jako rzeczywistości głęboko
wpisanej wmężczyznę i kobietę: «Płciowość charakteryzuje mężczyznę i kobietę nie
tylko na poziomie fizycznym, ale także na poziomie psychologicznym i duchowym,
znacząc każde ich wyrażenie».11 Różnica ta nie może być zredukowana
do samego i nic nieznaczącego faktu biologicznego, ale jest «podstawowym
elementem osobowości, jej sposobem bycia, manifestowania siebie, komunikowania z
innymi, czucia, wyrażania i przeżywania miłości ludzkiej».12 Owa
zdolność miłości, znak i obraz Boga Miłości, znajduje swój wyraz wmałżeńskiej
cesze ciała, wktórym zapisana jest męskość i żeńskość osoby ludzkiej.
Jest to antropologiczny wymiar płciowości, nierozerwalny z wymiarem teologicznym.
Stworzenie ludzkie wswej jedności duszy i ciała jest od samego początku
istnienia zdefiniowane przez relację z różnym-od-siebie. Ta relacja prezentuje się zawsze jako dobra i jednocześnie jako niedoskonała.
Jest dobra dobrocią pierwotnej myśli Boga od pierwszej chwili stworzenia. Jest
ona jednak również zafałszowana przez odwrócenie się ludzkości od Boga, mające
swe źródło wgrzechu. Jednakże ta niedoskonałość nie odpowiada ani autentycznemu
początkowemu planowi Boga co do mężczyzny i kobiety, ani prawdzie o relacji płci.
Wkonsekwencji ta dobra, choć zraniona relacja, potrzebuje uzdrowienia.
Jakie mogą być drogi tego uzdrowienia? Traktowanie i analizowanie
problemówzwiązanych z relacją płci jedynie przez pryzmat sytuacji skażonej przez
grzech skierowałoby niechybnie myśl ku powrotowi do błędówprzedstawionych
powyżej. Należy więc przezwyciężyć logikę grzechu i szukać drogi wyjścia, która
pozwoliłaby wymazać ją z serca człowieka grzesznego. Jasne wskazanie wtym
względzie jest ofiarowane wBożej zapowiedzi Zbawiciela, wktórej uczestniczą «niewiasta»
i jej «plemię» (por. Rdz 3,15). Jest to obietnica, której realizacja
będzie poprzedzona długim przygotowaniem na przestrzeni dziejów.
9. Jedno z pierwszych zwycięstwnad złem jest przedstawione whistorii Noego,
człowieka sprawiedliwego, który prowadzony przez Boga uchronił się przed potopem
wraz ze swoją rodziną i z różnymi rodzajami zwierząt (por. Rdz 6-9).
Jednak przede wszystkim wBożym wyborze Abrahama i jego potomstwa (por. Rdz
12,1nn.) nadzieja zbawienia zostaje potwierdzona. Bóg zaczyna wten sposób
odkrywać swoje oblicze, ażeby przez naród wybrany ludzkość podjęła drogę
podobieństwa do Boga, to znaczy drogę świętości, czyli przemiany serca. Wśród
wielu sposobów, na jakie Bóg objawiał się swemu ludowi (por. Hbr 1,1),
wswej długiej i cierpliwej pedagogii, istnieje także ciągłe odwołanie do tematu
przymierza mężczyzny i kobiety. Jest to paradoksalne, jeśli wziąć pod uwagę
dramat przywołany przez Księgę Rodzaju i jego powtórzenie bardzo konkretne
wczasach proroków, jak i pełne wątpliwości pomieszanie między sacrum a
seksualnością wreligiach, które otaczały Izraela. Jednocześnie jednak ta
symbolika wydaje się konieczna dla zrozumienia sposobu wjaki Bóg kocha swój lud:
Bóg daje się poznać jako Oblubieniec, który kocha Izraela, swą Oblubienicę.
Jeśli wtej relacji Bóg jest przedstawiony jako «Bóg zazdrosny» (por. Wj
20,5; Na 1,2) a Izrael oskarżony jako Małżonka «cudzołożna» albo «nierządna»
(por. Oz 2,4-15; Ez 16,15-34) motywem tego jest nadzieja,
umocniona przez słowo proroków, która zawiera się wtym, by ujrzeć nową Jeruzalem
jako małżonkę doskonałą: «jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy
ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą
się rozraduje» (Iz 62,5). Odrodzona «przez sprawiedliwość i prawo, przez
miłość i miłosierdzie» (Oz 2,21), ta, która oddaliła się, by szukać życia
i szczęścia wfałszywych bogach, powróci i, Temu, który mówi do jej serca, «będzie
tak uległa jak za dni swej młodości» (Oz 2,17) i usłyszy jak jej wyzna: «małżonkiem
twoim jest twój stworzyciel» (Iz 54,5). W istocie jest to ten sam element,
który się wyraża, analogicznie do misterium dzieła, które Bóg realizuje przez
męską postać Sługi cierpiącego, gdy Księga Izajasza przywołuje kobiecą postać
Syjonu przyodzianą wtranscendencję i świętość, służącą jako prorocka zapowiedź
zbawienia przeznaczonego dla Izraela.
Pieśń nad pieśniami stanowi bez wątpienia uprzywilejowany przekaz, który opiera
się na tym sposobie objawienia. Przez słowa jak najbardziej ludzkiej miłości,
celebrującej piękno ciał tak jak i szczęście wzajemnego poszukiwania się, wyraża
się miłość Boga do swego ludu. Kościół nie pomylił się więc, gdy, używając tych
samych wyrażeń, rozpoznał tajemnicę swej więzi z Chrystusem wśmiałym
zjednoczeniu tego, co jest jak najbardziej ludzkie z tym, co jest jak
najbardziej boskie.
Na przestrzeni całego Starego Testamentu formuje się historia zbawienia, która
służy się i angażuje jednocześnie uczestnictwo elementu męskiego i żeńskiego.
Pojęcia małżonka i małżonki albo też przymierza, przez które wyraża się dynamika
zbawienia, choć mają ewidentnie wymiar metaforyczny, przedstawiają więcej niż
tylko proste metafory. Te małżeńskie wyrażenia dotykają samej natury relacji,
jaką Bóg stworzył ze swoim ludem, nawet jeśli ta relacja jest głębsza od tego,
co można przeżyć wludzkim doświadczeniu małżeńskim. Podobnie dotyczy to
konkretnych warunkówodkupienia przez sposób, wjakim zapowiedzi prorockie, takie
jak te Izajasza, ujmują rolę męską i żeńską wobietnicy i obrazie dzieła
zbawienia, które Bóg realizuje. To zbawienie kieruje lektora ku figurze męskiej
Sługi cierpiącego, jak też ku figurze kobiecej Syjonu. Proroctwa Izajasza wszak
przeplatają tę figurę z figurą Sługi Boga, jeszcze przed przedstawieniem,
wkonkluzji księgi, tajemniczej wizji Jeruzalem, która rodzi lud wjednym tylko
dniu (por. Iz 66,7-14), proroctwo wielkiej nowości, jaką Bóg realizuje (por.
Iz48,6-8).
10. W Nowym Testamencie wszystkie te figury znajdują swoje wypełnienie. Z jednej
strony Maryja, jako wybrana córa Syjonu, wswej żeńskości koronuje i przemienia
kondycję Izraela/Małżonki, woczekiwaniu dnia jej zbawienia. Z drugiej zaś,
męskość Syna pozwala na rozpoznanie jak Jezus przyjmuje wswej osobie wszystko
to, co symbolizm staro-testamentalny przypisał miłości Boga do swojego ludu,
wyrażony jako miłość małżonka do jego małżonki. Figury Jezusa i Maryi, Jego
Matki, nie tylko zapewniają kontynuację Starego Testamentu z Nowym, ale go
przewyższają, jako że wraz z Jezusem Chrystusem objawia się —jak mówi Święty
Ireneusz — «wszelka nowość».13
Ten aspekt jest podkreślony wszczególny sposób przez Ewangelię św. Jana. Na przykład, wscenie wesela wKanie, Jezus zostaje nakłoniony przez swoją
matkę, nazwaną «kobietą», do ofiarowania jako znaku nowego wina przyszłych
zaślubin z ludzkością (por. J2,1-12). Te zaślubiny mesjańskie zrealizują
się na krzyżu gdzie, również wobecności matki, wskazanej jako «kobieta»,
wypłynie z otwartego serca Ukrzyżowanego krew/wino Nowego Przymierza (por. J
19,25- 27.34).14 Nie ma więc nic nadzwyczajnego wtym, że Jan
Chrzciciel, zapytany o własną tożsamość, przedstawi się jako «przyjaciel
oblubieńca», który raduje się słysząc głos oblubieńca i musi umniejszyć się
wobec jego przyjścia: «Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel
oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje największej radości na głos
oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu. Potrzeba, by On wzrastał, a ja
się umniejszał» (J 3,29-30).15
W swej działalności apostolskiej Paweł pogłębia małżeńskie znaczenie odkupienia,
określając życie chrześcijańskie jako tajemnicę oblubieńczą. Pisze do wspólnoty
Kościoła wKoryncie przez niego założonej: «Jestem o was zazdrosny boską
zazdrością. Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić
Chrystusowi jako czystą dziewicę» (2Kor 11,2).
W Liście do Efezjan relacja oblubieńcza między Chrystusem a Kościołem zostaje
ponownie podjęta i pogłębiona wcałej rozciągłości. W Nowym Przymierzu
Oblubienicą ukochaną jest Kościół, i — jak naucza Ojciec Święty w Liście do
rodzin — «ta oblubienica wsłowach Listu do Efezjan uobecnia się wkażdym
ochrzczonym i jest jak osoba, która staje przed swym Oblubieńcem: “Umiłował
Kościół i wydał za niego samego siebie... aby osobiście stawić przed sobą
Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego,
lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5,25-27)».16
Medytując więc nad relacją mężczyzny i kobiety taką, jaka jest opisana wmomencie
stworzenia świata (por. Rdz 2,24), Apostoł głosi z mocą: «Tajemnica to
wielka: a ja mówię wodniesieniu do Chrystusa i do Kościoła!» (Ef 5,32).
Miłość mężczyzny i kobiety przeżywana wmocy życia ochrzczonych staje się
sakramentem miłości Chrystusa i Kościoła, świadectwem danym tajemnicy wierności
i jedności, zktórej rodzi się «nowa Ewa» i którą sam Kościół żyje wswej wędrówce
na ziemi, oczekując pełni wiecznych zaślubin.
11. Uczestnicząc wmisterium paschalnym i będąc żywymi znakami miłości Chrystusa i
Kościoła, małżonkowie chrześcijańscy są odnowieni wich sercu i mogą uniknąć
relacji naznaczonych pożądliwością i tendencją do podporządkowania, które rozłam
z Bogiem z powodu grzechu wprowadził wpierwszą parę małżonków. Dla nich dobro
miłości, do której ludzkie zranione pragnienie zachowało tęsknotę, objawia się
wnowych możliwościach. To wtym świetle Jezus wobec pytania o rozwód (por. Mt
19,3-9), może przypomnieć wymogi przymierza między mężczyzną i kobietą,
jakie Bóg zechciał na początku, to znaczy przed grzechem, który usprawiedliwiał
późniejsze przyzwolenia prawa mojżeszowego. Dalekim będąc od nałożenia jakiegoś
nakazu bezdusznego i zniewalającego, nauczanie Jezusa o rozwodzie jest
wrzeczywistości obwieszczeniem «dobrej nowiny» o wierności mo- cniejszej niż
grzech. W mocy zmartwychwstania jest możliwym zwycięstwo wierności nad
słabościami, nad doznanymi ranami i grzechami małżonków. Własce Chrystusa, która
odnawia serce, mężczyzna i kobieta zostają uzdolnieni do wyzwolenia się z
grzechu i do poznania radości wzajemnego daru z siebie.
12. «Wy wszyscy bowiem... ochrzczeni wChrystusie, przyoblekliście się wChrystusa...
nie ma już mężczyzny ani kobiety», pisze św. Paweł do Galatów(3,27-28). Apostoł
nie neguje wtym miejscu różnicy między mężczyzną i kobietą, którą winnym miejscu
uważał za należącą do planu Boga. To, co chce powiedzieć oznacza raczej:
wChrystusie rywalizacja, nieprzyjaźń i przemoc, które wynaturzają relację
mężczyzny i kobiety są możliwe do przezwyciężenia i już przezwyciężone. W tym
sensie jest lepiej niż kiedykolwiek wyrażona różnica między mężczyzną i kobietą,
która zresztą towarzyszy aż do końca objawieniu biblijnemu. W ostatecznej
godzinie teraźniejszej historii, gdy wApokalipsie św. Jana wyłaniają się «niebo
nowe» i «ziemia nowa» (Ap 21,1), wwizji zostaje przedstawiona Jeruzalem o
kobiecych rysach «przystrojona jak oblubienica zdobna wklejnoty dla swego męża»
(Ap 21,2). Samo Objawienie zamyka się słowami Małżonki i Ducha, którzy
wzywają przybycia Oblubieńca: «Przyjdź, Panie Jezu» (Ap 22,20).
Męskość i żeńskość są objawione jako przynależne ontologicznie stworzeniu
i dlatego też są przeznaczone, aby trwać poza czasem teraźniejszym,
oczywiście wprzemienionej formie. W ten sposób cechują one miłość, która «nigdy
nie ustaje» (1Kor 13,8), choć zostanie zatracony wyraz czasowy i ziemski
płciowości, przystosowany do życia znaczonego zradzaniem i śmiercią. Dla tej
przyszłej formy egzystencji męskości i żeńskości, celibat dla Królestwa Bożego
chce być znakiem prorockim. Dla tych, którzy wnim żyją, antycypuje on
rzeczywistość życia, które choć pozostanie życiem mężczyzny i kobiety, nie
będzie już poddane ograniczeniom obecnym wrelacji małżeńskiej (por. Mt22,30).
Dla tych, którzy żyją wmałżeństwie, ów stan celibatu staje się przypomnieniem i
proroctwem wypełnienia się, które ich relacja znajdzie wspotkaniu z Bogiem
twarzą wtwarz.
Zróżnicowani od początku stworzenia i pozostający takimi na całą wieczność,
mężczyzna i kobieta włączeni wmisterium paschalne Chrystusa, nie postrzegają
więc już więcej różnic jako motywu ich niezgody, które trzeba przezwyciężyć
poprzez ich negację albo przez ich spłycenie, ale jako możliwości współdziałania
o które należy się troszczyć we wzajemnym poszanowaniu odrębności. Tutaj
otwierają się nowe horyzonty dla zrozumienia najgłębszej godności kobiety i jej
roli wspołeczności ludzkiej i wKościele.
III. AKTUALNOŚĆ WARTOŚCI KOBIECYCH
WŻYCIU SPOŁECZNOŚCI
13. Wśród podstawowych wartości związanych z konkretnym życiem kobiety jawi się
to, co zostało nazwane jej «zdolnością drugiego». Wbrewpewnym prądom
feministycznym, które roszczą wymagania «dla samej siebie», kobieta zachowuje
bardzo silną intuicję, że to, co najlepsze wjej bycie stanowią działania
skierowane na zradzanie drugiego, jego wzrost i ochronę.
To przeświadczenia związane jest z jej zdolnością fizyczną do dawania życia.
Przeżywana lub tylko potencjalna, owa zdolność jest rzeczywistością, która
fundamentalnie formuje osobowość kobiecą. Pozwala jej bardzo szybko zdobyć
dojrzałość, przeświadczenie o wartości życia i odpowiedzialność za nie. Rozwija
wniej poczucie i szacunek dla konkretówrzeczywi- stości, co przeciwstawia się
abstrakcji często śmiertelnej dla egzystencji osób i społeczności. To ona,
wreszcie, nawet wsytuacjach najbardziej zdesperowanych, czego historia
przeszłości i teraźniejszości jest świadkiem, posiada jedyną wswoim rodzaju
zdolność do przeciwstawienia się przeciwnościom, do czynienia życia możliwym
mimo sytuacji nawet ekstremalnych, do pielęgnowania tego odważnego poczucia
przyszłości i, na koniec, do opamiętywania ze łzami wartości ka-żdego życia
ludzkiego.
Choć macierzyństwo jest kluczowym elementem do zrozumienia kobiecej tożsamości,
nie pozwala ono na traktowanie kobiety tylko z punktu widzenia biologicznej
prokreacji. Można napotkać wtej kwestii poważne nadużycia, które podkreślają
rozrodczość bio- logiczną z punktu widzenia czysto witalistycznego, któremu
często towarzyszy niebezpieczne lekceważenie kobiety. Chrześcijańskie powołanie
do dziewictwa, odważne wporównaniu z tradycją staro-testamentalną i wymogami
wielu społeczności ludzkich, posiada pod tym względem wielką wagę.17
Ono podważa radykalnie wszelkie zakusy by zredukować wizję kobietę do
posłannictwa, które byłoby jedynie czysto biologicznym. Tak jak dla dziewictwa
fizyczne macierzyństwo jest przypomnieniem, że nie istnieje powołanie
chrześcijańskie, jak tylko wkonkretnym darze z siebie dla drugiego, tak też
macierzyństwo fizyczne otrzymuje od dziewictwa przywołanie o jego fundamentalnym
wymiarze duchowym: nie wystarczy dać fizycznie życia, by móc mówić o prawdziwym
zrodzeniu drugiego. Znaczy to, że macierzyństwo może znaleźć swoje formy pełnej
realizacji także tam gdzie nie ma fizycznej prokreacji.18
W takiej perspektywie należy rozumieć niezastąpioną rolę kobiety we wszystkich
aspektach życia rodzinnego i społecznego, które dotyczą relacji międzyludzkich i
troski o drugiego. Ten aspekt wyraża się jasno wtym, co Jan Paweł II nazwał
geniuszem kobiety.19 Określa ono przede wszystkim aktywną
obecność, opartą na zasadzie stanowczości, wrodzinie, «społeczności pierwotnej
i, wpewnym sensie, “nadrzędnej”»,20 bo właśnie tu, ponad wszystko,
formuje się oblicze całego ludu, ponieważ tu jej członkowie zdobywają podstawowe
nauczanie. W rodzinie uczą się kochać na tyle, na ile są bezinteresownie
kochani; uczą się szanować każdą inną osobę na tyle, na ile sami są szanowani,
uczą się poznawać oblicze Boga na tyle na ile pierwsze Jego objawienie otrzymają
od matki i ojca zatroskanych o swe potomstwo. Za brak tych rodzinnych,
podstawowych doświadczeń formacyjnych wkażdym przypadku cierpi całe
społeczeństwo i które to ze swej strony rodzi różnorakie formy przemocy. To
wszystko pociąga za sobą również obecność kobiet wświecie pracy i organizacji
społecznych, a także dostęp do odpowiedzialnych funkcji, które dają możliwość
wpływania na polityki narodowe i promowania nowych rozwiązań
problemówekonomicznych i społecznych.
W tej kwestii nie można jednak zapomnieć, że powiązanie funkcji rodzinnej i
zawodowej przyjmuje, wprzypadku kobiety, cechy charakterystyczne odmienne niż
wprzypadku mężczyzny. Powstaje problem harmonizowania ustawodawstwa i
organizacji pracy wraz z wymogami misji kobiety pośród rodziny. Nie jest to
kwestia tylko natury prawnej, ekonomicznej i organizacyjnej, ale przede
wszystkim kwestia mentalności, kultury i szacunku. Wymagane jest wszakże
odpowiednie dowartościowanie pracy wykonywanej przez kobiety wrodzinie. W ten
sposób kobiety, które same tego pragną, będą mogły ofiarować cały swój czas na
pracę wdomu, nie będąc przez to społecznie dyskryminowane i ekonomicznie
pokrzywdzone, te natomiast, które pragną wykonywać i inne prace będą mogły to
czynić wgodzinach odpowiednich, bez stawania wobec dylematu poświęcania ich
życia rodzinnego albo poddając się sytuacji notorycznego stresu, który
nie ułatwia ani równowagi osobistej, ani harmonii rodzinnej. Jak napisał Jan
Paweł II, «przyniesie to chlubę społeczeństwu, jeśli — nie ograniczając wolności
matki, nie dyskryminując jej psychologicznie lub praktycznie, nie pogarszając
jej sytuacji wzestawieniu z innymi kobietami — umożliwi kobiecie-matce oddanie
się trosce o wychowanie dzieci, odpowiednio do zróżnicowanych potrzeb ich
wieku».21
14. Należy pamiętać, że przywołane tu wartości feministyczne, są nade wszystko
wartościami ludzkimi: sytuacja człowieka, mężczyzny i kobiety, stworzonych na
obraz Boga, jest jedna i niepodzielna. Tylko dlatego, że kobiety są bardziej
bezpośrednio wharmonii z tymi wartościami, mogą one być przywołaniem i znakiem
uprzywilejowanym. W ostatecznej analizie jednak, każdy byt ludzki, mężczyzna i
kobieta, jest przeznaczony do bycia «dla drugiego». W tej perspektywie to co
nazywa się «żeńskością» jest więcej niż tylko prostym atrybutem płci żeńskiej.
Słowo to oznacza wrzeczywistości fundamentalną zdolność ludzką do życia dla
drugiego i dzięki drugiemu.
Promowanie kobiety wspołeczeństwie musi być zrozumiane i upragnione, jako
humanizacja realizowana przez wartości odkryte dzięki kobietom. Każda
perspektywa, która wprowadza walkę płci jest tylko iluzją i niebezpieczeństwem:
doprowadziłaby jedynie do sytuacji segregacji i rywalizacji między mężczyznami i
kobietami, i promowałaby solipsyzm, który się żywi fałszywą koncepcją wolności.
Bez żadnych przesądówco do wysiłkówwpromowaniu praw, do których kobiety mogą
dążyć wspołeczeństwie i wrodzinie, te uwagi chcą skorygować tendencję, która
uważałaby mężczyzn za wrogówdo pokonania. Relacja mężczyzna-kobieta nie może
odkrywać sobie właściwego stanu wswego rodzaju przeciwstawieniu, podejrzliwym i
samoobronnym. Trzeba by ta realcja była przeżywana wpokoju i wszczęściu
wzajemnej miłości.
Na poziomie bardziej konkretnym polityki społeczne — edukacyjne, rodzinne,
pracownicze, dostępu do usług, uczestnictwa wspołeczności cywilnej — jeśli, z
jednej strony, muszą zwalczać każdą niesprawiedliwą dyskryminację płci, z
drugiej, powinny umieć podejmować aspiracje i identyfikować potrzeby każdego.
Obronę i promowanie równej godności i wspólnych wartości osobowych należy
harmonizować z uważnym rozpoznaniem różnic i wzajemności tam, gdzie jest to
wymagane dla realizacji własnego człowieczeństwa wmęskości i wkobiecości.
IV. AKTUALNOŚĆ WARTOŚCI KOBIECYCH WŻYCIU KOŚCIOŁA
15. Jeśli chodzi o Kościół, znaczenie kobiety jest bardziej niż kiedykolwiek
centralne i ważne. Związane jest to z istotą Kościoła, którą otrzymuje on od
Boga i przyjmuje we wierze. To owa tożsamość «mistyczna», głęboka, wsobie
podstawowa musi być zachowana wrefleksji na temat właściwych ról mężczyzny i
kobiety wKościele.
Od pierwszych wiekówchrześcijaństwa, Kościół uważa się za wspólnotę, narodzoną z
Chrystusa i związaną z nim przez relację miłości, której doświadczenie
oblubieńcze jest najlepszym wyrazem. Stąd pierwszym zadaniem Kościoła jest
pozostawać wprzestrzeni tajemnicy miłości Boga, ukazanej wJezusie Chrystusie,
kontemplując ją i celebrując. W tym względzie figura Maryi jest dla Kościoła
podstawowym odniesieniem. Posługując się obrazem metafory, można powiedzieć, że
Maryja ukazuje się Kościołowi jako zwierciadło, wktórym jest On zaproszony do
rozpoznania swej tożsamości oraz dyspozycji serca, intencji i czynów, których
Bóg od niego oczekuje.
Egzystencja Maryi jest wezwaniem dla Kościoła do zakorzeniania swego bytu
wsłuchaniu i przyjmowaniu Słowa Boga, jako że wiara jest nie tyle poszukiwaniem
Boga przez człowieka, ale raczej uznaniem przez człowieka, że to Bóg przychodzi
do niego, nawiedza go i mówi doń. Ta wiara, przez którą «dla Boga nie ma nic
niemożliwego» (por. Rdz 18,14; Łk1,37), żyje i pogłębia się
wposłuszeństwie pokornym i umiłowanym, z którym Kościół potrafi mówić do Ojca:
«Niech mi się stanie według twego słowa» (Łk 1,38). Wiara wciąż odsyła do
Jezusa — «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie» (J 2,5) — i towarzyszy
Jezusowi wJego drodze aż pod krzyż. Maryja, wgodzinie najgłębszych ciemności,
trwa odważnie wwierności, z jedyną pewnością zaufania Słowu Boga.
Od Maryi Kościół uczy się poznawać wintymno- ści Chrystusa. Maryja, która nosiła
na swoich rękach małe dziecię wBetlejem, uczy poznawać nieskończoną pokorę Boga.
Ona, która przyjęła na swe ręce martwe ciało Jezusa zdjęte z krzyża, ukazuje
Kościołowi jak ogarnąć wszystkie istnienia dotknięte wtym świecie przez przemoc
i grzech. Od Maryi Kościół uczy się znaczenia mocy miłości, jaką Bóg wyraża i
objawia wżyciu Swego Syna umiłowanego: «rozproszył py- szniących się zamysłami
serc swoich... wywyższył pokornych» (Łk 1,51-52). To od Maryi uczniowie
Chrystusa uczą się sensu i piękna zgłębiania wnieustannym uwielbieniu wielkich
dzieł Bożych: «Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny» (Łk 1,49). Uczą się
oni, że są na świecie dla przechowywania pamięci tych «wielkich rzeczy» i dla
czuwania woczekiwaniu dnia Pana.
16. Patrzeć na Maryję i naśladować ją nie oznacza jakoby popchnąć Kościół do
pasywności inspirowanej przezwycieżoną koncepcją feminizmu i do zepchnięcia go
ku nieefektywności i niebezpiecznej słabości, wświecie wktórym to co się liczy
to przede wszystkim dominacja i władza. Natomiast droga Chrystusa nie jest drogą
dominacji (por. Fil 2,6), ani drogą władzy, jak ją rozumie świat (por.
J 18,36). Od Syna Bożego można się uczyć jak ta «bierność» jest
wrzeczywistości drogą miłości, jest mocą królewską, która pokonuje przemoc, jest
«cierpieniem» które zbawia świat od grzechu i od śmierci odradzając ludzkość.
Powierzając apostoła Jana swej Matce, Ukrzyżowany zaprasza swój Kościół do
uczenia się od Maryi tajemnicy miłości, która zwycięża.
Dalekim od istoty Kościoła byłoby przypisywanie mu jestestwa bazującego na
przypadkowym tylko modelu żeńskości, natomiast odwołanie do Maryi z jej
zdolnością słuchania, przyjmowania, pokory, wierności, uwielbienia i
oczekiwania, sytuuje Kościół wciągłości duchowej historii Izraela. Takie
postępowanie, wJezusie i przez Niego, staje się powołaniem każdego ochrzczonego.
Abstrahując od uwarunkowań, stanówżycia, różnorodnych powołań, z albo bez
odpowiedzialności publicznych, taki sposób postępowania determinuje podstawowy
aspekt tożsamości życia chrześcijańskiego. Chociaż owo nastawienie powinno być
typowym dla każdego ochrzczonego, wrzeczywistości charakteryzuje kobietę ze
szczególną intensywnością i naturalnością. W ten sposób kobiety mają do
spełnienia rolę o najwyższej wadze wżyciu ekle- zjalnym, przypominając ową
dyspozycję wszystkim ochrzczonym i wswoisty i jedyny sposób przyczyniając się do
ukazywania prawdziwego oblicza Kościoła, oblubienicy Chrystusa i matki
wierzących.
W tej perspektywie rozumie się także, dlaczego fakt święceń kapłańskich
zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn22 nie przeszkadza zgoła
kobietom wdostępie do samego serca życia chrześcijańskiego. Są one powołane do
bycia dla wszystkich chrześcijan niezastąpionymi wzorami i świadkami tego jak
Oblubienica musi odpowiadać miłością na miłość Oblubieńca.
ZAKOŃCZENIE
17. W Jezusie Chrystusie wszystko stało się nowe (por. Ap 21,5).
Odrodzenie własce nie jest jednak możliwe bez nawrócenia serc. Wpatrując się
wJezusa i wyznając go jako Pana, chodzi o rozpoznanie drogi miłości
zwyciężającej grzech, do której zaprasza on swoich uczniów.
W ten sposób relacja mężczyzny z kobietą przemienia się i potrójna pożądliwość,
o której mówi Pierwszy List św. Jana (por. 1J 2,16) przestaje być siłą
niszczycielską. Trzeba przyjąć świadectwo dane przez życie kobiet, jako
objawienie wartości bez których ludzkość zamknęłaby się wsamowystarczalności,
wsnach o władzy i wtragedii przemocy. Także kobieta, ze swej strony, musi
pozwolić się nawrócić i rozpoznać szczególne charakterystyczne wartości wielkiej
zdolności miłości drugiego, jakich jej kobiecość jest nosicielką. W obu
przypadkach chodzi zasadniczo o nawrócenie ludzkości do Boga wtaki sposób, że
mężczyzna i kobieta poznają Boga jako ich «pomoc», jako Stwórcę pełnego
łagodności i jako Odkupiciela, który «tak umiłował świat, że Syna swego
Jednorodzonego dał» (J 3,16).
Takie nawrócenie nie może się dokonać bez pokornej modlitwy, by od Boga otrzymać
ową czystość wzroku, która rozpoznaje własny grzech i zarazem łaskę, która z
niego uzdrawia. W sposób szczególny trzeba przyzywać Dziewicy Maryi, kobiety
według Bożego serca, «błogosławionej między niewiastami» (por. Łk 1,42),
wybranej dla objawienia ludzkości, mężczyznom i kobietom, czym jest droga
miłości. Tylko tak może wyłonić się wkażdym mężczyźnie i wkażdej kobiecie,
wkażdym według łaski właściwej stanowi, ten «obraz Boga» który jest Jego świętą
podbizną i którym są naznaczeni (por. Rdz 1,27). Tylko tak ludzkość może
odnaleźć drogę pokoju i zachwytu, których świadkiem jest tradycja biblijna
wwersetach Pieśni nad pieśniami wobrazie świętowania jedynej radości i ciałem i
sercem.
Kościół oczywiście zna moc grzechu, która działa wjednostkach i wspołeczności, i
który czasem mógłby się przyczynić do desperacji co do dobra wspólnoty
małżonków. Ale przez swoja wiarę wChrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego,
zna on jeszcze lepiej moc przebaczenia i daru z siebie pomimo wszelkich ran i
wszelkich niesprawiedliwości. Pokój i zachwyt, które on wskazuje wzaufaniu
mężczyznom i kobietom dzisiejszego czasu są pokojem i wspaniało- ścią ogrodu
zmartwychwstania, które oświeciło nasz świat i całą jego historię objawieniem,
że «Bóg jest miłością» (1J 4,8.16).
Jego Świątobliwość Jan Paweł II, wczasie audiencji udzielonej niżej podpisanemu
Kardynałowi Prefektowi, zatwierdził niniejszy List, uchwalony na zebraniu
plenarnym Kongregacji Nauki Wiary, i nakazał jego opublikowanie.
Rzym, wsiedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 31 maja 2004 r., wŚwięto Nawiedzenia
Najświętszej Maryi Panny.
+ Joseph Kard. Ratzinger
Prefekt
+ Angelo Amato, SDB
Arcybiskup tytularny Sila
Sekretarz