Drodzy Bracia i Siostry, moi Rodacy na ziemi australijskiej!
1. Pozwólcie, e razem z wami powitam Arcybiskupa Kościoła w Melbourne, który nas tutaj gości,
a także wszystkich obecnych kardynałów i biskupów, którzy przybyli na to
spotkanie. Przed chwilą wysłuchaliśmy wskazań, jakich święty Paweł
udzielał umiłowanej przez niego wspólnocie Kościoła w Filippi.
Słyszeliśmy zachętę do wytrwałości, do zgody, do pokory i do posłuszeństwa
Chrystusowi, które przynosi dobro dla drugiego człowieka, dla bliźniego.
W tym samym duchu pragnę dzisiaj spotkać się z wami, mieszkańcy Australii, z
którymi przecież łączą mnie więzy Krwi i wspólnego rodowodu.
Ileż byłoby spraw, które pragnę, które powinniśmy sobie w ten wieczór
dzisiejszy powiedzieć, kiedy jesteśmy zgromadzeni w imię Chrystusa. On jest z
nami i zapala na nowo ten ogień, który przyniósł na ziemię.
2. Patrzę na was, tutaj zgromadzonych na tym stadionie w Melbourne, razem z wami i
poprzez was obejmuję spojrzeniem pełnym miłości całą Polonię australijską.
Kiedy spoglądamy w kierunku najwyższego szczytu górskiego na ziemi
australijskiej, który nosi imię naszego bohatera narodowego Tadeusza Kościuszki,
to jakoś nam robi się raźniej. Jest to jak gdyby pierwszy znak i symbol obecności naszych Rodaków
w kształtowaniu oblicza tego kontynentu. Nieliczna była obecność Polaków w
tak zwanych czasach pionierskich Australii. Historię tę przypomniał przed
chwilą Ksiądz Biskup Szczepan Wesoły, za co mu jesteśmy wdzięczni. Dziękuję również za słowa
powitania Księdzu Rektorowi Polskiej Misji Katolickiej oraz Panu Prezesowi Rady
Naczelnej Polskich Organizacji w Australii. Wam wszystkim tu obecnym – Bóg
zapłać za podjęty wieloraki trud, trud związany z przygotowaniem tego spotkania, za wiele listów, które otrzymałem
zwłaszcza od dzieci, za modlitwę i za to świadectwo na tylu miejscach podczas
mojego pielgrzymowania po ziemi australijskiej, wszędzie tam, gdzie znajdują
się Polacy.
Pragniemy na tym spotkaniu objąć modlitwą wszystkich naszych Rodaków, którzy los
swój związali z Australią: zarówno żywych, jak i zmarłych, czy to będzie
znany i wymieniany przez encyklopedię Paweł Strzelecki, czy też inni, mniej
źnami lub wręcz anonimowi twórcy współczesnej Australii.
Różne drogi prowadziły z Polski do Australii, ale przeważnie były to drogi
cierpienia i krzyża... Wielu przybyło tutaj niosąc w sobie doświadczenie
wojny, obozów i frontów: ognia i żelaza. Jakże nie wspomnieć tu ze
wzruszeniem tych spod Tobruku i innych bohaterów walk drugiej wojny światowej
o wolność naszą i waszą na różnych frontach świata, wygnańców wojennych,
którzy tu w końcu znale/li ostateczną przystań życiową dla siebie i swoich
dzieci. Walczyli oni wierząc, że przez swoją ofiarę kładą podwaliny pod budowę lepszej Ojczyzny, lepszego świata, świata
bardziej ludzkiego. Walczyli o chrześcijańskie oblicze swojego Narodu, o
panowanie Bożego ładu, który jedyny może wprowadzić między ludźmi i
narodami pokój i sprawiedliwość. Tylko głęboki ład moralny może tez zabezpieczyć przyszłość każdego społeczeństwa.
Trudno nie wspomnieć tutaj kapłanów, którzy po wyzwoleniu z obozów przybyli
do Australii na kontrakcie pracowników fizycznych, ażeby w najtrudniejszym
okresie nieść duszpasterską posługę Rodakom, a potem wszystkich innych kapłanów,
aż po tego emigranta, który przybył ostatni. Jakże nie wspomnieć Księży
Chrystusowców, Jezuitów, Franciszkanów, Dominikanów, Orionistów, Salezjanów,
Zmartwychwstańców – wszystkich. Sióstr zakonnych z różnych zgromadzeń, zwłaszcza Zmartwychwstanek i Nazaretanek.
Jakże nie podkreślić dzisiaj trudu budowniczych kościołów w Marayoung,
Essendon, Maylands i w innych miejscowościach. Jakże nie wspomnieć spoczywającego
na cmentarzu na Monte Cassino Księdza Arcybiskupa Józefa Gawlinę, który w
Australii zorganizował polskie duszpasterstwo, a także zasług żołnierza
polskiego i tych wszystkich, którzy rozwijali polskie organizacje kombatanckie
i młodzieżowe, oświatowe, religijne, polskie harcerstwo, które ma swój niezastąpiony wkład w wychowanie młodzieży. Wszyscy oni świadczyli o właściwościach
i uzdolnieniach naszego Narodu. Pokonując trudne początki zdobywali stopniowo
grunt pod nogami i dzięki doskonałej organizacji, dzięki rzetelnej współpracy
i solidarności doszli do dzisiejszego stanu posiadania.
A te nasze matki i ojcowie, te rodziny katolickie, które razem ze znakiem krzyża
i podstawowymi prawdami wiary przekazywali dzieciom i wnukom znajmość mowy i
wiadomości o kraju pochodzenia. Każdemu i wszystkim pragniemy dzisiaj oddać
należną cześć.
Piętnaście lat temu mówiliśmy o tym szerzej, kiedy jako Arcybiskup Krakowski
i delegat Episkopatu Polski miałem możność odwiedzenia prawie wszystkich ośrodków
polonijnych w Australii. Tamta wizyta pozostaje wciąż w moim sercu. Dziś
jestem gościem Kościotła całej Australii i to daje mi możność tego
spotkania, poniekąd symbolicznego i o wiele bardziej zwięzłego niż tamto
sprzed piętnastu lat.
3. Niemniej nawet i w tej zwięzłej formie spróbuję powiedzieć wszystko to, co
jest do powiedzenia. A więc ziemi australijskiej, ludziom, Rządowi Australii,
Kościołowi pragnę dzisiaj razem z wami serdecznie podziękować za gościnność.
Równocześnie zaś mam obowiązek i pragnę przypomnieć wam, drodzy Rodacy,
podwójną odpowiedzialność: odpowiedzialność za to, z czego wyrastacie, za
to, w czym tkwią wasze korzenie, wasza tożsamość, a także odpowiedzialność
za to, w co wrastacie, co tworzycie, za waszą nową Ojczyznę. Odpowiedzialność
ta nosi imię solidarności. Jest to imię drogie Polakom, zwłaszcza w ciągu
tych ostatnich lat. Widzę je tutaj na wielu sztandarach i na wielu miejscach.
Pragnę równocześnie mówić o ludzkiej solidarności z tym, co was tworzy, a
także o solidarności z tym, co wy wspólnie tworzycie. Tutaj bowiem sprawdza
się wartość człowieka, sprawdza się sam człowiek, a próba dotyczy jego serca, jego
sumienia, tego najbardziej wrażliwego miejsca, gdzie człowiek myśli i czuje,
gdzie podemuje świadome i odpowiedzialne decyzje.
4. Australia jest olbrzymim krajem emigrantów. Emigracja, przemieszczanie się ludzi na globie, spotkania i nowe układy międzyludzkie są
jednym z przejawów przezwyciężenia tego grzechu, jaki został popełniony
przez człowieka w tym wszystkim, czego symbolem pozostaje biblijna wieża
Babel. Świadczy bowiem emigracja także o tym, że nasza ziemia, nasz świat, nie jest przede wszystkim terenem
“walki o byt”, antagonizmu, nienawiści, wzajemnie zadawanej śmierci, ale
jest po prostu ojczyzną ludzi. Ojczyzna wskazuje na Ojca. Ojcem jest Bóg,
Stworzyciel, Najwyższe Dobro: Bóg-Miłość. On jedyny posiada klucz do ludzkiego serca. Klucz ten ofiarował nam w swoim
Synu, Jezusie Chrystusie, i odtąd żadne ludzkie serce nie powinno
zwyrodnieć,
nie powinno rodzić podziału i nienawiści, bo stworzone zostało i odkupione
ku Miłości.
Dając dziś – na tym stadionie – świadectwo Chrystusowi, daję je również
ludzkiemu sercu, daję je naszym, polskim sercom.
5. Z mojej poprzedniej wizyty w roku 1973 pozostał głęboko w moim sercu obraz
“Domu Polskiego” w Australii. Wiele z tych domów odwiedziłem, niektóre poświęciłem.
Są one ośrodkami dobrej tradycji, skupiają się w nich polskie organizacje
społeczne i religijne, dzieci i młodzież znajdują tam naukę języka i
historii. Duszpasterze poprzez te domy polskie służą Rodakom nie tylko posługą
duszpasterską, ale także przyczyniają się do utrzymania polskości. Od tego domu,
poniekąd symbolicznego, pragnę przejść i stanąć w progu każdego domu, w
którym żyją polskie rodziny, w którym wy żyjecie i jak to czyniłem przy
innych okazjach zawołać: rodzino katolicka, rodzino polska, odkrywaj znajdujące się w tobie i nie dające się zagłuszyć
wezwanie! Stań się tym, czym jesteś! Rodzino zjednoczona przez Słowo i
Sakrament jako Kościół domowy, stań się tym, czym jesteś, jak wielki Kościół,
stań się nauczycielką i matką!
6. A teraz jeszcze słowo do młodego pokolenia. Naprzód muszę wam pogratulować
tego tańca, którym podbiliście serce Papieża na ziemi australijskiej i mam
wielką pokusę, żeby jeszcze poprosić was o bis. Ale nie zaraz, na odjezdne. Myślę o całym młodym pokoleniu. Myślę o tych,
którzy urodzili się już i rosną w Australii, jak też i o tych, którzy pełni
są jeszcze wspomnień i tęsknoty, nostalgii za krajobrazem ojczystym.
Potrzebujecie, drodzy młodzi przyjaciele, szczególnej mądrości, szczególnej umiejętności, ażeby przeprowadzić syntezę tego, co było
z tym, co jest i co ma nastąpić. Prąd życia unosi was zapewne poza prawdziwą
rzeczywistość, poza skalę prawdziwych wartości. Dlatego nie pozwalajcie sobie
na rozproszenie, nie ulegajcie mu, chociaż rozproszeniu temu sprzyja życie współczesne, nie ulegajcie też
złudnym fascynacjom cywilizacji materialistycznej, nie poddawajcie się
frustracjom, które idą w ślad za tą materialistyczną cywilizacją:
cywilizacja współżycia i użycia.
Człowiek żyje prawdziwie po ludzku, prawdziwie
ludzkim życiem dzięki kulturze, a pierwszym zadaniem kultury jest nieustanne
odnawianie pamięci człowieka po to, aby mógł podejmować wciąż na nowo zadania,
które na niego czekają. Dlatego teraźniejszość nie może się odrywać od przeszłości. Ojczyzną człowieka
jest nie tylko przestrzeń, w której przyszedł na świat i gdzie żyje, ale także
ta, w której może odczytywać utrwalone w całej tradycji, w dokumentach,
wartości, jakie nadają sens jego życiu. To też stanowi
źródło natchnienia i motyw angażowania się w poszukiwanie wartości, w rozwój wartości
o zasięgu powszechnym. Nasza wiara, która w swoim uniwersalnym wymiarze
wejdzie wkrótce w trzecie tysiąclecie od narodzin Chrystusa, dla nas, Polaków,
stanowi ponad tysiącletnie dziedzictwo, tak długie, jak nasza historia. Nasza wiara, powtarzam, nie utożsamia
się z żadną określoną kulturą, ale równocześnie każdemu człowiekowi
ofiarowuje taki punkt oparcia, z którego może wznosić się ponad horyzont
tego, co przejściowe. Dlatego trzeba
zachować, trzeba odświeżać pamięć, otwierać się przede wszystkim w modlitwie na
działanie Bożej Mądrości. Teraźniejszość nie istnieje i nie
może istnieć bez przeszłości. Nie ma twórczości bez pamięci. Pamięć
gwarantuje wspólnotę i jedność, ale zabezpiecza przed stapianiem się w nicość.
Pamiętajcie więc, moi drodzy młodzi Rodacy, że Papież w czasie spotkania w
Australii mówił wam, abyście “pamiętali”, abyście na tej pamięci
budowali wasze życie. A pamięć ta – dawna i dzisiejsza – mówi nam, że
świata, przyszłości, nie można budować za cenę Boga, że życia ludzkiego
nie można projektować bez Boga, przeciw Bogu. Zachowajcie więc pamięć tego
polskiego, chrześcijańskiego Tysiąclecia, odnawiajcie ją wciąż na nowo, oświecajcie
Chrystusowym Duchem, ażeby ocalić życie. Ludzie, którzy pamiętają skąd pochodzą, ludzie, którzy cenią swoje
tradycje, mogą wnieść wiele w życie każdego kraju. Natomiast każdy
dobrobyt, osiągnięty kosztem Boga, przynosi stratę, przynosi śmierć.
Niezapomniany Prymas Tysiąclecia, Kardynał Wyszyński, tak mówił do młodych Polaków: “I od was zażadają wielkich ofiar,
potężnej wiary, gorącej miłości, a w niejednej klęsce – nadziei na
Sprawiedliwego Boga. W takich momentach pomocą wam będzie doświadczenie, które
Naród zdobył w ciągu minionych dziejów...
Mamy bogate doświadczenia religijne, moralne, społeczne, narodowe i
polityczne. Dobrze wiemy, że wszelkie moce, które sprawiły, iż Naród trwa i
rozwija się, w dużym stopniu zawdzięczamy naszemu natchnieniu i duchowości
religijnej, którą w najtrudniejszych momentach odżywiała się nasza duchowość
ojczysta i kultura narodowa”. To mówił Kardynał Wyszyński w warszawskim kościele
św. Anny w roku 1970.
Chrystus przyszedł na świat i stanął po stronie człowieka. Chrystus wciąż
szuka uczniów, wyznawców, zwolenników, którzy by idąc za Jego słowem i
czerpiąc z Jego mocy, opowiadając się za dobrem, za pięknem, za prawdą i życiem,
w Bogu szukali ostatecznego sensu i ostatecznej wartości wszystkich spraw tego
świata, zwłaszcza tej najważniejszej sprawy, jaką jest każdy człowiek. Człowiek
sam.
Kościół służy te wielkiej sprawie. Kościół jest po to, ażeby świat –
a nade wszystko człowiek – osiągnął sobie właściwą dojrzałość: ażeby
się spełnił w Chrystusie. Wy jesteście “w świecie”, w tym świecie
australijskim, macie więc ogromne możliwości, ale macie tedy i większą
powinnośc w stosunku do tego dojrzewania, w stosunku do tego kontynentu i całego
świata, ażeby wszystko spełniło się w Chrystusie. Na tym polega wasze posłannictwo,
wasze apostolstwo.
Nie bójcie się! Chrystus zwyciężył świat!. Zwyciężył i zwycięża
w człowieku i poprzez człowieka. W tym momencie Chrystus patrzy na was, na
współczesne pokolenia, patrzy na wasze dojrzewanie i na waszą dojrzałość.
Oczekiwanie to powinno stać się treścią waszego życia osobistego,
rodzinnego, zawodowego, społecznego.
Wobec szerzącego się materializmu i obojętności, która, budzi, musimy dać
pierwszeństwo Chrystusowi, musimy dać pierwszeństwo Bożemu prawu i Bożej Mądrości.
Ten porządek i wysiłek zmierzający do zapewnienia właściwego miejsca wartościom
ludzkiego ducha: prawdzie, sprawiedliwości, wolności, miłości – to
wszystko zawierzmy Matce Chrystusa, Słowa Wcielonego, Matce, którą kochamy i
czcimy jako naszą Królowa, Królową Polski w Jasnogórskim Wizerunku.
Kończąc więc, w Jej macierzyńskie dłonie składam całe to bogactwo, które
Bóg dla was przewidział i przeznaczył w Chrystusie. Z całego serca błogosławię
wam oraz całej Polonii w Australii. Zabierzcie z sobą to Błogosławieństwo
Papieża-Rodaka jako szczególny owoc tego spotkania. Zabierzcie je i przekażcie
waszym bliskim: w rodzinach, w parafiach, w środowiskach, gdzie pracujecie,
gdzie mieszkacie. Wszystkim powiedzcie, że trwamy zjednoczeni w pamięci i w
modlitwie. Przez Pannę Jasnogórską, przez i z Chrystusem i Ojcem Przedwiecznym, do którego należą losy narodów i
ziemska przyszłość.
© Copyright 1986 - Libreria Editrice Vaticana