POSYNODALNA ADHORTACJA APOSTOLSKA
OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA
II
PASTORES DABO VOBIS
DO BISKUPÓW, DO DUCHOWIEŃSTWA I WIERNYCH O FORMACJI KAPŁANÓW
WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE
1. „Dam wam pasterzy według mego serca” (Jr 3, 15).
Tymi słowami proroka Jeremiasza Bóg obiecuje swemu ludowi, że nie pozostawi
go nigdy bez pasterzy, którzy zawsze będą go gromadzili i prowadzili: „Ustanowię
zaś nad nimi (czyli nad moimi owcami) pasterzy, by je paśli; i nie będą się już
więcej lękać ani trwożyć” (Jr 23, 4).
Kościół jako Lud Boży nieustannie doświadcza spełniania się tej prorockiej
zapowiedzi i z radością za to dziękuje Bogu. Wie, że to Jezus Chrystus jest
żywym, najwyższym i ostatecznym wypełnieniem Bożej obietnicy: „Ja jestem dobrym
pasterzem” (J 10, 11). On, „Wielki Pasterz owiec” (por. Hbr 13,
20), powierzył Apostołom i ich następcom posługę pasterzy owczarni Bożej (por.
J 21, 15 nn.; 1 P 5, 2).
Bez kapłanów Kościół nie mógłby przeżywać przede wszystkim tego podstawowego
posłuszeństwa, które zakorzenione jest w samym sercu egzystencji Kościoła oraz
jego misji w dziejach: posłuszeństwa wobec polecenia Jezusa „idźcie więc i
nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19), a także „to czyńcie na moją
pamiątkę” (Łk 22, 19; por. 1 Kor 11, 24), czyli nie mógłby
wypełniać nakazu głoszenia Ewangelii i ponawiania każdego dnia ofiary Jego
Ciała, które wydał, oraz Jego Krwi, którą przelał za życie świata.
Wiara daje nam pewność, że obietnica Pana nie może pozostać nie spełniona.
Właśnie ta obietnica jest przyczyną i źródłem mocy, która pozwala Kościołowi
cieszyć się z rozkwitu powołań kapłańskich i wzrostu ich liczby w niektórych
częściach świata. Ona też stanowi fundament mocniejszej wiary i zachętę do
żywszej nadziei w obliczu poważnego braku kapłanów w innych częściach świata.
Wszyscy jesteśmy wezwani do pełnej ufności w nieustanne spełnianie się Bożej
obietnicy. Ojcowie Synodalni pragnęli dać temu świadectwo w sposób jasny i
stanowczy: „Synod, z pełną ufnością w obietnicę Chrystusa, który powiedział: ”A
oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata„ (Mt
28, 20), oraz świadom nieustannego działania Ducha Świętego w Kościele, głęboko
wierzy, że nigdy całkiem nie zabraknie świętych sług w Kościele (...). Jeżeli
nawet w wielu regionach świata odczuwa się brak duchowieństwa, to jednak
działanie Boga Ojca budzącego powołania nigdy w Kościele nie ustanie”1.
Wobec kryzysu powołań kapłańskich — jak powiedziałem na zakończenie Synodu —
„pierwszą odpowiedzią Kościoła jest akt całkowitego zawierzenia Duchowi
Świętemu. Jesteśmy głęboko przekonani, że nasze zaufanie nie zostanie
zawiedzione, zwłaszcza jeżeli pozostaniemy wiemi otrzymanej łasce”2.
2. Dochować wierności otrzymanej łasce! W istocie, Boży dar nie unicestwia
wolności człowieka, lecz ją pobudza, rozwija i jej się domaga.
Stąd pełnemu zaufaniu, że Bóg jest absolutnie wierny swojej obietnicy,
towarzyszy w Kościele poważny obowiązek współpracy z Bogiem powołującym, oraz
stwarzania i podtrzymywania warunków, w których dobre ziarno, posiane przez
Boga, może się zakorzenić i przynieść obfite owoce. Kościół musi nieustannie
prosić Pana żniwa, by posyłał robotników na swoje żniwo (por. Mt 9, 38).
Musi też proponować nowym pokoleniom jasną i odważną wizję powołania, pomagać im
w rozeznaniu prawdy Bożego wezwania i udzieleniu na nie wielkodusznej
odpowiedzi. Musi wreszcie poświęcać szczególną troskę formacji kandydatów do
kapłaństwa.
W rzeczywistości bowiem Kościół uważa formację przyszłych kapłanów — zarówno
diecezjalnych jak i zakonnych — i ich ustawiczną troskę, przez całe życie, o
osobiste uświęcenie w posłudze, a także troskę o ciągłą odnowę duszpasterskiego
zaangażowania za jedno z najdelikatniejszych i najważniejszych zadań, od których
zależy przyszłość ewangelizacji ludzkości.
To formacyjne dzieło Kościoła jest przedłużeniem w czasie dzieła Chrystusa, o
którym ewangelista Marek pisze: „(Jezus) wyszedł na górę i przywołał do siebie
tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu
towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać
złe duchy” (Mk 3, 13-15).
Można powiedzieć, że przez całe swoje dzieje Kościół realizował zawsze —
chociaż z różną intensywnością i na różny sposób — ten ideał ewangeliczny
poprzez dzieło formacji kandydatów do kapłaństwa, a także samych kapłanów. Dziś
jednak Kościół czuje, że powinien z nowym zaangażowaniem przeżyć doświadczenie
Mistrza i Jego Apostołów. Wzywają go do tego głębokie i szybkie przemiany
dokonujące się w społeczeństwach i kulturze naszych czasów, wielość i
różnorodność sytuacji, w których głosi Ewangelię i daje jej świadectwo,
wzrastająca liczba powołań kapłańskich, zauważalna w różnych diecezjach świata,
pilna potrzeba weryfikacji treści i metod formacji kapłańskiej, a także niepokój
biskupów i ich wspólnot, wywołany utrzymującym się niedoborem duchowieństwa,
wreszcie absolutna konieczność, by „nowa ewangelizacja” znalazła w kapłanach
„nowych zwiastunów Dobrej Nowiny”.
Właśnie w tym kontekście historycznym i kulturowym trzeba rozpatrywać
ostatnie Zwyczajne Zgromadzenie Generalne Synodu Biskupów, poświęcone „Formacji
kapłanów we współczesnym świecie”, którego celem było — po upływie dwudziestu
pięciu lat od zakończenia Soboru — zrealizowanie nauki soborowej na ten temat
oraz uczynienie jej bardziej aktualną i skuteczną w dzisiejszych warunkach3.
3. W duchu dokumentów Soboru Watykańskiego II odnoszących się do urzędu
kapłanów oraz ich formacji4 i z zamiarem
konkretnego zastosowania tej bogatej i autorytatywnej nauki do przeróżnych
sytuacji, Kościół wielokrotnie podejmował problematykę życia, posługi i formacji
kapłanów.
Szczególnie uroczyste okazje do tego stanowiły Synody Biskupów. Już podczas
obrad I Zgromadzenia Generalnego Synodu, które odbyło się w październiku
1967 r., pięć posiedzeń poświęcono problemowi odnowy seminariów. Prace te
przyczyniły się w sposób decydujący do opracowania dokumentu Kongregacji ds.
Wychowania Katolickiego: „Podstawowe normy formacji kapłańskiej”5.
Połowę swych obrad poświęciło kapłaństwu służebnemu II Zwyczajne Zgromadzenie
Generalne w 1971 r. Wyniki długiej dyskusji synodalnej, zebrane syntetycznie w
formie „zaleceń” przekazanych mojemu Poprzednikowi Papieżowi Pawłowi VI i
odczytane na początku Synodu w 1974 r., dotyczyły głównie nauki na temat
kapłaństwa służebnego, a także niektórych aspektów duchowości i posługi
kapłańskiej.
Również przy wielu innych okazjach Urząd Nauczycielski Kościoła wyrażał swą
troskę o życie i posługę kapłanów. Można stwierdzić, że po Soborze nie było
wystąpienia Magisterium, które by w jakiejś mierze nie uwzględniało, wprost lub
pośrednio, sensu obecności kapłanów we wspólnocie, ich roli oraz nieodzowności w
Kościele i w świecie.
W ostatnich latach i w różnych środowiskach dostrzeżono potrzebę powrócenia
do tematu kapłaństwa oraz rozważenia go ze względnie nowego punktu widzenia i
bardziej przystosowanego do współczesnej sytuacji Kościoła i kultury. Centrum
uwagi przesunęło się z problemu tożsamości kapłana na sprawy związane z procesem
formacji do kapłaństwa i samym życiem kapłanów. Nowe pokolenia powołanych do
kapłaństwa służebnego różnią się bowiem znacznie od swych bezpośrednich
poprzedników i żyją w świecie pod tyloma względami nowym, ulegającym stałej i
szybkiej ewolucji. Wszystko to należy brać pod uwagę w programowaniu i
realizacji dzieła wychowania do kapłaństwa służebnego.
Wydaje się też, że kapłani, którzy od krótszego lub dłuższego czasu pełnią
swą posługę, cierpią dziś z powodu nadmiernego rozproszenia pośród stale
rosnącej liczby obowiązków duszpasterskich; w obliczu trudnych problemów
społecznych i kulturowych współczesności widzą konieczność powtórnego
przemyślenia swego stylu życia i priorytetów pracy duszpasterskiej oraz
uświadamiają sobie coraz bardziej potrzebę nieustannej formacji.
Synod Biskupów w 1990 r. poświęcił swą troskę i refleksje takim sprawom, jak
wzrost powołań kapłańskich, ich formacja, która winna zmierzać do tego, aby
kandydaci poznali Jezusa i poszli za Nim, przygotowując się do przyjęcia i
przeżywania sakramentu kapłaństwa upodabniającego ich do Chrystusa Głowy i
Pasterza, Sługi i Oblubieńca Kościoła. Synod rozważał też kierunki i metody
stałej formacji, które realnie i skutecznie pomagałyby umacniać posługę oraz
życie duchowe kapłanów.
Tenże Synod pragnął również odpowiedzieć na postulat poprzedniego Synodu,
który poświęcony był powołaniu oraz misji świeckich w Kościele i w świecie.
Wierni świeccy usilnie prosili, by kapłani gorliwie pogłębiali swoją formację i
dzięki temu odpowiednio im pomagali w wypełnieniu wspólnej misji Kościoła,
bowiem „im bardziej rozwija się apostolat świecki, tym silniej odczuwa się
potrzebę dobrze przygotowanych, świętych kapłanów. W ten sposób samo życie Ludu
Bożego urzeczywistnia naukę Soboru Watykańskiego II o związku pomiędzy
kapłaństwem powszechnym a kapłaństwem służebnym, czyli hierarchicznym. W
tajemnicy Kościoła hierarchia ma bowiem charakter służebny (por. Lumen
Gentium, 10). Im bardziej zgłębiamy sens powołania właściwego osobom
świeckim, tym silniej uwydatnia się to, czym w istocie jest kapłaństwo”6.
4. W kontekście synodalnego doświadczenia Kościoła, to znaczy „szczególnego
doświadczenia powszechnej komunii biskupów, które umacnia poczucie powszechności
Kościoła oraz odpowiedzialności biskupów za Kościół powszechny i jego
posłannictwo, w «afektywnej i efektywnej komunii» biskupów zgromadzonych wokół
Piotra”7, rozbrzmiewał czysty i pełen troski
głos różnych Kościołów lokalnych, a podczas tego Synodu po raz pierwszy głos
niektórych Kościołów Europy Wschodniej. Kościoły wyznały swą wiarę w wypełnienie
się Bożej obietnicy: „dam wam pasterzy według mego serca” (Jr 3, 15).
Potwierdziły również swą duszpasterską troskę o powołania oraz formację kapłanów
ze świadomością, że od tego zależy przyszłość Kościoła, jego rozwój oraz
powszechne posłannictwo zbawienia.
Podejmując obecnie bogatą spuściznę refleksji, wskazań i zaleceń, które
stanowiły przygotowanie do pracy Ojców Synodalnych i które im towarzyszyły,
poprzez tę posynodalną Adhortację Apostolską dołączam do niej mój głos Biskupa
Rzymu i Następcy Piotra. Kieruję go do serc wszystkich wiernych i do każdego z
osobna, szczególnie zaś do serc kapłanów i tych, którzy spełniają delikatną
posługę formacyjną. Tak, poprzez tę Adhortację pragnę się spotkać ze wszystkimi
kapłanami, zarówno diecezjalnymi jak i zakonnymi, i z każdym z nich z osobna.
Dzielę uczucia i uznaję za swoje słowa wyrażone ustami i sercem Ojców
Synodalnych w ich „Orędziu do Ludu Bożego”: „Z wielkim uznaniem i podziwem
zwracamy się do was, naszych najbliższych współpracowników w posłudze
apostolskiej. Wasza rola w Kościele jest naprawdę konieczna i niezastąpiona.
Dźwigacie ciężar posługi kapłańskiej i na co dzień spotykacie się z wiernymi.
Jesteście sługami Eucharystii, szafarzami Bożego miłosierdzia w sakramencie
pokuty, pocieszycielami dusz, przewodnikami wszystkich wiernych wśród zamętu i
trudności dzisiejszego życia.
Pozdrawiamy was z całego serca, wyrażamy wam naszą wdzięczność i zachęcamy do
wytrwania na tej drodze z radością i entuzjazmem. Nie traćcie odwagi. Nasze
dzieło nie jest nasze, lecz Boga.
Ten, który nas wezwał i posłał, jest z nami przez wszystkie dni naszego
życia. Jesteśmy bowiem ambasadorami Chrystusa”8.
ROZDZIAŁ I
Z LUDZI WZIĘTY
FORMACJA
KAPŁAŃSKA WOBEC WYZWAŃ SCHYŁKU DRUGIEGO TYSIĄCLECIA
KAPŁAN W SWOICH CZASACH
5. „Każdy bowiem arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w
sprawach odnoszących się do Boga” (Hbr 5, 1).
List do Hebrajczyków podkreśla jasno, że sługa Boży jest człowiekiem.
Wywodzi się on z ludzi i służy ludziom naśladując Jezusa Chrystusa,
„doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu” (Hbr
4, 15).
Bóg powołuje zawsze swoich kapłanów z określonych środowisk życia ludzkiego i
kościelnego, które w sposób nieuchronny ich kształtują i do których zostają
potem posłani z posługą Ewangelii Chrystusa.
Dlatego Synod rozważał zagadnienie kapłanów na tle obecnej sytuacji — „w
kontekście” społeczeństwa i Kościoła oraz w perspektywie trzeciego tysiąclecia,
co wynika zresztą z samego sformułowania tematu: „Formacja kapłanów we
współczesnym świecie”.
Z pewnością „to, co w fizjonomii kapłana jest istotne, pozostaje niezmienne,
bowiem w przyszłości tak samo jak dziś musi być on podobny do Chrystusa. Jezus,
żyjąc na ziemi, sam stał się doskonałym modelem kapłana i realizował kapłaństwo
służebne, które jako pierwsi otrzymali Apostołowie. Ma ono trwać i odtwarzać się
nieprzerwanie we wszystkich epokach historii. W tym sensie kapłan trzeciego
tysiąclecia będzie kontynuatorem kapłanów, którzy w minionych wiekach kierowali
życiem Kościoła. Także w roku dwutysięcznym powołanie kapłańskie nadal będzie
wezwaniem do przeżywania jedynego i niezmiennego kapłaństwa Chrystusa”9.
A równocześnie życie i posługa kapłana musi się „dostosować do każdej epoki i
każdego środowiska (...). Dlatego musimy jak najbardziej otwierać się na światło
Ducha Świętego, by rozpoznawać, dokąd zmierza dzisiejsze społeczeństwo, odkrywać
jego głębokie potrzeby duchowe, określać konkretne i główne zadania oraz
odpowiadające im metody duszpasterskie, by stosownie odpowiedzieć ludzkim
oczekiwaniom”10.
Wobec konieczności pogodzenia niezmiennej prawdy o posłudze kapłańskiej z
potrzebami i zjawiskami charakteryzującymi obecną epokę, Ojcowie Synodu starali
się odpowiedzieć na niektóre nieodzowne pytania: jakie problemy
stwarza, a jednocześnie jakich pozytywnych bodźców dostarcza obecna sytuacja
społeczno-kulturowa oraz kościelna chłopcom i młodym ludziom, w których dojrzewa
zamiar poświęcenia całego życia kapłaństwu? Jakie trudności i jakie nowe
możliwości przynoszą nasze czasy w pełnieniu posługi kapłańskiej, zgodnej z
darem otrzymanego sakramentu oraz z wymogiem odpowiedniego życia duchowego?
Pragnę obecnie przedstawić niektóre elementy analizy sytuacji, którą
przeprowadzili Ojcowie Synodu. Jestem świadomy, że wielka różnorodność
uwarunkowań społeczno-kulturowych i kościelnych, charakteryzująca różne kraje,
pozwala na wskazanie tylko zjawisk głębszych i bardziej rozpowszechnionych,
zwłaszcza tych, które wiążą się z problemami wychowawczymi oraz z formacją
kapłańską.
EWANGELIA W DZISIEJSZYCH CZASACH: NADZIEJE I PRZESZKODY
6. Wielorakie czynniki — jak się wydaje — pozwalają dziś ludziom osiągać
coraz dojrzalszą świadomość godności osoby oraz umożliwiają im nowe otwarcie się
na wartości religijne, na Ewangelię i na posługę kapłańską.
Dostrzegamy w społeczeństwie — pomimo tylu sprzeczności — bardziej
rozpowszechnione i silniejsze pragnienie sprawiedliwości i pokoju, coraz żywszą
troskę człowieka o dzieło stworzenia i o poszanowanie przyrody, usilne
poszukiwanie prawdy i dążenie do ochrony godności ludzkiej, wzrastające
zaangażowanie w wielu częściach świata na rzecz konkretnej, międzynarodowej
solidarności i nowego porządku na ziemi — w wolności i sprawiedliwości. Podczas
gdy ciągle wzrasta potencjał nauki i techniki i coraz bardziej rozprzestrzenia
się informacja i kultura, rodzą się również nowe pytania z dziedziny etyki —
pytania o sens, czyli o obiektywną skalę wartości, która pozwoliłaby określić
możliwości i granice postępu.
Zanikają uprzedzenia ideologiczne i gwałtowne sprzeciwy wobec głoszenia
wartości duchowych i religijnych, a pojawiają się nowe i nieoczekiwane
możliwości ewangelizacji i rozwoju życia kościelnego w wielu częściach świata.
Coraz bardziej rozpowszechnia się znajomość Pisma Świętego. Młode Kościoły
wykazują żywotność i siłę, odgrywając coraz znaczniejszą rolę w obronie i
krzewieniu wartości osoby oraz życia ludzkiego. Kościoły środkowowschodniej
Europy złożyły wspaniałe świadectwo męczeństwa, inne zaś Kościoły, które są
nadal prześladowane i uciskane z powodu wiary, wciąż dają dowody swej wierności
i odwagi11.
Pragnienie Absolutu oraz żywego i głębokiego z Nim kontaktu jest dziś tak
silne, że sprzyja szerzeniu się pewnych form religijności bez Boga oraz sekt
wszędzie tam, gdzie brak autentycznego przepowiadania całej Ewangelii.
Rozprzestrzenianie się sekt, również w niektórych środowiskach tradycyjnie
chrześcijańskich, niech będzie dla wszystkich synów Kościoła, a zwłaszcza dla
kapłanów, stałym nakazem przeprowadzania rachunku sumienia odnośnie do
wiarygodności ich świadczenia o Ewangelii i równocześnie znakiem, jak głębokie i
powszechne jest poszukiwanie Boga.
7. Obok wymienionych, jak i innych pozytywnych zjawisk, występuje jednak
wiele elementów wątpliwych lub negatywnych.
W szerokim zakresie rozprzestrzenia się jeszcze racjonalizm, który w
imię zawężonej koncepcji „nauki” odbiera umysłowi ludzkiemu wrażliwość na
spotkanie z Objawieniem oraz z Boską transcendencją.
Trzeba również wspomnieć o przesadnym podkreślaniu podmiotowości
osoby, co prowadzi do zamknięcia człowieka w indywidualizmie i czyni osobę
niezdolną do nawiązania prawdziwie ludzkich relacji. Tak więc zwłaszcza
dorastająca i dojrzała młodzież bardzo często stara się wypełnić tę samotność
różnego rodzaju zastępczymi formami przeżyć, bardziej lub mniej jaskrawymi
formami hedonizmu, ucieczką od odpowiedzialności. Młodzi, przytłoczeni
świadomością przemijania, próbują „zdobywać” jak najmocniejsze i przynoszące
największą satysfakcję osobiste doznania i doświadczenia emocjonalne, co
powoduje, że w obliczu wezwania do wyboru drogi życiowej, uwzględniającej wymiar
duchowy i religijny oraz potrzebę solidarności, pozostają z konieczności
obojętni i niemal sparaliżowani.
Ponadto w całym świecie, również po upadku ideologii, które z materializmu
uczyniły dogmat, a z odrzucenia religii swój program, szerzy się swoisty
ateizm praktyczny i egzystencjalny, a odpowiada mu przesiąknięta
sekularyzmem wizja życia i przeznaczenia człowieka. Człowiek ten, „całkowicie
zajęty sobą, nie tylko stawia siebie w centrum wszelkiego zainteresowania, lecz
śmie twierdzić, że jest zasadą i racją całej rzeczywistości”12,
stopniowo oddala się od owej „sfery duchowej”, która tym bardziej jest mu
potrzebna, im bardziej szeroki dostęp do dóbr materialnych i zasobów daje mu
złudne wrażenie, że jest samowystarczalny. Nie potrzeba już zwalczać Boga —
człowiek myśli, że może się po prostu bez Niego obejść.
W tym kontekście trzeba wspomnieć w szczególności o rozpadzie rodziny
oraz o zatarciu lub wypaczeniu prawdziwego sensu ludzkiej płciowości.
Są to zjawiska, które mają bardzo negatywny wpływ na wychowanie młodzieży i
utrudniają odpowiedź na jakąkolwiek formę powołania do służby Bożej. Trzeba
również zwrócić uwagę na zjawisko pogłębiania się niesprawiedliwości społecznych
i skupiania bogactw w ręku niewielu, co jest owocem nieludzkich form kapitalizmu13,
które oddalają coraz bardziej narody bogate od narodów biednych. W ten sposób
rodzą się wśród ludzi napięcia i obawy, wprowadzające głęboki zamęt w życie
poszczególnych osób i wspólnot.
W środowiskach kościelnych również zauważamy niepokojące i negatywne
zjawiska, które wywierają bezpośredni wpływ na życie i posługę kapłanów. Są
nimi: ignorancja religijna wielu wierzących; znikoma skuteczność katechezy,
którą zagłuszają bardziej rozpowszechnione i sugestywne wzorce, popularyzowane
przez środki społecznego przekazu; źle pojmowany pluralizm teologiczny,
kulturowy i duszpasterski, który choć często wypływa z dobrych intencji, w
rezultacie utrudnia dialog ekumeniczny i zagraża tak koniecznej jedności wiary;
utrzymująca się nieufność i niemal niechęć do nauczania przekazywanego przez
hierarchię; jednostronne tendencje do zawężania bogactwa ewangelicznego orędzia,
które czynią z przepowiadania i świadectwa wiary czynnik wyłącznie ludzkiego i
społecznego wyzwolenia lub też prowadzą do wyobcowania i ucieczki w świat
przesądów i religijności bez Boga14.
Zjawiskiem o wielkiej doniosłości, chociaż występującym stosunkowo od
niedawna w wielu krajach o starej tradycji chrześcijańskiej, jest obecność na
tym samym terytorium dużych skupisk ludzi należących do różnych ras i religii.
Coraz bardziej rozwija się zatem społeczeństwo wielorasowe i wieloreligijne. Z
jednej strony, może to stanowić okazję do częstszego i owocniejszego dialogu,
poszerzania horyzontów myślowych, oraz doświadczenia, czym jest przyjęcie
drugiego człowieka i słuszna tolerancja; z drugiej strony, może jednak prowadzić
do zamieszania i relatywizmu, zwłaszcza pośród osób i społeczności o wierze
mniej dojrzałej.
W ścisłym związku z tymi czynnikami i ze wzrostem indywidualizmu pozostaje
zjawisko subiektywizacji wiary. Zauważa się mianowicie, że wzrasta liczba
chrześcijan, którzy wykazują mniejszą wrażliwość na obiektywną i integralną
naukę wiary, wybierając w sposób subiektywny to, co się podoba, co odpowiada
osobistemu doświadczeniu i nie wymaga zmiany własnych przyzwyczajeń. Również
głosy w obronie nietykalności indywidualnego sumienia, same w sobie słuszne,
nabierają nieraz w tym kontekście niebezpiecznej dwuznaczności.
Stąd wywodzi się także zjawisko coraz bardziej częściowej i warunkowej
przynależności do Kościoła, wywierające negatywny wpływ na rodzenie się
powołań do kapłaństwa, na samoświadomość kapłana i na jego posługę we
wspólnocie.
Wreszcie, w wielu środowiskach kościelnych jeszcze dziś poważne problemy
stwarza znikoma liczba kapłanów. Wierni niejednokrotnie bywają zbyt długo
pozostawieni własnemu losowi, nie otrzymując nawet odpowiedniego wsparcia
duszpasterskiego. Wywiera to negatywny wpływ na rozwój życia religijnego
chrześcijan, a jeszcze bardziej ogranicza ich zdolności i możliwości
ewangelizacyjne.
MŁODZI WOBEC POWOŁANIA I FORMACJI KAPŁAŃSKIEJ
8. Ludzie młodzi głęboko przeżywają i żywiołowo reagują na liczne
sprzeczności i możliwości, które charakteryzują nasze społeczeństwa i kultury, a
także wspólnoty kościelne. Wywiera to natychmiastowy i decydujący wpływ na
wychowanie. Toteż budzenie się i wzrost powołania kapłańskiego u chłopców i
młodych ludzi ustawicznie napotyka na przeszkody, ale jednocześnie i na bodźce
pozytywne.
Młodzi ulegają fascynacji tak zwanym „społeczeństwem konsumpcyjnym”, które
zniewala ich i zamyka w kręgu indywidualistycznej, materialistycznej i
hedonistycznej interpretacji ludzkiej egzystencji. Jedynym ideałem życiowym
staje się wówczas dobrobyt materialny, który trzeba osiągnąć za wszelką cenę i
bezwarunkowo. Odrzuca się zatem wszystko to, co wiąże się z ofiarą, oraz
rezygnuje z trudu poszukiwania wartości duchowo-religijnych i życia zgodnego z
nimi. Prymat być nad mieć zostaje przysłonięty przez wyłączną
„troskę” o rzeczy, co powoduje, że wartość osoby oraz relacji międzyludzkich
rozumie się i przeżywa nie według logiki daru i bezinteresowności, lecz według
egoistycznej logiki posiadania, a także instrumentalnego stosunku do drugiego
człowieka.
Postawa ta odzwierciedla się szczególnie w pojmowaniu ludzkiej płciowości,
która zostaje pozbawiona swej godności, jaką nadaje jej służba wspólnocie i
wzajemnemu oddaniu się osób, i traktowana jest jako zwykłe dobro konsumpcyjne. W
ten sposób przeżycia uczuciowe wielu młodych nie prowadzą do harmonijnego i
radosnego rozwoju ich osobowości, otwartej na drugiego człowieka przez dar z
siebie, lecz powodują poważne zakłócenia natury psychologicznej i etycznej,
które niewątpliwie zaciążą nad ich przyszłością.
W przypadku wielu młodych ludzi u podstaw tych tendencji leży niewłaściwe
doświadczenie wolności Daleka od podporządkowania się obiektywnej i
powszechnej prawdzie, wolność przeżywana jest jako ślepe uleganie instynktom
oraz żądzy władzy. W sferze mentalności i zachowań człowieka staje się więc w
pewnej mierze czymś naturalnym naruszanie powszechnie uznanych zasad etycznych;
w sferze religii natomiast — odrzucenie Boga, nawet jeśli nie zawsze jest ono
wyraźne, to w każdym razie szeroko rozpowszechniona obojętność religijna albo
życie w taki sposób, również w chwilach bardzo ważnych i decydujących, jak gdyby
Bóg nie istniał. W tym kontekście trudne staje się nie tylko urzeczywistnienie,
lecz nawet samo zrozumienie wartości powołania kapłańskiego, które jest
szczególnym świadectwem prymatu być nad mieć, jest uznaniem sensu
życia jako wolnego i odpowiedzialnego daru z siebie dla innych, jako gotowość
oddania się na całkowitą służbę Ewangelii i Królestwa Bożego.
Również w środowisku wspólnoty kościelnej młodzież niejednokrotnie stanowi
pewien „problem”. Prawdą jest też fakt, że u ludzi młodych — bardziej jeszcze
niż u dorosłych — występują silne tendencje do subiektywizacji wiary
chrześcijańskiej, a także do częściowego tylko i warunkowego uczestniczenia w
życiu i posłannictwie Kościoła, a równocześnie we wspólnocie kościelnej z trudem
powstaje śmiałe i dostosowane do naszych czasów duszpasterstwo młodzieży.
Istnieje ryzyko, że młodzi, ze swą kruchą odpornością psychiczną, będą
pozostawieni samym sobie, sfrustrowani i krytyczni wobec świata ludzi dorosłych,
którzy nie przeżywają wiary w sposób konsekwentny i dojrzały, a przez to nie
stanowią dla nich wiarygodnych wzorców.
Jest rzeczą oczywistą, że trudno w tej sytuacji ukazywać młodym pełnię życia
chrześcijańskiego w Kościele i wychowywać ich do niej. Toteż perspektywa
powołania do kapłaństwa staje się odległa od konkretnych i żywych zainteresowań
młodych.
9. Nie brakuje jednak sprzyjających okoliczności i bodźców, mających wpływ na
powstanie i rozwój w sercach młodych ludzi gotowości, a także prawdziwego
pragnienia wartości etycznych i duchowych, które ze swej natury przygotowują
człowieka do odpowiedzi na łaskę powołania i do złożenia całkowitego daru z
siebie dla Chrystusa i Kościoła w kapłaństwie.
Trzeba przede wszystkim podkreślić, że nastąpiło osłabienie pewnych zjawisk,
które w niedawnej jeszcze przeszłości powodowały niemało problemów, takich jak:
radykalna kontestacja, skłonność do anarchii, utopijne roszczenia, żywiołowe i
nieprzemyślane formy socjalizacji, przemoc.
Ponadto trzeba przyznać, że młodzi również dzisiaj, z typową dla siebie
energią i entuzjazmem, głoszą ideały zakorzenione w historii: pragnienie
wolności, uznanie bezcennej wartości osoby, potrzeba autentyczności i
przejrzystości, nowy ideał i styl wzajemnych związków między mężczyzną i
kobietą, poszukiwanie z przekonaniem i pasją wizji świata sprawiedliwszego,
solidarniejszego i bardziej zjednoczonego, szczerość i dialog ze wszystkimi,
obrona pokoju.
Wśród dzisiejszej młodzieży rozwijają się żywo różne formy wolontariatu,
dostosowane do najtrudniejszych i zaniedbanych dziedzin życia naszego
społeczeństwa. Stwarza on szczególnie ważne perspektywy wychowawcze, ponieważ
pobudza i daje oparcie młodzieży w wyborze bardziej bezinteresownego stylu
życia, większego otwarcia i okazywania konkretnej solidarności z ubogimi. Ten
styl życia ułatwia zrozumienie, pragnienie i przyjęcie powołania do stałej i
wyłącznej służby innym, również na drodze całkowitego poświęcenia się Bogu w
życiu kapłańskim.
Upadek pewnych ideologii w ostatnich czasach, bardzo krytyczna postawa wobec
świata dorosłych, nie zawsze dających świadectwo życia opartego na wartościach
moralnych i transcendentnych, doświadczenia rówieśników szukających ucieczki w
narkotykach i przemocy — to wszystko w znacznej mierze przyczynia się do tego,
że młodzież z całą ostrością stawia podstawowe i nieuniknione pytania o
wartości, które rzeczywiście są w stanie nadać pełny sens egzystencji człowieka,
cierpieniu oraz śmierci. Wielu młodych odczuwa i wyraża potrzebę religii oraz
życia duchowego. Rodzi się w ten sposób pragnienie doświadczenia pustyni i
modlitwy, powrotu do bardziej osobistej i stałej lektury Słowa Bożego oraz do
pogłębiania wiedzy teologicznej.
Podobnie jak w dziedzinie wolontariatu, obejmującego problemy społeczne,
również we wspólnocie kościelnej młodzi stają się coraz bardziej aktywni i
zaangażowani. Udzielają się przede wszystkim w różnych stowarzyszeniach, zarówno
tradycyjnych, które przeszły odnowę, jak i w nowych. Doświadczenie Kościoła
wezwanego do „nowej ewangelizacji” w imię wierności działającemu w nim Duchowi
Świętemu, w odpowiedzi na potrzeby świata, który oddalił się od Chrystusa, lecz
tak bardzo Go potrzebuje, jak również doświadczenie Kościoła coraz bardziej
solidaryzującego się z człowiekiem i z narodami w obronie i promocji godności
osoby oraz praw wszystkich ludzi i każdego z osobna — otwierają serca młodzieży
i ukazują im fascynujące i pociągające ideały życiowe, które mogą konkretnie
realizować w naśladowaniu Chrystusa i w kapłaństwie.
Jest rzeczą naturalną, że tę niejednoznaczną sytuację, w jakiej żyje człowiek
i wspólnoty kościelne, trzeba brać pod uwagę nie tyko w duszpasterstwie powołań
i w dziele formacji przyszłych kapłanów, lecz musi ona znaleźć odzwierciedlenie
również w życiu i posłudze kapłanów oraz w ich stałej formacji. Tak więc jeśli z
jednej strony można zrozumieć różne formy „kryzysu”, któremu ulegają dzisiaj
kapłani w pełnieniu swojej posługi, w życiu duchowym, a także w samej
interpretacji natury i znaczenia kapłaństwa służebnego, tak z drugiej strony,
należy odnotować z radością i nadzieją, że obecny moment dziejowy stwarza nowe,
pozytywne możliwości wypełnienia kapłańskiego posłannictwa.
EWANGELICZNE ROZEZNANIE
10. Dzisiejszą złożoną sytuację, którą scharakteryzowaliśmy pobieżnie i
przykładowo, trzeba nie tylko poznawać, lecz również i przede wszystkim
interpretować. Tylko wtedy można znaleźć właściwą odpowiedź na podstawowe
pytanie: jak formować kapłanów, by rzeczywiście mogli sprostać potrzebom naszych
czasów i potrafili ewangelizować dzisiejszy świat?15
Ważne jest poznanie sytuacji. Nie wystarczy jedynie przytoczyć dane.
Potrzebne są badania naukowe, dzięki którym powstanie szczegółowy i konkretny
obraz rzeczywistości społeczno-kulturowych i kościelnych.
Jeszcze ważniejsze jest interpretowanie sytuacji. Domaga się tego
wieloznaczność, niekiedy i sprzeczności charakteryzujące sytuację, w której
splatają się ze sobą trudności i szanse, elementy negatywne i źródła nadziei,
przeszkody i ułatwienia, przypominające pole ewangeliczne, gdzie posiane są i
rosną wspólnie dobre ziarno i chwast (por. Mt 13, 24 nn.).
Nie zawsze łatwa jest interpretacja, w której trafnie zostaje rozróżnione
dobro od zła, znaki nadziei od niebezpieczeństw. W formacji kapłańskiej nie
chodzi tylko o zwykłe wykorzystanie czynników pozytywnych i bezpośrednie
przeciwstawienie się zjawiskom negatywnym. Należy poddać czynniki pozytywne
uważnemu rozeznaniu, aby nie pozostały w izolacji ani się sobie nie
przeciwstawiały, absolutyzując swą wartość i nawzajem się zwalczając. To samo
trzeba powiedzieć o zjawiskach negatywnych. Nie można wszystkich ich
bezwarunkowo odrzucać, ponieważ w każdym z nich może być ukryta jakaś wartość,
której prawda czeka na pełne wydobycie.
Człowiek wierzący interpretuje sytuację historyczną stosując zasadę poznania
oraz kryterium konkretnych wyborów, które odnajduje w metodzie nowej i
oryginalnej, czyli w ewangelicznym rozeznaniu. Interpretacja ta dokonuje
się w świetle i w mocy Ewangelii, żywej i osobowej, którą jest Jezus Chrystus
poprzez dar Ducha Świętego. W ten sposób ewangeliczne rozeznanie wydobywa z
sytuacji historycznej oraz wydarzeń i okoliczności z nią związanych nie
zwyczajne „dane”, które należy zarejestrować dokładnie, pozostając wobec nich
biernym i obojętnym, ale „zadanie”, a wręcz wyzwanie skierowane do
odpowiedzialności i wolności zarówno poszczególnej osoby, jak i wspólnoty. Jest
to „wyzwanie”, które łączy się z Bożym „wezwaniem”, rozbrzmiewającym w tej samej
sytuacji historycznej. Również w niej i poprzez nią Bóg wzywa wierzących, a
przedtem jeszcze Kościół, by dzięki nim „ewangelia powołania i kapłaństwa”
ujawniła swoją niezmienną prawdę w zmienionych okolicznościach życia. Również do
formacji kapłanów można odnieść słowa Soboru Watykańskiego II: „Kościół zawsze
ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł
w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich
odwieczne pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego
ich stosunku do siebie. Należy zatem poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy,
a także jego nieraz dramatyczne oczekiwania, dążenia i właściwości”16.
To ewangeliczne rozeznanie znajduje swe źródło w miłości Jezusa Chrystusa,
który zawsze i niestrudzenie opiekuje się swoim Kościołem (por. Ef 5,
29) — On, Pan i Mistrz, który „jest kluczem, ośrodkiem i kresem całej historii
ludzkiej”17; ożywiane jest ono światłem i mocą
Ducha Świętego, wzbudzającego wszędzie i we wszystkich okolicznościach
posłuszeństwo wiary, pełną radości odwagę naśladowania Jezusa, dar mądrości
rozsądzającej wszystko, lecz przez nikogo nie sądzonej (por. 1 Kor 2,
15). Znajduje oparcie w wierności Ojca złożonym przez Niego obietnicom.
Dzięki temu Kościół czuje, że potrafi stawić czoło trudnościom i wyzwaniom
nowej epoki historycznej i przygotować dziś i w przyszłości dobrze uformowanych
kapłanów, którzy będą przekonanymi i gorliwymi sługami „nowej ewangelizacji”,
wiernie i wspaniałomyślnie służącymi Jezusowi Chrystusowi i ludziom.
Nie ukrywamy, że istnieją trudności. Są one liczne i poważne. Lecz
przezwycięża je nasza nadzieja, nasza wiara w niezawodną miłość Chrystusa oraz
pewność, że nic nie może zastąpić posługi kapłańskiej w życiu Kościoła i świata.
ROZDZIAŁ II
NAMAŚCIŁ MNIE I POSŁAŁ
NATURA I MISJA KAPŁAŃSTWA SŁUŻEBNEGO
SPOJRZENIE NA KAPŁANA
11. „Oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione” (Łk 4, 20).
Słowa ewangelisty Łukasza, opisujące zachowanie Judzi, którzy w szabat w
nazaretańskiej synagodze słuchali Jezusa czytającego i objaśniającego zwój
księgi proroka Izajasza, można odnieść do wszystkich chrześcijan. Powinni oni —
zgodnie ze swym powołaniem — zawsze rozpoznawać i uznawać w Jezusie z Nazaretu
ostateczne wypełnienie się prorockiej zapowiedzi: „Począł więc mówić do nich:
«Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli»” (Łk 4, 21). A
„słowa Pisma” brzmiały następująco: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie
namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność,
a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok
łaski od Pana” (Łk 4, 18-19; por. Iz 61, 1-2). Jezus mówi, że
jest napełniony Duchem, „namaszczony”, „posłany, aby nieść ubogim dobrą nowinę”:
jest Mesjaszem, Mesjaszem Kapłanem, Prorokiem i Królem.
W tym właśnie obliczu Chrystusa powinny być utkwione oczy chrześcijan z wiarą
i miłością. Ta właśnie „kontemplacja” stała się punktem wyjścia i odniesienia
dla Ojców Synodu, którzy rozważali zagadnienie formacji kapłanów we współczesnym
świecie. Ów problem można rozwiązać jedynie po przemyśleniu celu, do którego
zmierza formacja. A jest nim kapłaństwo urzędowe, czyli hierarchiczne, inaczej
mówiąc kapłaństwo służebne w Kościele jako uczestnictwo w kapłaństwie Jezusa
Chrystusa. Poznanie natury i misji kapłaństwa służebnego jest niezbędnym
warunkiem, a jednocześnie bezpiecznym przewodnikiem i decydującym bodźcem do
rozwoju duszpasterskiej działalności Kościoła, zmierzającej do budzenia i
rozeznawania powołań kapłańskich oraz formacji kandydatów do posługi
kapłańskiej.
Właściwe i pogłębione poznanie natury i misji kapłaństwa służebnego jest
drogą — podjętą de facto przez Synod — do przezwyciężenia kryzysu
tożsamości kapłana. „Kryzys ten — podkreśliłem w przemówieniu na zakończenie
Synodu — zrodził się bezpośrednio po Soborze. Jego źródłem było błędne, niekiedy
świadomie tendencyjne interpretowane nauki Magisterium soborowego. Tu
niewątpliwie należy szukać przyczyny wielkich strat poniesionych wówczas przez
Kościół, szczególnie dotkliwych w dziedzinie posługi pasterskiej i powołań
kapłańskich, zwłaszcza misyjnych. Synod 1990 r. odkrywając na nowo w licznych
wystąpieniach Ojców, których wysłuchaliśmy w tej auli, całą głębię kapłańskiej
tożsamości — wzbudził w nas na nowo nadzieję po tamtych bolesnych stratach.
Ojcowie dali wyraz swej świadomości szczególnego związku ontologicznego, który
jednoczy kapłana z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem i Dobrym Pasterzem. Tożsamość
ta jest podstawą właściwej formacji w okresie przygotowania do kapłaństwa, a
następnie w ciągu całego życia kapłańskiego. To było właściwym celem Synodu”18.
Dlatego właśnie Synod uważał za konieczne przypomnienie w sposób syntetyczny
i zasadniczy natury i misji kapłaństwa służebnego w takiej formie, w jakiej były
przyjęte przez wiarę Kościoła w ciągu całych jego dziejów i jak przedstawił je
Sobór Watykański II ludziom naszych czasów19.
KOŚCIÓŁ — TAJEMNICA, KOMUNIA I MISJA
12. „Tożsamość kapłańska — napisali Ojcowie Synodu — podobnie jak każda
tożsamość chrześcijańska, ma swoje źródło w Trójcy Przenajświętszej”20,
która się objawia i udziela ludziom w Chrystusie, tworząc w Nim i za sprawą
Ducha Kościół, jako „zalążek oraz zaczątek Królestwa”21.
Adhortacja Christifideles laici, przypominając nauczanie Soboru, ukazuje
Kościół jako tajemnicę, komunię i misję: „Jest tajemnicą, albowiem miłość
i życie Ojca, Syna i Ducha Świętego są darmowym darem dla tych, którzy narodzili
się z wody i z Ducha (por. J 3, 5) i zostali wezwani do przeżywania, a
także wyrażania i przekazywania w dziejach (misja) jedności samego Boga”22.
To właśnie w tajemnicy Kościoła, będącej tajemnicą komunii trynitarnej
nacechowanej przez wymiar misyjny, ujawnia się tożsamość chrześcijańska, a więc
również specyficzna tożsamość kapłana i jego posługi. Prezbiter bowiem, na mocy
konsekracji otrzymanej w sakramencie święceń, zostaje posłany przez Ojca za
pośrednictwem Jezusa Chrystusa, Głowy i Pasterza Ludu Bożego, do którego
upodabnia się w sposób szczególny, aby żyć i działać w mocy Ducha Świętego w
służbie Kościoła i zbawienia świata23.
Tak więc można zrozumieć „relacyjny” charakter tożsamości prezbitera. Poprzez
kapłaństwo, które wypływa z głębi niepojętej tajemnicy Boga, czyli z miłości
Ojca, łaski Jezusa Chrystusa i daru jedności Ducha Świętego, kapłan zostaje
sakramentalnie włączony we wspólnotę z biskupem i z innymi prezbiterami24,
by służyć Ludowi Bożemu, którym jest Kościół, i pociągać wszystkich do
Chrystusa, zgodnie z modlitwą Pana: „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu,
które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. (...) jak Ty, Ojcze, we Mnie, a
Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie
posłał” (J 17, 11. 21).
Nie można zatem określić natury i misji kapłaństwa służebnego bez
uwzględnienia tych różnorodnych i bogatych odniesień, mających swe źródło w
Trójcy Przenajświętszej i urzeczywistniających się we wspólnocie Kościoła, który
jest w Chrystusie znakiem i narzędziem zjednoczenia z Bogiem i jedności całego
rodzaju ludzkiego25. Tak więc eklezjologia komunii
staje się podstawowym kryterium określenia tożsamości kapłana, jego autentycznej
godności, powołania i misji pośród Ludu Bożego i w świecie. Aby określić
tożsamość kapłana, odniesienie do Kościoła jest konieczne, chociaż nie
priorytetowe. Podstawowym punktem odniesienia Kościoła jako tajemnicy
jest Jezus Chrystus: Kościół jest bowiem Jego pełnią, ciałem i oblubienicą Jest
„znakiem” oraz żywą „pamiątką” Jego nieustannej obecności i działania pośród nas
i dla nas. Prezbiter odnajduje pełną prawdę o swojej tożsamości w tym, że jego
kapłaństwo pochodzi od Chrystusa, jest szczególnym uczestnictwem i kontynuacją
samego Chrystusa, Najwyższego i jedynego Kapłana Nowego i Wiecznego Przymierza.
Kapłan jest żywym i przejrzystym obrazem Chrystusa Kapłana. Kapłaństwo
Chrystusa, jako wyraz Jego absolutnej „nowości” w historii zbawienia, stanowi
jedyne źródło i niezastąpiony wzór kapłaństwa chrześcijanina, a zwłaszcza
prezbitera. Odniesienie do Chrystusa jest więc absolutnie niezbędnym warunkiem
zrozumienia kapłaństwa hierarchicznego.
PODSTAWOWA RELACJA Z CHRYSTUSEM GŁOWĄ I PASTERZEM
13. Jezus Chrystus ukazał doskonałe i ostateczne oblicze kapłaństwa Nowego
Przymierza26. Dokonał tego w całym swym ziemskim
życiu, przede wszystkim jednak w centralnym wydarzeniu swojej męki, śmierci i
zmartwychwstania.
Jak pisze autor Listu do Hebrajczyków, będąc tak jak my człowiekiem, a
równocześnie Jednorodzonym Synem Bożym, w samej swej istocie Jezus jest
doskonałym Pośrednikiem pomiędzy Ojcem a ludzkością (por. Hbr 8-9), jest
Tym, który daje nam bezpośredni dostęp do Boga dzięki darowi Ducha: „Bóg wysłał
do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!” (Ga
4, 6; por. Rz 8, 15).
Posłannictwo Jezusa jako Pośrednika wypełnia się poprzez ofiarę na krzyżu,
dzięki której otwiera On nam raz na zawsze bramy świątyni niebieskiej, domu Ojca
(por. Hbr 9, 24-28). Wobec Jezusa Mojżesz oraz wszyscy
starotestamentalni „pośrednicy” między Bogiem a Jego ludem — królowie, kapłani,
prorocy — są jedynie „figurami” oraz „cieniem przyszłych dóbr, a nie samym
obrazem rzeczy” (por. Hbr 10, 1).
Jezus jest zapowiedzianym Dobrym Pasterzem (por. Ez 34), Tym, który
zna wszystkie swe owce, oddaje za nie swoje życie i pragnie zgromadzić
wszystkich, by nastała „jedna owczarnia, jeden pasterz” (por. J 10,
11-16). Jest Pasterzem, „który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć”
(por. Mt 20, 28), a w paschalnym akcie umycia nóg (por. J 13,
1-20) pokazuje swoim uczniom, w jaki sposób powinni sobie nawzajem służyć. On
sam jako „niewinny Baranek” ofiaruje siebie dla naszego odkupienia (por. J
1, 36; Ap 5, 6. 12).
Dzięki jedynej i ostatecznej ofierze na krzyżu Jezus przekazuje wszystkim
swoim uczniom godność i posłannictwo kapłanów Nowego i Wiecznego Przymierza.
Wypełnia się w ten sposób obietnica, którą Bóg dał Izraelowi: „wy będziecie Mi
królestwem kapłanów i ludem świętym” (Wj 19, 6). Cały lud Nowego
Przymierza — pisze św. Piotr — stanowi „duchową świątynię”, „święte kapłaństwo
dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1 P
2, 5). Ochrzczeni są „żywymi kamieniami”, które wznoszą duchową świątynię,
gromadząc się wokół Chrystusa — „żywego kamienia, (...) u Boga wybranego i
drogocennego” (por. 1 P 2, 4-5). Nowy lud kapłański, czyli Kościół, nie
tylko odnajduje w Chrystusie swój autentyczny obraz, lecz otrzymuje od Niego
rzeczywisty i ontologiczny udział w Jego odwiecznym i jedynym kapłaństwie, do
którego powinien się upodabniać całym swoim życiem.
14. Podczas swej ziemskiej misji Jezus gromadzi wokół siebie uczniów (por.
Łk 10, 1-12), aby służyli temu powszechnemu kapłaństwu Nowego Przymierza, a
osobno, mocą swego autorytetu powołuje i ustanawia Dwunastu, „aby Mu
towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać
złe duchy” (Mk 3, 14-15).
Dlatego Jezus już w trakcie swej publicznej działalności (por. Mt 16,
18), a później w całej pełni po śmierci i zmartwychwstaniu (por. Mt 28,
16-20; J 20; 21), nadaje Piotrowi i Dwunastu szczególną władzę zarówno
wobec przyszłej wspólnoty, jak i w perspektywie ewangelizacji wszystkich
narodów. Powołuje ich, by szli za Nim, i przebywa razem z nimi, przykładem i
słowem przekazuje im swoją naukę zbawienia, a wreszcie posyła ich do wszystkich
ludzi. Aby mogli wypełnić tę misję, Jezus nadaje Apostołom, na mocy
szczególnego, paschalnego wylania Ducha Świętego, tę samą mesjańską władzę,
która pochodzi od Ojca, a która Mu została w pełni dana i w pełni się objawiła w
zmartwychwstaniu: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc
i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha
Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z
wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20).
Jezus ustanawia w ten sposób ścisłą więź między urzędem powierzonym Apostołom
a swoją własną misją: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje,
przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Mt 10, 40); „kto was słucha, Mnie
słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który
Mnie posłał” (Łk 10, 16). W świetle paschalnego wydarzenia śmierci i
zmartwychwstania czwarta Ewangelia mówi jasno i dobitnie: „Jak Ojciec Mnie
posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21; por. 13, 20; 17, 18). Misja
Jezusa pochodzi wprost od Boga i wyraża władzę samego Boga (por. Mt 7,
29; 21, 23; Mk 1, 27; 11, 28; Łk 20, 2; 24, 19), podobnie też
misja, którą mają pełnić Apostołowie, zostaje im przekazana przez Jezusa. „Syn
nie mógłby niczego czynić sam od siebie” (J 5, 19), ponieważ Jego nauka
nie należy do Niego, ale do Tego, który Go posłał (por. J 7, 16), tak i
Jezus mówi również do Apostołów: „beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J
15, 5). Nie pełnią oni własnej misji, lecz misję Jezusa. Umożliwiają to nie
ludzkie siły, lecz jedynie „dar” Chrystusa i Jego Ducha wraz z „sakramentem”:
„Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a
którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 22-23). Tak więc nie dzięki
osobistym, szczególnym zasługom, lecz dzięki darmowemu uczestnictwu w łasce
Chrystusowej Apostołowie kontynuują w historii, aż do końca czasów, zbawczą
misję Jezusa dla dobra ludzi.
Znakiem i przesłanką autentyczności oraz owocności tej misji jest
zjednoczenie Apostołów z Jezusem, a w Nim jedność ich samych między sobą oraz z
Ojcem, jak świadczy modlitwa arcykapłańska Pana, zawierająca syntezę Jego misji
(por. J 17, 20-23).
15. Apostołowie ustanowieni przez Pana powołują następnie w różne, choć w
rezultacie zbieżne ze sobą sposoby innych ludzi jako biskupów, jako prezbiterów
i jako diakonów, aby wypełnić polecenie Jezusa zmartwychwstałego, który ich
posłał do wszystkich ludzi po wszystkie czasy.
Natchnieni autorzy Nowego Testamentu zgodnie podkreślają, że ludźmi
podejmującymi tę posługę, wybranymi spośród braci, kieruje Duch Chrystusa. Gest
nałożenia rąk (por. Dz 6, 6; 1 Tm 4, 14; 5, 22; 2 Tm 1,
6), przekazujący dar Ducha, powołuje ich i uzdalnia do kontynuowania tej samej
posługi jednania, troszczenia się o owczarnię Bożą i nauczania (por. Dz
20, 28; 1 P 5, 2).
Prezbiterzy są zatem powołani do przedłużania obecności Chrystusa, jedynego i
Najwyższego Pasterza, poprzez naśladowanie Jego stylu życia i ukazywanie Go w
sposób przejrzysty powierzonej im owczarni. W Pierwszym Liście św. Piotr
stwierdza jasno i wyraźnie: „Starszych więc (prezbiterów), którzy są
wśród was, proszę, ja również starszy (prezbiter), a przy tym świadek
Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście
stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej
woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie
jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś
objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały” (1 P
5, 1-4).
Prezbiterzy są w Kościele i dla Kościoła sakramentalnym uobecnieniem Jezusa
Chrystusa Głowy i Pasterza, głoszą autorytatywnie Jego słowo, powtarzają Jego
znaki przebaczenia i daru zbawienia, zwłaszcza w sakramencie chrztu, pokuty oraz
w Eucharystii, dzielą Jego pełną miłości troskę aż do całkowitego złożenia daru
z siebie za owczarnię którą gromadzą w jedno i prowadzą do Ojca przez Chrystusa
w Duchu Świętym. Jednym słowem, celem życia i działania kapłanów jest głoszenie
Ewangelii światu i budowanie Kościoła w imieniu i w zastępstwie Chrystusa (in
persona Christi), Głowy i Pasterza27.
W ten znamienny i sobie właściwy sposób wyświęceni na kapłanów uczestniczą w
jedynym kapłaństwie Chrystusa. Poprzez namaszczenie w sakramencie kapłaństwa
Duch Święty upodabnia ich, w nowy i specyficzny sposób, do Jezusa Chrystusa
Głowy i Pasterza, kształtuje ich i ożywia swoją pasterską miłością i wyznacza im
w Kościele miejsce wiarygodnych sług, którzy głoszą Ewangelię wszelkiemu
stworzeniu oraz zabiegają o to, by wszyscy ochrzczeni osiągnęli pełnię życia
chrześcijańskiego.
Prawdę o kapłanie, która wyłania się ze Słowa Bożego, z samej Osoby Jezusa
Chrystusa jak również z Jego zamysłu ustanowienia Kościoła, w taki oto sposób
opiewa z radosną wdzięcznością prefacja Mszy krzyżma: „Ty przez namaszczenie
Duchem Świętym ustanowiłeś Twojego Jednorodzonego Syna Kapłanem Nowego i
Wiecznego Przymierza i postanowiłeś, że Jego jedyne kapłaństwo będzie trwało w
Kościele. Chrystus nie tylko obdarzył cały lud odkupiony królewskim kapłaństwem,
lecz w swojej miłości dla braci wybiera ludzi, którzy przez święcenia otrzymują
udział w Jego kapłańskiej służbie. W Jego imieniu odnawiają oni Ofiarę, przez
którą odkupił ludzi, i przygotowują dla Twoich dzieci ucztę paschalną. Otaczają
oni miłością Twój lud święty, karmią go słowem i umacniają sakramentami.
Poświęcając swoje życie dla Ciebie i dla zbawienia braci, starają się upodobnić
do Chrystusa i składa ą Tobie świadectwo wiary i miłości”.
W SŁUŻBIE KOŚCIOŁA I ŚWIATA
16. Sprawą podstawową w życiu kapłana jest więź z Jezusem Chrystusem Głową i
Pasterzem. Kapłan uczestniczy bowiem w sposób specyficzny i wiarygodny w
konsekracji-namaszczeniu oraz w „misji” Chrystusa (por. Łk 4, 18-19). Z
tą więzią łączy się ściśle relacja z Kościołem. Nie są to „relacje” istniejące
po prostu obok siebie, lecz łączą się one wewnętrznie i nawzajem przenikają.
Odniesienie do Kościoła wpisane jest w główne odniesienie kapłana do Chrystusa,
„sakramentalne uobecnienie” Chrystusa jest bowiem podstawą i inspiracją
odniesienia kapłana do Kościoła.
Ojcowie Synodu napisali: „Reprezentując Chrystusa Głowę, Pasterza i
Oblubieńca Kościoła, kapłan pełni swój urząd nie tylko w Kościele, lecz
również wobec Kościoła. Kapłaństwo wraz ze Słowem Bożym i sakramentalnymi
znakami, którym służy, należy do konstytutywnych elementów Kościoła. Prezbiter
jest całkowicie oddany Kościołowi i służy wspólnemu kapłaństwu całego Ludu
Bożego, jest ustanowiony kapłanem nie tylko dla Kościoła lokalnego, ale również
dla Kościoła powszechnego (por. Presbiterorum ordinis, 10), w jedności z
biskupem, cum Petro et sub Petro. Dzięki kapłaństwu biskupa, kapłaństwo
drugiego stopnia święceń włączone jest w strukturę apostolską Kościoła. Tak więc
prezbiter, podobnie jak Apostołowie, działa w imieniu Chrystusa (por. 2 Kor
5, 20). Stąd wywodzi się posłannictwo misyjne każdego kapłana”28.
Posługa związana ze święceniami istnieje w Kościele od początku i znajduje w
biskupach, a poprzez nich i w jedności z nimi w prezbiterach, szczególny związek
z pierwotną posługą Apostołów, których są oni rzeczywiście „następcami”, chociaż
ich działalność przybiera inne formy.
Nie należy więc uważać, że kapłaństwo sakramentalne jest uprzednie w stosunku
do Kościoła, ponieważ jest ono wyłącznie służbą Kościołowi. Nie należy też
uznawać go za późniejsze w stosunku do wspólnoty kościelnej, tak jakby mogła ona
powstać bez tego kapłaństwa.
Związek kapłana z Jezusem Chrystusem, a w Nim z Jego Kościołem, jest osadzony
w samym fakcie bycia kapłanem na mocy konsekracji-namaszczenia
sakramentalnego, i w kapłańskim działaniu, czyli w misji i posłudze. W
sposób szczególny „wyświęcony kapłan jest sługą Chrystusa obecnego w Kościele
jako tajemnicy, komunii i misji. Poprzez uczestnictwo w «namaszczeniu» oraz
w «misji» Chrystusa, może kontynuować w Kościele Jego modlitwę, Jego słowo, Jego
ofiarę, Jego zbawczą działalność. Jest więc sługą Kościoła-tajemnicy,
ponieważ dokonuje kościelnych i sakramentalnych znaków obecności Chrystusa
zmartwychwstałego. Jest sługą Kościoła-komunii, ponieważ — w jedności z
biskupem i w ścisłej więzi z całym presbyterium — tworzy jedność
wspólnoty kościelnej, w której współistnieją zgodnie różne powołania, charyzmaty
i posługi. jest wreszcie sługą Kościoła-misji, ponieważ dzięki niemu
wspólnota głosi Ewangelię i daje jej świadectwo”29.
Tak więc w swojej naturze i sakramentalnej misji kapłan jawi się w strukturze
Kościoła jako znak absolutnego priorytetu i łaski darmo danej Kościołowi przez
zmartwychwstałego Chrystusa. Dzięki kapłaństwu służebnemu Kościół uświadamia
sobie w wierze, że nie powstał sam z siebie, lecz jest dziełem łaski Chrystusa w
Duchu Świętym. Posługa Apostołów oraz ich następców, sprawujących władzę
przekazaną im przez Chrystusa Głowę i Pasterza, jest wobec Kościoła
widzialną kontynuacją i znakiem sakramentalnym Chrystusa, który wobec Kościoła i
świata jest nieustannym i wciąż nowym początkiem zbawienia, „On — Zbawca Ciała”
(Ef 5, 23).
17. Posługa kapłańska zgodnie ze swą naturą może być wypełniona tylko wtedy,
kiedy prezbiter jest zjednoczony z Chrystusem poprzez sakramentalne włączenie do
stanu kapłańskiego, a więc gdy pozostaje w hierarchicznej jedności ze swym
biskupem. Posługa kapłańska ma radykalną „formę wspólnotową” i może być
wypełniona tylko jako „wspólne dzieło”30. Tej
naturze jedności kapłaństwa poświęcił sporo uwagi Sobór31,
analizując szczegółowo związek kapłana z własnym biskupem, z innymi kapłanami
oraz z wiernymi świeckimi.
Posługa kapłanów polega przede wszystkim na jedności oraz odpowiedzialnej i
koniecznej współpracy z posługą biskupa, w trosce o Kościół powszechny i
poszczególne Kościoły lokalne, którym służą tworząc razem z biskupem jedno
presbyterium.
Każdego kapłana, zarówno diecezjalnego, jak i zakonnego, na mocy sakramentu
święceń łączą z innymi członkami tego presbyterium szczególne więzy
apostolskiej miłości, posługi i braterstwa. Wszyscy bowiem prezbiterzy, czy to
diecezjalni, czy też zakonni, uczestniczą w jedynym kapłaństwie Chrystusa Głowy
i Pasterza, „dążą do jednego, mianowicie do budowania Ciała Chrystusowego, które
w naszych zwłaszcza czasach wymaga różnorodnych zadań i nowych przystosowań”32,
a w ciągu dziejów wzbogaca się stale o nowe charyzmaty.
Obecność i rola prezbiterów w Kościele nie zastępują powszechnego kapłaństwa
całego Ludu Bożego wynikającego z chrztu, lecz służą pełnemu urzeczywistnieniu
go w Kościele i dlatego też łączą ich z wiernymi świeckimi budujące i twórcze
więzy. Kapłani działają w służbie ich wiary, nadziei i miłości. Jako bracia i
przyjaciele uznają i wspierają ich godność dzieci Bożych oraz pomagają im
wypełnić szczególną rolę w misji Kościoła33.
Kapłaństwo urzędowe, czyli hierarchiczne udzielane w sakramencie święceń oraz
kapłaństwo powszechne lub „królewskie” wiernych, choć różnią się między sobą
istotą, a nie tylko stopniem34, są sobie wzajemnie
przyporządkowane, jedno bowiem i drugie — na różny sposób uczestniczy w jedynym
kapłaństwie Chrystusa. Kapłaństwo urzędowe samo z siebie nie oznacza bowiem
wyższego stopnia świętości w stosunku do powszechnego kapłaństwa wiernych;
natomiast w sakramencie święceń prezbiterzy otrzymują od Chrystusa w Duchu
szczególny dar, aby pomagali Ludowi Bożemu w wiernym i pełnym urzeczywistnianiu
powszechnego kapłaństwa35.
18. Jak podkreśla Sobór, „dar duchowy, otrzymany przez prezbiterów w
święceniach, przygotowuje ich nie do jakiejś ograniczonej i zacieśnionej misji,
lecz do najszerszej i powszechnej misji zbawienia «aż po krańce ziemi» (Dz
1, 8); każda bowiem posługa kapłańska uczestniczy w owym uniwersalnym zasięgu
misji powierzonej przez Chrystusa Apostołom”36. Ze
względu więc na naturę swej posługi kapłani powinni być przepojeni i ożywieni
głębokim duchem misyjnym i „duchem prawdziwie katolickim, dzięki któremu
przywykną wybiegać poza granice własnej diecezji, narodu lub obrządku i nieść
pomoc w potrzebach całego Kościoła, z sercem gotowym do głoszenia wszędzie
Ewangelii”37.
Kapłan, będący w Kościele człowiekiem wspólnoty, w osobistych kontaktach z
wszystkimi ludźmi powinien być człowiekiem misji i dialogu. Głęboko przeżywając
prawdę i miłość Chrystusa, pragnienie i potrzebę głoszenia wszystkim Jego
zbawienia, powołany jest do zacieśniania z wszystkimi ludźmi więzów opierających
się na braterstwie, służbie, wspólnym poszukiwaniu prawdy, szerzeniu
sprawiedliwości i pokoju. W pierwszym rzędzie z braćmi należącymi do innych
Kościołów i wyznań chrześcijańskich, lecz również z wyznawcami innych religii; z
ludźmi dobrej woli, a w szczególny sposób z ubogimi i najsłabszymi, i z tymi
wszystkimi, którzy — nawet jeśli tego nie wiedzą ani nie potrafią wyrazić —
potrzebują prawdy i Chrystusowego zbawienia, według słów Jezusa, który
powiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie
przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mk 2, 17).
Realizacja naczelnego zadania duszpasterskiego, jakim jest nowa
ewangelizacja, obejmująca cały Lud Boży i domagająca się nowej gorliwości,
nowych metod i nowego sposobu głoszenia i dawania świadectwa Ewangelii, dziś
zwłaszcza potrzebuje kapłanów, którzy bezwzględnie i w pełni przeżywają
tajemnicę Chrystusa i potrafią wypracować nowy styl życia duszpasterskiego, w
głębokiej jedności z papieżem, biskupami i z innymi kapłanami oraz w owocnej
współpracy z wiernymi świeckimi, szanując i rozwijając różne role, charyzmaty i
posługi we wspólnocie kościelnej38.
„Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (Łk 4, 21).
Odczytujemy te słowa Jezusa w świetle kapłaństwa służebnego, którego naturę i
misję ukazaliśmy. „Dziś”, o którym mówi Jezus, wskazuje na czas Kościoła,
ponieważ określa i należy do „pełni czasu”, czyli czasu pełnego i ostatecznego
zbawienia. Konsekracja i misja Chrystusa: „Duch Pański (...) Mnie namaścił i
posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4, 18), są źródłem
konsekracji i misji Kościoła, „pełni” Chrystusa (por. Ef 1, 23). W
chrzcie św., sakramencie odrodzenia, wszyscy wierzący otrzymują Ducha Pańskiego,
który ich konsekruje do tworzenia duchowej świątyni i świętego kapłaństwa oraz
posyła ich, by głosili dzieła potęgi Tego, który wezwał ich z ciemności do
przedziwnego swojego światła (por. 2 P 2, 4-10). Prezbiter
uczestniczy zu konsekracji i misji Chrystusa w sposób specyficzny i urzędowy,
czyli poprzez sakrament kapłaństwa, na mocy którego upodabnia swoje istnienie do
Jezusa, Głowy i Pasterza, i pełni misję „niesienia ubogim Dobrej Nowiny” w imię
i w zastępstwie samego Chrystusa.
W Orędziu końcowym Ojcowie Synodu zwięźle wyrazili „prawdę”, albo raczej
„tajemnicę” i „dar” kapłaństwa służebnego znamiennymi słowami: „Ostatecznym
źródłem naszej tożsamości jest miłość Ojca. Z posłanym przez Niego Synem,
Najwyższym Kapłanem i Dobrym Pasterzem jesteśmy sakramentalnie złączeni w
kapłaństwie służebnym dzięki działaniu Ducha Świętego. Życie i posługa kapłana
są kontynuacją życia i działalności Chrystusa. Na tym zasadza się nasza
tożsamość, nasza prawdziwa godność i to jest źródłem radości i pewności w naszym
życiu”39.
ROZDZIAŁ III
DUCH PAŃSKI SPOCZYWA NA
MNIE
ŻYCIE DUCHOWE KAPŁANA
«SZCZEGÓLNE» POWOŁANIE DO ŚWIĘTOŚCI
19. „Duch Pański spoczywa na Mnie” (Łk 4, 18). Duch Święty nie tylko
spoczywa „na” Mesjaszu, ale Go „napełnia” i przenika, obejmuje Jego istnienie i
działanie. Istotnie, Duch Święty jest przyczyną „namaszczenia” i początkiem
„misji” Mesjasza: „ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą
nowinę” (Łk 4, 18). Mocą Ducha Jezus należy całkowicie i wyłącznie do
Boga, uczestniczy w nieskończonej świętości Boga, który Go powołuje, wybiera i
posyła. W ten sposób Duch Boży objawia się jako źródło świętości i wezwanie do
uświęcenia.
Ten sam „Duch Pański” spoczywa „na” całym Ludzie Bożym, który zostaje
ustanowiony jako lud „namaszczony” dla Boga i przez Boga „posłany” dla głoszenia
Dobrej Nowiny, która zbawia. Członkowie Ludu Bożego są „napojeni” Duchem i
„naznaczeni” Nim jak pieczęcią (por. 1Kor 12, 13; 2 Kor 1, 21
nn.; Ef 1, 13; 4, 30), i wezwani do świętości.
W szczególności Duch Święty objawia nam i przekazuje podstawowe powołanie,
które Ojciec odwiecznie kieruje do wszystkich ludzi: powołanie „aby byli
święci i nieskalani przed Jego obliczem”, ponieważ „z miłości przeznaczył
ich dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa” (por. Ef
1, 4-5). Duch Święty nie tylko objawia i przekazuje nam to powołanie, ale
staje się w nas jego początkiem i urzeczywistnieniem: On, Duch Syna (por.
Ga 4, 6), upodabnia nas do Jezusa Chrystusa i pozwala nam uczestniczyć w
Jego synowskim życiu, to znaczy w Jego miłości do Ojca i do braci. „Mając życie
od Ducha, do Ducha się też stosujmy” (Ga 5, 25). Tymi słowami apostoł
Paweł przypomina nam, że życie chrześcijańskie jest „życiem duchowym”, czyli
życiem ożywianym i kierowanym przez Ducha ku świętości i ku doskonaleniu
miłości.
Stwierdzenie Soboru: „Wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu
powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości”40
odnosi się w sposób szczególny do kapłanów: są oni powołani nie tylko jako
ochrzczeni, lecz również i zwłaszcza jako kapłani, to znaczy na podstawie nowej
godności i według właściwych jej tylko sposobów wypływających z sakramentu
kapłaństwa.
20. Soborowy Dekret o posłudze i życiu kapłanów przedstawia bogatą i
zachęcającą syntezę „życia duchowego” kapłanów, daru i obowiązku dążenia do
„świętości”: „Przez sakrament kapłaństwa prezbiterzy upodabniają się do
Chrystusa Kapłana, będąc sługami Głowy, by jako współpracownicy stanu biskupiego
ożywiać i budować całe jego Ciało, którym jest Kościół. Już w konsekracji chrztu
otrzymali oni, tak jak wszyscy chrześcijanie, znak i dar tak wielkiego powołania
i łaski, aby nawet w słabości ludzkiej (por. 2 Kor 12, 9) mogli i byli
zobowiązani dążyć do doskonałości według słów Pana: «Bądźcie wy tedy doskonali,
jako i Ojciec wasz niebieski doskonały jest» (Mt 5, 48). Kapłani ze
szczególnego względu są zobowiązani do zdobywania tej doskonałości, ponieważ
zostali w nowy sposób poświęceni Bogu przez sakrament kapłaństwa. Stali się więc
żywymi narzędziami Chrystusa, Wiecznego Kapłana, aby kontynuować przez wieki
Jego przedziwne dzieło, które mocą z wysoka na nowo scaliło rodzaj ludzki. Skoro
zatem każdy kapłan we właściwy sobie sposób działa w imieniu i w zastępstwie
samego Chrystusa, obdarzony jest też szczególną łaską, aby służąc powierzonym
sobie ludziom i całemu Ludowi Bożemu, mógł skuteczniej dążyć do doskonałości
Tego, którego reprezentuje, i aby ludzka słabość ciała była uleczona świętością
Tego, który stał się dla nas Najwyższym Kapłanem, «świętym, niewinnym,
niepokalanym, odłączonym od grzeszników», (Hbr 7, 26)”41.
Sobór głosi przede wszystkim „powszechne” powołanie do świętości. Ma
ono swoje korzenie w chrzcie, poprzez który kapłan staje się „chrześcijaninem” (Christifidelis),
„bratem pośród braci”, związanym i zjednoczonym z Ludem Bożym w radości płynącej
ze współudziału w darach zbawienia (por. Ef 4, 4-6) i we wspólnym
wysiłku postępowania „według Ducha” i naśladowania jedynego Mistrza i Pana.
Przypomnijmy znane powiedzenie św. Augustyna: „Dla was jestem biskupem, a z wami
chrześcijaninem. Tamto jest nazwą przyjętego urzędu to zaś łaski; tamto jest
imieniem niebezpieczeństwa, to zaś zbawienia”42.
Z taką samą jasnością dokument soborowy mówi także o „szczególnym”
powołaniu do świętości, czyli o powołaniu, które wynika z sakramentu
kapłaństwa jako specyficznego sakramentu znamionującego kapłana, a zatem na mocy
nowej konsekracji Bogu za pośrednictwem święceń. Do tego szczególnego
powołania nawiązuje również św. Augustyn, gdy po stwierdzeniu: „Dla was jestem
biskupem, a z wami chrześcijaninem” dodaje następujące słowa: „Jeżeli więc dla
mnie przyczyną większej radości jest to, że jestem odkupiony razem z wami,
aniżeli to, że jestem ustanowiony dla was jako głowa — idąc za nakazem Pana
oddam się z największą gorliwością służbie dla was, by nie okazać się
niewdzięcznym wobec Tego, kto mnie wykupił za taką cenę, która uczyniła mnie
waszym współsługą”43.
Następnie Sobór wskazuje na pewne elementy konieczne do określenia tego, co
stanowi o „szczególności” życia duchowego prezbiterów. Są to elementy związane z
„konsekracją” właściwą prezbiterom, która upodabnia ich do Jezusa Chrystusa,
Głowy i Pasterza Kościoła; z „misją” lub posługą charakterystyczną dla tychże
prezbiterów, dzięki której mogą oni stać się „żywymi narzędziami Chrystusa,
Wiecznego Kapłana” i działać „w imię i w osobie samego Chrystusa”; z całym ich
„życiem”, które ma być szczególnym przykładem i świadectwem „radykalizmu
ewangelicznego”44.
UPODOBNIENIE DO JEZUSA CHRYSTUSA GŁOWY I PASTERZA ORAZ MIŁOŚĆ PASTERSKA
21. Na mocy święceń kapłańskich, kapłan zostaje upodobniony do Jezusa
Chrystusa, Głowy i Pasterza Kościoła i otrzymuje w darze „władzę duchową”, która
jest udziałem we władzy Jezusa Chrystusa, kierującego Kościołem poprzez swojego
Ducha45.
Dzięki tej konsekracji, dokonanej przez Ducha w sakramencie święceń, życie
duchowe kapłana zostaje naznaczone, ukształtowane i określone przez postawy i
wzory postępowania znamionujące Jezusa Chrystusa Głowę i Pasterza Kościoła,
które objawiają się w Jego pasterskiej miłości.
Jezus Chrystus jest Głową Kościoła, swego Ciała. Jest „Głową” w nowym
i prawdziwym sensie bycia „sługą”, zgodnie z Jego własnymi słowami: „Bo i Syn
Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na
okup za wielu” (Mk 10, 45). Posługa Jezusa osiąga swoją pełnię w śmierci
krzyżowej, to znaczy w całkowitym darze z siebie, w pokorze i w miłości:
„ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi.
A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy
się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 7-8).
Władza Jezusa Chrystusa jako Głowy wiąże się zatem z Jego służbą, z Jego darem z
siebie, z Jego całkowitym, pokornym i pełnym miłości poświęceniem dla Kościoła.
Chrystus czyni to wszystko w najdoskonalszym posłuszeństwie Ojcu: jest jedynym
prawdziwym cierpiącym Sługą Boga, jednocześnie Kapłanem i Ofiarą.
Ten właśnie rodzaj władzy, która jest służbą Kościołowi, ożywia i dynamizuje
duchowe życie każdego kapłana, ponieważ tego wymaga jego upodobnienie do
Chrystusa Głowy i Sługi Kościoła46. Św. Augustyn w
ten sposób napominał pewnego biskupa w dniu jego konsekracji: „Kto jest głową
ludu, musi przede wszystkim zdać sobie sprawę z tego, że jest on sługą wielu. I
niech nie gardzi rolą sługi, powtarzam, niech nie gardzi rolą sługi wielu,
ponieważ nie wzgardził staniem się naszym sługą Pan nad panami”47.
Życie duchowe sprawujących posługę kapłańską w Nowym Testamencie powinna więc
cechować ta zasadnicza postawa, jaką jest służba Ludowi Bożemu (por. Mt
20, 24 nn.; Mk 10, 43-44), w wolności od wszelkiej pychy i od
pragnienia, by „panoszyć się” w powierzonej im owczarni (por. 1 P 5,
2-3). Służbę tę należy pełnić z oddaniem, po Bożemu i chętnie: w ten sposób
sprawujący posługę, „starsi” wspólnoty, czyi prezbiterzy, będą mogli stać się
„wzorem” dla Bożej owczarni, powołanej z kolei do przyjęcia na siebie, wobec
całego świata, kapłańskiej postawy służby na rzecz realizacji pełni ludzkiego
życia i jego pełnego wyzwolenia.
22. Obraz Jezusa Chrystusa Pasterza Kościoła, Jego owczarni, nawiązuje
do obrazu Jezusa Chrystusa Głowy i Sługi i przedstawia w nowy i bardziej
sugestywny sposób zawarte w nim treści. Urzeczywistniając prorocką zapowiedź
przyjścia Mesjasza Zbawiciela, którego z radością opiewał modlący się psalmista
oraz prorok Ezechiel (por. Ps 23 [22]; Ez 34, 11 nn.), Jezus mówi
o sobie, że jest „dobrym Pasterzem” (J 10, 11. 14) nie tylko Izraela,
ale wszystkich ludzi (por. J 10, 16). Natomiast Jego życie jest
nieustannym ukazywaniem i codziennym stosowaniem w praktyce Jego „miłości
pasterskiej”: Jezus lituje się nad tłumami, bo były znękane i porzucone, jak
owce bez pasterza (por. Mt 9, 35-36); szuka owiec zagubionych i
rozproszonych (por. Mt 18, 12-14), a gdy je odnajdzie, cieszy się,
zbiera je i broni, zna je i woła każdą po imieniu (por. J 10, 3),
prowadzi je do wody i na zielone pastwiska, gdzie mogą odpocząć (por. Ps
23 [22]), przygotowuje dla nich posiłek i karmi je swoim własnym życiem. To
życie Dobry Pasterz daje w swojej śmierci i zmartwychwstaniu, jak głosi rzymska
liturgia Kościoła: „Zmartwychwstał Dobry Pasterz, który oddał życie za swoje
owce i umarł, aby nas zbawić. Alleluja”48.
Piotr nazywa Jezusa „Najwyższym Pasterzem” (1 P 5, 4), ponieważ Jego
dzieło i misja będą kontynuowane w Kościele najpierw przez Apostołów (por. J
21, 15-17), potem przez ich następców (por. 1 P 5, 1 nn.) i poprzez
kapłanów. Na mocy konsekracji prezbiterzy zostają upodobnieni do Jezusa Dobrego
Pasterza i powołani do naśladowania i do przeżywania Jego miłości pasterskiej.
Oddanie się Chrystusa Kościołowi jest owocem Jego miłości i odznacza się tymi
samymi cechami znamionującymi niepowtarzalne oddanie oblubieńca oblubienicy, jak
wielokrotnie podkreśla Pismo Święte. Jezus jest prawdziwym Oblubieńcem, który
ofiaruje Kościołowi „wino” zbawienia (por. J 2, 11). On, który jest
„Głową Kościoła (...) i Zbawcą Ciała” (por. Ef 5, 23), „umiłował Kościół
i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą,
któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako
chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był
święty i nieskalany” (Ef 5, 25-27).
Kościół jest Ciałem, w którym Chrystus jest obecny i działa jako Głowa, ale
jest także Oblubienicą, która jako nowa Ewa bierze początek z otwartego na
krzyżu boku Zbawiciela: dlatego Chrystus jest przy swoim Kościele, „żywi go i
pielęgnuje” (por. Ef 5, 29), składając w ofierze za niego swoje życie.
Zgodnie ze swym powołaniem, kapłan winien być żywym obrazem Jezusa Chrystusa
Oblubieńca Kościoła49. Oczywiście, pozostaje
zawsze we wspólnocie, do której jako chrześcijanin należy razem ze wszystkimi
innymi braćmi i siostrami wezwanymi przez Ducha, ale na mocy swego upodobnienia
do Chrystusa, Głowy i Pasterza pełni wobec wspólnoty funkcję oblubieńczą. „O ile
na nowo uobecnia Chrystusa Głowę Pasterza i Oblubieńca Kościoła, kapłan zajmuje
miejsce nie tylko w Kościele, lecz także wobec Kościoła”50.
Jest zatem powołany, by w swoim życiu duchowym realizować miłość Chrystusa
Oblubieńca do Kościoła Oblubienicy. Jego życie powinno więc być oświecane i
formowane także przez ten aspekt oblubieńczy, który każe mu dawać świadectwo
oblubieńczej miłości Chrystusa, powinien być zatem zdolny do umiłowania ludzi
sercem nowym, wielkim i czystym — bezinteresownie i ofiarnie — zawsze wiernym, a
zarazem z ową „Boską zazdrością” (por. 2 Kor 11, 2) i czułością
przypominającą uczucia matki; jest zdolny znosić „bóle rodzenia” do chwili „aż
Chrystus się ukształtuje” w wierzących (por. Ga 4, 19).
23. Wewnętrzną zasadą, cnotą ożywiającą i kierującą życiem duchowym kapłana,
który wzoruje się na Chrystusie Głowie i Pasterzu, jest miłość pasterska,
uczestnictwo w miłości pasterskiej samego Jezusa Chrystusa: darmo otrzymany
dar Ducha Świętego, a jednocześnie zadanie i wezwanie do odpowiedzialnej i
wolnej odpowiedzi prezbitera.
Miłość pasterska jest przede wszystkim darem z siebie, całkowitym
darem z siebie dla Kościoła, na obraz daru Chrystusa i we współudziale w
nim. „Miłość pasterska jest tym przymiotem, dzięki któremu naśladujemy Chrystusa
w Jego darze z siebie i w Jego służbie. Nie tylko nasze czyny, ale rtasz dar
z siebie jest tym, co ukazuje miłość Chrystusa do Jego owczarni. Miłość
pasterska określa nasz sposób myślenia i działania, nasz sposób odnoszenia się
do ludzi i jest dla nas miłością szczególnie wymagającą”51.
Dar z siebie, źródło i synteza miłości pasterskiej, jest przeznaczony dla
Kościoła. Tak postąpił Chrystus, który „umiłował Kościół i wydał za niego samego
siebie” (Ef 5, 25); tak winien postępować także kapłan. Wraz z miłością
pasterską, która nadaje szczególny charakter posłudze kapłańskiej jako amoris
officium52, „kapłan, który odpowiada na
skierowane do niego powołanie, potrafi ze spełnianej posługi uczynić przedmiot
miłości, stąd Kościół i ludzie stają się głównym obiektem jego zainteresowania;
z taką właśnie duchowością będzie zdolny do miłowania Kościoła powszechnego i
tej jego części, która jest mu powierzona, z całym oddaniem oblubienica dla
oblubienicy”53. Dar z siebie nie ma granic,
nosi bowiem cechy oddania apostolskiego i misyjnego Chrystusa Dobrego Pasterza,
który powiedział: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te
muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego i nastanie jedna owczarnia, jeden
pasterz” (J 10, 16).
Wewnątrz wspólnoty kościelnej miłość pasterska kapłana wymaga w sposób
szczególny i specyficzny, aby utrzymywał on osobistą więź z presbyterium
zjednoczonym z biskupem i w jego osobie, jak mówi Sobór: „Aby więc prezbiterzy
na próżno nie stawali do zawodów, miłość pasterska domaga się od nich, by
pracowali zawsze w ścisłym zjednoczeniu z biskupami i innymi braćmi w
kapłaństwie”54.
Dar z siebie dla Kościoła dotyczy Kościoła jako Ciała i Oblubienicy Jezusa
Chrystusa. Dlatego więc miłość kapłana obejmuje najpierw Jezusa Chrystusa:
jedynie gdy kocha i służy Chrystusowi, Głowie i Oblubieńcowi, miłość ta staje
się źródłem, sprawdzianem, miarą oraz pobudką do miłości i posługi kapłana dla
Kościoła, Ciała i Oblubienicy Chrystusa. O tym właśnie był głęboko i mocno
przeświadczony apostoł Paweł, gdy pisał do chrześcijan w Koryncie: „co do nas,
jesteśmy sługi wasze przez Jezusa” (por. 2 Kor 4, 5). O tym przede
wszystkim mówi wyraźne i programowe nauczanie Jezusa, który nakazuje Piotrowi
paść owce dopiero wtedy, gdy Apostoł trzykrotnie zapewnił Go o miłości, więcej,
o wyjątkowej miłości: „Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy
kochasz Mnie?» (...) (Piotr) rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty
wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje»” (J 21,
17).
Miłość pasterska, której szczególnym źródłem jest sakrament kapłaństwa,
wyraża się w pełni w Eucharystii i nią się żywi: „Ta zaś miłość pasterska —
czytamy w dekrecie soborowym — wypływa głównie z Ofiary eucharystycznej, która
dlatego pozostaje ośrodkiem i korzeniem całego życia prezbitera, tak że to, co
dzieje się na ołtarzu ofiarnym, dusza kapłańska stara się odtworzyć w sobie”55.
Istotnie, w Eucharystii zostaje odtwarzana to znaczy na nowo uobecniana ofiara
krzyża, całkowity dar Chrystusa dla Kościoła, dar Jego wydanego Ciała i
przelanej Krwi, jako najwyższe świadectwo tego, że On jest Głową i Pasterzem,
Sługą i Oblubieńcem Kościoła. Właśnie dlatego miłość pasterska kapłana nie tylko
bierze początek w Eucharystii, lecz w jej sprawowaniu odnajduje swe najwyższe
spełnienie; z Eucharystii także płynie łaska i odpowiedzialność, dzięki której
całe życie kapłana nabiera charakteru „ofiarniczego”.
Ta sama miłość pasterska stanowi wewnętrzną zasadę, dynamicznie łączącą w
jedną całość wieloraką i różnorodną działalność kapłana. Dzięki niej może się
urzeczywistnić podstawowy i zawsze obowiązujący wymóg jedności życia
wewnętrznego i licznych czynności i zadań związanych z posługą, wymóg niezwykle
naglący w bardzo złożonym, niejednolitym i rozczłonkowanym kontekście
społeczno-kulturalnym i kościelnym. Jedyrue podporządkowanie każdej chwili i
każdego czynu zasadniczemu i wiążącemu wyborowi „dawania życia za owce” może
zapewnić tę jedność życia, konieczną dla harmonii i duchowej równowagi kapłana:
„Prezbiterzy — przypomina Sobór — mogą ją jednak budować idąc w wypełnianiu
posługi za przykładem Chrystusa Pana, którego pokarmem było czynić wolę Tego,
który Go posłał, by wypełnił Jego dzieło (...). W ten sposób, zastępując Dobrego
Pasterza, w samym wykonywaniu pasterskiej miłości znajdą więź doskonałości
kapłańskiej, zespalającą w jedno ich życie i działanie”56.
ŻYCIE DUCHOWE A SPRAWOWANIE POSŁUGI
24. Duch Pański namaścił Chrystusa i posłał Go, by głosił Ewangelię (por.
Łk 4, 18). Misja nie jest elementem zewnętrznym i dodanym do konsekracji,
lecz stanowi jej istotne i zasadnicze przeznaczenie: konsekracja jest dla
misji. W ten sposób nie tylko konsekracja, lecz także misja jest
naznaczona przez Ducha i znajduje się pod jego uświęcającym wpływem.
Tak było z Jezusem. Tak było z Apostołami i z ich następcami. Tak jest z
całym Kościołem, a w nim z prezbiterami: wszyscy otrzymują Ducha jako dar i
wezwanie do uświęcenia w samej misji i poprzez jej wypełnianie57.
Istnieje zatem wewnętrzny związek pomiędzy życiem duchowym prezbitera a
wykonywaniem jego posługi58, który Sobór wyraża w
następujący sposób: „Wykonując posługę Ducha i sprawiedliwości (por. 2 Kor
3, 8-9), o ile by tylko byli ulegli Duchowi Chrystusowemu, który ich ożywia i
prowadzi, (prezbiterzy) umacniają się w życiu duchowym. Przez same bowiem
codzienne święte czynności, jak i przez całe swoje posługiwanie, które wykonują
w zjednoczeniu z biskupem i prezbiterami, zmierzają ku doskonałości życia. Sama
zaś świętość prezbiterów wiele wnosi do owocnego wypełniania ich posługi”59.
„Życie swoje dostosuj do tajemnicy Krzyża Pańskiego!”. Takie zaproszenie i
przestrogę Kościół kieruje do prezbitera w obrzędzie święceń, kiedy zostają mu
powierzone dary ludu świętego na ofiarę eucharystyczną. „Tajemnica”, której
prezbiter jest „szafarze” (por. 1 Kor 4, 1), to w końcu sam Jezus
Chrystus, który w Duchu jest źródłem świętości i wezwaniem do uświęcenia.
Prezbiter powinien przepoić ową „Tajemnicą” całe swoje życie. Stąd potrzeba
wielkiej czujności i żywej świadomości. Obrzęd święceń kapłańskich poprzedza
przypomniane wyżej słowa jeszcze jednym poleceniem: „Bądź świadom tego, co
czynisz”. Już św. Paweł napominał biskupa Tymoteusza: „Nie zaniedbuj w sobie
charyzmatu” (1 Tm 4, 14; por. 2 Tm 1, 6).
Związek pomiędzy życiem duchowym a sprawowaniem posługi kapłańskiej można
wyjaśnić poprzez miłość pasterską będącą darem sakramentu święceń. Posługa
prezbitera, właśnie dlatego, że jest udziałem w zbawczej posłudze Jezusa
Chrystusa Głowy i Pasterza, musi na nowo wyrażać i urzeczywistniać Jego miłość
pasterską, która stanowi zarazem źródło i ducha służby kapłana oraz jego daru z
siebie. Posługa kapłańska w swojej obiektywnej rzeczywistości jest amoris
officium, według przytoczonego już wyrażenia św. Augustyna. Ta właśnie
obiektywna rzeczywistość staje się podłożem i domaga się odpowiadającego jej
etosu, który nie może być niczym innym, jak tylko życiem miłością, co podkreśla
sam św. Augustyn: „Sit amoris officium pascere dominicum gregem”60.
Etos ten, czyli również i życie duchowe, jest zatem przyjęciem w sumieniu i w
wolności, a więc rozumem i sercem, w decyzjach i w działaniu, „prawdy” o
posługiwaniu kapłańskim jako amoris officium.
25. Dla życia duchowego, które rozwija się przez wykonywanie posługi, jest
sprawą podstawową, aby prezbiter nieustannie odnawiał i coraz bardziej pogłębiał
świadomość, że jest kapłanem Jezusa Chrystusa na mocy konsekracji
sakramentalnej i upodobnienia do Niego, Głowy i Pasterza Kościoła.
Tego rodzaju świadomość nie tylko odpowiada prawdziwej naturze misji, którą
kapłan pełni dla dobra Kościoła i ludzkości, lecz decyduje także o życiu
duchowym kapłana, który tę misję wypełnia. Kapłan zostaje przecież wybrany przez
Chrystusa nie jako „rzecz”, ale jako „osoba”: nie jest on bezwładnym i biernym
narzędziem, ale „narzędziem żywym”, jak to określa Sobór, gdy mówi o obowiązku
dążenia do doskonałości61. Sobór nazywa również
kapłanów „sprzymierzeńcami i pomocnikami” Boga „Świętego i Uświęciciela”62.
W tym sensie w sprawowaniu posługi jest głęboko zaangażowana świadoma, wolna
i odpowiedzialna osoba kapłana. Związek z Chrystusem, który zapewnia konsekracja
i upodobnienie płynące z sakramentu kapłaństwa, ustanawia w kapłanie i wymaga od
niego następnego związku, który opiera się na „intencji”, czyli świadomej i
wolnej woli czynienia, za pośrednictwem znaku sakramentalnego, tego, co pragnie
czynić Kościół. Tego rodzaju związek, w sposób naturalny staje się bardzo
szeroki i niezwykle głęboki, obejmując rozum, uczucia, życie, to znaczy cały
ciąg „predyspozycji” moralnych i duchowych odnoszących się do znaków
posługiwania spełnianych przez kapłana.
Niewątpliwie sprawowanie posługi kapłańskiej, szczególnie zaś sprawowanie
sakramentów, zyskuje swoją zbawczą skuteczność dzięki działaniu samego Jezusa
Chrystusa, obecnego w sakramentach. Zgodnie jednak z Bożym planem, który pragnie
ukazać całkowitą darmowość zbawienia, czyniąc człowieka „zbawionym”, a
równocześnie tym, który „zbawia” — zawsze i tylko z Jezusem Chrystusem —
skuteczność zbawcza sprawowanej posługi jest uwarunkowana przez większą lub
mniejszą akceptację i udział człowieka63. Stopień
świętości sprawującego posługę rzeczywiście wpływa zwłaszcza na głoszenie Słowa,
sprawowanie sakramentów, na przewodzenie wspólnocie w miłości. To właśnie z całą
wyrazistością stwierdza Sobór: „Sama zaś świętość prezbiterów wiele wnosi do
owocnego wypełniania ich posługi. Jakkolwiek bowiem łaska Boża może dokonywać
dzieła zbawienia przez niegodnych także szafarzy, to jednak Bóg woli okazywać
swoje cudowne dzieła zwykłą drogą przez tych, którzy stawszy się bardziej
uległymi poruszeniom i kierownictwu Ducha Świętego, mogą ze względu na swe
ścisłe zjednoczenie z Chrystusem i świętość życia powiedzieć z Apostołem: «I
żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus» (Ga 2, 20)”64.
Świadomość, że jest się kapłanem Jezusa Chrystusa, Głowy i Pasterza, pociąga
za sobą wdzięczną i radosną świadomość otrzymania od Jezusa Chrystusa
szczególnej łaski: łaski wybrania przez Boga bez żadnych zasług na kapłana, aby
być „żywym narzędziem” dzieła zbawienia. Ten wybór świadczy o miłości Jezusa
Chrystusa wobec kapłana. Właśnie ta miłość, podobnie jak każda inna miłość,
jeszcze usilniej domaga się wzajemności.
Po swoim zmartwychwstaniu Jezus zadaje Piotrowi podstawowe pytanie o miłość:
„Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”. Piotr udziela
odpowiedzi, po czym zostaje mu powierzona misja: „Paś baranki moje” (J
21, 15). Jezus, zanim powierzy mu swoją owczarnię i aby móc to uczynić, pyta
Piotra, czy Go miłuje. Lecz w rzeczywistości skierowane do Piotra pytanie i
powierzenie mu „Jego” owiec bierze początek z wolnej i uprzedzającej miłości
samego Jezusa. W ten sposób każdy znak posługi kapłańskiej, prowadząc ku miłości
i służbie Kościołowi, pobudza jednocześnie do ciągłego wzrastania w miłości i
służbie Jezusowi Chrystusowi Głowie, Pasterzowi i Oblubieńcowi Kościoła, w
miłości, która zawsze jest odpowiedzią na wyprzedzającą, wolną i darmo daną
miłość Boga w Chrystusie Z kolei zaś od wzrostu miłości do Jezusa Chrystusa
zależy wzrost miłości do Kościoła: „Jesteśmy waszymi pasterzami (pascimus
vobis), z wami jesteśmy karmieni (pascimus vobiscum). Bóg daje nam moc, by was
kochać aż do tego stopnia, by móc za was umrzeć, albo w rzeczywistości, albo
sercem (aut effectu aut affectu)”65.
26. Bogate nauczanie Soboru Watykańskiego II pozwala nam określić warunki i
wymagania, charakter i owoce głębokiego związku, który istnieje pomiędzy życiem
duchowym kapłana a sprawowaną przez niego potrójną posługą: słowa, sakramentu i
służby Miłości66.
Kapłan jest przede wszystkim szafarzem Słowa Bożego, jest konsekrowany
i posłany, by głosić wszystkim Ewangelię o Królestwie, wzywając każdego
człowieka do posłuszeństwa wiary i prowadząc wierzących ku coraz głębszemu
poznaniu i uczestniczeniu w tajemnicy Boga, objawionej i przekazanej nam w
Chrystusie. Dlatego przede wszystkim sam kapłan powinien rozwijać wielką
osobistą zażyłość ze Słowem Bożym. Nie może poprzestać na poznaniu aspektów
językowych czy egzegetycznych, chociaż jest to konieczne; z sercem uległym i
rozmodlonym musi zbliżać się do Słowa, aby ono przeniknęło do głębi jego myśli i
uczucia i zrodziło w nim nową mentalność „zamysł Chrystusowy” (1 Kor 2,
16) — tak aby jego słowa, a jeszcze bardziej jego decyzje i postawy były coraz
bardziej wyrazistym głoszeniem i świadectwem Ewangelii. Jedynie „trwając” w
Słowie, kapłan stanie się doskonałym uczniem Jezusa, pozna prawdę i będzie
rzeczywiście wolny, zdolny stawić czoło wszelkim okolicznościom przeciwnym i
obcym Ewangelii (por. J 8, 31-32). Kapłan powinien być pierwszym
„wierzącym” w Słowo, w pełni świadomym, że słowa jego posługi nie są „jego”,
lecz należą do Tego, który go posłał. Nie jest on panem Słowa: jest jego sługą.
Nie jest jedynym posiadaczem tego Słowa: jest dłużnikiem Ludu Bożego. Właśnie
dlatego że głosi Ewangelię i po to, aby mógł to czynić, kapłan — tak jak Kościół
— powinien pogłębiać świadomość, że sam musi być nieustannie ewangelizowany67.
Głosi Słowo jako „sługa”, uczestnicząc w urzędzie prorockim Chrystusa i
Kościoła. Toteż aby zagwarantować sobie i wiernym, że przekazuje całą Ewangelię,
kapłan jest wezwany do pielęgnowania szczególnej wrażliwości, miłości i otwarcia
wobec żywej Tradycji Kościoła i jego Urzędu Nauczycielskiego: nie są one bowiem
Słowu obce, ale służą jego właściwej interpretacji i strzegą jego prawdziwego
sensu68.
Przede wszystkim jednak w sprawowaniu sakramentów oraz w celebrowaniu
Liturgii Godzin kapłan jest wezwany do życia i świadczenia o głębokiej jedności
między posługą i swoim życiem duchowym. Dar łaski ofiarowany Kościołowi staje
się początkiem świętości i wezwaniem do uświęcenia także dla kapłana. Zarówno w
jego posłudze, jak i w życiu duchowym miejsce naprawdę centralne zajmuje
Eucharystia, ponieważ w niej „zawiera się całe duchowe dobro Kościoła, a
mianowicie sam Chrystus, nasza Pascha i chleb żywy, który przez Ciało swoje
ożywione i ożywiające Duchem Świętym daje życie ludziom, zapraszając ich i
doprowadzając w ten sposób do ofiarowania razem z Nim samych siebie, swojej
pracy i wszystkich rzeczy stworzonych”69.
Życie duchowe kapłana czerpie szczególne treści z różnych sakramentów, a
zwłaszcza z łaski charakterystycznej i właściwej dla każdego z nich. Jest w ten
sposób kształtowane i ubogacane przez wielorakie cechy i wymagania sakramentów,
które kapłan sprawuje i przeżywa.
Specjalną uwagę pragnę poświęcić sakramentowi pokuty. Jego szafarzami są
kapłani, lecz i oni powinni z niego korzystać, stając się świadkami miłosierdzia
Bożego dla grzeszników. Przypomnę fragment Adhortacji Reconciliatio et
paenitentia: „Duchowe i apostolskie życie kapłana, podobnie jak jego braci
świeckich i zakonnych, poziom tego życia i jego żarliwość, zależy od wytrwałego
i sumiennego osobistego korzystania z sakramentu pokuty. Sprawowanie Eucharystii
i szafarstwo innych sakramentów, zapał duszpasterski, stosunki z wiernymi,
komunia ze współbraćmi, współpraca z biskupem, życie modlitwy, jednym słowem
całe życie kapłańskie nieubłaganie doznaje uszczerbku, jeśli brak w nim, wskutek
niedbalstwa czy z innych przyczyn, regularnego, przenikniętego autentyczną wiarą
i pobożnością zwrócerua się do sakramentu pokuty. Gdyby jakiś ksiądz nie
spowiadał się, lub spowiadał się źle, bardzo szybko odbiłoby się to na samym
jego kapłaństwie i sprawowaniu kapłaństwa, co dostrzegłaby również Wspólnota,
której jest pasterzem”70.
Wreszcie, kapłan jest wezwany, by sprawować władzę i posługę Jezusa Chrystusa
Głowy i Pasterza Kościoła, ożywiając wspólnotę kościelną i kierując nią, czyli
gromadząc „rodzinę Bożą ożywioną braterską jednością” i prowadząc ją „do Ojca
przez Chrystusa w Duchu Świętym”71. Ten muntts
regendi jest zadaniem bardzo delikatnym i złożonym. Wymaga, oprócz poświęcania
uwagi pojedynczym osobom i różnym powołaniom, zdolności porządkowania i
wykorzystania wszystkich darów i charyzmatów, które Duch wzbudza we wspólnocie,
sprawdzania ich oraz ukazywania ich przydatności w budowie Kościoła, zawsze w
jedności z biskupami. Ta posługa wymaga od kapłana intensywnego życia duchowego,
bogatego w przymioty i cnoty potrzebne osobie, która „przewodzi” i „kieruje”
wspólnotą, „starszemu” w najbardziej szlachetnym i pełnym sensie tego słowa. Te
cechy to: wierność, konsekwencja, mądrość, otwartość na wszystkich, życzliwa
dobroć, stanowczość i autorytet w sprawach zasadniczych, nieuleganie zbyt
subiektywnym poglądom, bezinteresowność, cierpliwość, szacunek dla codziennego
trudu, ufność w ukryte działanie łaski, która objawia się w ludziach prostych i
ubogich (por. Tt 1, 7-8).
ŻYCIE KAPŁAŃSKIE I RADYKALIZM EWANGELICZNY
27. „Duch Pański spoczywa na Mnie” (Łk 4, 18). Duch Święty dany w
sakramencie kapłaństwa jest źródłem świętości i wezwaniem do uświęcenia nie
tylko dlatego, że upodabnia kapłana do Chrystusa Głowy i Pasterza Kościoła i
powierza mu misję prorocką, kapłańską i królewską do spełnienia w imieniu i w
zastępstwie Chrystusa, lecz także dlatego, że ożywia jego codzienną egzystencję,
wzbogacając ją darami i wymaganiami, zaletami i natchnieniami, które składają
się na miłość pasterską. Miłość tego rodzaju jest syntezą jednoczącą wartości i
cnoty ewangeliczne, a zarazem mocą, która podtrzymuje ich rozwój aż do pełni
doskonałości chrześcijańskiej72.
Dla wszystkich chrześcijan, nikogo nie wykluczając, radykalizm ewangeliczny
jest zasadniczym i niezbywalnym wymogiem, który wypływa z wezwania Jezusa do
pójścia za Nim i naśladowania Go w głębokiej wspólnocie życia z Nim
urzeczywistnionej przez Ducha (por. Mt 8, 18 nn.; 10, 27 nn.; Mk
8, 34 nn.; 10, 17-21; Łk 9, 57 nn.). Ten sam wymóg dotyczy kapłanów, nie
tylko dlatego, że są „w” Kościele, lecz także dlatego, że są, „w odniesieniu” do
Kościoła, ponieważ są upodobnieni do Chrystusa Głowy i Pasterza, przygotowani do
świętej posługi i zaangażowani w nią, ożywiani miłością pasterską. Konsekwencją
i przejawem radykalizmu ewangelicznego jest rozkwit różnorakich cnót i postaw
etycznych, niezbędnych w życiu duszpasterskim i duchowym kapłana, takich jak
wiara, pokora wobec tajemnicy Boga, miłosierdzie, roztropność. Szczególnie
wyrazistym ujęciem radykalizmu są „rady ewangeliczne”, które Jezus przedstawia w
Kazaniu na górze (por. Mt 5-7), a wśród nich głęboko ze sobą powiązane
rady posłuszeństwa, czystości i ubóstwa73.
Kapłan jest wezwany, by realizować je w życiu w sposób odpowiadający jego
tożsamości, a głębiej jeszcze — w sposób zgodny z ich celowością i pierwotnym
sensem, który wypływa z kapłańskiej tożsamości i ją wyraża.
28. „Spośród zalet, których najbardziej domaga się posługiwanie prezbiterów,
wymienić należy to usposobienie ducha, dzięki któremu są zawsze gotowi szukać
nie swojej woli, ale woli Tego, który ich posłał (por. J 4, 34; 5, 30;
6, 38)”74. Chodzi tu o posłuszeństwo, które
w życiu duchowym kapłana nabiera pewnych szczególnych cech.
Jest ono przede wszystkim posłuszeństwem „apostolskim”, a zatem uznaje
i miłuje Kościół oraz służy mu w jego strukturze hierarchicznej. Istotnie, urząd
kapłański zostaje powierzony tylko w jedności z papieżem i z kolegium biskupów,
a szczególnie z biskupem własnej diecezji, którym należy się „synowska cześć i
posłuszeństwo”, przyrzeczone w obrzędzie święceń kapłańskich. Ta „uległość”
wobec sprawujących władzę w Kościele nie ma w sobie nic poniżającego, ale
wypływa z odpowiedzialnej wolności prezbitera, który przyjmuje nie tylko
wymagania organicznego i zorganizowanego życia kościelnego, lecz także tę łaskę
rozeznania i odpowiedzialności w podejmowaniu decyzji dotyczących Kościoła,
które Jezus zapewnił swoim Apostołom i ich następcom, aby tajemnica Kościoła
była wiernie strzeżona i aby cała wspólnota chrześcijańska w swej jednoczącej
drodze ku zbawieniu otrzymywała odpowiedzialną posługę.
Autentyczne posłuszeństwo chrześcijańskie, właściwie umotywowane i
realizowane w sposób wolny od służalczości, pomaga prezbiterowi w wykonywaniu z
ewangeliczną przejrzystością powierzonej mu władzy nad Ludem Bożym: bez
samowładztwa i demagogii. Jedynie ten, kto potrafi dochować posłuszeństwa w
Chrystusie, umie wymagać, zgodnie z duchem Ewangelii, posłuszeństwa od innych.
Posłuszeństwo kapłańskie zawiera także wymóg „wspólnotowy”: nie jest
posłuszeństwem jednostki, która wchodzi w indywidualną relację z autorytetem,
ale jest głęboko włączone w jedność presbyterium, które jest wezwane do
zgodnej współpracy z biskupem i za jego pośrednictwem z następcą Piotra75.
Ten aspekt posłuszeństwa kapłana wymaga przede wszystkim ascezy, a więc
zarówno nieprzywiązywania się zbytnio do własnych upodobań lub punktów widzenia,
jak i stworzenia współbraciom takich warunków, by mogli rozwijać swoje talenty i
zdolności w atmosferze wolnej od wszelkiej zazdrości, zawiści czy rywalizacji.
Posłuszeństwo kapłana jest solidarne, bierze początek z jego przynależności do
jedynego presbyterium i zawsze w nim oraz z nim wyraża kierunki działania
i dokonuje współodpowiedzialnych wyborów.
Posłuszeństwo kapłańskie wreszcie ma szczególny charakter „pastoralny”.
Jest ono bowiem przeżywane w klimacie stałej dyspozycyjności, a wręcz pozwala
się „pochłonąć” potrzebom i wymaganiom owczarni. Winny one jednak być sensowne i
niekiedy należy dokonywać ich selekcji oraz je weryfikować. Pozostaje jednak
rzeczą bezsprzeczną, że życie prezbitera całkowicie „wypełnia” głód Ewangelii,
wiary, nadziei, miłości Boga i Jego tajemnicy, który w sposób mniej lub bardziej
uświadomiony jest obecny w powierzonym kapłanowi Ludzie Bożym.
29. Pośród rad ewangelicznych — pisze Sobór — „wyróżnia się osobliwie cenny
dar łaski Bożej, udzielany przez Ojca niektórym ludziom (por. Mt 19, 11;
1 Kor 7, 7), aby mianowicie w dziewictwie czy w celibacie łatwiej
niepodzielnym sercem (por. 1 Kor 7, 32-34) poświęcali się samemu tylko
Bogu. Ta doskonała powściągliwość, zachowana ze względu na Królestwo Boże,
zawsze cieszyła się szacunkiem Kościoła jako znak i bodziec miłości i jako
szczególne źródło duchowej płodności w świecie”76.
W dziewictwie i w celibacie czystość zachowuje swoje pierwotne znaczenie
Judzkiej płciowości, przeżywanej jako autentyczny przejaw i nieoceniona służba
na rzecz miłości w duchu jedności i wzajemnego oddania się osób. Takie jest
pełne znaczenie dziewictwa, które rezygnując z małżeństwa — urzeczywistnia „sens
oblubieńczy” ciała poprzez komunię i oddanie siebie Jezusowi Chrystusowi i Jego
Kościołowi, poprzedzające i zapowiadające doskonałą oraz ostateczną komunię i
oddanie w niebie: „W dziewictwie człowiek pozostaje w oczekiwaniu, także
cieleśnie, na zaślubiny eschatologiczne Chrystusa z Kościołem, ofiarując się
całkowicie Kościołowi w nadziei, że Chrystus odda się Kościołowi w pełni prawdy
życia wiecznego”77.
W tym świetle łatwiej można zrozumieć i docenić motywy wyboru, którego
dokonał przed wiekami Kościół Zachodni i któremu pozostał wierny pomimo
wszystkich trudności i sprzeciwów, jakie napotykał w ciągu swych dziejów.
Zgodnie z tym wyborem udziela on sakramentu kapłaństwa jedynie ludziom, którzy
potrafią wykazać, że zostali wezwani przez Boga i otrzymali od Niego dar
czystości w całkowitym i dożywotnim celibacie.
Ojcowie Synodu jasno i zdecydowanie wyrazili swój punkt widzenia w ważnym
wniosku (Propositio), który zasługuje na pełne i wierne przytoczenie:
„Uwzględniając dyscyplinę Kościołów Wschodnich, i w przekonaniu, że doskonała
czystość w celibacie kapłańskim jest charyzmatem, Synod przypomina prezbiterom,
że stanowi ona nieoceniony dar Boga dla Kościoła i posiada prorocką wartość w
świecie współczesnym. Synod na nowo i z naciskiem potwierdza postulat Kościoła
łacińskiego i niektórych obrządków wschodnich, by kapłaństwo było udzielane
tylko tym mężczyznom, którzy otrzymali od Boga dar powołania do czystości w
celibacie (w niczym nie ujmując tradycji niektórych Kościołów Wschodnich, jak
również szczególnym przypadkom duchownych żonatych, którzy przeszli na
katolicyzm i dla których dopuszcza się wyjątek, o czym mówi Paweł VI w Encyklice
o celibacie kapłańskim (n. 42). Synod nie chce, by w powszechnej świadomości
powstały jakiekolwiek wątpliwości co do niezmiennej woli Kościoła, by utrzymać
prawo, zgodnie z którym od kandydatów do święceń kapłańskich w obrządku
łacińskim wymaga się dozgonnego i dobrowolnego celibatu. Synod zachęca do
przedstawiania i wyjaśniania celibatu w jego pełnym bogactwie biblijnym,
teologicznym i duchowym jako drogocennego daru Boga dla Kościoła i znaku
Królestwa, które nie jest z tego świata, jako znaku miłości Bożej do świata, a
także niepodzielnej miłości kapłana do Boga i do Jego ludu, tak aby celibat był
postrzegany jako pozytywna wartość wzbogacająca kapłaństwo”78.
Szczególnie ważne jest, by kapłan zrozumiał teologiczną motywację kościelnego
prawa o celibacie Prawo jako takie wyraża wolę Kościoła, która jest
wcześniejsza niż wola podmiotu wyrażona poprzez gotowość. Zaś wola Kościoła
znajduje swoją ostateczną motywację w związku, jaki łączy celibat ze
święceniami kapłańskimi, które upodabniają kapłana do Jezusa Chrystusa Głowy
i Oblubieńca Kościoła. Kościół jako Oblubienica Chrystusa pragnie, aby kapłan
miłował go w sposób całkowity i wyłączny, tak jak umiłował go Jezus Chrystus
Głowa i Oblubieniec Celibat kapłański jest więc darem z siebie w Chrystusie i z
Chrystusem dla Jego Kościoła i wyraża posługę kapłana dla Kościoła w
Chrystusie i z Chrystusem.
Właściwe życie duchowe kapłana wymaga, by celibat był rozumiany i przeżywany
nie jako rzeczywistość oderwana lub negatywna, lecz jedynie jako aspekt
pozytywnego ukierunkowania, właściwego kapłanowi i dla niego
charakterystycznego. On bowiem, opuszczając ojca i matkę, idzie za Jezusem,
Dobrym Pasterzem i we wspólnocie apostolskiej służy Ludowi Bożemu. Celibat
należy zatem przyjąć z miłością, na podstawie wolnej i nieustannie odnawianej
decyzji jako bezcenny dar Boga, jako „bodziec miłości pasterskiej”79,
jako szczególny udział w ojcostwie Boga i w płodności Kościoła, jako świadczenie
wobec świata o Królestwie eschatologicznym. By podołać wszystkim wymaganiom
moralnym, duszpasterskim i duchowym celibatu kapłańskiego, absolutnie konieczna
staje się pokorna i pełna ufności modlitwa, jak poucza nas Sobór: „Im bardziej
zaś doskonała powściągliwość przez wielu ludzi w dzisiejszym świecie uważana
jest za niemożliwą, tym pokorniej i wytrwalej prezbiterzy będą wraz z Kościołem
wypraszali łaskę wierności, nie odmawianą nigdy proszącym, używając wszelkich
pomocy, zarówno nadprzyrodzonych, jak i naturalnych, które są dla wszystkich
dostępne”80. Raz jeszcze modlitwa, połączona z
sakramentami Kościoła i z ascezą, będzie pośród trudności umacniać nadzieję,
zachęcać do przebaczenia, będzie dodawać ufności i odwagi do podjęcia drogi na
nowo.
30. Ojcowie Synodu opisali zagadnienie ubóstwa ewangelicznego w sposób
bardzo zwięzły i głęboki, przedstawiając je jako „podporządkowanie wszystkich
dóbr najwyższemu Dobru Boga i Jego Królestwa”81. W
rzeczywistości, tylko ten, kto kontempluje i przeżywa tajemnicę Boga jako jedyne
i najwyższe Dobro, jako prawdziwe i ostateczne Bogactwo, może zrozumieć i
praktykować ubóstwo, które z pewnością nie oznacza pogardy i odrzucenia dóbr
materialnych, lecz posługiwanie się nimi z wdzięcznością i serdecznością, i
jednocześnie radosne wyrzeczenie się ich z wielką wewnętrzną wolnością, czyli
zgodnie z wolą Boga i Jego zamysłem.
Ubóstwo kapłana, na mocy jego sakramentalnego upodobnienia do Chrystusa Głowy
i Pasterza, nabiera ścisłego charakteru „pastoralnego”, o którym, przypominając
i rozwijając nauczanie soborowe82, Ojcowie Synodu
napisali między innymi: „Kapłani, za przykładem Chrystusa, który będąc bogatym
stał się ubogim z miłości do nas (por. 2 Kor 8, 9), winni uważać
biednych i najsłabszych za powierzonych im w specjalny sposób oraz winni być
zdolni do dawania świadectwa ubóstwu życiem prostym i surowym, będąc już
przyzwyczajeni do hojnego rezygnowania z rzeczy zbytecznych (Optatam totius,
9; KPK, kan. 282)”83.
To prawda, że „godny jest robotnik swojej zapłaty” (por. Łk 10, 7) i
że „Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię” (1
Kor 9, 14), ale prawdą jest także, iż prawa Apostoła nie powinno się
absolutnie mylić z jakąkolwiek próbą uzależnienia służby Ewangelii i Kościołowi
od korzyści i zysków, które można z niej czerpać. Jedynie ubóstwo jest
gwarancją, że kapłan będzie gotowy udać się tam, gdzie jego praca jest bardziej
pożyteczna i pilna, także kosztem wyrzeczeń osobistych. Jest ono nieodzownym
warunkiem i przesłanką uległości apostoła wobec Ducha, który sprawia. że jest
gotowy „pójść”, bez obciążeń i więzów, i spełniać jedynie wolę Mistrza (por.
Łk 9, 57-62; Mk 10, 17-22).
Osobiście włączony w życie wspólnoty i odpowiedzialny za nią, kapłan winien
dawać także świadectwo całkowitej „przejrzystości” w rozporządzaniu dobrami
wspólnoty, których nigdy nie będzie traktował tak, jakby były one jego własnym
majątkiem, ale jako rzecz, z której musi zdać sprawę Bogu i braciom, przede
wszystkim ubogim. Także świadomość tego, że uczestniczy w jednym presbyterium,
sprawi, iż kapłan będzie z zaangażowaniem zabiegał o bardziej sprawiedliwy
podział dóbr pomiędzy współbraćmi, jak i o wspólne używanie pewnych dóbr (por.
Dz 2, 42-47).
Wolność wewnętrzna, którą ubóstwo ewangeliczne chroni i podtrzymuje, sprawia,
że kapłan potrafi stanąć u boku biednych, okazać solidarność z ich wysiłkami na
rzecz ustanowienia bardziej sprawiedliwego społeczeństwa, być wrażliwszym i
lepiej rozumieć i rozróżniać zjawiska związane z ekonomicznym i społecznym
aspektem życia, popierać opcję preferencyjną na rzecz ubogich. Ta ostatnia, nie
wykluczając nikogo z głoszenia Dobrej Nowiny i nie pozbawiając nikogo daru
zbawienia, każe pochylać się nad najmniejszymi braćmi, grzesznikami, nad
wszelkiego rodzaju ludźmi zepchniętymi na margines, zgodnie ze wzorem, jaki dał
Jezus, wypełniając swoje prorockie i kapłańskie posłannictwo (por. Łk 4,
18).
Nie należy również zapominać o prorockim znaczeniu kapłańskiego ubóstwa,
które jest szczególnie potrzebne w społeczeństwach zamożnych i konsumpcyjnych:
„Prawdziwie ubogi kapłan jest niewątpliwie konkretnym znakiem odcięcia się,
odrzucenia, a nie poddania się presji współczesnego świata, który pokłada całą
swoją nadzieję w pieniądzu i w bezpieczeństwie materialnym”84.
Jezus Chrystus, który na krzyżu objawia doskonałość swojej miłości
pasterskiej poprzez bezgraniczne ogołocenie zewnętrzne i wewnętrzne, jest wzorem
i źródłem cnót posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Kapłan jest wezwany, by przez
praktykę tych cnót wyrazić swą pasterską miłość do braci. Zgodnie z tym, co
Paweł pisze do chrześcijan z Filippi, kapłan winien mieć „te same dążenia” co
Jezus, ogołacając się z własnego „ja”, by odnaleźć w miłości posłusznej, czystej
i ubogiej główną drogę do zjednoczenia z Bogiem i jedności z braćmi (por. Flp
2, 5).
PRZYNALEŻNOŚĆ DO KOŚCIOŁA LOKALNEGO I POŚWIĘCENIE SIĘ TEMU KOŚCIOŁOWI
31. Podobnie jak każde prawdziwie chrześcijańskie życie duchowe, również
życie kapłana znamionuje zasadniczy i niezbywalny wymiar kościelny: jest
ono udziałem w świętości samego Kościoła, którą w „Credo” wyznajemy jako
„Świętych Obcowanie”. Świętość chrześcijanina bierze początek ze świętości
Kościoła, wyraża ją i jednocześnie wzbogaca. Ten wymiar kościelny zyskuje
szczególny charakter, cel i sens w życiu duchowym prezbitera na mocy jego
specjalnej więzi z Kościołem, wywodzi się zawsze z upodobnienia kapłana do
Chrystusa Głowy i Pasterza, z jego posługi i z miłości pasterskiej.
W tej perspektywie należy rozpatrywać jako duchową wartość prezbitera jego
przynależność do Kościoła lokalnego i poświęcenie się mu. Fakt ten nie jest
umotywowany jedynie racjami organizacyjnymi i dyscyplinarnymi. Przeciwnie, więź
z biskupem w jedynym kapłaństwie, uczestniczenie w jego trosce o sprawy
Kościoła, zaangażowanie w ewangeliczną troskę o Lud Boży w konkretnych warunkach
historycznych i środowiskowych Kościoła lokalnego — oto elementy, których nie
można pominąć w charakterystyce kapłana i jego życia duchowego. W tym sensie
„inkardynacja” nie ogranicza się do więzi czysto prawnych, lecz pociąga za sobą
postawy życiowe i konieczność dokonywania wyborów duchowych i duszpasterskich,
które powołaniu prezbitera nadają ściśle określony charakter.
Kapłan musi być świadomy, że jego „bycie w Kościele lokalnym” stanowi, ze
swej natury, element pozwalający żyć duchowością chrześcijańską. W tym sensie
właśnie w przynależności do Kościoła lokalnego i poświęceniu się mu prezbiter
znajduje źródło wartości, kryteriów oceny i działania, które kształtują tak jego
misję pasterską, jak i życie duchowe.
Na drodze do doskonałości mogą okazać się przydatne także inne wzory lub
style wywodzące się z różnych tradycji duchowych, które wzbogacają życie
poszczególnych kapłanów i ożywiają kapłaństwo cennymi darami duchowymi. Dzieje
się tak w licznych zrzeszeniach kościelnych dawniejszych i nowych, które
przyjmują do swego grona także kapłanów: od stowarzyszeń życia apostolskiego po
świeckie instytuty kapłanów, od różnych form życia wspólnotowego i duchowego po
ruchy kościelne. Kapłani, którzy należą do zakonów i zgromadzeń zakonnych,
stanowią duchowe bogactwo dla całego presbyterium diecezji, do którego
wnoszą specyficzny wkład w postaci charyzmatów i specjalnych posług, pobudzają
swą obecnością Kościół lokalny do większego otwarcia na problemy Kościoła
powszechnego85.
Przynależność kapłana do Kościoła lokalnego i jego poświęcenie się, aż do
ofiary z życia, dla budowania Kościoła „w osobie” Chrystusa Głowy i Pasterza,
poprzez posługę na rzecz całej wspólnoty chrześcijańskiej, w serdecznej i
synowskiej więzi z biskupem, winny być umacniane przez każdy inny charyzmat,
który staje się częścią życia kapłana lub temu życiu towarzyszy86.
Aby obfitość darów Ducha została przyjęta w radości i by mogła zaowocować ku
chwale Boga dla dobra całego Kościoła, każdy powinien przede wszystkim poznać i
umieć rozróżnić własne charyzmaty oraz charyzmaty innych ludzi, a także rozwijać
je z chrześcijańską pokorą, z odważnym samokrytycyzmem, mając na celu jedynie
budowę całej wspólnoty, której winien służyć każdy specjalny charyzmat. Oczekuje
się ponadto od wszystkich szczerego, wzajemnego poszanowania, uznania i
rozważnego wykorzystania pozytywnej i uprawnionej różnorodności istniejącej w
presbyterium. Wszystko to również należy do życia duchowego i ciągłej ascezy
kapłana.
32. Przynależność do Kościoła lokalnego i poświęcenie się mu nie stanowią
ograniczenia działalności i życia prezbitera: nie mogą być one ograniczone
zarówno ze względu na istotę Kościoła lokalnego87,
jak i posługi kapłańskiej. Na ten temat Sobór pisze: „Dar duchowy, otrzymany
przez prezbiterów w święceniach, przygotowuje ich nie do jakiejś ograniczonej i
zacieśnionej misji, lecz do najszerszej i powszechnej misji zbawienia «aż po
krańce ziemi» (Dz 1, 8); każda bowiem posługa kapłańska uczestniczy w
owym uniwersalnym zasięgu misji powierzonej przez Chrystusa Apostołom”88.
Wynika z tego, że życie duchowe kapłanów winno być głęboko naznaczone gorącym
dążeniem i dynamizmem misyjnym. Na nich spoczywa obowiązek kształtowania poprzez
posługę kapłańską i świadectwo życia prawdziwie misyjnego ducha w powierzonej im
wspólnocie. Jak napisałem w Encyklice Redemptoris missio, „wszyscy
kapłani winni mieć serce i mentalność misyjną, być otwartymi na potrzeby
Kościoła i świata, czujnymi wobec najbardziej oddalonych, a przede wszystkim,
wobec grup nie chrześcijan we własnym środowisku. W modlitwie, a szczególnie w
ofierze eucharystycznej niech czują troskę całego Kościoła o całą ludzkość”89.
Jeśli ten duch misyjny przepoi głęboko życie kapłanów, łatwiejsze stanie się
rozwiązanie coraz poważniejszego problemu dzisiejszego Kościoła, jakim jest
nierównomierne rozmieszczenie duchowieństwa. Sobór wypowiedział się na ten temat
szczegółowo i stanowczo: „Niech więc prezbiterzy pamiętają o tym, że winna im
leżeć na sercu troska o wszystkie Kościoły. Stąd też niech prezbiterzy tych
diecezji, które są obdarzone większą liczbą powołań, z ochotą okazują gotowość —
za pozwoleniem lub zachętą swego ordynariusza — pełnienia swej posługi w
krajach, na misjach lub w dziełach cierpiących na brak duchowieństwa”90.
„ODNÓW W ICH SERCACH DUCHA ŚWIĘTOŚCI”
33. „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym
ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4, 18). Także dziś rozbrzmiewają w naszych
kapłańskich sercach słowa, które Jezus wypowiedział w nazaretańskiej synagodze.
Wiara bowiem objawia nam czynną obecność Ducha Chrystusowego w naszym sercu, w
naszym działaniu i w naszym życiu w taki sposób, w jaki je ukształtował,
uzdolnił i uformował sakrament kapłaństwa.
Tak, Duch Chrystusa jest podstawą i sprawcą naszego życia duchowego.
On stwarza „nowe serce”, ożywia je i kieruje nim poprzez „nowe prawo” miłości,
miłości pasterskiej. W rozwoju życia duchowego decydującą rolę odgrywa
świadomość, że kapłanowi nigdy nie brakuje łaski Ducha Świętego, będącej darem
całkowicie darmowym i zadaniem wymagającym odpowiedzialności. Świadomość daru
jest źródłem i umocnieniem niezachwianej ufności kapłana pośród trudności, pokus
i słabości, które spotyka na drodze życia duchowego.
Wszystkim kapłanom przypominam to, co powiedziałem już do wielu z nich przy
innej okazji: „Powołanie kapłańskie jest zasadniczo wezwaniem do świętości w tej
formie, która wypływa z sakramentu kapłaństwa. Świętość jest zażyłością z
Bogiem, jest naśladowaniem Chrystusa ubogiego, czystego i pokornego; jest
bezgranicznym umiłowaniem ludzi i oddaniem się ich prawdziwemu dobru; jest
miłością Kościoła, który jest święty i pragnie, byśmy i my byli święci, bo taka
jest misja, jaką powierzył mu Chrystus. Każdy z was musi być święty, by pomagać
także braciom w realizowaniu ich powołania do świętości. Czy można powstrzymać
się od refleksji (...) nad zasadniczą rolą spełnianą przez Ducha Świętego w
specyficznym wezwaniu do świętości, które znamionuje posługiwanie kapłańskie?
Przypomnijmy słowa obrzędu święceń kapłańskich, które uważane są za główną część
formuły sakramentalnej: «Prosimy Cię, Ojcze Wszechmogący, daj temu słudze
Twojemu godność kapłańską. Odnów w jego sercu Ducha świętości, aby wykonywał
otrzymany od Ciebie urząd drugiego stopnia i aby przykładem swojego postępowania
pociągał innych do poprawy obyczajów». W sakramencie święceń kapłańskich, drodzy
bracia, otrzymaliście Ducha Chrystusowego, który upodabnia was do Niego, tak
byście mogli działać w Jego imieniu i żywić te same uczucia. Głębokie
zjednoczenie z Duchem Chrystusa z jednej strony zapewnia skuteczność naszemu
działaniu sakramentalnemu in persona Christi, z drugiej zaś domaga się także
wyrażenia w żarliwej modlitwie, w konsekwentnym życiu, w miłości pasterskiej
zatroskanej o zbawienie braci. Domaga się, jednym słowem, waszego osobistego
uświęcenia”91.
ROZDZIAŁ IV
CHODŹCIE, A ZOBACZYCIE
POWOŁANIE KAPŁAŃSKIE W DUSZPASTERSTWIE KOŚCIOŁA
SZUKAĆ JEZUSA, PÓJŚĆ ZA NIM, POZOSTAĆ Z NIM
34. „Chodźcie, a zobaczycie” (J 1, 39). Tak odpowiada Jezus dwóm
uczniom Jana Chrzciciela, którzy pytali Go, gdzie mieszka. W słowach tych
odnajdujemy istotną treść powołania.
Ewangelista opisuje powołanie Andrzeja i Piotra w następujący sposób:
„Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy
zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie
usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i
ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli
do Niego: «Rabbi! — to znaczy: Nauczycielu — gdzie mieszkasz?» Odpowiedział im:
«Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia
pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to
usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał
najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» — to znaczy:
Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty
jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas» — to znaczy: Piotr” (J
1, 35-42).
Ten zapis ewangeliczny jest jednym z wielu, w których Święta Księga opisuje
„tajemnicę” powołania; w tym przypadku chodzi o tajemnicę powołania do grona
Apostołów Jezusa. Przytoczony fragment z Ewangelii św. Jana, który dotyczy także
powołania chrześcijańskiego w ogóle, ma szczególną wartość dla zrozumienia
powołania kapłańskiego. Kościół, jako wspólnota uczniów Chrystusa, winien
wpatrywać się w opisaną tu scenę, która w jakimś sensie powtarza się nieustannie
w historii. Jest wezwany do pogłębionej refleksji nad niepowtarzalnym i
osobistym sensem powołania do naśladowania Chrystusa w kapłańskiej posłudze oraz
nad ścisłym związkiem między Bożą łaską a ludzką odpowiedzialnością, zawartym i
objawionym w dwóch słowach, które często znajdujemy w Ewangelii: przyjdź i chodź
za Mng (por. Mt 19, 21). Spotyka się z zachętą do rozpoznawania i
pójścia za dynamizmem właściwym powołaniu, przemierzając stopniowo jego kolejne
i konkretne etapy: szukanie Jezusa, pójście za Nim, pozostanie z Nim.
W tej „Ewangelii powołania” Kościół odnajduje wzór, siłę i zachętę do
duszpasterstwa powołań, czyli do swojej misji mającej na celu troskę o rodzące
się powołania, rozeznawanie ich i towarzyszenie im, zwłaszcza gdy chodzi o
powołania do kapłaństwa. Ponieważ „brak kapłanów jest niewątpliwie dla każdego
Kościoła czymś bardzo smutnym”92, duszpasterstwo
powołań winno zostać podjęte — szczególnie dzisiaj — przez wszystkich członków
Kościoła z nowym zaangażowaniem, z większą energią i bardziej zdecydowanie.
Wszyscy powinni być świadomi tego, że troska o powołania kapłańskie nie jest
sprawą drugorzędną ani też czymś wyizolowanym i zacieśnionym do pojedynczego
sektora, jakby jakąś osobną, chociaż ważną, cząstką ogólnego duszpasterstwa
Kościoła. Jest ona raczej — jak to wielokrotnie stwierdzali Ojcowie Synodalni —
działalnością wewnętrznie włączoną w ogólne duszpasterstwo każdego Kościoła93,
troską, która powinna być zespolona i całkowicie tożsama z tak zwanym
duszpasterstwem zwyczajnym94, winna być naturalnym
i podstawowym wymiarem duszpasterstwa całego Kościoła, czyli jego życia i misji95.
Rzeczywiście wymiar powołaniowy jest istotną cechą duszpasterstwa Kościoła i
należy do jego natury. Wynika to z faktu, że powołanie w pewnym sensie określa
nie tylko działanie Kościoła, ale przede wszystkim jego najgłębszą istotę. Sama
nazwa Kościoła, Ecclesia, wskazuje na jego wewnętrzny charakter powołaniowy;
Kościół jest bowiem naprawdę „zwołaniem”, społecznością ludzi wezwanych: „Bóg
powołał zgromadzenie tych, co z wiarą spoglądają na Jezusa, sprawcę zbawienia i
źródło pokoju oraz jedności, i ustanowił Kościołem, aby ten Kościół był dla
wszystkich razem i dla każdego z osobna widzialnym sakramentem owej zbawczej
jedności”96.
Ściśle teologiczne odczytanie powołania do kapłaństwa i związanego z nim
duszpasterstwa może wypływać jedynie z odczytania tajemnicy Kościoła jako
mysterium vocationis.
KOŚCIÓŁ I DAR POWOŁANIA
35. Fundamentem każdego chrześcijańskiego powołania jest darmowe i
uprzedzające wybranie przez Ojca, który „napełnił nas wszelkim błogosławieństwem
duchowym na wyżynach niebieskich — w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed
założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z
miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa
Chrystusa, według postanowienia swej woli” (Ef 1, 3-5).
Każde chrześcijańskie powołanie pochodzi od Boga, jest Bożym darem. Nie
zostaje ono nigdy dane poza Kościołem czy niezależnie od niego, lecz zawsze w
Kościele i za pośrednictwem Kościoła, gdyż — jak przypomniał nam Sobór
Watykański II — „podobało się (...) Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie
pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z
nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył”97.
Kościół nie tylko skupia w sobie wszystkie powołania, jakimi Bóg go obdarza
na drodze zbawienia, ale sam objawia się jako tajemnica powołania, jako
jaśniejące i żywe odbicie tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. W rzeczywistości
Kościół, „lud złączony jednością Ojca, Syna i Ducha Świętego”98,
zawiera w sobie tajemnicę Ojca, który przez nikogo nie powołany ani nie posłany
(por. Rz 11, 33-35) wzywa wszystkich, aby święcili Jego imię i pełnili
Jego wolę; przechowuje w sobie tajemnicę Syna, który przez Ojca jest powołany i
posłany zwiastować wszystkim Królestwo Boże, i który wzywa wszystkich, by szli
za Nim. Kościół przechowuje tajemnicę Ducha Świętego, który konsekruje dla misji
tych, których Ojciec powołał za pośrednictwem Swego Syna, Jezusa Chrystusa.
Kościół, który poprzez swoją wewnętrzną konstytucję jest „powołaniem”,
rodzi i wychowuje powołania, czyni to dzięki temu, że jest „sakramentem”
jako „znak” i „narzędzie”, w którym znajduje oddźwięk i dopełnia się powołanie
każdego chrześcijanina; Kościół spełnia to zadanie także w swoim działaniu,
czyli w wykonywaniu posługi głoszenia Słowa, sprawowania sakramentów oraz w
służbie i w świadectwie miłości.
W tym świetle można zrozumieć istotny eklezjalny wymiar chrześcijańskiego
powołania: nie tylko wywodzi się ono „z” Kościoła i z jego pośrednictwa, nie
tylko zostaje rozpoznane i dokonuje się „w” Kościele, ale — będąc w swej istocie
służbą Bogu — nieodzownie przybiera także kształt służby „dla” Kościoła.
Chrześcijańskie powołanie, w każdej formie, jest darem mającym służyć budowie
Kościoła, wzrastaniu Królestwa Bożego w świecie99.
To wszystko, co mówimy o każdym powołaniu chrześcijańskim, znajduje
szczególne urzeczywistnienie w powołaniu kapłańskim. Jest ono wezwaniem, na mocy
sakramentu święceń przyjętego w Kościele, do służby Ludowi Bożemu, z czym wiąże
się swoista przynależność i upodobnienie do Jezusa Chrystusa oraz władza
działania „w imieniu i w zastępstwie” Chrystusa Głowy i Pasterza Kościoła.
W tej perspektywie można zrozumieć słowa Ojców Synodalnych: „Powołanie
kapłańskie każdego prezbitera istnieje i trwa w Kościele i dla Kościoła; dla
niego też się spełnia. Wynika stąd, że każdy prezbiter otrzymuje powołanie od
Pana za pośrednictwem Kościoła jako dar łaski, jako łaskę «darmo» daną (charisma).
Do biskupa lub kompetentnego przełożonego należy nie tylko zbadanie zdatności i
powołania kandydata, ale także uznanie samego powołania. To kościelne rozeznanie
włącza indywidualne powołanie do posługi kapłańskiej jako takiej. Kandydat do
kapłaństwa winien przyjąć powołanie nie stawiając żadnych osobistych warunków,
lecz akceptując normy i wymagania, które stawia Kościół, świadomy własnej
odpowiedzialności”100.
DIALOG POWOŁANIA: INICJATYWA BOGA I ODPOWIEDŹ CZŁOWIEKA
36. Historia każdego powołania kapłańskiego, podobnie zresztą jak każdego
powołania chrześcijańskiego, jest historią niewymownego dialogu między Bogiem
a człowiekiem, między miłością Boga, który wzywa, a wolnością człowieka,
który z miłością Mu odpowiada. Te dwa nierozłączne elementy powołania, darmowy
dar Boga i odpowiedzialna wolność człowieka, są wspaniale i bardzo wyraziście
ukazane w kilku zaledwie słowach z Ewangelii św. Marka o powołaniu Dwunastu:
„Potem (Jezus) wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam
chciał, a oni przyszli do Niego” (Mk 3, 13). Tak oto z jednej strony
mamy absolutnie wolną decyzję Jezusa, a z drugiej — „przyjście” Dwunastu, czyli
ich „pójście za” Jezusem.
Jest to stały wzór i nieodzowny element każdego powołania: proroków,
apostołów, kapłanów, zakonników, wiernych świeckich, każdego człowieka.
Najważniejsza jednak, więcej — uprzednia i decydująca jest wolna i
całkowicie darmowa interwencja Boga, który wzywa. Do Niego należy inicjatywa
powołania. Potwierdza to na przykład doświadczenie proroka Jeremiasza: „Pan
skierował do mnie następujące słowo: «Zanim ukształtowałem cię w łonie matki,
znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów
ustanowiłem cię»” (Jr 1, 4-5). Tę samą prawdę ukazuje apostoł Paweł,
według którego każde powołanie jest zakorzenione w odwiecznym wybraniu w
Chrystusie, dokonanym „przed założeniem świata” i „według postanowienia Jego
woli” (por. Ef 1, 5). Absolutny prymat łaski w powołaniu znajduje
doskonałe potwierdzenie w słowach Jezusa: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was
wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc
wasz trwał” (J 15, 16).
Powołanie kapłańskie świadczy niezbicie o prymacie łaski, stąd wolna i
suwerenna decyzja Boga, powołującego człowieka, wymaga bezwzględnego
uszanowania, nie może być w najmniejszym stopniu przedmiotem roszczenia ze
strony człowieka ani nie można jej zastąpić jakąkolwiek ludzką decyzją.
Powołanie jest darem Bożej łaski, nigdy prawem przysługującym człowiekowi,
przeto „nie wolno pojmować kapłaństwa jako zwykłego ludzkiego wyróżnienia ani
misji szafarza jako wybranej przez człowieka drogi życiowej”101.
Tak więc już u samego początku zostaje wykluczona wszelka pycha i zarozumiałość
ze strony powołanych (por. Hbr 5, 4 nn.). Całe ich serce powinno być
wypełnione podziwem, wzruszeniem i wdzięcznością, niezłomną ufnością i nadzieją,
gdyż wiedzą, że opierają się nie na własnych siłach, lecz na całkowitej
wierności wzywającemu Bogu.
„Przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego” (Mk
3, 13). Owo „przyjście”, które jest tożsame z „pójściem za” Jezusem, wyraża
wolną odpowiedź Dwunastu na powołanie Mistrza. Tak było z Piotrem i Andrzejem:
„I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni
natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim” (Mt 4, 19-20). Takie samo
było doświadczenie Jakuba i Jana (por. Mt 4, 21-22). I tak jest zawsze:
w powołaniu objawia się darmowa miłość Boga, a jednocześnie najwyższa z
możliwych form ludzkiej wolności, wyrażająca się przyjęciem wezwania Boga i
zawierzeniem Mu.
W rzeczywistości łaska i wolność nie są sobie przeciwstawne. Przeciwnie,
łaska ożywia i podtrzymuje ludzką wolność, wyzwalając ją z niewoli grzechu (por.
J 8, 34-36), uzdrawiając ją i rozwijając jej zdolność otwarcia się na Boży
dar i przyjęcia go. Podobnie więc jak nie można podważać absolutnie darmowej
inicjatywy Boga, który powołuje, tak samo nie można kwestionować powagi
wyzwania, wobec którego staje wolność człowieka. I tak bogaty młodzieniec
odrzuca wezwanie Chrystusa „przyjdź i chodź za Mną”, co jest też przejawem, choć
negatywnym jego wolności: „Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony,
miał bowiem wiele posiadłości” (Mk 10, 22).
Wolność zatem jest istotnym czynnikiem powołania. Gdy człowiek odpowiada
pozytywnie na głos powołania, wolność przejawia się jako głębokie, osobowe
przylgnięcie do Boga, jako oddanie się z miłością, a raczej jako oddanie daru
Ofiarodawcy, czyli powołującemu Bogu, jako ofiara. „Wezwanie musi się zmierzyć —
mówił Paweł VI — z odpowiedzią. Nie mogą istnieć powołania, które nie są wolne,
to znaczy nie są spontanicznym oddaniem siebie, świadomym, wielkodusznym,
całkowitym (...). Nazywamy to ofiarą: na tym praktycznie polega cały problem
(...). Słyszymy pokorne i przenikliwe słowa Chrystusa, który mówi, dziś tak jak
wczoraj: pójdź. Wolność zostaje wystawiona na najwyższą próbę: właśnie próbę
ofiary, wielkoduszności, poświęcenia”102.
Dobrowolna ofiara, stanowiąca najgłębszy i najcenniejszy rdzeń ludzkiej
odpowiedzi na wezwanie Boga, znajduje swój niezrównany wzorzec, a raczej swój
życiodajny korzeń, w absolutnie wolnej ofierze, jaką Jezus Chrystus, pierwszy z
powołanych, składa woli Ojca: „Przeto przychodząc na świat (Chrystus), mówi:
«Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś mi utworzył ciało (...). Wtedy rzekłem: Oto
idę (...) abym spełniał wolę Twoją, Boże»” (Hbr 10, 5-7).
Maryja, Dziewica-Matka żyjąca w najściślejszym zjednoczeniu z Chrystusem,
bardziej niż wszystkie inne stworzenia doświadczyła pełnej prawdy powołania,
gdyż nikt inny nie odpowiedział z tak wielką miłością na nieogarnioną miłość
Boga jak Ona103.
37. „Lecz on spochmumiał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele
posiadłości” (Mk 10, 22). Bogaty młodzieniec z Ewangelii, który nie
idzie za wezwaniem Jezusa, przypomina nam o przeszkodach, jakie mogą powstrzymać
lub stłumić wolną odpowiedź człowieka; nie tylko dobra materialne zamykają
czasem serce człowieka na wartości duchowe i na trudne wymogi Królestwa Bożego,
ale również niektóre uwarunkowania społeczne i kulturowe naszego czasu mogą
stanowić niemałe zagrożenia i narzucić skrzywione lub fałszywe wyobrażenie o
rzeczywistym charakterze powołania, czyniąc trudnym, a czasem wręcz niemożliwym,
przyjęcie, a nawet samo jego zrozumienie.
Wielu ludzi ma tak ogólne i niejasne wyobrażenie Boga, że często graniczy to
z jakąś religijnością bez Boga, pojmującą wolę Bożą jako niezmienne i
nieuniknione przeznaczenie, do którego człowiek winien się jedynie dostosować i
biernie mu się poddać. Nie jest to jednak oblicze Boga, jakie objawił nam Jezus
Chrystus. Bóg bowiem jest Ojcem, który z odwieczną i uprzedzającą miłością
powołuje człowieka i kształtuje go w cudownym i nieustannym dialogu, zaprasza go
jak syna do udziału we własnym Boskim życiu. Jest oczywiste, że człowiek mający
błędną wizję Boga nie może poznać nawet prawdy o sobie samym, tak że nie jest w
stanie przyjąć ani przeżyć powołania w jego autentycznej wartości: może je tylko
odczuwać jako narzucony, nieznośny ciężar.
Także niektóre zdeformowane koncepcje człowieka, często oparte na
zarozumiałej argumentacji filozoficznej lub „naukowej”, skłaniają niekiedy
człowieka do poglądu, że jego istnienie i wolność są całkowicie zdeterminowane i
uwarunkowane przez czynniki zewnętrzne o charakterze wychowawczym,
psychologicznym, kulturowym czy środowiskowym. Czasem zaś wolność, pojmowana w
kategoriach absolutnej autonomii, uważana za jedyne i nie podlegające kontroli
źródło wyborów osobistych człowieka, służy potwierdzaniu samego siebie za
wszelką cenę. Uniemożliwia to jednak zrozumienie i przeżycie powołania jako
wolnego dialogu miłości, który zaczyna się w momencie, gdy Bóg przemawia do
człowieka, a osiąga swój cel, gdy człowiek oddaje samego siebie w
bezinteresownym darze.
Nie brak również dzisiaj tendencji do pojmowania relacji między człowiekiem a
Bogiem jako sprawy indywidualnej i prywatnej, tak jakby wezwanie Boże docierało
do poszczególnych osób bezpośrednio, bez żadnego pośrednictwa wspólnoty, i miało
na celu korzyść czy wręcz zbawienie tylko powołanej osoby, a nie jej całkowite
oddanie się Bogu w służbie wspólnocie. Napotykamy tu inne, głębsze, a zarazem
bardziej subtelne zagrożenie, które uniemożliwia rozpozna nie i przyjęcie z
radością eklezjalnego wymiaru głęboko wpisanego w każde powołanie
chrześcijańskie, a zwłaszcza w powołanie kapłańskie. Istotnie bowiem, jak nam
przypomina Sobór, kapłaństwo hierarchiczne nabiera swego autentycznego znaczenia
i urzeczywistnia pełną prawdę o sobie, gdy służy i przyczynia się do rozwoju
chrześcijańskiej wspólnoty i powszechnego kapłaństwa wiernych104.
Wspomniany powyżej kontekst kulturowy, który nie pozostaje bez wpływu na
chrześcijan, szczególnie młodych, pomaga zrozumieć narastający kryzys powołań
kapłańskich, któremu daje początek i towarzyszy głębszy kryzys wiary. Mówili o
tym wyraźnie Ojcowie Synodalni, stwierdzając, że kryzys powołań kapłańskich ma
głębokie korzenie w środowisku kulturowym oraz w mentalności i w życiu
chrześcijan105.
Wynika stąd pilna potrzeba, aby duszpasterstwo powołań w Kościele postawiło
sobie za najważniejszy cel odbudowę „mentalności chrześcijańskiej”, zrodzonej i
podtrzymywanej przez wiarę. Bardziej niż kiedykolwiek przedtem potrzeba dzisiaj
ewangelizacji niestrudzenie ukazującej prawdziwe oblicze Boga Ojca, który w
osobie Jezusa Chrystusa wzywa każdego z nas, oraz prawdziwe znaczenie ludzkiej
wolności jako podstawy i mocy odpowiedzialnego daru z samego siebie. Zostaną w
ten sposób stworzone niezbędne warunki do tego, aby każde powołanie, włącznie z
kapłańskim, było rozumiane w całej jego prawdzie, miłowane w jego pięknie oraz
przeżywane w duchu całkowitego oddania i głębokiej radości.
TREŚĆ I ŚRODKI DUSZPASTERSTWA POWOŁAŃ
38. Powołanie jest niewątpliwie niezbadaną tajemnicą, obejmującą więź, jaką
sam Bóg nawiązuje z człowiekiem, istotą jedyną i niepowtarzalną. Tajemnica ta
jest przyjmowana i odczuwana jako wezwanie, które domaga się odpowiedzi płynącej
z głębi sumienia, z tego „sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem,
którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa”106. Nie
wyklucza to jednak wspólnotowego, a zwłaszcza eklezjalnego wymiaru powołania:
także Kościół jest rzeczywiście obecny i aktywnie uczestniczy w powołaniu
każdego kapłana.
Dla Kościoła, który służy powołaniu kapłańskiemu i dba o jego rozwój, a więc
czuwa nad jego narodzinami, rozpoznaje je i towarzyszy mu, wzorem może być
Andrzej, jeden z pierwszych uczniów, którzy poszli za Jezusem. On sam opowiada
swemu bratu, co mu się przydarzyło: „«Znaleźliśmy Mesjasza» — to znaczy:
Chrystusa”. Opowiadanie o tym „odkryciu”, prowadzi do spotkania: „I
przyprowadził go do Jezusa”. Nie ma żadnej wątpliwości co do absolutnie
wolnej inicjatywy i suwerennej decyzji Jezusa. To Jezus wzywa Szymona i nadaje
mu nowe imię: „A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty jesteś Szymon, syn Jana,
ty będziesz nazywał się Kefas» — to znaczy: Piotr”. Ale także Andrzej uczynił
coś z własnej inicjatywy: zachęcił swego brata do spotkania z Jezusem (por. J
1, 41-42).
„Przyprowadził go do Jezusa”. Na tym polega, w pewnym sensie, istota
całego duszpasterstwa powołań Kościoła, przez które otacza on opieką narodziny
i rozwój powołań kapłańskich, korzystając z otrzymanych od Chrystusa i od Jego
Ducha darów, uprawnień, charyzmatów i urzędu. Kościół jako lud kapłański,
prorocki i królewski, stara się sprzyjać i służyć narodzinom i dojrzewaniu
powołań kapłańskich przez modlitwę i życie sakramentalne, przez głoszenie Słowa
i wychowywanie do wiary, przez przewodzenie i świadectwo miłości.
Dla Kościoła, obdarzonego godnością i odpowiedzialnością ludu kapłańskiego,
istotne i najważniejsze momenty duszpasterstwa powołań to modlitwa i sprawowanie
liturgii. Modlitwa chrześcijańska bowiem, żywiąc się Słowem Bożym, stwarza
idealne warunki, aby każdy mógł odkryć prawdę swego istnienia oraz istotę
jedynego i niepowtarzalnego planu życia, zawierzonego mu przez Ojca. Koniecznie
zatem należy wychowywać, szczególnie dzieci i młodzież, do wytrwałej modlitwy i
medytacji Słowa Bożego; milcząc i słuchając, będą mogli usłyszeć Boże wezwanie
do kapłaństwa i wielkodusznie na nie odpowiedzieć.
Kościół musi każdego dnia podejmować wymagające i pociągające wezwanie
Jezusa: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt
9, 38). Okazując posłuszeństwo temu nakazowi Chrystusa, Kościół składa przede
wszystkim pokorne wyznanie wiary: modląc się o powołania i rozumiejąc, że są one
niezbędne dla jego życia i misji, uznaje je za dar Boży, o który należy prosić w
pokornej i nieustannej modlitwie błagalnej. W taką modlitwę, stanowiącą podstawę
całego duszpasterstwa powołań, winny się jednak włączyć nie tylko pojedyncze
osoby, ale całe wspólnoty kościelne. Nikt nie powątpiewa o ważności
indywidualnych inicjatyw modlitwy czy też specjalnych sposobności do niej,
takich jak coroczny Światowy Dzień Modlitw o Powołania, ani też skuteczności
konkretnych działań osób i grup szczególnie uwrażliwionych na problem powołań
kapłańskich. Dziś jednak modlitewne oczekiwanie na nowe powołania winno stawać
się trwałym zwyczajem, szeroko rozpowszechnionym w całej wspólnocie
chrześcijańskiej i w każdym środowisku kościelnym. W ten sposób będzie można
przeżywać na nowo doświadczenie Apostołów, zebranych w wieczerniku, razem z
Maryją, na modlitwie w oczekiwaniu na zesłanie Ducha Świętego (por. Dz
1, 14); On sprawi, że powstaną znowu wśród Ludu Bożego kapłani, „którzy będą
godnie pełnili służbę przy ołtarzu oraz mężnie i pokornie głosili Ewangelię”107.
Liturgia — szczyt i źródło życia Kościoła108,
a w szczególności każdej modlitwy chrześcijańskiej, odgrywa niezastąpioną rolę i
wywiera istotny wpływ na duszpasterstwo powołań. Jest ona bowiem żywym
doświadczaniem daru Bożego i wielką szkołą przygotowującą do odpowiedzi na Boże
wezwanie. Każde nabożeństwo liturgiczne, a szczególnie sprawowanie Eucharystii,
odsłania nam prawdziwe oblicze Boga, włącza nas w tajemnicę Paschy, czyli w tę
„godzinę”, dla której Chrystus przyszedł na świat i ku której zmierzał z własnej
woli, okazując posłuszeństwo wezwaniu Ojca (por. J 13, 1). Każde
nabożeństwo liturgiczne ukazuje nam oblicze Kościoła jako ludu kapłańskiego i
jako wspólnoty harmonijnie ukształtowanej przez różnorodne i uzupełniające się
nawzajem charyzmaty i powołania. Zbawcza ofiara Chrystusa, którą Kościół
uroczyście sprawuje w tym misterium, nadaje szczególnie wielką wartość
cierpieniu przeżywanemu w jedności z Panem Jezusem. Ojcowie Synodalni wezwali
nas, abyśmy nigdy nie zapomnieli, że „przez ofiarowanie cierpień, tak częstych w
życiu ludzi, chory chrześcijanin składa samego siebie Bogu w ofierze, na
podobieństwo Chrystusa, który dla nas złożył w ofierze samego siebie” (por. J
17, 19), oraz że „ofiarowanie cierpień w intencji powołań przyczynia się w
znacznym stopniu do ich wzrostu”109.
39. Pełniąc swą misję prorocką, Kościół jest świadom ciążącego na nim i
koniecznego obowiązku głoszenia i dawania świadectwa o chrześcijańskim sensie
powołania, to znaczy głoszenia „Ewangelii powołania”. Także i w tej
dziedzinie przynagleniem są dla niego słowa Apostoła: „Biada mi, gdybym nie
głosił Ewangelii!” (1 Kor 9, 16). Ta przestroga jest skierowana przede
wszystkim do nas, pasterzy, a na równi z nami dotyczy wszystkich wychowawców w
Kościele. Głoszenie Słowa Bożego i katecheza winny zawsze ukazywać swój istotny
wymiar powołaniowy: Słowo Boże jest światłem, które pozwala wiernym ocenić swoje
życie, pojęte jako odpowiedź na Boże wezwanie, i pomaga przyjąć w wierze dar
osobistego powołania.
Wszystko to jednak, chociaż ważne i istotne, nie wystarcza; potrzebne jest
„bezpośrednie nauczanie o tajemnicy powołania w Kościele, o wartości kapłaństwa
hierarchicznego, o tym jak pilnie potrzebuje go Lud Boży”110.
Organiczna katecheza, skierowana do wszystkich członków Kościoła, nie tylko
rozwiewa wątpliwości i poddaje krytyce jednostronne i wypaczone opirue na temat
kapłaństwa urzędowego, ale zarazem otwiera serca wiernych w oczekiwaniu na dar i
stwarza warunki sprzyjające rodzeniu się nowych powołań. Nadszedł czas, by mówić
odważnie o życiu kapłańskim jako o bezcennej wartości, wspaniałej i
uprzywilejowanej formie życia chrześcijańskiego. Wychowawcy, a szczególnie
duchowni, powinni bez lęku przedstawiać w sposób jasny i zdecydowany powołanie
do kapłaństwa jako realną możliwość dla tych młodych, którzy posiadają niezbędne
dary i przymioty. Nie należy się obawiać, że w jakiś sposób skrępuje to młodych
lub ograniczy ich wolność; wprost przeciwnie — wyraźna propozycja, przedstawiona
w odpowiednim momencie, może się okazać decydującym czynnikiem, który skłoni
młodego człowieka do wolnej i autentycznej odpowiedzi. Zresztą dzieje Kościoła
oraz historia licznych powołań kapłańskich, zrodzonych nawet w bardzo wczesnym
wieku, świadczą przekonująco o tym, że bliskość kapłana i jego słowo są często
czynnikami opatrznościowymi: nie tylko słowo, ale sama obecność, to znaczy
konkretne i radosne świadectwo, które skłania do zastanowienia i może nawet
prowadzić do podjęcia ostatecznej decyzji.
40. Jako lud królewski, Kościół uświadamia sobie, że jest zakorzeniony i
ożywiany przez „prawo Ducha, który daje życie” (Rz 8, 2), które jest w
istocie królewskim prawem miłości (por. Jk 2, 8) i doskonałym prawem
wolności (por. Jk 1, 25). Kościół spełnia zatem swą misję wówczas, gdy
prowadzi każdego wiernego do odkrycia i przeżycia swego powołania w wolności i
do zrealizowania go w miłości.
Pełniąc swe zadania wychowawcze, Kościół zwraca szczególną uwagę na chłopców
i ludzi młodych, aby rozbudzić w nich pragnienie i wolę radykalnego i
porywającego naśladowania Chrystusa. Praca wychowawcza, choć obejmuje wspólnotę
chrześcijańską jako całość, winna objąć również pojedynczą osobę. Bóg dosięga
bowiem swym wezwaniem serca każdego człowieka, a Duch, mieszkający w sercu
poszczególnego ucznia (por. 1 J 3, 24), udziela się każdemu
chrześcijaninowi przez różne charyzmaty i w różny sposób się objawia. Każdemu
zatem trzeba pomóc, aby mógł przyjąć dar, który właśnie jemu, jako jedynej i
niepowtarzalnej osobie, został powierzony, oraz aby mógł usłyszeć słowa, jakie
Duch Boży szczególnie do niego kieruje.
Dlatego też wyrazem troski o powołania kapłańskie winna być również
zdecydowana i przekonująca propozycja kierownictwa duchowego.
Trzeba koniecznie odkryć na nowo wielką tradycję osobistego kierownictwa
duchowego, które zawsze przynosiło liczne i cenne owoce w życiu Kościoła. W
konkretnych przypadkach i przy spełnieniu ściśle określonych warunków może ono
być wspomagane, ale nie zastępowane, przez pewne formy analizy czy pomocy
psychologicznej111. Trzeba zachęcać chłopców i
młodzież, aby odkryli i cenili dar kierownictwa duchowego, aby go szukali i
pełni ufności domagali się go od swoich wychowawców w wierze.
Kapłani zaś, ze swej strony, winni jako pierwsi poświęcać czas i siły temu
dziełu wychowania i pomocy duchowej; w przyszłości nigdy nie będą żałować, że
pominęli lub odsunęli na dalszy plan wiele innych spraw, nawet pięknych i
pożytecznych, aby dochować wierności swej posłudze współpracowników Ducha
Świętego, którzy mają oświecać powołanych i być dla nich przewodnikami.
Celem wychowania chrześcijańskiego jest osiągnięcie, przy pomocy Ducha
Świętego, „miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Ef 4, 13). Człowiek
osiąga ją wtedy, gdy naśladując Go i mając udział w Jego miłości, przemienia
całe swe życie w służbę miłości (por. J 13, 14-15), ofiaruje Bogu
duchową, przyjemną Mu ofiarę (por. Rz 12, 1) i służy braciom. Służba
miłości jest najgłębszym sensem każdego powołania, zaś jej specyficzna forma to
powołanie kapłańskie. Kapłan bowiem powołany jest do tego, aby realizować w swym
życiu, w najbardziej radykalnej formie, miłość pasterską Jezusa, to znaczy
miłość Dobrego Pasterza, „który daje życie swoje za owce” (J 10, 11).
Dlatego autentyczne duszpasterstwo powołań będzie starać się nieustannie
wychowywać chłopców i ludzi młodych do ochotnego podejmowania obowiązków,
ukazywać im sens bezinteresownej służby, wartość poświęcenia, bezwarunkowego
oddania siebie. Szczególnie pożyteczne jest tu doświadczenie wolontariatu, który
spotyka się z rosnącym zainteresowaniem młodzieży. Jeśli to jest wolontariat
czerpiący motywację z Ewangelii, uczący rozeznawania potrzeb, przeżywany każdego
dnia z tym samym oddaniem i wiernością, otwarty na możliwość wybrania na zawsze
życia konsekrowanego i umacniany modlitwą, to stanie się tym mocniejszym
fundamentem bezinteresownego zaangażowania, a ci, którzy poświęcają swe siły
takiej działalności, staną się bardziej wrażliwi na głos Boga, który może ich
powołać do kapłaństwa. Wolontariusz, w przeciwieństwie do bogatego młodzieńca,
będzie w stanie przyjąć pełne miłości wezwanie Jezusa (por. Mk 10, 21);
będzie to mógł uczynić, gdyż jedynym jego bogactwem jest ofiarowanie się innym i
„utrata” własnego życia.
WSZYSCY JESTEŚMY ODPOWIEDZIALNI ZA POWOŁANIA KAPŁAŃSKIE
41. Powołanie kapłańskie jest darem Bożym, stanowiącym niewątpliwie wielkie
dobro dla tego, dla kogo jest przede wszystkim przeznaczone. Ale jest to również
dar dla całego Kościoła, dobro dla jego życia i misji. Kościół przeto winien
chronić ten dar, cenić go i miłować. Kościół ponosi odpowiedzialność za
narodziny i dojrzewanie powołań kapłańskich. Dlatego aktywnym podmiotem i
animatorem duszpasterstwa powołań jest wspólnota kościelna w całej swej
różnorodności: od Kościoła powszechnego do Kościoła lokalnego i — dalej — do
parafii i do każdego członka Ludu Bożego.
Istnieje dziś szczególna konieczność, aby rozpowszechniało się i utrwalało
przekonanie, że troska o powołania jest łaską, i odpowiedzialnością
powierzoną wszystkim bez wyjątku członkom Kościoła. Sobór Watykański II
bardzo wyraźnie stwierdził, że „obowiązek budzenia powołań ciąży na całej
społeczności chrześcijańskiej, która winna spełniać go przede wszystkim przez
życie w pełni chrześcijańskie”112. Tylko dzięki
takiemu przekonaniu duszpasterstwo powołań ukaże swe oblicze naprawdę kościelne,
rozwinie jednolitą działalność, korzystając także ze specjalnych instytucji i
odpowiednich środków służących budowaniu wspólnoty i współodpowiedzialności.
Odpowiedzialność za duszpasterstwo powołań kapłańskich spoczywa przede
wszystkim na biskupie113, który winien
mu się poświęcić osobiście, chociaż może i powinien korzystać z wielorakiej
współpracy. Biskup jest ojcem i przyjacielem dla swoich kapłanów, i stąd do
niego przede wszystkim należy troska o „zapewnienie kontynuacji” charyzmatu
i posługi kapłańskiej, o przysporzenie presbyterium nowych sił przez
nałożenie rąk. Winien on dbać o to, aby duszpasterstwo ogólne miało zawsze
wymiar powołaniowy, a raczej, żeby wymiar ten stanowił jego integralną,
nieodłączną część. Zadaniem biskupa jest wspomaganie i koordynowanie różnych
inicjatyw powołaniowych114.
Biskup wie, że może liczyć przede wszystkim na pomoc swoich kapłanów. Wszyscy
księża dzielą z nim troskę i odpowiedzialność za budzenie i rozwijanie powołań
kapłańskich. jak bowiem stwierdził Sobór, „do kapłanów, jako wychowawców w
wierze, należy troszczyć się osobiście lub przez innych, by każdy z wiernych
został doprowadzony w Duchu Świętym do rozwoju swego własnego powołania”115.
„Obowiązek ten należy niewątpliwie do samego posłannictwa kapłańskiego, przez
które prezbiter uczestniczy w trosce całego Kościoła, aby nigdy tu na ziemi nie
brakło robotników wśród Ludu Bożego”116.
Najważniejszym i najskuteczniejszym środkiem budzenia powołań jest świadectwo
życia kapłanów, ich bezwarunkowe oddanie się owczarni Bożej, ich pełna miłości
służba Chrystusowi i jego Kościołowi — służba będąca dźwiganiem krzyża,
przyjętego z paschalną nadzieją i radością, wreszcie braterska zgoda i gorące
pragnienie ewangelizacji117.
Bardzo szczególna odpowiedzialność spoczywa na rodzinie chrześcijańskiej,
która na mocy sakramentu małżeństwa uczestniczy na swój własny i oryginalny
sposób w misji wychowawczej Kościoła, Nauczyciela i Matki. Jak napisali Ojcowie
Synodalni „rodzina chrześcijańska, istotnie stanowiąca «niejako domowy Kościół»
(Lumen Gentium, 11), zawsze stwarzała i nadal stwarza warunki sprzyjające
budzeniu się powołań. Ponieważ dzisiaj rodzina chrześcijańska jest zagrożona,
należy przywiązywać wielką wagę do duszpasterstwa rodzin, aby one, przyjmując
wielkodusznie dar ludzkiego życia, stanowiły «jakby pierwsze seminarium» (Optatam
totius, 2), w którym dzieci mogłyby od początku uczyć się pobożności,
modlitwy i miłości do Kościoła”118. Harmonijną
kontynuacją dzieła rodziny i rodziców powinna być szkoła, powołana do tego, by
urzeczywistniać swą tożsamość „wspólnoty wychowującej” między innymi poprzez
taki program kształcenia, który zdolny jest ukazać powołanie jako fundamentalną
i wpisaną w naturę wartość osoby ludzkiej. W tym też znaczeniu szkoła, jeśli
jest ubogacona duchem chrześcijańskim (zarówno dzięki obecności odpowiednio
licznych przedstawicieli Kościoła w szkołach państwowych, zgodnie z prawem
poszczególnych krajów, jak i przede wszystkim dzięki działalności szkół
katolickich), może rozbudzić „w duszy chłopców i młodzieży pragnienie pełnienia
woli Bożej przez wybór stanu życia najbardziej odpowiadającego każdemu, przy
czym nie powinno być nigdy wykluczone powołanie do posługi kapłańskiej”119.
Również świeccy chrześcijanie, w szczególności katecheci, nauczyciele,
wychowawcy, animatorzy duszpasterstwa młodzieży, w miarę własnych umiejętności i
na własny sposób, odgrywają wielką rolę w duszpasterstwie powołań kapłańskich;
im lepiej zrozumieją sens swego powołania i misji w Kościele, tym pełniej będą
cenili wartość powołania i posłannictwa kapłańskiego, którego nic nie może
zastąpić.
We wspólnotach diecezjalnych i parafialnych trzeba doceniać i popierać grupy
powołaniowe, których członkowie ofiarowują swe modlitwy i cierpienia w intencji
powołań kapłańskich i zakonnych, a także wspierają je moralnie i materialnie.
Należy również wspomnieć o licznych grupach, ruchach i stowarzyszeniach
świeckich chrześcijan, które dzięki Duchowi Świętemu rodzą się i rozwijają w
Kościele i nadają bardziej misyjny charakter chrześcijańskiej obecności w
świecie. Te różnorodne zrzeszenia świeckich okazują się niezwykle żyzną glebą
dla rodzenia się powołań do życia konsekrowanego, prawdziwymi ośrodkami
formowania się i dojrzewania powołań. Istotnie, wielu młodych właśnie w
środowisku tych zrzeszeń i dzięki nim usłyszało wezwanie Pana, by iść za Nim
drogą kapłańskiej posługi, oraz odpowiedziało na nie z budującą wielkodusznością120.
Należy zatem docenić działalność tych grup, aby w jedności z całym Kościołem i
dla jego wzrostu mogły wnieść swój specyficzny wkład w rozwój duszpasterstwa
powołań.
Praca różnorodnych grup i licznych członków Kościoła zaangażowanych w
duszpasterstwo powołań będzie tym skuteczniejsza, im bardziej będą się starali,
aby wspólnota kościelna, poczynając od parafii, zrozumiała, że sprawa powołań
kapłańskich nie może być w żadnym wypadku „zlecona” wybranym „pełnomocnikom”
(księżom w ogóle, a księżom pracującym w seminarium w szczególności), bowiem
jest to „żywotny problem Jeżący w samym sercu Kościoła”121,
musi zatem znaleźć się w centrum miłości, jaką każdy chrześcijanin żywi do
Kościoła.
ROZDZIAŁ V
USTANOWIŁ DWUNASTU, ABY MU
TOWARZYSZYLI
FORMACJA KANDYDATÓW DO KAPŁAŃSTWA
TOWARZYSZYĆ CHRYSTUSOWI NA WZÓR APOSTOŁÓW
42. „Wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni
przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać
ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy” (Mk 3,
13-15).
„Aby Mu towarzyszyli”: czytając te słowa nietrudno zrozumieć, że Jezus
pragnie „towarzyszyć powołaniu” Apostołów. Kiedy ich powołał i zanim jeszcze
rozesłał — lecz właśnie po to, aby móc ich wysłać na głoszenie nauki — Jezus
prosi, by spędzili z Nim pewien „czas” poświęcony formacji i pogłębieniu więzów
jedności i przyjaźni. Chce skierować do nich katechezę bardziej gruntowną niż
ta, która przeznaczona jest dla ludu (por. Mt 13, 11); pragnie, by byli
świadkami Jego cichej modlitwy do Ojca (por. J 17, 1-26; Łk 22,
39-45).
W swojej trosce o powołania Kościół wszystkich czasów czerpie natchnienie z
przykładu Chrystusa. W przeszłości istniało i nadal istnieje w Kościele wiele
różnych konkretnych form duszpasterstwa powołań, które ma nie tylko
rozeznawać powołania do kapłaństwa, lecz również im „towarzyszyć”. Duch
jednak, który ma je ożywiać i umacniać, jest zawsze ten sam. Chodzi o to,
by do kapłaństwa dochodzili tylko ci, którzy zostali powołani i odpowiednio
uformowani, to znaczy zdolni są świadomie i dobrowolnie związać się całkowicie z
Jezusem Chrystusem, który wzywa do obcowania z sobą i do udziału w swojej misji
zbawienia. W tym sensie „seminarium” w swych różnych formach, podobnie jak „dom”
formacji kapłanów zakonnych, nie jest tylko miejscem czy materialną
przestrzenią, lecz przede wszystkim pewną przestrzenią duchową, drogą życia,
środowiskiem sprzyjającym takiemu procesowi formacyjnemu, dzięki któremu
człowiek powołany przez Boga do kapłaństwa może się stać, mocą sakramentu
święceń, żywym obrazem Jezusa Chrystusa Głowy i Pasterza Kościoła. W swoim
Orędziu końcowym Ojcowie Synodalni jednoznacznie i głęboko wyrazili pierwotne
oraz zasadnicze znaczenie formacji kandydatów do kapłaństwa: „Życie w
seminarium, w szkole Ewangelii, jest postępowaniem za Chrystusem na wzór
Apostołów; jest przyzwoleniem, by On wprowadził nas w służbę Ojcu i ludziom pod
przewodnictwem Ducha Świętego. Jest też zgodą na to, by Chrystus Dobry Pasterz,
kształtował nas dla lepszej posługi kapłańskiej w Kościele i w świecie.
Przygotowując się do kapłaństwa, musimy też nauczyć się dawania osobistej
odpowiedzi na podstawowe pytanie Chrystusa: «Czy miłujesz mnie?» (J 21,
15). Odpowiedzią przyszłego kapłana może być tylko całkowity dar własnego życia”122.
Chodzi o odtworzenie tego ducha, którego nie może nigdy zabraknąć Kościołowi
w warunkach społecznych, psychologicznych, politycznych i kulturowych
dzisiejszego świata, niezwykle zróżnicowanych i złożonych, czemu dali świadectwo
Ojcowie Synodalni, mówiąc o życiu różnych Kościołów lokalnych. Z głęboką troską,
lecz również z wielką nadzieją, Ojcowie mogli także poznać i poddać ocenie
podjęty we wszystkich Kościołach wysiłek poszukiwania i odnowy metod formacji
kandydatów do kapłaństwa.
Celem niniejszej Adhortacji jest zebranie owoców prac Synodu, sformułowanie
pewnych konkluzji, wskazanie najważniejszych celów, udostępnienie wszystkim
bogactwa doświadczeń i programów formacyjnych już z pomyślnym wynikiem
wypróbowanych. W Adhortacji rozważamy oddzielnie problem formacji „początkowej”
i formacji „stałej ”, nie zapominając jednak nigdy o tym, że są one ściśle ze
sobą związane i że obydwie tworzą jedną, spójną drogę chrześcijańskiego i
kapłańskiego życia. Adhortacja omawia różne wymiary formacji: ludzki, duchowy,
intelektualny oraz duszpasterski, opisuje środowiska formacji kandydatów do
kapłaństwa oraz wskazuje osoby za nią odpowiedzialne.
I. WYMIARY FORMACJI KAPŁAŃSKIEJ
Formacja ludzka fundamentem całej formacji kapłańskiej
43. „Bez odpowiedniej formacji ludzkiej cała formacja kapłańska byłaby
pozbawiona swego niezbędnego fundamentu”123. To
stwierdzenie Ojców Synodalnych wyraża nie tylko postulat rozumu, potwierdzony
przez doświadczenie, lecz jest wymogiem, który znajduje najgłębszą i szczególną
motywację w samej naturze kapłana i jego posługi. Kapłan, powołany do tego, by
być „żywym obrazem” Jezusa Chrystusa Głowy i Pasterza Kościoła, powinien starać
się odtworzyć w sobie, w miarę możliwości, ludzką doskonałość jaśniejącą w Synu
Bożym, który stał się człowiekiem, ujawniającą się szczególnie wyraziście w Jego
postawie wobec innych, tak jak ukazują to Ewangeliści. Posługa kapłana polega na
głoszeniu słowa, sprawowaniu sakramentów, prowadzeniu w miłości wspólnoty
chrześcijańskiej „w imieniu i zastępstwie Chrystusa”, w tym wszystkim jednak
musi on zwracać się zawsze i tylko do konkretnych ludzi: „Każdy (...) arcykapłan
z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga” (Hbr
5, 1). Stąd też formacja ludzka kapłana okazuje się szczególnie ważna ze względu
na tych, do których skierowana jest jego misja. Właśnie po to, żeby jego posługa
była po ludzku jak najbardziej wiarygodna i łatwa do przyjęcia, kapłan winien
kształtować swą ludzką osobowość w taki sposób, by stawać się dla innych
pomostem, a nie przeszkodą w ich spotkaniu z Jezusem Chrystusem Odkupicielem
człowieka. Konieczne jest, by kapłan, biorąc przykład z Jezusa, który „wiedział,
co w człowieku się kryje” (J 2, 25; por. 8, 3-11), umiał poznawać do
głębi wnętrze człowieka, odgadywać trudności i problemy, ułatwiać spotkanie i
dialog, zdobywać zaufanie i nawiązywać współpracę, wyrażać spokojne i
zrównoważone sądy.
Nie tylko więc dla osiągnięcia właściwej i koniecznej dojrzałości oraz
realizacji samego siebie, lecz również ze względu na podejmowaną posługę
przyszli kapłani powinni rozwijać w sobie zespół Judzkich cech, bez których nie
można kształtować osobowości zrównoważonych, silnych i wolnych, zdolnych dźwigać
ciężary duszpasterskiej odpowiedzialności Potrzebne więc jest wychowanie do
umiłowania prawdy, do prawości i rzetelności, do szacunku wobec każdej osoby, do
poczucia sprawiedliwości, do wierności danemu słowu, do prawdziwego współczucia,
do konsekwentnego postępowania, a zwłaszcza do zrównoważonego sądu i zachowania124.
Prosty, a zarazem wymagający program takiej formacji osobowości przedstawia
apostoł Paweł w Liście do Filipian: „Wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co
sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś
cnotą i czynem chwalebnym — to miejcie na myśli” (Flp 4, 8). Warto
zauważyć, że Paweł ukazuje wiernym samego siebie jako wzór tych właśnie głęboko
Judzkich cech: „Czyńcie — dodaje — to, czego się nauczyliście, co przejęliście,
co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie” (Flp 4, 9).
Szczególnie ważna jest zdolność do utrzymywania więzi z innymi, cecha
naprawdę fundamentalna u kogoś, kto jest powołany, by ponosić odpowiedzialność
za wspólnotę i być „człowiekiem jedności”. Dlatego kapłan nie może być arogancki
ani kłótliwy, lecz uprzejmy, gościnny, szczery w słowach i w intencjach125,
roztropny i dyskretny, wielkoduszny i gotowy do służby, zdolny utrzymywać
otwarte i braterskie kontakty z innymi i nawiązywać je ze wszystkimi, zawsze
gotów zrozumieć, przebaczyć i pocieszyć (por. 1 Tm 3, 1-5; Tt 1,
7-9). Ludzie współcześni, często skazani na życie w tłumie, a jednocześnie na
samotność, zwłaszcza w wielkich aglomeracjach miejskich, stają się coraz
bardziej wrażliwi na wartość wspólnoty. Jest ona dziś jednym z najbardziej
wymownych znaków i jedną z najbardziej skutecznych metod głoszenia
ewangelicznego orędzia.
W takim kontekście dokonuje się doniosły i decydujący proces kształtowania u
kandydata do kapłaństwa dojrzałości uczuciowej, będącej wynikiem wychowania do
prawdziwej i odpowiedzialnej miłości.
44. Warunkiem dojrzewania uczuciowego jest świadomość, że centralne
miejsce w ludzkim życiu zajmuje miłość. W rzeczywistości bowiem, jak napisałem w
Encyklice Redemptor hominis, „człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek
pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą i jego życie jest pozbawione sensu,
jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie
dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego
uczestnictwa”126.
Mowa tu o miłości, która ogarnia całą osobę, we wszystkich jej wymiarach i
sferach: fizycznej, psychicznej i duchowej, i która znajduje wyraz w
„oblubieńczym sensie” ludzkiego ciała, dzięki któremu osoba ofiarowuje samą
siebie drugiej osobie i ją przyjmuje. Do zrozumienia i do urzeczywistnienia tej
„prawdy” o ludzkiej miłości zmierza właściwie pojęte wychowanie seksualne.
Trzeba bowiem stwierdzić, że powszechna jest w społeczeństwie i w kulturze
postawa, „która na ogół «banalizuje» ludzką płciowość, interpretując ją i
przeżywając w sposób ograniczony i zubożony, odnosząc ją jedynie do ciała i
egoistycznej przyjemności”127. Nawet w
środowiskach rodzinnych, z których wywodzą się powołania kapłańskie, niemało
jest w tym zakresie zaniedbań, a czasem i poważnych braków.
W opisanym kontekście tym trudniejsze jest — ale i tym pilniejsze —
wychowanie do przeżywania płciowości w sposób naprawdę i w pełni osobowy,
polegający między innymi na szacunku i umiłowaniu czystości jako „cnoty, która
doprowadza osobę do prawdziwej dojrzałości i uczy ją szanować i rozwijać
«oblubieńczy sens» ciała”128.
Otóż wychowanie do odpowiedzialnej miłości oraz dojrzewanie uczuciowe osoby
stają się bezwzględnie konieczne w przypadku tych, którzy — jak kapłani —
powołani są do celibatu, czyli do ofiarowania — dzięki łasce Ducha Świętego i
mocą własnej, wolnej decyzji — całej swojej miłości i gorliwości Jezusowi
Chrystusowi i Kościołowi. Ze względu na zobowiązania wypływające z celibatu
dojrzałość uczuciowa powinna obejmować, obok ludzkich więzi pogodnej przyjaźni i
głębokiego braterstwa, również wielką, żywą i osobową miłość do Jezusa
Chrystusa. Jak napisali Ojcowie Synodalni, „ogromnie ważną rzeczą w dojrzewaniu
uczuciowym jest miłość Jezusa Chrystusa, przybierająca postać oddania się
wszystkim. Dzięki niej kandydat, powołany do celibatu, znajdzie w dojrzałości
uczuciowej stałe oparcie dla wiernego i radosnego przeżywania czystości”129.
Ponieważ charyzmat celibatu, nawet wówczas, gdy jest autentyczny i
sprawdzony, nie narusza skłonności uczuciowych i instynktownych, kandydaci do
kapłaństwa potrzebują dojrzałości uczuciowej zdolnej do roztropności, do
wyrzeczenia się wszystkiego, co mogłoby jej zagrażać, do czujności i panowania
nad swoim ciałem i duchem, do okazywania szacunku i czci w międzyosobowych
relacjach z mężczyznami i kobietami. Cenną pomocą może się okazać wychowanie do
prawdziwej przyjaźni, wzorowanej na braterskich uczuciach, których również
Chrystus doznawał w swoim życiu (por. J 11, 5).
Dojrzałość ludzka, a zwłaszcza uczuciowa, wymaga autentycznej i solidnej
formacji do wolności, która polega na konsekwentnym i szczerym
posłuszeństwie wobec „prawdy” własnego istnienia, wobec „sensu” własnego życia,
czyli wobec „bezinteresownego daru z siebie samego” jako drogi i najważniejszej
treści prawdziwej samorealizacji130. W ten sposób
pojęta wolność domaga się, by człowiek rzeczywiście panował nad sobą, by był
zdecydowany zwalczać i przezwyciężać różne formy egoizmu oraz indywidualizmu,
które są zagrożeniem dla każdego, by umiał otwierać się na innych, ofiarnie
oddawać się i służyć bliźnim. Jest to ważne ze względu na odpowiedź, jakiej
należy udzielić na powołanie, zwłaszcza kapłańskie, i na konieczność dochowania
mu wierności, a także zobowiązaniom z nim połączonym, również w chwilach
trudnych. W tym procesie wychowawczym, prowadzącym do osiągnięcia dojrzałej i
odpowiedzialnej wolności, może okazać się pomocne życie wspólnotowe w seminarium131,
Z formacją do odpowiedzialnej wolności ściśle związane jest kształtowanie
sumienia moralnego. Sumienie to, działając w głębi ludzkiego „ja” i
skłaniając do posłuszeństwa zobowiązaniom moralnym, ukazuje głęboki sens tego
posłuszeństwa jako świadomej i wolnej — a więc płynącej z miłości — odpowiedzi
na wymagania Boga i Jego miłości. „Ludzkie dojrzewanie kapłana — piszą Ojcowie
Synodalni — powinno obejmować zwłaszcza formację jego sumienia. Kandydat bowiem,
jeśli ma wiernie wypełnić swoje zobowiązania wobec Boga i Kościoła, a także
mądrze kierować sumieniami wiernych, powinien przyzwyczaić się do słuchania
głosu Boga, który przemawia do niego w głębi serca, oraz do pełnego miłości i
wytrwałego posłuszeństwa Jego woli”132,
Formacja duchowa: zjednoczenie z Bogiem i poszukiwanie Chrystusa
45. Formacja Judzka, zakorzeniona w antropologii przyjmującej pełną prawdę o
człowieku, otwiera się na formację duchową i w niej znajduje dopełnienie. Każdy
człowiek, stworzony przez Boga i odkupiony Krwią Chrystusa, jest powołany, by
odrodzić się „z wody i z Ducha” (J 3, 5) i stać się „synem w Synu”. W
tym mądrym zamyśle Bożym odnajdujemy podstawę wrodzonej religijności człowieka,
zresztą intuicyjnie dostrzeganej i uznanej przez rozum: człowiek otwarty jest na
transcendencję, na absolut.
Jego serce jest niespokojne, dopóki nie spocznie w Panu133,
Ta podstawowa potrzeba religijna, której nic nie może stłumić, staje się punktem
wyjścia dla procesu kształtowania życia duchowego, rozumianego jako kontakt i
zjednoczenie z Bogiem. Zgodnie z Objawieniem i chrześcijańskim doświadczeniem,
formacja duchowa odznacza się tą niepowtarzalną oryginalnością, która ma swe
źródło w „nowości” ewangelicznej.
„Jest ona dziełem Ducha i angażuje całą osobę. Ustanawia głęboką więź z
Jezusem Chrystusem Dobrym Pasterzem. Prowadzi do podporządkowania całego życia
Duchowi Świętemu, w postawie synowskiego oddania wobec Ojca i ufnego
przywiązania do Kościoła. Sięga korzeniami do doświadczenia krzyża, by poprzez
głębokie z nim zjednoczenie móc wprowadzać w pełnię tajemnicy paschalnej”134.
Jak widać, chodzi tu o formację duchową wspólną dla wszystkich wiernych,
której trzeba jednak nadać treści i znaczenia związane z tożsamością prezbitera
i jego posługi. I tak jak dla każdego z wiernych formacja duchowa winna pełnić
naczelną i jednoczącą rolę w odniesieniu do jego bycia chrześcijaninem i
postępowania jak chrześcijanin, czyli jak nowe stworzenie w Chrystusie, które
pielgrzymuje w Duchu Świętym, podobnie dla każdego kapłana formacja duchowa jest
sercem, które jednoczy i ożywia jego bycie kapłanem i jego działalność. Taki
jest sens stwierdzenia Ojców Synodu, iż „bez formacji duchowej formacja
duszpasterska byłaby pozbawiona fundamentu”135
oraz że formacja duchowa stanowi „element najwyższej wagi w wychowaniu
kapłańskim”136.
Istotną treść formacji duchowej, która stanowi część programu
przygotowującego do kapłaństwa, trafnie i w pewnym sensie wyczerpująco ujmuje
soborowy dekret Optatam totius: „Formacja duchowa (...) powinna być tak
prowadzona, aby alumni nauczyli się żyć w zażyłej i nieustannej łączności z
Ojcem przez Syna Jego Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym.
Mając przez święcenia upodobnić się do Chrystusa-Kapłana, niech także trybem
całego życia przyzwyczajają się przylgnąć do Niego najserdeczniej jako
przyjaciele. Paschalną Jego tajemnicę niech tak przeżywają, aby umieli
wtajemniczać w nią lud, który ma być im powierzony. Niech nauczą się szukać
Chrystusa w wiernym rozważaniu Słowa Bożego, w czynnym uczestnictwie w świętych
tajemnicach Kościoła, a przede wszystkim w Eucharystii i w modlitwie
brewiarzowej; niech Go szukają w biskupie, który ich posyła, i w ludziach, do
których są posyłani, szczególnie w biednych, maluczkich, chorych, w grzesznikach
i niewierzących. Najświętszą Maryję Pannę, która przez Jezusa Chrystusa
umierającego na krzyżu dana została uczniowi za Matkę, niechaj z dziecięcą
ufnością miłują i czczą”137.
46. Warto rozważyć wnikliwie i z miłością ten tekst soborowy, w świetle
którego można łatwo wyodrębnić pewne podstawowe wartości i wymagania związane z
duchowym rozwojem kandydata do kapłaństwa.
Trzeba przede wszystkim dostrzec wartość i potrzebę „życia w wewnętrznej
jedności” z Jezusem Chrystusem. Jedność z Panem Jezusem, której podstawą
jest chrzest, a pokarmem Eucharystia, winna się wyrażać w radykalnej odnowie
życia codziennego. Ścisła więź z Trójcą Przenajświętszą, czyli nowe życie łaski,
która czyni nas dziećmi Bożymi, stanowi dla człowieka wierzącego „nowość”:
nowość ogarniającą jego istnienie i działanie. Stanowi „tajemnicę”
chrześcijańskiej egzystencji, pozostającej pod wpływem Ducha Świętego: powinna
zatem stanowić „etos” życia chrześcijanina. Jezus ukazał nam tę wspaniałą treść
życia chrześcijańskiego, która jest również sercem życia duchowego, posługując
się alegorią winnego krzewu i latorośli: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a
Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. (...) Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę
trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie —
jeśli nie trwa w winnym krzewie — tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie
będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy — latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w
nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J
15, 1. 4-5).
We współczesnej kulturze z pewnością nie brakuje wartości duchowych i
religijnych, a człowiek — wbrew wszelkim pozorom — nadal odczuwa głód i
pragnienie Boga. Często jednak powstaje ryzyko, że chrześcijaństwo zostanie
uznane za jedną z wielu religii lub sprowadzone do rzędu etyki społecznej w
służbie człowieka. Nie zawsze dostrzegalna jest jego nowość, zmieniająca bieg
historii. A przecież jest ono „tajemnicą”, jest wydarzeniem związanym z
przyjściem Syna Bożego, który stał się człowiekiem i dał tym, którzy Go
przyjmują, „moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,12); jest
głoszeniem, więcej: jest darem osobowego przymierza miłości i życia między
Bogiem i człowiekiem. Tylko wówczas, gdy przyszli kapłani, dzięki odpowiedniej
formacji duchowej, coraz głębiej poznają tę „tajemnicę” i coraz pełniej jej
doświadczą, zdolni będą przekazać innym tę zachwycającą i radosną nowinę (por.
1 J 1, 1-4).
Chociaż z dokumentu soborowego przebija świadomość absolutnej transcendencji
tajemnicy chrześcijańskiej, określa on głęboką więź, łączącą przyszłych kapłanów
z Jezusem, jako swego rodzaju przyjaźń. Nie jest ona niedorzecznym roszczeniem
ze strony człowieka, ale nieocenionym darem Chrystusa, który powiedział do
swoich Apostołów: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan
jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co
usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 15).
Dekret soborowy wskazuje następnie na drugą wielką wartość duchową:
poszukiwanie Jezusa. „Niech nauczą się szukać Chrystusa”. Stanowi to, wraz z
quaerere Deum, klasyczny temat duchowości chrześcijańskiej i znajduje swoiste
zastosowanie właśnie w powołaniu Apostołów. Jan, opowiadając o tym, jak dwóch
pierwszych uczniów poszło za Jezusem, uwydatnia znaczenie tego „poszukiwania”.
To sam Jezus stawia pytanie: „Czego szukacie?” Oni zaś odpowiadają: „Rabbi! — to
znaczy: Nauczycielu — gdzie mieszkasz?” Ewangelista kontynuuje: „Odpowiedział
im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego
dnia pozostali u Niego” (J 1, 37-39). W pewnym sensie życie duchowe w
okresie przygotowania do kapłaństwa zdominowane jest przez to poszukiwanie —
poszukiwanie i „odnajdywanie” Mistrza, by iść za Nim, by trwać w jedności z Nim.
Również w posłudze i w życiu kapłańskim to „poszukiwanie” musi trwać nadal,
niewyczerpana jest bowiem tajemnica naśladowania Chrystusa i uczestnictwa w Jego
życiu. Musi także nadal trwać „odnajdywanie” Mistrza, by można było ukazywać Go
innym, a co więcej — budzić w innych pragnienie poszukiwania Mistrza. W
rzeczywistości jest to jednak możliwe tylko wtedy, jeśli ukaże się innym
„doświadczenie” własnego życia, doświadczenie zasługujące na to, by się nim
podzielić. Taką drogę wybrał Andrzej, by przyprowadzić do Jezusa swego brata
Szymona. Andrzej — pisze ewangelista Jan — „spotkał najpierw swego brata i rzekł
do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» — to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do
Jezusa” (J 1, 41-42). W ten sposób również Szymon zostanie powołany do
pójścia za Mesjaszem jako Apostoł: „Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty jesteś
Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas» to znaczy: Piotr”(J 1,
42).
Co jednak znaczy w życiu duchowym szukać Chrystusa? I gdzie Go znaleźć?
„Rabbi, gdzie mieszkasz?”. Soborowy dekret Optatam totius wydaje się
wskazywać potrójną drogę, którą trzeba podążać: wierne rozważanie Słowa Bożego,
aktywne uczestnictwo w świętych tajemnicach Kościoła, posługa miłości wobec
„najmniejszych”. Są to trzy wielkie wartości i nakazy, które ostatecznie
określają program formacji duchowej kandydata do kapłaństwa.
47. Istotnym elementem formacji duchowej jest połączone z rozmyślaniem i
modlitwą czytanie Słowa Bożego (lectio divina), słuchanie pokorne i pełne
miłości Tego, który mówi. W świetle i w mocy Słowa Bożego można bowiem odkryć,
zrozumieć i pokochać własne powołanie, pójść za nim i wypełnić swoją misję,
dzięki czemu cała egzystencja odnajduje swój jedyny i radykalny sens w tym, że
właśnie do niej skierowane jest Słowo Boże powołujące człowieka, a zarazem z
niej biorą początek słowa człowieka, który odpowiada Bogu. Zażyłość ze Słowem
Bożym może ułatwić proces nawrócenia, nie tylko w tym sensie, że pozwala oderwać
się od zła, by przylgnąć do dobra, lecz również w tym, że wzbudza w sercu myśli
Boże, tak iż wiara, jako odpowiedź na Słowo, staje się nowym kryterium osądu i
oceny ludzi i rzeczy, wydarzeń i problemów.
Tylko wtedy, gdy podchodzimy do Słowa Bożego i przyjmujemy je zgodnie z jego
prawdziwą naturą, pozwala nam ono spotkać się z samym Bogiem, z Bogiem
przemawiającym do człowieka. Pozwala nam spotkać się z Chrystusem, Słowem Bożym,
z Prawdą, która równocześnie jest Drogą i Życiem (por. J 14, 6).
Czytając „Pisma” trzeba wsłuchiwać się w „słowa”, w „słowo” Boga, jak przypomina
Sobór: „Pisma zaś święte zawierają słowo Boże, a ponieważ są natchnione, są one
naprawdę słowem Bożym”138. Ten sam Sobór naucza:
„Przez to (...) objawienie Bóg niewidzialny (por. Kol 1, 15; 1 Tm
1, 17) w nadmiarze swej miłości zwraca się do ludzi jak do przyjaciół (por.
Wj 33, 11; J 15, 14-15) i obcuje z nimi (por. Ba 3, 38),
aby ich zaprosić do wspólnoty z sobą i przyjąć ich do niej”139.
Pełne miłości poznanie i modlitewna zażyłość ze Słowem Bożym mają szczególne
znaczenie dla prorockiej posługi kapłana: stają się nieodzownym warunkiem
właściwego jej wypełnienia, zwłaszcza w kontekście „nowej ewangelizacji”, do
której Kościół jest dziś powołany. Sobór napomina: „Konieczną przeto jest
rzeczą, by wszyscy duchowni, zwłaszcza kapłani Chrystusowi, i inni, którzy, jak
diakoni i katechiści, zajmują się prawowicie posługą słowa, dzięki wytrwałej
lekturze i starannemu studium przylgnęli do Pisma świętego, aby żaden z nich nie
stał się «próżnym głosicielem słowa Bożego na zewnątrz, nie będąc wewnątrz jego
słuchaczem» (Św. Augustyn, Sermo, 179, 1: PL 38, 966)”140.
Pierwszą i podstawową formą odpowiedzi na Słowo jest modlitwa, która bez
wątpienia stanowi naczelną wartość i nakaz formacji duchowej.
Formacja ta powinna prowadzić przyszłych kapłanów do poznania i doświadczenia
autentycznego sensu modlitwy chrześcijańskiej; zgodnie z którym jest ona żywym i
osobowym spotkaniem z Ojcem przez Jednorodzonego Syna pod działaniem Ducha
Świętego, dialogiem włączonym w synowską rozmowę, jaką Jezus prowadzi z Ojcem.
Jedno z zadań kapłana, z pewnością nie drugorzędne, polega na tym, że jest on
„nauczycielem modlitwy”.
Tylko wówczas jednak, kiedy kapłan został uformowany i nadal formuje się w
szkole Jezusa modlącego się do Ojca, będzie mógł formować innych w tej samej
szkole. O to proszą kapłana Judzie: „Kapłan jest człowiekiem Bożym, tym, który
należy do Boga i pobudza do myślenia o Bogu. Autor Listu do Hebrajczyków mówiąc
o Chrystusie nazywa Go «arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy
ludu» (Hbr 2, 17). (...) Chrześcijanie zwracają się do kapłana nie tylko
dlatego, że jest człowiekiem, który ich przyjmie i wysłucha, że okaże szczerą
sympatię, ale także i nade wszystko dlatego, że jest tym, który im pomoże
skierować wzrok ku Panu Bogu i do Niego dążyć. Trzeba więc starać się, aby
formacja kapłańska rozwijała głęboką zażyłość z Bogiem. Ci, którzy przygotowują
się do kapłaństwa powinni zrozumieć, że cała wartość ich kapłańskiego życia
będzie zależała od tego, czy potrafią oddać się całkowicie Chrystusowi, a przez
Chrystusa Bogu Ojcu”141.
Pośród niepokoju i zgiełku panującego w naszym społeczeństwie, koniecznym
elementem pedagogii modlitwy jest ukazywanie głębokiego ludzkiego sensu i
religijnej wartości milczenia jako atmosfery duchowej nieodzownej do tego, by
odczuć obecność Boga i w niej się zanurzyć (por. 1 Krl 19, 11 nn.).
48. Szczytem chrześcijańskiej modlitwy jest Eucharystia, która z kolei
stanowi „szczyt i źródło” sakramentów i Liturgii Godzin. Stąd niezbędnym
elementem formacji duchowej każdego chrześcijanina, a zwłaszcza każdego kapłana
jest wychowanie liturgiczne, które polega w istocie na żywotnym włączeniu
w misterium paschalne Jezusa Chrystusa umarłego i zmartwychwstałego, obecnego i
działającego w sakramentach Kościoła. Zażyłość z Bogiem, fundament całego życia
duchowego, jest darem i owocem sakramentów. Jednocześnie jest zadaniem i
powinnością, którą sakramenty powierzają wolności człowieka wierzącego, by
urzeczywistniał tę zażyłość w podejmowanych decyzjach, wyborach, jakich
dokonuje, postawach i działaniach codziennego życia. W tym sensie „łaska”, która
czyni „nowym” życie chrześcijańskie, jest łaską Jezusa Chrystusa umarłego i
zmartwychwstałego, który nadal udziela w sakramentach swego Ducha Uświęciciela.
Podobnie „nowe prawo”, które powinno być dla chrześcijanina drogowskazem i
źródłem zasad postępowania, zostaje wpisane przez sakramenty w „nowe serce”.
Jest to prawo miłości do Boga oraz braci, która odwzajemnia i przedłuża miłość
Boga do człowieka, wyrażoną i przekazywaną przez sakramenty. Łatwo zrozumieć,
jak wielką wartość ma to „pełne, świadome i czynne” uczestnictwo w sprawowaniu
sakramentów ze względu na dar i zadanie owej „miłości pasterskiej”, która
stanowi duszę posługi kapłańskiej142.
Chodzi tu zwłaszcza o uczestnictwo w Eucharystii, pamiątce śmierci
ofiarniczej Chrystusa i Jego chwalebnego zmartwychwstania, „sakramencie
pobożności, znaku jedności, więzi miłości”143,
uczcie paschalnej, podczas której „przyjmujemy Chrystusa, odnawiamy pamięć Jego
męki, duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały”144.
Otóż kapłani, jako szafarze rzeczy świętych, są przede wszystkim sługami ofiary
Mszy św.145 Ich rola jest absolutnie
niezastąpiona, ponieważ bez kapłana nie ma ofiary eucharystycznej.
Stanowi to wyjaśnienie istotnego znaczenia Eucharystii dla życia i posługi
kapłańskiej i tym samym dla formacji duchowej kandydatów do kapłaństwa. Z całą
prostotą i w trosce o jak najbardziej rzeczowe ujęcie problemu powtarzam:
„Potrzeba zatem, by seminarzyści każdego dnia uczestniczyli w Eucharystii i by
to codzienne sprawowanie sakramentu stało się później regułą ich kapłańskiego
życia. Należy ponadto tak ich wychowywać, aby Eucharystia była dla nich
najważniejszym wydarzeniem dnin, by umieli w niej aktywnie uczestniczyć, nie
ograniczając się nigdy do samej rutyny. Na koniec, trzeba kształtować u
kandydatów do kapłaństwa wewnętrzne postawy, dla których oparciem jest
Eucharystia: wdzięczność za dobrodziejstwa otrzymane z góry, jako że Eucharystia
oznacza ofiarę dziękczynną; postawę ofiarności, która każe łączyć własną,
osobistą ofiarę z eucharystyczną ofiarą Chrystusa; miłość, umacnianą przez
sakrament, który jest znakiem jedności i dzielenia się z innymi; pragnienie
kontemplacji i adoracji Chrystusa realnie obecnego pod eucharystycznymi
postaciami”146.
Bardzo konieczny i pilny jest postulat ponownego odkrycia, podczas formacji
duchowej, piękna i radości sakramentu pokuty. W kulturze, w której pojawiają się
wciąż nowe i bardziej wyrafinowane formy samousprawiedliwienia i która w związku
z tym narażona jest na zgubną utratę „poczucia grzechu”, a w konsekwencji
również radości i pociechy, jaką przynosi prośba o przebaczenie (por. Ps
51 [50], 14) i jaką daje spotkanie z Bogiem „bogatym w miłosierdzie” (por. Ef
2, 4), trzeba koniecznie wychowywać przyszłych kapłanów do cnoty pokuty, którą
Kościół mądrze rozwija poprzez sprawowanie liturgii i obchodzenie kolejnych
okresów roku liturgicznego, a która znajduje swą pełnię w sakramencie
pojednania. Stąd wypływa sens ascezy i wewnętrznej dyscypliny, duch ofiary i
wyrzeczenia, zgoda na przyjęcie trudów i krzyża. Te elementy życia duchowego
często okazują się szczególnie uciążliwe dla licznych kandydatów do kapłaństwa,
którzy są na nie mniej podatni i wrażliwi, ponieważ zostali wychowani w
warunkach względnej wygody i zamożności, pod wpływem wzorów zachowania i ideałów
rozpowszechnianych przez środki społecznego przekazu Dzieje się tak również w
krajach, gdzie poziom życia jest niższy i sytuacja młodych trudniejsza. W
związku z tym, a przede wszystkim z myślą o kapłańskiej powinności „radykalnego
oddania samego siebie” na wzór Chrystusa Dobrego Pasterza, Ojcowie Synodalni
napisali: „Należy uczyć sensu krzyża, stanowiącego centrum misterium
paschalnego. Dzięki temu utożsamieniu się z Chrystusem ukrzyżowanym, który stał
się sługą, dzisiejszy świat, opanowany przez zsekularyzowaną kulturę przepojoną
zachłannością i hedonizmem, może odnaleźć wartość ubóstwa, cierpienia, a także
męczeństwa”147.
49. Formacja duchowa oznacza również szukanie Chrystusa w Iudziach. To
prawda bowiem, że życie duchowe jest życiem wewnętrznym, zażyłością z Bogiem,
życiem modlitwy i kontemplacji, ale właśnie spotkanie z Bogiem i z Jego
miłością, miłością Ojca wszystkich ludzi, domaga się bezwzględnie spotkania z
bliźnim, stania się darem dla innych przez pokorną i bezinteresowną służbę,
którą Jezus ukazał wszystkim jako program życia, umywając nogi Apostołom: „Dałem
wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J
13, 15).
Formacja, która uczy wielkodusznego i bezinteresownego dawania siebie, czemu
sprzyja również przyjęta zazwyczaj forma wspólnotowego przygotowania do
kapłaństwa, jest niezbędna dla człowieka powołanego, by objawiać i samym sobą
ukazywać Dobrego Pasterza, który daje życie (por. J 10, 11. 15). Z tego
punktu widzenia formacja duchowa powinna rozwijać właściwy sobie wymiar
pasterski i charytatywny, może też z pożytkiem wykorzystywać właściwie pojęte,
to znaczy głębokie i osobiste nabożeństwo do Serca Chrystusa, jak podkreślili
Ojcowie Synodu: „Formować przyszłych kapłanów w duchowości Serca Bożego znaczy
prowadzić życie nacechowane miłością i uczuciem Chrystusa Kapłana i Dobrego
Pasterza: Jego miłością do Ojca w Duchu Świętym, Jego miłością do ludzi aż po
ofiarę ze swego życia”148.
Kapłan jest więc człowiekiem miłości, powołanym do wychowywania innych
zgodnie z pozostawionym przez Chrystusa wzorem i nowym przykazaniem miłości
braterskiej (por. J 15, 12). Aby temu sprostać, on sam musi przyzwolić,
by Duch Święty nieustannie wychowywał go do miłości Chrystusa. W tym sensie
przygotowanie do kapłaństwa nie może pomijać solidnej formacji do praktykowania
miłości, zwłaszcza miłości preferencyjnej do „ubogich”, w których wiara odkrywa
obecność Jezusa (por. Mt 25, 40), a także miłości miłosiernej do
grzeszników.
W perspektywie miłości, która polega na dawaniu siebie, należne miejsce w
formacji duchowej przyszłego kapłana zajmuje wychowanie do posłuszeństwa,
do celibatu i do ubóstwa149. Taki
jest sens wezwania Soboru: „Alumni winni doskonale rozumieć, że nie są
przeznaczeni do panowania i do zaszczytów, ale że poświęcają się całkowicie na
służbę Bogu oraz posługę duszpasterską. Ze szczególną troskliwością należy ich
wychowywać w posłuszeństwie kapłańskim, w sposobie ubogiego życia i w duchu
wyrzeczenia się, aby także z tego, co jest dozwolone, ale nie przystoi, ochoczo
umieli zrezygnować i przyzwyczajali się upodabniać do ukrzyżowanego Chrystusa”150.
50. W formacji duchowej człowieka powołanego do życia w celibacie należy
poświęcić szczególną uwagę kształtowaniu u przyszłego kapłana wiedzy o
celibacie, szacunku i miłości do niego oraz umiejętności przeżywania go zgodnie
z jego prawdziwą naturą i celem, a więc w duchu jego motywacji
ewangelicznych, duchowych i duszpasterskich. Warunkiem wstępnym oraz treścią
tego procesu formacji jest cnota czystości, która wpływa na jakość wszystkich
ludzkich więzi i prowadzi „do doświadczenia i okazywania (...) szczerej,
ludzkiej, braterskiej, osobistej i zdolnej do ponoszenia ofiar miłości, na wzór
Chrystusa, względem wszystkich i względem każdego”151.
Celibat kapłanów nadaje czystości pewne znamiona, dzięki którym kapłani,
wyrzekając się życia małżeńskiego dla Królestwa niebieskiego (por. Mt
19, 12), przystają do Pana miłością niepodzielną, głęboko odpowiadającą Nowemu
Prawu, dają świadectwo zmartwychwstania przyszłego wieku (por. Łk 20,
36) i uzyskują najstosowniejszą pomoc do ustawicznego praktykowania tej
doskonałej miłości, dzięki której mogą stać się w posłudze kapłańskiej wszystkim
dla wszystkich152. Nie można zatem uważać
celibatu kapłańskiego za zwykłą normę prawną albo całkowicie zewnętrzny warunek
dopuszczenia do święceń, lecz należy widzieć w nim wartość głęboko związaną z
sakramentem święceń upodabniającym do Jezusa Chrystusa, Dobrego Pasterza i
Oblubieńca Kościoła, a więc wybór większej i niepodzielnej miłości do Chrystusa
i Jego Kościoła, w pełnej i radosnej gotowości serca do podjęcia posługi
pasterskiej. Trzeba go uważać za szczególną łaskę, za dar: „Nie wszyscy to
pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane” (Mt 19, 11). Z pewnością za
łaskę, która nie zwalnia od wolnej i świadomej odpowiedzi, ale domaga się jej ze
szczególną mocą od tego, który ją przyjmuje. Kto przyjmuje ten charyzmat Ducha,
otrzymuje również łaskę, która pozwala mu dochować wierności przez całe życie
oraz ofiarnie i z radością wypełniać płynące zeń zobowiązanie. Formacja do
celibatu kapłańskiego powinna kształtować świadomość „cennego daru Bożego”153,
która skłania do modlitwy i czujności, do ochrony tego daru przed wszystkim, co
może mu zagrażać.
Żyjąc w celibacie kapłan może lepiej wypełniać swoją posługę wśród Ludu
Bożego. W szczególności, dając świadectwo ewangelicznej wartości dziewictwa,
może pomagać chrześcijańskim małżonkom w przeżywaniu całej pełni „wielkiego
sakramentu” miłości Chrystusa do Kościoła — Jego Oblubienicy; podobnie jego
wierność celibatowi będzie oparciem dla wierności małżonków154.
Przygotowanie kapłana do życia w celibacie jest procesem tak ważnym i
delikatnym, zwłaszcza w obecnej sytuacji społecznej i kulturowej, że Ojcowie
Synodalni sformułowali cały szereg wymagań, które winien on spełniać, a których
stałą aktualność potwierdza zresztą mądrość Matki Kościoła. Obecnie przedstawiam
je urzędowo jako kryteria, którymi należy się kierować w formacji do czystości w
celibacie: „Biskupi wraz z rektorami i ojcami duchownymi seminariów niech ustalą
zasady, przedstawią kryteria i wskażą metody rozeznania w tej materii. W
formacji do czystości w celibacie ogromnie ważna jest troska biskupa o
braterskie współżycie kapłanów. W seminarium, w jego programie formacyjnym,
trzeba ukazywać celibat jasno, bez żadnej dwuznaczności i w sposób pozytywny.
Seminarzysta powinien osiągnąć odpowiedni stopień dojrzałości w dziedzinie
psychicznej i seksualnej, a także kształtować w sobie głębokie i autentyczne
życie modlitwy i poddać się kierownictwu ojca duchownego. Kierownik duchowy ma
pomagać seminarzyście w samodzielnym podjęciu dojrzałej i wolnej decyzji, której
podstawą jest uznanie wartości kapłańskiej przyjaźni oraz samokontroli, jak
również akceptacja samotności oraz odpowiedni stan fizyczny i psychiczny.
Dlatego niech seminarzyści dobrze poznają naukę Soboru Watykańskiego II,
Encyklikę Sacerdotalis celibatus oraz Instrukcję o formacji do celibatu
kapłańskiego, wydaną przez Kongregację ds. Wychowania Katolickiego w 1974 r. Aby
seminarzysta mógł podjąć wolną decyzję i przyjąć celibat kapłański dla Królestwa
niebieskiego, musi poznać chrześcijańską i prawdziwie Judzką naturę płciowości,
a także jej cel w małżeństwie i w celibacie. Trzeba również pouczać i wychowywać
wiernych świeckich, ukazując im ewangeliczne, duchowe i duszpasterskie
uzasadnienia celibatu kapłańskiego, tak by wspomagali kapłanów przyjaźnią,
zrozumieniem i współpracą”155.
Formacja intelektualna: zrozumienie wiary
51. Formacja intelektualna, chociaż ma swoją specyfikę jest głęboko związana
z formacją ludzką oraz duchową, stanowi wręcz ich niezbędny element. Jawi się
bowiem jako nieustanna potrzeba rozumu, dzięki któremu człowiek „uczestniczy w
świetle Bożej myśli” i stara się zdobyć mądrość, która z kolei uzdalnia go i
prowadzi do poznania i przylgnięcia do Boga156.
Formacja intelektualna kandydatów do kapłaństwa znajduje konkretne
uzasadnienie w samej naturze posługi kapłańskiej i jest dziś szczególnie nagląca
ze względu na wyzwania „nowej ewangelizacji”, do której Pan powołuje Kościół na
progu trzeciego tysiąclecia. „Jeśli nawet każdy chrześcijanin — piszą Ojcowie
Synodalni — powinien być gotów do obrony wiary i uzasadnienia nadziei, która w
nas jest (por. 2 P 3, 15), tym bardziej kandydaci do kapłaństwa i
prezbiterzy muszą przywiązywać wielką wagę do formacji intelektualnej w procesie
wychowania i w działalności duszpasterskiej, jako że dla zbawienia braci i
sióstr powinni szukać głębszego poznania Bożych tajemnic”157.
Ponadto obecna sytuacja, ukształtowana w wielkiej mierze przez obojętność
religijną i powszechną niewiarę w realną zdolność rozumu do poznania obiektywnej
i uniwersalnej prawdy, a także przez nieznane dotąd problemy i pytania, związane
z odkryciami naukowymi i technicznymi, zdecydowanie domaga się wysokiego poziomu
formacji intelektualnej, to jest takiego, który uzdolni kapłanów do głoszenia,
właśnie w tego rodzaju sytuacji, niezmiennej Ewangelii Chrystusowej i do
ukazywania jej jako wiarygodnej wobec słusznych wymagań Judzkiego rozumu.
Dodajmy jeszcze, że współczesne zjawisko daleko posuniętego pluralizmu, nie
tylko w społeczeństwie świeckim, lecz również w samej wspólnocie Kościoła,
wymaga szczególnej zdolności krytycznego rozeznawania rzeczy. Jest to kolejny
motyw uzasadniający konieczność bardzo głębokiej formacji intelektualnej.
Ta „duszpasterska” motywacja formacji intelektualnej jest potwierdzeniem
tego, co już powiedzieliśmy o jedności różnych wymiarów procesu wychowawczego.
Studia, które zajmują niemałą część czasu kandydata do kapłaństwa, nie są
bynajmniej zewnętrznym i drugorzędnym składnikiem jego wzrastania w wymiarze
ludzkim, chrześcijańskim i duchowym oraz w powołaniu. W rzeczywistości bowiem
poprzez studium, zwłaszcza teologii, przyszły kapłan wnika głęboko w Słowo Boże,
wzrasta w życiu duchowym i przygotowuje się do wypełnienia posługi pasterskiej.
Taki jest wieloraki i jednoczący cel studium teologicznego, wskazany przez Sobór158
i przypomniany w Instrumentum laboris Synodu: „Aby formacja intelektualna
była skuteczna z punktu widzenia duszpasterskiego, powinna być zintegrowana z
procesem duchowego rozwoju, naznaczonego osobistym doświadczeniem Boga, tak by
przekraczała granice czystej wiedzy pojęciowej i prowadziła do rozumienia
sercem, które potrafi najpierw «dostrzec», a następnie przekazać braciom
tajemnicę Boga”159.
52. Istotnym składnikiem formacji intelektualnej jest studium filozofii,
która prowadzi do głębszego rozumienia i interpretacji osoby, jej wolności, jej
relacji ze światem i z Bogiem. Jest ona pilnie potrzebna nie tylko ze względu na
związek między zagadnieniami filozoficznymi a tajemnicami zbawienia, badanymi
przez teologię w wyższym świetle wiary160, lecz
również ze względu na powszechny dziś klimat kulturowy, w którym subiektywizm
wyniesiony został do rangi kryterium i miary prawdy. Jedynie zdrowa filozofia
może pomóc kandydatom do kapłaństwa w ukształtowaniu świadomości, która
odzwierciedla konstytutywną więź pomiędzy duchem ludzkim i prawdą — tą prawdą,
która objawia się nam w pełni w Jezusie Chrystusie. Nie należy również
lekceważyć roli filozofii jako rękojmi owej „pewności prawdy”, która sama może
być podstawą osobistego i całkowitego oddania się Jezusowi i Kościołowi.
Nietrudno zrozumieć, że niektóre bardzo konkretne kwestie — jak tożsamość
kapłana i jego zaangażowanie apostolskie i misyjne — są głęboko związane z
bynajmniej nie abstrakcyjnym problemem prawdy. Jeśli się nie jest pewnym prawdy,
jak można położyć na szali całe swoje życie i znaleźć siłę, by stawiać poważne
pytania dotyczące życia innych ludzi?
Filozofia pomaga kandydatowi do kapłaństwa znacznie wzbogacić jego
intelektualną formację, pogłębić w nim „kult wobec prawdy”, pewien rodzaj
uwielbienin i miłości prawdy, co prowadzi do uznania, że to nie człowiek
stwarza i wyznacza miarę prawdy, lecz że zostaje ona przekazana człowiekowi w
darze przez najwyższą Prawdę, przez Boga; że rozum ludzki jest w stanie, choć do
pewnych granic i nie bez trudności, poznać prawdę obiektywną i uniwersalną, a
także prawdę o Bogu i o głębokim sensie istnienia; że sama wiara nie może obyć
się bez rozumu i uchylić od trudu „przemyślenia” swoich treści, czemu dał
świadectwo wielki umysł Augustyna: „Pragnąłem dostrzec rozumem to, w co
wierzyłem, i wiele rozprawiałem i trudziłem się”161.
W głębszym zrozumieniu człowieka oraz zjawisk i kierunków rozwoju społecznego
— które sprzyja możliwie najbardziej „wcielonej” posłudze pasterskiej — bardzo
pomocne mogą być tak zwane „nauki o człowieku”, jak socjologia, psychologia,
pedagogika, nauki ekonomiczne i polityczne, a także o środkach społecznego
przekazu. Chociaż należą one do dziedziny nauk opisowych, pomagają przyszłemu
kapłanowi naśladować „osadzenie we współczesności”, które znamionowało ziemskie
życie Jezusa. „Chrystus — mówił Paweł VI — stał się współczesny ludziom swojej
epoki i mówił ich językiem. Wierność wobec Niego wymaga utrzymania tej więzi ze
współczesnością”162.
53. Formacja intelektualna przyszłego kapłana rozwija się przede wszystkim na
podłożu studium świętej nauki teologii. Wartość i autentyczność formacji
teologicznej zależą od skrupulatnego respektowania właściwej natury teologii, co
Ojcowie Synodalni ujęli następująco: „Prawdziwa teologia wywodzi się z wiary i
chce prowadzić do wiary”163. Jest to koncepcja,
którą zawsze głosił Kościół, a w szczególności jego Magisterium. Tą drogą szli
również wielcy teologowie, którzy w ciągu wieków wzbogacili myśl Kościoła. Św.
Tomasz bardzo jednoznacznie stwierdza, że wiara to niejako habitus
teologii, czyli jej stała zasada operatywna164
oraz że „celem całej teologii jest dostarczanie pokarmu wierze”165.
Tak więc teolog to przede wszystkim wierzący, człowiek wiary. Ale wierzący,
który zastanawia się nad własną wiarą (fides quaerens intellectum), by
osiągnąć głębsze zrozumienie samej wiary. Obydwa aspekty — wiara i dojrzała
refleksja — ściśle się z sobą wiążą i splatają. Właśnie ich wewnętrzna
koordynacja i wzajemne przenikanie decydują o prawdziwej naturze teologii, a co
za tym idzie — o treściach, o metodach i o duchu, zgodnie z którymi należy
wypracowywać i studiować świętą naukę.
Następnie, ponieważ wiara, która jest punktem wyjścia i ku której zmierza
teologia, ustanawia osobistą więź między wierzącym a Jezusem Chrystusem w
Kościele, stąd również teologia ma wewnętrzne konotacje chrystologiczne i
kościelne, które kandydat do kapłaństwa powinien świadomie przyjąć, nie tylko w
tym, co odnosi się do jego osobistego życia, lecz i w tym, co dotyczy jego
posługi pasterskiej. Wiara, jeśli jest przyjęciem Słowa Bożego, skłania
wierzącego do wypowiedzenia bezwarunkowego „tak” wobec Jezusa Chrystusa, pełnego
i ostatecznego Słowa, które Bóg skierował do świata (por. Hbr 1, 1 nn.).
Dlatego istotą refleksji teologicznej jest przylgnięcie do Jezusa Chrystusa,
Mądrości Bożej. Można powiedzieć, że sama dojrzała refleksja jest
uczestniczeniem w „zamyśle” Chrystusa (por. 1 Kor 2, 16), które
przybiera ludzką formę wiedzy (scientia fidei). Jednocześnie wiara włącza
wierzącego w Kościół i czyni go uczestnikiem życia Kościoła jako wspólnoty
wiary. Dlatego teologia ma wymiar eklezjalny, ponieważ jest dojrzałą refleksją
nad wiarą Kościoła, prowadzoną przez teologa będącego członkiem Kościoła166.
Te perspektywy chrystologiczne i eklezjalne, należące do samej natury
teologii, pomagają rozwijać w kandydatach do kapłaństwa nawyk naukowej
ścisłości, a jednocześnie wielką i żywą miłość do Jezusa Chrystusa i do Jego
Kościoła. Miłość ta jest pokarmem dla ich życia duchowego i prowadzi ich do
ofiarnego pełnienia posługi. Właśnie takie było zamierzenie Soboru Watykańskiego
II, który dążył do reorganizacji studiów kościelnych przez lepsze rozłożenie
różnych dyscyplin filozoficznych i teologicznych, tak by „zmierzały one
harmonijnie do coraz lepszego otwierania umysłów alumnów na tajemnicę Chrystusa,
która przenika całą historię rodzaju ludzkiego, wywiera nieustanny wpływ na
Kościół i działa głównie przez posługę kapłańską”167.
Formacja intelektualno-teologiczna i życie duchowe, zwłaszcza życie modlitwy,
spotykają się i nawzajem umacniają, co nie pomniejsza ani powagi poszukiwań, ani
duchowej głębi modlitwy. Ostrzega nas św. Bonawentura: „Niech nikt nie wierzy,
że mu wystarczy lekcja bez namaszczenia, spekulacja bez ducha pobożności,
poszukiwanie bez zdumiewania się, obserwacja bez radosnego uniesienia,
działalność bez pobożności, wiedza bez miłości, inteligencja bez pokory, studium
bez łaski Bożej, badania bez mądrości pochodzącej z Bożej inspiracji”168.
54. Formacja teologiczna jest dziełem wyjątkowo złożonym i wymagającym
Powinna ona pomóc kandydatowi do kapłaństwa w ukształtowaniu własnej wizji
prawd objawionych przez Boga w Jezusie Chrystusie i doświadczenia wiary
Kościoła, wizji pełnej i scalonej. Stąd wypływa podwójny wymóg, by poznać
„wszystkie”, prawdy chrześcijańskie, nie wybierając ich arbitralnie, i by je
poznać w sposób organiczny. Należy zatem pomóc alumnowi w dokonaniu syntezy,
ogarniającej wkład różnych dyscyplin teologicznych, których specyfika nabiera
autentycznej wartości jedynie w ich głębokim wzajemnym powiązaniu.
W swej dojrzałej refleksji nad wiarą teologia zmierza w dwóch kierunkach.
Pierwszym z nich jest studium Słowa Bożego: słowa zapisanego w Świętej
Księdze, otaczanego czcią i przeżywanego w żywej Tradycji Kościoła, autentycznie
interpretowanego przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Chodzi tu zatem o studium
Pisma Świętego, „które winno być duszą całej teologii”169,
studium Ojców Kościoła i liturgii, historii Kościoła oraz wypowiedzi Urzędu
Nauczycielskiego. Drugi kierunek koncentruje się na człowieku, który rozmawia
z Bogiem: człowieku powołanym, by „wierzył”, by „żył”, by „przekazywał”
innym chrześcijańską, wiarę i etos. Ten kierunek obejmuje studium
teologii dogmatycznej, teologii moralnej, teologii duchowości, prawa
kanonicznego oraz teologii pastoralnej.
Ponieważ człowiek wierzący jest punktem odniesienia dla teologii, zwraca ona
szczególną uwagę z jednej strony na podstawowy i stały problem relacji
wiararozum, a z drugiej — na niektóre zagadnienia ściśle związane z obecną
sytuacją społeczną i kulturową. Do pierwszej dziedziny należy studium teologii
fundamentalnej, której przedmiotem jest chrześcijańskie objawienie i jego
przekaz w Kościele. Druga obejmuje dyscypliny, które rozwinęły się i nadal
rozwijają przede wszystkim jako odpowiedź na najbardziej aktualne problemy.
Dotyczy to studium nauki społecznej Kościoła, która „należy (...) do dziedziny
teologii, zwłaszcza teologii moralnej”170 i którą
trzeba zaliczyć do „istotnych elementów nowej ewangelizacji”, stanowi bowiem jej
narzędzie171. Dodajmy do tego studium problemów
misji, ekumenizmu, judaizmu, islamu i innych religii.
55. Współczesna formacja teologiczna powinna zwracać uwagę na pewne
problemy, które często są źródłem trudności, napięć i zamieszania w życiu
samego Kościoła. Dotyczy to na przykład relacji pomiędzy wypowiedziami Urzędu
Nauczycielskiego a dyskusjami teologicznymi, która nie zawsze przyjmuje
należytą formę, to znaczy nie zawsze jest prowadzona w duchu współpracy. Z
pewnością „żywy Urząd Nauczycielski Kościoła i teologia, mimo różnych darów i
funkcji, mają ostatecznie ten sam cel: zachowanie Ludu Bożego w wyzwalającej
prawdzie i uczynienie go w ten sposób «światłem narodów». Ta służba wspólnocie
kościelnej wytwarza obustronną relację pomiędzy teologiem a Urzędem
Nauczycielskim Ten zaś przekazuje autentyczną naukę apostołów i korzystając z
dorobku teologii, odpiera zarzuty i deformacje wiary, proponując między innymi
na mocy Chrystusowego mandatu pogłębienie, wyjaśnienie i stosowanie nauki
objawionej. Teologia natomiast, przez refleksję dochodzi do coraz głębszego
zrozumienia Słowa Bożego, zawartego w Piśmie Świętym i wiernie przekazywanego
przez żywą Tradycję Kościoła pod przewodnictwem Urzędu Nauczycielskiego; stara
się ona wyjaśnić naukę zawartą w Objawieniu zgodnie z wymogami rozumu i nadaje
jej jednorodną i systematyczną formę”172. Kiedy
jednak z różnych powodów brak tej współpracy, nie należy przyjmować poglądów
będących wynikiem nieporozumień i zamieszania, ale starannie odróżniać
„powszechną naukę Kościoła od opinii teologów i przejściowych tendencji (tzw.
«modnych teorii»)”173. Nie istnieje magisterium
„paralelne”, lecz jedyne Magisterium Piotra i Apostołów, papieża i biskupów174.
Inny problem, występujący zwłaszcza tam, gdzie studia seminaryjne powierzone
są instytucjom akademickim, dotyczy relacji między naukowymi wymaganiami
teologii a jej przeznaczeniem duszpasterskim, a więc pastoralnego charakteru
teologii. W rzeczywistości chodzi tu o dwie cechy charakterystyczne teologii i
jej nauczania, które nie tylko nie są sobie przeciwstawne, lecz przyczyniają
się, chociaż w różny sposób, do pełniejszego „rozumienia wiary”. Pastoralność
teologii nie znaczy bowiem, że teologia jest mniej doktrynalna lub zostaje wręcz
pozbawiona swego naukowego charakteru.
Oznacza natomiast, że teologia uzdalnia przyszłych kapłanów do głoszenia
ewangelicznego orędzia w sposób odpowiadający kulturze ich czasów i do
kształtowania działalności duszpasterskiej zgodnie z poprawną wizją teologiczną.
I tak, z jednej strony studium uwzględniające charakter ściśle naukowy
poszczególnych dyscyplin teologicznych przyczyni się do pełniejszej i głębszej
formacji duszpasterza jako nauczyciela wiary; z drugiej strony świadomość
duszpasterskiego przeznaczenia teologii sprawi, że poważne i naukowe studium
teologii będzie miało również wartość formacyjną dla przyszłych prezbiterów.
Następny problem związany jest z silnie odczuwaną dziś potrzebą ewangelizacji
ktcltur oraz inkulturacji orędzia wiary. Jest to problem wybitnie duszpasterski,
któremu formacja kandydatów do kapłaństwa powinna poświęcić więcej miejsca i
uwagi. „W obecnych okolicznościach, kiedy w wielu regionach świata religia
chrześcijańska uważana jest za element obcy zarówno wobec kultur dawnych, jak i
współczesnych, problematyka inkulturacji musi być traktowana jako konieczny i
istotny element całej formacji intelektualnej i Judzkiej”175.
Fundamentem winna tu jednak być autentyczna teologia, inspirowana katolickimi
zasadami dotyczącymi inkulturacji. Zasady te, związane z tajemnicą wcielenia
Słowa Bożego oraz z antropologią chrześcijańską, ukazują autentyczny sens
inkulturacji: wśród bardzo odmiennych, a czasem przeciwstawnych kultur
występujących w różnych częściach świata, inkulturacja ma być wyrazem
posłuszeństwa poleceniu Chrystusa, który nakazał głosić Ewangelię wszystkim
narodom aż po krańce ziemi. Posłuszeństwo to nie oznacza ani synkretyzmu, ani
zwykłego przystosowania orędzia ewangelicznego: dzięki niemu Ewangelia ma
przenikać w głąb kultur, wcielać się w nie, przezwyciężając elementy nie dające
się pogodzić z wiarą i życiem chrześcijańskim, podnosząc wartości owych kultur
do poziomu tajemnicy zbawienia, które pochodzi od Chrystusa176.
Problem inkulturacji może mieć szczególne znaczenie w przypadku, gdy sami
kandydaci do kapłaństwa wywodzą się z kultur tubylczych Będą oni musieli przejść
odpowiednią formację, która uchroni ich przed niebezpieczeństwem zaniżania
wymagań wobec siebie i niedostatecznego przyswojenia sobie wartości ludzkich,
chrześcijańskich i kapłańskich, a także pozwoli im docenić dobre i autentyczne
elementy własnych kultur i tradycji177.
56. Zgodnie z nauczaniem i wskazaniami Soboru Watykańskiego II oraz
zaleceniami wychowawczymi dokumentu Ratio fundamentalis institutionis
sacerdotalis, przeprowadzono w Kościele głęboką odnowę nauczania dyscyplin
filozoficznych, a zwłaszcza teologicznych w seminariach. Choć w niektórych
przypadkach odnowa ta wymaga korekt i musi pójść jeszcze dalej, przyczyniła się
ona do podniesienia ogólnego poziomu procesu kształcenia w dziedzinie formacji
intelektualnej. Zabierając głos w tej sprawie „Ojcowie Synodalni wielokrotnie i
jednoznacznie potwierdzili potrzebę, a wręcz pilną konieczność realizacji w
seminariach i domach formacji podstawowego programu studiów zarówno w wersji
uniwersalnej, jak i w wersjach opracowanych przez poszczególne kraje lub
Konferencje Episkopatów”178.
Trzeba zdecydowanie przeciwstawić się tendencji do zaniżania poziomu studiów,
występującej w niektórych środowiskach kościelnych, między innymi w wyniku
niedostatecznego przygotowania i braków w ogólnym wykształceniu alumnów, którzy
rozpoczynają cykl studiów filozoficznych i teologicznych. W obecnej sytuacji
coraz bardziej potrzebni są nauczyciele zdolni stawić czoło złożonym problemom
naszych czasów, a także odpowiedzieć w sposób kompetentny, jasny i głęboki na
pytania o sens, stawiane przez współczesnych ludzi, na które jedynie Ewangelia
Jezusa Chrystusa daje pełną i ostateczną odpowiedź.
Formacja duszpasterska: udział w miłości Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza
57. Celem całej formacji kandydatów do kapłaństwa jest przygotowanie ich w
szczególny sposób do udziału w miłości Chrystusa Dobrego Pasterza. Formacja ta,
w swych różnorakich aspektach, powinna więc mieć charakter głęboko
duszpasterski. Potwierdza to jednoznacznie dekret soborowy Optatam totius,
we fragmencie poświęconym seminariom wyższym: „W nich całe kształtowanie alumnów
winno zmierzać do tego, aby na wzór Pana naszego Jezusa Chrystusa,
Nauczyciela, Kapłana i Pasterza wyrabiali się oni na prawdziwych duszpasterzy.
Niech więc przygotują się do posługi słowa: aby objawione słowo Boże coraz
lepiej rozumieli, przez rozmyślanie posiedli, a mową i obyczajami wyrażali; do
posługi kultowej oraz uświęcenia: aby modląc się i spełniając święte czynności
liturgiczne wykonywali dzieło zbawienia przez Ofiarę eucharystyczną i
sakramenty; do posługi pasterskiej: aby umieli ukazywać ludziom Chrystusa, który
«nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za
wielu» (Mk 10, 45; por. J 13, 12-17) i aby stawszy się sługami
wszystkich, wielu pozyskali (por. 1 Kor 9, 19)”179.
Soborowy dokument kładzie nacisk na głębokie powiązanie, jakie istnieje
między różnymi aspektami formacji: ludzkim, duchowym, intelektualnym, a
jednocześnie na ich konkretne ukierunkowanie duszpasterskie.
Cel duszpasterski nadaje formacji ludzkiej, duchowej i intelektualnej
określoną treść i konkretne cechy, a także integruje i kształtuje całą formację
przyszłych kapłanów.
Jak każda inna, również formacja duszpasterska dokonuje się poprzez dojrzałą
refleksję oraz zastosowanie w praktyce i przeniknięta jest swoistym duchem,
który stanowi dla niej zasadniczy punkt oparcia, źródło energiii bodziec do
rozwoju.
Konieczne jest zatem studium określonej dyscypliny teologicznej — teologii
pastoralnej, czyli praktycznej, będącej naukową refleksją o codziennym
wzrastaniu Kościoła, w mocy Ducha Świętego, w kontekście historii; a więc o
Kościele jako „powszechnym sakramencie zbawienia”180,
jako znaku i żywym narzędziu zbawienia Jezusa Chrystusa, działającym przez
słowo, sakramenty i posługę miłości. Teologia pastoralna nie jest tylko
umiejętnością, zespołem wskazań, doświadczeń i metod. Ma status pełnoprawnej
dyscypliny teologicznej, ponieważ czerpie z wiary zasady i kryteria działalności
duszpasterskiej Kościoła w historii; Kościoła, który „rodzi” każdego dnia
Kościół, jak to trafnie ujmuje św. Beda Czcigodny: „Nam et Ecclesia quotidie
gignit Ecclesiam”181. Wśród tych zasad i
kryteriów szczególnie ważne miejsce zajmuje ewangeliczne rozeznanie sytuacji
społeczno-kulturalnej i kościelnej, w której prowadzona jest działalność
duszpasterska.
Wiedzę, zdobytą dzięki studium teologii pastoralnej, należy wykorzystywać w
zastosowaniach praktycznych, to jest w określonych formach posługi
duszpasterskiej, które kandydaci do kapłaństwa powinni podejmować stopniowo i
zawsze w zgodzie z innymi obowiązkami, jakie nakłada na nich formacja. Mowa tu o
„doświadczeniach” duszpasterskich, które mogą przyjąć formę prawdziwej „praktyki
duszpasterskiej”, trwającej nawet przez dłuższy czas i wymagającej
systematycznej weryfikacji.
Studium i działalność duszpasterska kierują nas jednak do wewnętrznego
źródła, któremu formacja powinna poświęcać szczególną uwagę, podkreślając jego
wartość: mowa o coraz głębszym udziale w pasterskiej miłości Jezusa,
która stanowiła zasadę i moc Jego zbawczego działania, a dzięki wylaniu Ducha
Świętego w sakramencie święceń ma stanowić zasadę i moc posługi prezbitera.
Chodzi o formację, której celem jest nie tylko zapewnienie naukowej kompetencji
i zdolności działania w dziedzinie duszpasterstwa, lecz również i przede
wszystkim rozwój pewnego sposobu bycia, w łączności z uczuciami i
postawami Chrystusa Dobrego Pasterza: „To dążenie niech was ożywia; ono też było
w Chrystusie Jezusie” (Flp 2, 5).
58. Tak pojęta formacja duszpasterska z pewnością nie może sprowadzać się do
zwykłego przeszkolenia, którego celem jest poznanie pewnych technik
duszpasterskich. Program wychowawczy seminarium musi zainicjować autentyczny
proces kształtowania wrażliwości pasterskiej, przygotować do świadomego i
dojrzałego przyjęcia odpowiedzialności, wpajać wewnętrzny nawyk oceniania
problemów, ustalania priorytetów i wyboru rozwiązań w świetle jednoznacznych
nakazów wiary i zgodnie z teologicznymi wymogami samego duszpasterstwa.
Poprzez te pierwsze i stopniowo zdobywane doświadczenia w pełnieniu posługi
przyszli kapłani zostaną włączeni w żywą tradycję duszpasterską swego Kościoła
lokalnego, nauczą się otwierać umysł i serce na wymiar misyjny życia Kościoła,
będą praktykować pierwsze formy współpracy z sobą nawzajem oraz z kapłanami,
obok których zostaną postawieni. Na tych ostatnich spoczywa poważny obowiązek
współdziałania z programem seminarium w duszpasterskim kształceniu przyszłych
kapłanów.
W wyborze miejsc i form posługi, w których mają zdobywać doświadczenie
duszpasterskie, trzeba dać pierwszeństwo parafii182,
żywemu środowisku, w którym przyszli kapłani staną wobec specyficznych problemów
swej posługi w różnych dziedzinach i specjalizacjach. Ojcowie Synodalni
wymienili wiele konkretnych przykładów, takich jak odwiedzanie chorych, troska o
emigrantów, uchodźców i nomadów; gorliwa miłość bliźniego, wyrażająca się w
różnych dziełach społecznych. W szczególności piszą: „Kapłan musi być świadkiem
miłości samego Chrystusa, który «przeszedł dobrze czyniąc» (por. Dz 10,
38). Powinien być również widzialnym znakiem troski Kościoła, Matki i
Nauczyciela. A ponieważ dzisiejszy człowiek dotknięty jest tyloma
nieszczęściami, zwłaszcza człowiek doświadczający nieludzkiej nędzy, ślepej
przemocy i tyranii władzy, potrzeba, by mąż Boży, dobrze przygotowany do każdego
dobrego dzieła (por. 2 Tm 3, 17), bronił praw i godności człowieka.
Niech się jednak strzeże fałszywych ideologii, a pragnąc szerzyć postęp niech
nie zapomina, że świat został odkupiony jedynie dzięki krzyżowi Chrystusa”183.
Te i inne formy działalności pasterskiej przygotowują przyszłego kapłana do
przeżywania swojej misji „zwierzchnika” wspólnoty jako „służby”, uczą go unikać
przyjmowania postaw wyższości i takiego sprawowania władzy, które nie byłoby
usprawiedliwione jedynie i w każdym przypadku miłością pasterską.
Dla odpowiedniej formacji jest rzeczą konieczną, by różne doświadczenia
kandydatów do kapłaństwa miały wyraźny charakter „służebny”, by pozostawały w
ścisłym związku z wszystkimi wymaganiami formacji kapłańskiej oraz (oczywiście,
nie kosztem studiów) z posługą głoszenia słowa, sprawowania kultu i
przewodniczenia wspólnocie. Te rodzaje służby mogą stać się konkretnym wyrazem
posługi lektora, akolity, a także diakona.
59. Ponieważ naturalnym celem duszpasterstwa jest ożywianie Kościoła,
będącego z istoty swej „tajemnicą”, „komunią” i „misją”, treścią formacji
duszpasterskiej powinno być poznawanie i przeżywanie tych wymiarów Kościoła
przez sprawowanie posługi.
Fundamentalne znaczenie wydaje się mieć świadomość, że Kościół jest
„tajemnicą”, dziełem Bożym, owocem Ducha Chrystusowego, skutecznym znakiem
łaski, obecnością Trójcy Świętej we wspólnocie chrześcijańskiej. Tego rodzaju
świadomość, nie pomniejszając poczucia odpowiedzialności pasterza, umocni w nim
przekonanie, że wzrost Kościoła jest darmowym dziełem Ducha Świętego, a jego
służba — przez tę samą łaskę Bożą powierzoną wolnej odpowiedzialności ludzkiej —
jest ewangeliczną służbą „nieużytecznego sługi” (por. Łk 17, 10).
Świadomość Kościoła jako „komunii” przygotowuje przyszłego kapłana do
prowadzenia duszpasterstwa wspólnotowego w ścisłej współpracy z różnymi
członkami Kościoła, jaka powinna istnieć między kapłanami i biskupem, między
kapłanami diecezjalnymi i zakonnymi, kapłanami i świeckimi. Tego rodzaju
współpraca zakłada jednak poznanie i uznanie różnych darów i charyzmatów,
powołań i odpowiedzialności, które Duch Święty powierza członkom Ciała
Chrystusowego; domaga się też żywego i wyraźnego poczucia własnej tożsamości w
Kościele oraz tożsamości innych; wymaga wzajemnego zaufania, cierpliwości,
łagodności, wyrozumiałości i umiejętności czekania; przede wszystkim jednak
zakorzeniona jest w miłości do Kościoła większej niż miłości do siebie samego i
do społeczności, do których się należy. Szczególne znaczenie ma przygotowanie
przyszłych kapłanów do współpracy ze świeckimi: „Niech chętnie słuchają
świeckich — czytamy w dokumencie Soboru — rozpatrując po bratersku ich
pragnienia i uznając ich doświadczenie i kompetencję w różnych dziedzinach
ludzkiego działania, by razem z nimi mogli rozpoznać znaki czasów”184.
Również niedawny Synod podkreślił potrzebę duszpasterskiej troski o świeckich:
„Alumn powinien posiąść umiejętność ukazywania wiernym świeckim, zwłaszcza
młodym, różnego rodzaju powołań i przygotowania do nich (do małżeństwa, do
służby społecznej, do apostolstwa, do posług i obowiązków duszpasterskich, do
życia konsekrowanego, do kierowania życiem politycznym i społecznym, do pracy
naukowej, do nauczania). Szczególnie ważne jest kształtowanie i podtrzymywanie w
ludziach świeckich świadomości, że są powołani, by przenikać i przekształcać
świat ewangelicznym światłem. Wymaga to uznania i uszanowania ich szczególnej
roli”185.
Na koniec, świadomość Kościoła jako komunii „misyjnej” pomoże kandydatowi do
kapłaństwa pokochać i przeżywać istotny wymiar misyjny Kościoła i różnych form
działalności duszpasterskiej; być otwartym i gotowym na podjęcie wszystkich
możliwych dziś form głoszenia Ewangelii, nie zapominając o cennej pomocy, której
mogą i powinny dostarczyć w tej dziedzinie środki społecznego przekazu186;
przygotować się do posługi wymagającej dyspozycyjności wobec Ducha Świętego i
biskupa, co w konkretnych okolicznościach może oznaczać gotowość do opuszczenia
własnego kraju, aby głosić Ewangelię poza jego granicami187.
II. ŚRODOWISKA FORMACJI KAPŁAŃSKIEJ
Wspólnota formacyjna wyższego seminarium
60. Wyższe seminarium — lub odpowiadający mu dom zakonny — jest niezbędnie
potrzebne dla formacji kandydatów do kapłaństwa. Autorytatywnie stwierdził to
Sobór Watykański II188, a przypomniał Synod: „Nie
ulega wątpliwości, że instytucję wyższego seminarium, jako doskonałe miejsce
formacji, należy uznać za normalne środowisko — także w sensie materialnym —
życia wspólnotowego i hierarchicznego, więcej — za prawdziwy dom formacyjny dla
kandydatów do kapłaństwa, kierowany przez osoby rzeczywiście oddane tej służbie.
Instytucja ta wydała w przeszłości i nadal wydaje obfite owoce na całym świecie”189.
Seminarium to określony czas i miejsce, ale to przede wszystkim wspólnota
wychowawcza w drodze. Zakłada ją biskup, aby tym, których Pan powołuje do
apostolskiej służby, umożliwić przeżycie doświadczenia formacji, jaką Chrystus
dał Dwunastu. W świetle przekazu zawartego w Ewangeliach, długotrwałe
przebywanie z Jezusem stanowi niezbędne przygotowanie do apostolskiej posługi.
Wymaga ono od Dwunastu szczególnie zdecydowanego oderwania się — w jakiejś
mierze zaproponowanego wszystkim uczniom — od rodzinnego środowiska, od
codziennej pracy, od najsilniejszych nawet więzi uczuciowych (por. Mk 1,
16-20; 10, 28; Łk 9, 23. 57-62; 14, 25-27). Wielokrotnie przywoływany tu
przekaz ewangelisty Marka podkreśla znaczenie głębokiej więzi, jaka łączy
Apostołów z Chrystusem i ze sobą nawzajem; zanim zostali oni wysłani, by głosić
naukę i uzdrawiać, Chrystus wezwał ich, „aby Mu towarzyszyli” (Mk 3,
14).
Seminarium, zgodnie ze swą najgłębszą tożsamością, jest w Kościele
swoistą kontynuacją wspólnoty Apostołów zgromadzonych wokół Jezusa,
słuchających Jego słów, przygotowujących się do przeżycia Paschy, oczekujących
na dar Ducha, by podjąć powierzoną sobie misję. Ta tożsamość stanowi ideał
normatywny, który pobudza seminarium, w najróżniejszych formach i w różnorakich
sytuacjach składających się na jego historię jako instytucji ludzkiej, do
konkretnej realizacji swego zadania, wiernej ewangelicznym wartościom, z których
czerpie inspirację, i zdolnej sprostać okolicznościom i wymogom czasów.
Seminarium samo w sobie jest podstawowym doświadczeniem życia Kościoła:
biskup jest w nim obecny poprzez posługę rektora oraz służbę
współodpowiedzialności i jedności z innymi wychowawcami, której jest animatorem,
służbę mającą na celu duszpasterski i apostolski rozwój alumnów. Członkowie
wspólnoty seminaryjnej, zjednoczeni przez Ducha Świętego więzami braterstwa,
pracują razem, każdy według otrzymanych darów, by wszyscy wzrastali w wierze i
miłości, a także przygotowali się odpowiednio do kapłaństwa, czyli do
przedłużania zbawczej obecności Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza w Kościele i w
historii.
Nawet z czysto ludzkiego punktu widzenia wyższe seminarium winno się stawać
„wspólnotą, która jest tak zespolona głęboką przyjaźnią i miłością, że można ją
uznać za prawdziwą, szczęśliwą rodzinę”190.
Natomiast z punktu widzenia chrześcijańskiego seminarium winno mieć postać —
mówią dalej Ojcowie Synodalni — „wspólnoty kościelnej”, „wspólnoty uczniów
Chrystusa, w której sprawuje się tę samą liturgię napełniającą życie duchem
modlitwy, wspólnoty formowanej każdego dnia przez czytanie i rozważanie Słowa
Bożego, sakrament Eucharystii, czynną miłość braterską i sprawiedliwość;
wspólnoty, w której poprzez doskonalenie się życia wspólnego i życia każdego jej
członka promieniuje światłość Ducha Chrystusowego i miłość do Kościoła”191.
Aby potwierdzić istotny wymiar kościelny seminarium i wskazać na konieczność
jego konkretnego urzeczywistnienia, Ojcowie Synodalni dodają: „Jako wspólnota
kościelna, czy to diecezjalna, czy też międzydiecezjalna lub zakonna, seminarium
winno umacniać w kandydatach poczucie wspólnoty z własnym biskupem oraz z całą
społecznością kapłańską, tak żeby podzielali jej nadzieje i troski, a
jednocześnie byli otwarci na potrzeby Kościoła powszechnego ”192.
Formacja do kapłaństwa i duszpasterskiej posługi, która ze swej natury ma
charakter kościelny, wymaga, by seminarium nie było postrzegane jako
rzeczywistość czysto zewnętrzna, powierzchowna, ani też traktowane jako zwykłe
miejsce zamieszkania i nauki: winno być pojmowane w sposób duchowy i głęboki,
jako szczególna wspólnota kościelna, która przeżywa na nowo doświadczenie
Dwunastu zgromadzonych wokół Chrystusa193.
61. Seminarium jest zatem wychowawczą wspólnotą kościelną, a raczej swego
rodzaju wspólnotą wychowującą, której kształt jest określony przez jej
specyficzny cel: towarzyszenie przyszłym kapłanom w ich powołaniu, a więc
rozeznanie powołania, pomoc w przyjęciu go i przygotowanie do przyjęcia
sakramentu święceń z właściwymi mu łaskami i obowiązkami, dzięki którym kapłan
upodabnia się do Jezusa Chrystusa Głowy i Pasterza, zostaje uzdolniony i
zobowiązany do udziału w Jego zbawczej misji w Kościele i w świecie.
Różnorakie przejawy życia seminarium jako wspólnoty wychowującej służą
formacji ludzkiej, duchowej, intelektualnej i duszpasterskiej przyszłych
prezbiterów. Formacja ta ma wprawdzie wiele cech wspólnych z ludzką i
chrześcijańską formacją wszystkich członków Kościoła, ale ma również specyficzne
aspekty, treści i metody, wynikające z jej swoistego celu, jakim jest
przygotowanie do kapłaństwa.
Treść i formy pracy wychowawczej seminarium winny być dokładnie
zaprogramowane: seminarium musi mieć program życia, charakteryzujący się zarówno
organiczną jednością, jak i zgodnością z jedynym celem jego istnienia —
przygotowaniem przyszłych kapłanów.
W związku z tym Ojcowie Synodalni piszą: „Jako wspólnota wychowawcza,
(seminarium) winno realizować dokładnie określony program; jego cechą
charakterystyczną winno być jednolite kierownictwo, sprawowane przez rektora i
jego współpracowników i przejawiające się także w spójności regulaminu z pracą
formacyjną i najważniejszymi wymogami życia wspólnotowego, z którym związane są
istotne aspekty formacji. Program ten winien zdecydowanie służyć specyficznemu
celowi, który jest jedyną racją bytu seminarium, czyli formacji przyszłych
prezbiterów, pasterzy Kościoła”194. Ażeby zaś
program był naprawdę odpowiedni i skuteczny, jego główne założenia winny znaleźć
bardziej konkretny wyraz w szczegółowych normach życia wspólnotowego, w
przepisach określających metody formacji oraz jej ścisłe normy czasowe.
Należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt; otóż praca wychowawcza ze swej
natury polega na towarzyszeniu konkretnym osobom, żyjącym w konkretnym momencie
historycznym, w ich dążeniu do wyboru i realizacji określonych ideałów
życiowych. Właśnie dlatego w pracy wychowawczej należy umiejętnie godzić jasne
przedstawienie celu, ku któremu się idzie, wymóg zdecydowanego dążenia ku niemu
i troskę o „podróżnika”, czyli o konkretny podmiot zaangażowany w tę „wędrówkę”,
trzeba zatem brać pod uwagę cały zespół sytuacji, problemów, trudności, różnych
rytmów wędrówki i wzrastania. Wymaga to mądrej elastyczności, co wcale nie
oznacza kompromisu ani co do wartości, ani co do świadomego i wolnego
zaangażowania, ale prawdziwą miłość i szczery szacunek dla osobistych
uwarunkowań tego, który dąży do kapłaństwa. Zasada ta obowiązuje nie tylko w
stosunku do osób, ale także w stosunku do różnych kontekstów społecznych i
kulturowych, w jakich istnieją seminaria oraz do ich odmiennych dziejów. Oznacza
to, że praca wychowawcza wymaga stałej odnowy. Ojcowie Synodalni
zdecydowanie to podkreślili, także w odniesieniu do struktur seminariów:
„Potwierdzając uznanie dla klasycznych form seminarium, Synod pragnie, by
konsultacje prowadzone przez Konferencje Episkopatów w sprawie aktualnych
potrzeb formacji przebiegały zgodnie z ustaleniami dekretu Optatam totius
(n. 1) oraz zaleceniami Synodu z 1967 r. Należy dokonać szczegółowej rewizji
Rationes poszczególnych krajów lub obrządków, czy to na wniosek Konferencji
Episkopatów, czy też przy okazji apostolskich wizytacji w seminariach różnych
krajów, ażeby uwzględnić w nich różne sprawdzone metody formacji, które powinny
odpowiadać potrzebom tzw. ludów tubylczych, powołaniom ludzi dorosłych,
powołaniom misyjnym itp.”195.
62. Ze względu na specyficzny cel wychowawczy i strukturę wyższego
seminarium, wstępujący do niego kandydaci do kapłaństwa powinni być już
odpowiednio przygotowani. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu przygotowanie to
nie nastręczało specjalnych trudności, jako że kandydaci do kapłaństwa wywodzili
się przeważnie z niższych seminariów, a życie wspólnot kościelnych pozwalało
wszystkim bez wyjątku zdobyć wystarczającą wiedzę i wychowanie chrześcijańskie.
Obecnie prawie wszędzie sytuacja uległa zmianie. Istnieje duży rozdźwięk
między stylem życia i podstawowym wykształceniem dzieci i młodzieży, nawet
pochodzących z rodzin chrześcijańskich i często zaangażowanych w życie Kościoła,
a stylem życia w seminarium i jego wymogami formacyjnymi. W tym kontekście
proponuję, wraz z Ojcami Synodalnymi, żeby formację w seminarium poprzedzał
odpowiedni okres przygotowania: „Jest rzeczą wskazaną, aby kandydaci do wyższego
seminarium przeszli najpierw wstępną formację ludzką, chrześcijańską,
intelektualną i duchową. Muszą oni jednak mieć określone przymioty: szczerą
intencję, wystarczającą dojrzałość, rozległą wiedzę z zakresu nauki wiary, pewną
znajomość metod modlitwy i zwyczajów zgodnych z tradycją chrześcijańską. Powinni
także zachować typowe dla krajów, z których się wywodzą, postawy wyrażające
wysiłek szukania Boga i wiary (por. Evangelii nuntiandi, 48)”196.
„Rozległej wiedzy z zakresu nauki wiary” — o której mówią Ojcowie Synodalni —
wymaga przede wszystkim studium teologii. Nie można bowiem rozwijać
„intelligentia fidei”, jeśli nie zna się treści fides. Usunięcie tego rodzaju
braków stanie się już niedługo łatwiejsze dzięki opublikowaniu Katechizmu
Kościoła Powszechnego.
Przekonanie o konieczności wstępnego przygotowania, poprzedzającego formację
w wyższym seminarium, jest coraz powszechniejsze, różne są jednak zdania na
temat jego treści, jego cech oraz głównego celu: czy ma to być formacja duchowa
ułatwiająca rozeznanie powołania, czy też formacja intelektualna i kulturowa.
Poza tym nie można zapominać o istnieniu licznych i poważnych różnic nie tylko
między poszczególnymi kandydatami, lecz także regionami i krajami. Wszystkie te
okoliczności wskazują na potrzebę dalszych studiów i prób, które pozwolą lepiej
i dokładniej określić różne elementy tego wstępnego przygotowania czy „okresu
propedeutycznego”: jego czas trwania, miejsce oraz formę i tematykę, które
trzeba także skoordynować z późniejszymi latami formacji seminaryjnej.
W tym kontekście przypominam i poddaję pod rozwagę Kongregacji ds. Wychowania
Katolickiego prośbę sformułowaną przez Ojców Synodalnych: „Synod zwraca się do
Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, aby zebrała wszystkie informacje
dotyczące dawnych i obecnych doświadczeń dotyczących pierwszego okresu formacji.
We właściwym czasie niech Kongregacja przekaże te informacje Konferencjom
Episkopatów”197.
Niższe seminarium oraz inne formy duszpasterstwa powołań
63. Długie doświadczenie uczy, iż powołanie kapłańskie często objawia się po
raz pierwszy pod koniec okresu dzieciństwa i w pierwszych latach młodości. Nawet
ci, którzy później podejmują decyzję wstąpienia do seminarium, nierzadko
stwierdzają, że usłyszeli Boże wezwanie wiele lat wcześniej. Historia Kościoła
dostarcza wielu przykładów dostąpienia łaski powołania nawet w dzieciństwie. Św.
Tomasz twierdzi na przykład, że powodem szczególnej miłości Pana Jezusa do św.
Jana był „młody wiek” Apostoła i wyciąga z tego następujący wniosek: „Wynika
stąd, że Bóg szczególnie miłuje tych, którzy oddają się Jego służbie już od
wczesnej młodości”198.
Kościół, działając poprzez instytucję niższych seminariów, pielęgnuje ziarna
powołań zasiane w chłopięcych sercach, stara się je wstępnie rozeznawać i
wspomagać ich rozwój. W różnych częściach świata seminaria te nadal prowadzą swe
cenne dzieło wychowawcze, które ma otaczać opieką zalążki powołania kapłańskiego
i pobudzać ich rozwój, tak aby alumni mogli je łatwiej rozpoznać i potrafili na
nie odpowiedzieć. Program wychowawczy niższych seminariów, realizowany stopniowo
i w odpowiednim czasie, sprzyja takiej formacji ludzkiej, kulturowej i duchowej,
dzięki której młodzieniec może wstąpić do seminarium wyższego odpowiednio i
solidnie przygotowany.
„Przysposabiać do pójścia wielkodusznie i z czystym sercem za Chrystusem
Odkupicielem” — taki jest cel seminarium niższego, określony przez Sobór w
dekrecie Optatam totius, który tak opisuje jego wychowawczy charakter:
„Pod ojcowskim kierownictwem przełożonych, przy odpowiednim współudziale
rodziców, niechaj (alumni) prowadzą życie odpowiadające wiekowi, mentalności
oraz rozwojowi młodzieńców i dostosowane w pełni do zasad zdrowej psychologii;
nie powinni też zaniedbywać zdobywania odpowiedniego doświadczenia w sprawach
ludzkich oraz kontaktu z własną rodziną”199.
Niższe seminarium może być także punktem oparcia dla duszpasterstwa powołań w
diecezji, okazując gościnność i stwarzając różne okazje do zdobywania wiedzy
także tym młodym ludziom, którzy szukają swego powołania lub też zdecydowali się
już iść za nim, ale muszą odłożyć wstąpienie do seminarium z różnych powodów,
związanych z sytuacją rodzinną lub obowiązkami szkolnymi.
Tam gdzie niemożliwe jest założenie niższych seminariów, które „w wielu
regionach świata wydają się niezbędne i bardzo pożyteczne”, trzeba stworzyć inne
„instytucje”200, jak chociażby grupy
powołaniowe dla chłopców i młodzieży. Choć nie mają one charakteru stałego,
grupy te mogą otoczyć stałą opieką powołania, stwarzając środowisko, w którym
stanie się możliwa ich weryfikacja i wzrost. Chłopcy i młodzi ludzie myślący o
kapłaństwie, choć żyją w rodzinie i są członkami wspólnot chrześcijańskich,
które pomagają im na drodze formacji, nie powinni być pozostawieni samym sobie.
Potrzebują szczególnego rodzaju środowiska lub wspólnoty, która będzie dla nich
oparciem w specyficznym procesie formacji powołaniowej, zapoczątkowanej w nich
przez dar Ducha Świętego.
Należy także odnotować inne jeszcze zjawisko, zawsze obecne w historii
Kościoła, lecz w dzisiejszych okolicznościach będące w pewnym sensie nowością i
budzące optymizm swą częstotliwością — zjawisko powołań kapłańskich odkrywanych
w dojrzałym wieku, po dłuższym czy krótszym doświadczeniu życia świeckiego i
pracy zawodowej. Nie zawsze jest możliwe, a często wręcz niewskazane, ażeby
dorośli przechodzili całą formację wyższego seminarium. Po dokładnym zbadaniu
autentyczności tego rodzaju powołań należy raczej opracować odpowiedni dla nich
program formacji, zapewniający im niezbędne przygotowanie duchowe i
intelektualne201. Właściwy kontakt z innymi
kandydatami do kapłaństwa i okresy pobytu we wspólnocie wyższego seminarium
ułatwią tym kandydatom pełne włączenie się do presbyterium i pozwolą
wejść w ścisłą i serdeczną komunię z nim.
III. ODPOWIEDZIALNI ZA FORMACJĘ KAPŁAŃSKĄ
Kościół i biskup
65. Formacja kandydatów do kapłaństwa jest zadaniem duszpasterstwa powołań
Kościoła, trzeba zatem uznać Kościół za jej wspólnotowy podmiot: został
on bowiem obdarzony łaską i obarczony powinnością opiekowania się wszystkimi,
których Pan powołuje, aby stali się Jego sługami w kapłaństwie.
Dlatego odczytanie tajemnicy Kościoła pomaga nam lepiej określić funkcję i
zadanie, które różni jego członkowie, jako pojedyncze osoby oraz jako członki
jednego ciała, mają pełnić w formacji kandydatów do kapłaństwa.
Otóż Kościół z najgłębszej swej natury jest „pamiątką”, jest „sakramentem”
obecności i działania Jezusa Chrystusa pośród nas i dla nas. Z Jego zbawczej
obecności rodzi się powołanie do kapłaństwa; nie tylko powołanie, ale i
towarzyszenie powołanym, aby mogli rozpoznać Bożą łaskę, a potem odpowiedzieć na
nią z miłością i w sposób wolny. To Duch Jezusa jest źródłem światła i mocy,
która pozwala rozeznać i rozwijać powołanie. Bez natchnienia Ducha
Chrystusowego nie ma zatem autentycznej formacji kapłańskiej. Musi sobie
zdawać z tego sprawę każdy, kto poświęca się tej pracy. Jakże nie dostrzec tego
„bogactwa”, otrzymanego darmo, a tak bardzo skutecznego, które ma wręcz
decydujący „wpływ” na formację kapłańską? I jakże się nie cieszyć godnością
każdego formatora przyszłych kapłanów, który staje przed kandydatem do
kapłaństwa w pewnym sensie jako widzialny przedstawiciel samego Chrystusa? Jeśli
przygotowanie do kapłaństwa jest w istocie formowaniem przyszłego „pasterza” na
podobieństwo Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza, to któż lepiej niż sam Jezus,
wylewając swego Ducha, może dawać i prowadzić do pełnej dojrzałości ową
pasterską miłość, którą okazał aż do oddania samego siebie (por. J 15, 13;
10, 11) i którą pragnie widzieć w życiu wszystkich prezbiterów?
Pierwszym przedstawicielem Chrystusa w formacji kapłańskiej jest biskup.
Można by powiedzieć, że wielokrotnie cytowane słowa ewangelisty Marka odnoszą
się do biskupa, każdego biskupa: „Przywołał do siebie tych, których sam chciał,
a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli,
by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki” (Mk 3, 13-14). W istocie,
wewnętrzne wezwanie Ducha musi zostać przyjęte jako autentyczne wezwanie
biskupa. Wszyscy mogą „przyjść” do biskupa, jako pasterza i ojca wszystkich,
ale w sposób szczególny dotyczy to jego prezbiterów ze względu na wspólne
uczestnictwo w tym samym kapłaństwie i posłudze. Biskup, mówi Sobór, winien ich
uważać za „braci i przyjaciół” i tak ich traktować202.
Dotyczy to w sposób analogiczny tych, którzy przygotowują się do kapłaństwa. Co
się tyczy „przebywania z nim”, z biskupem, to sama jego odpowiedzialność za
formację kandydatów do kapłaństwa zobowiązuje go do tego, aby często ich
odwiedzał i w jakiś sposób z nimi „przebywał”.
Obecność biskupa ma szczególne znaczenie, nie tylko dlatego że pomaga
wspólnocie seminaryjnej włączyć się w Kościół lokalny i zacieśniać więź z
pasterzem, który nim kieruje, ale również dlatego, że potwierdza i umacnia
duszpasterski charakter całej formacji kandydatów do kapłaństwa, który stanowi
jej specyficzną cechę. Przede wszystkim zaś przez swą obecność wśród kandydatów
do kapłaństwa i przeżywanie razem z nimi wszystkich problemów duszpasterskich
Kościoła lokalnego, biskup przyczynia się w istotny sposób do kształtowania
„zmysłu Kościoła” jako wartości duchowej i duszpasterskiej o centralnym
znaczeniu dla posługi kapłańskiej.
Wspólnota wychowawcza seminarium
66. Wspólnota wychowawcza seminarium jest skupiona wokół osób
odpowiedzialnych za formację: rektora, kierownika lub ojca duchownego,
przełożonych i wykładowców. Wszyscy oni powinni czuć się ściśle złączeni z
biskupem, którego reprezentują z różnych tytułów i w różny sposób, winni też
szczerze i z przekonaniem współpracować z sobą w duchu wzajemnej komunii.
Jedność wychowawców nie tylko umożliwia odpowiednią realizację programu, ale
przede wszystkim jest dla przyszłych kapłanów budującym przykładem i konkretnym
wprowadzeniem we wspólnotę kościelną, stanowiącą fundamentalną wartość życia
chrześcijańskiego i posługi duszpasterskiej.
Jest oczywiste, że skuteczność formacji w dużej mierze zależy od silnej i
dojrzałej osobowości wychowawców, ocenianej z punktu widzenia ludzkiego i
ewangelicznego. Dlatego wielkie znaczenie ma z jednej strony staranny wybór
formatorów, a z drugiej — dostarczanie im bodźców do nieustannego
podnoszenia kwalifikacji, tak by mogli coraz lepiej spełniać powierzone im
zadanie. Świadomi tego, że właśnie od wyboru i formacji formatorów zależy
przygotowanie kandydatów do kapłaństwa, Ojcowie Synodalni obszernie
scharakteryzowali tożsamość wychowawców. Piszą między innymi: „Z pewnością
zadanie formacji kandydatów do kapłaństwa wymaga nie tylko specjalnego
przygotowania formatorów, przygotowania o charakterze fachowym, pedagogicznym,
duchowym, ludzkim i teologicznym, ale także ducha wspólnoty i współpracy oraz
zgodnej realizacji programu, tak aby zawsze była zachowana jedność
duszpasterskiego działania seminarium pod kierunkiem rektora. Niech wychowawcy
dają świadectwo prawdziwie ewangelicznego życia i całkowitego oddania się Panu.
Należy zadbać o to, by ich życie odznaczało się pewną stabilnością oraz by
mieszkali razem z całą wspólnotą seminarium. Niech będą ściśle złączeni z
biskupem, który jako pierwszy jest odpowiedzialny za formację kapłanów”203.
Biskupi jako pierwsi winni zdawać sobie sprawę ze spoczywającej na nich
wielkiej odpowiedzialności za formację tych, którym zostanie powierzone
wychowanie przyszłych kapłanów. Do tej posługi powinni zostać wybrani kapłani
odznaczający się wzorowym życiem oraz posiadający takie przymioty, jak
„dojrzałość ludzka i duchowa, doświadczenie duszpasterskie, kompetencja, pewność
własnego powołania, umiejętność współpracy, dobre i odpowiadające sprawowanej
funkcji przygotowanie w dziedzinie nauk o człowieku (szczególnie psychologii),
znajomość metod pracy w grupie”.204
Zachowując rozróżnienie pomiędzy forum wewnętrznym a zewnętrznym,
respektując należną wolność wyboru spowiedników oraz postulat rozwagi i
dyskrecji, jaka przystoi kierownikowi duchowemu, cała kapłańska wspólnota
wychowawców powinna solidarnie dzielić się odpowiedzialnością za wychowanie
kandydatów do kapłaństwa. Do niej przede wszystkim należy zadanie rozwijania i
weryfikowania kwalifikacji kandydatów — choć zawsze z uwzględnieniem zdania
biskupa i rektora — co winno obejmować dary duchowe alumnów, ich ludzkie talenty
i zdolności intelektualne, a przede wszystkim ich ducha modlitwy, dogłębną
znajomość nauki wiary, zdolność braterskiego współżycia z innymi i charyzmat
celibatu205.
Zgodnie ze wskazaniami zawartymi w Adhortacji apostolskiej Christifideles
Iaici i w Liście apostolskim Mulieris dignitatem206,
które podkreślają pozytywny wpływ duchowości ludzi świeckich i charyzmatu
kobiecego na każdy proces wychowawczy, warto zaangażować do współpracy w dziele
formacji przyszłych kapłanów także wiernych świeckich, mężczyzn i kobiety,
czyniąc to w sposób rozważny i dostosowany do różnych kontekstów kulturowych.
Należy ich starannie dobierać, zgodnie z obowiązującym w Kościele prawem i
kierując się ich charyzmatami oraz sprawdzonymi kompetencjami. Wolno oczekiwać,
że współpraca świeckich, odpowiednio skoordynowana i połączona z pracą
seminaryjnych formatorów, na których spoczywa podstawowa odpowiedzialność, wyda
obfite owoce, sprzyjając harmonijnemu rozwojowi „zmysłu Kościoła” u kandydatów
do kapłaństwa oraz lepszemu zrozumieniu ich kapłańskiej tożsamości207.
Wykładowcy teologii
67. Na wykładowcach, którzy przez nauczanie teologii wprowadzają przyszłych
kapłanów w studia nad sacra doctrina i pomagają w jej zgłębianiu,
spoczywa szczególna odpowiedzialność. Doświadczenie pokazuje, że często bardziej
niż inni wychowawcy wpływają oni na rozwój osobowości kapłańskiej alumnów.
Zagadnienie odpowiedzialności wykładowców teologii odnosi się
oczywiście do relacji nauczyciel-uczeń, jakie winni oni nawiązać z kandydatami
do kapłaństwa, ale bardziej jeszcze do koncepcji teologii i posługi kapłańskiej,
jaką winni mieć, oraz do ducha i stylu, według którego winni nauczać teologii.
Jak słusznie stwierdzili Ojcowie Synodalni, „teolog musi sobie zdawać sprawę, że
gdy naucza, nie jest sam źródłem swego autorytetu, ale winien udostępniać i
przekazywać zrozumienie wiary ostatecznie w imieniu Chrystusa i Kościoła. W ten
sposób teolog, choć posługuje się warsztatem naukowym, spełnia swe zadanie z
mandatu Kościoła i współpracuje z biskupem w jego misji nauczania. Jako że
teologowie i biskupi, szerząc wiarę służą temu samemu Kościołowi, muszą żywić do
siebie wzajemne zaufanie i w tym duchu przezwyciężać napięcia i konflikty
(obszerniej mówi o tym Instrukcja Kongregacji ds. Nauki Wiary O powołaniu
teologa w Kościele)”208.
Wykładowca teologii, jak każdy wychowawca, winien zachowywać jedność i
zgodnie współdziałać z wszystkimi, którzy biorą udział w formacji przyszłych
kapłanów: pracując z zachowaniem naukowych rygorów, ofiarnie, z pokorą i
zapałem, winien wnosić w nią swój oryginalny i cenny wkład, który polega nie
tylko na zwykłym przekazywaniu nauki — chociaż jest to sacra doctrina —
ale przede wszystkim na ukazywaniu perspektywy, która jednoczy w Bożym planie
zbawienia wszystkie inne dziedziny ludzkiej wiedzy i różne drogi życia.
Specyficzna rola i silne oddziaływanie pedagogiczne wykładowców teologii
zależy przede wszystkim od tego, w jakiej mierze są oni „ludźmi wiary,
miłującymi Kościół, przekonanymi o tym, że właściwym podmiotem poznania
chrześcijańskiej tajemnicy jest zawsze Kościół jako taki, a więc — że ich
nauczanie jest autentyczną posługą kościelną; ludźmi obdarzonymi wyczulonym
zmysłem duszpasterskim, który pozwala im trafnie dobierać nie tylko treść, ale i
odpowiednie formy wypełnienia tej posługi. W szczególności, od wykładowców
teologii wymaga się całkowitej wierności Magisterium. Nauczają oni bowiem w
imieniu Kościoła i stąd są świadkami wiary”209.
Wspólnoty, stowarzyszenia i ruchy młodzieżowe
68. Wspólnoty, z których pochodzą kandydaci do kapłaństwa, mimo rozłąki
spowodowanej wyborem powołania, nadal wywierają znaczny wpływ na formację
przyszłego kapłana. Muszą zatem zdawać sobie w pełni sprawę ze swej specyficznej
odpowiedzialności.
Należy tu przede wszystkim wymienić rodzinę: chrześcijańscy rodzice
oraz bracia, siostry i inni członkowie rodziny nie powinni osądzać wyboru
przyszłego prezbitera według ciasnych reguł logiki czysto ludzkiej, by nie
powiedzieć światowej, nawet gdyby skłaniała ich do tego szczera miłość (por.
Mk 3, 20-21. 31-35). Natomiast z mocnym postanowieniem „wypełnienia woli
Bożej” oni także powinni wspierać proces jego formacji modlitwą, postawą pełną
szacunku, dobrym przykładem cnót rodzinnych, pomocą duchową i materialną,
szczególnie w trudnych momentach. Doświadczenie uczy, że w wielu przypadkach ta
wielostronna pomoc ma decydujące znaczenie dla kandydata do kapłaństwa. Nawet w
wypadku rodziców przeciwnych wybranemu powołaniu lub obojętnych na nie, szczera
i spokojna konfrontacja z ich poglądami może dostarczyć bodźców, które
przyczynią się znacznie do bardziej świadomego i zdecydowanego dojrzewania
powołania kapłańskiego.
Blisko związana z rodzinami jest wspólnota parafialna i oba te
środowiska współpracują w dziele wychowywania w wierze; ponadto prowadzone w
parafii duszpasterstwo młodzieżowe i powołaniowe często uzupełnia zadania
rodziny. Parafia, przede wszystkim jako lokalne, najbliższe każdemu wirnemu
urzeczywistnienie tajemnicy Kościoła, wnosi oryginalny i szczególnie cenny wkład
w formację przyszłych kapłanów. Wspólnota parafialna powinna zachowywać
świadomość, że młody człowiek przygotowujący się do kapłaństwa jest nadal jej
żywą cząstką, powinna pamiętać o nim w modlitwie, serdecznie gościć go w czasie
wakacji, szanować i sprzyjać kształtowaniu się jego kapłańskiej tożsamości,
stwarzać stosowne okazje i dostarczać bodźców do sprawdzenia w praktyce jego
misyjnego powołania.
Również stowarzyszenia i ruchy młodzieżowe, stanowiące znak i potwierdzenie
żywotności Kościoła, jaką obdarza go Duch Święty, mogą i powinny przyczyniać się
do formacji kandydatów do kapłaństwa, a szczególnie tych, którzy wyrastają z
doświadczenia chrześcijańskiego, duchowego i apostolskiego tych wspólnot.
Młodzi, którzy w nich otrzymali podstawową formację chrześcijańską i w nich
przeżyli doświadczenie Kościoła, nie powinni odnosić wrażenia, że po wstąpieniu
do seminarium muszą zapomnieć o swojej przeszłości i zerwać kontakty ze
środowiskiem, w którym ukształtowało się ich powołanie. Nie powinni też porzucać
duchowości, jakiej nabyli i jaką żyli w tych wspólnotach, ale zachować z niej to
wszystko, co dobre, budujące i wzbogacające210.
Wspólnota, z której pochodzą, nadal jest dla nich pomocą i źródłem siły w
okresie formacji przygotowującej do kapłaństwa.
Duch Święty nie szczędzi młodym okazji do kształtowania wiary i do rozwoju
chrześcijańskiego i kościelnego, wzbudzając w Kościele liczne grupy, ruchy i
stowarzyszenia o inspiracji ewangelicznej. Należy je przyjmować i wykorzystywać
jako dar witalnych sił, działających wewnątrz instytucji i służących jej. Ruch
bowiem lub jakaś szczególna duchowość „nie jest strukturą altematywną w stosunku
do instytucji. Jest natomiast źródłem obecności, która nieustannie odradza jej
egzystencjalną i historyczną autentyczność. Dlatego kapłan winien znajdować w
tego rodzaju ruchach światło i żar, które czynią go zdolnym do wierności
biskupowi, gotowym do podjęcia obowiązków nałożonych nań przez instytucję i do
przestrzegania dyscypliny kościelnej, aby w ten sposób jego gorąca wiara i
pragnienie wierności przynosiły więcej owoców”211.
Jest zatem konieczne, aby młodzieńcy wywodzący się ze stowarzyszeń i ruchów
kościelnych uczyli się w nowej wspólnocie seminarium, zjednoczonej wokół
biskupa, „szacunku dla innych form duchowości, dialogu i współpracy”, aby
chętnie i konsekwentnie stosowali się do wychowawczych wskazówek biskupa oraz
wychowawców w seminarium, poddając się z wielką ufnością ich kierownictwu oraz
ich osądom212.
Taka postawa przygotowuje i w jakiś sposób antycypuje prawdziwy wybór
kapłaństwa, decyzję o oddaniu się służbie całemu ludowi Bożemu, w braterskiej
wspólnocie z wszystkimi kapłanami i w duchu posłuszeństwa biskupowi.
Udział seminarzysty i kapłana diecezjalnego w zrzeszeniach kościelnych i
poznawanie różnych duchowości są z pewnością czynnikiem sprzyjającym rozwojowi i
umacnianiu więzi kapłańskiego braterstwa. Udział ten jednak nie powinien
przeszkadzać, ale pomagać w sprawowaniu posługi i w życiu duchowym, jakie winno
charakteryzować kapłana diecezjalnego, który pozostaje zawsze „kapłanem
wszystkich. Nie tylko «stale przebywa» ze wszystkimi, jest do dyspozycji
wszystkich, ale przewodniczy zgromadzeniu całej wspólnoty — przede wszystkim
jako zwierzchnik parafii — i troszczy się o to, by wszyscy zostali
zaakceptowani, tak jak mają prawo tego oczekiwać, we wspólnocie i w Eucharystii,
która ich jednoczy, bez względu na ich wrażliwość religijną i zaangażowanie w
duszpasterstwo”213.
Kandydat do kapłaństwa
69. Nie można na koniec zapomnieć, że sam kandydat do kapłaństwa musi się
czuć niezbędnym i niezastąpionym protagonistą swej formacji; każda formacja, a
więc również formacja kapłańska, jest w gruncie rzeczy samowychowaniem. Nikt
bowiem nie może zastąpić nas, jako osoby, w odpowiedzialnym korzystaniu z
wolności.
Oczywiście, także przyszły kapłan — i zwłaszcza on — winien sobie coraz
wyraźniej uświadamiać, że właściwym protagonistą jego formacji jest Duch Święty,
który dając mu serce nowe upodabnia go do Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza i
kształtuje na Jego wzór. Znaczy to, że kandydat do kapłaństwa w sposób
najbardziej radykalny potwierdza swą wolność, gdy pozwala się formować Duchowi
Świętemu. Ale przyjmowanie tego działania Ducha oznacza również akceptację przez
kandydata do kapłaństwa wszystkich „pośredników”, którymi On się posługuje.
Dlatego też wysiłki różnych wychowawców są naprawdę i w pełni skuteczne tylko
wtedy, gdy przyszły kapłan z przekonaniem i szczerze z nimi współdziała.
ROZDZIAŁ VI
PRZYPOMlNAM CI, ABYŚ
ROZPALIŁ NA NOWO CHARYZMAT BOŻY, KTÓRY JEST W TOBIE
STAŁA FORMACJA KAPŁANÓW
TEOLOGICZNE UZASADNIENIE FORMACJI STAŁEJ
70. „Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w
tobie” (2 Tm 1, 6).
Słowa Apostoła skierowane do biskupa Tymoteusza można słusznie odnieść do
formacji stałej, do której powołani są wszyscy kapłani na mocy „charyzmatu
Bożego”, otrzymanego w sakramencie święceń. Słowa te pomagają nam zrozumieć
pełną prawdę o stałej formacji kapłanów oraz dostrzec jej niepowtarzalną
specyfikę. Ułatwia nam to inny jeszcze tekst św. Pawła, który napisał do
Tymoteusza: „Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą
proroctwa i przez nałożenie rąk kolegium prezbiterów. W tych rzeczach się ćwicz,
cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich. Uważaj na siebie
i na naukę, trwaj w nich! To bowiem czyniąc i siebie samego zbawisz, i tych,
którzy cię słuchają” (1 Tm 4, 4-161).
Apostoł prosi Tymoteusza, by „rozpalił” Boży charyzmat niczym ogień tlący się
w popiele, a więc by go przyjął i żył nim, nie tracąc i nie zapominając owej
„trwałej nowości”, jaka znamionuje każdy dar Boga — Tego, który wszystko czyni
nowe (por. Ap 21, 5); a zatem, by go przeżywał w całej jego
nieprzemijającej świeżości i pierwotnym pięknie.
Jednakże owo „rozpalenie” nie jest tylko wynikiem dzieła, za które Tymoteusz
jest osobiście odpowiedzialny, nie jest jedynie owocem wysiłku jego umysłu i
jego woli. Jest skutkiem działania dynamiki łaski, nieodłącznie związanej z
darem Bożym: tak więc to Bóg sam rozpala dar, którego udzielił, a ściślej
wyzwala całe niezwykłe bogactwo łaski i odpowiedzialności w nim zawarte.
Mocą sakramentalnego wylania Ducha Świętego, który uświęca i posyła, kapłan
zostaje upodobniony do Jezusa Chrystusa Głowy i Pasterza Kościoła oraz posłany,
aby spełniał posługę pasterską. Naznaczony w samej swej istocie wieczystym i
nieusuwalnym znamieniem sługi Jezusa i Kościoła, kapłan w sposób trwały i
nieodwracalny zostaje włączony w określony stan życia i obarczony posługą
pasterską, która będąc zakorzeniona w jego istocie i ogarniając całą jego
egzystencję, jest również trwała. Sakrament święceń napełnia kapłana
sakramentalną łaską, która pozwala mu uczestniczyć nie tylko w zbawczej „mocy” i
„posłudze” Jezusa, ale także w Jego pasterskiej „miłości”; jednocześnie jest dla
kapłana rękojmią tych wszystkich łask Bożych, które zostaną mu udzielone zawsze,
gdy będą potrzebne i przydatne do godnego i doskonałego wypełnienia powierzonej
mu posługi.
Formacja stała znajduje zatem właściwą podstawę i pierwotne uzasadnienie w
dynamice sakramentu kapłaństwa.
Oczywiście, do podjęcia formacji stałej skłaniają kapłana także motywacje
czysto ludzkie. Jest ona warunkiem jego stopniowej samorealizacji: życie
każdego, człowieka to nieustanne dążenie do dojrzałości, a droga do niej wiedzie
przez stałą formację. Jest ona także wymogiem posługi kapłańskiej, nawet jeśli
bierze się pod uwagę tylko jej naturę ogólną, wspólną także innym zawodom, a
więc gdy rozpatruje się ją jako służbę innym ludziom: nie ma bowiem obecnie
zawodu, przedsięwzięcia ani pracy, których sprawne i odpowiadające potrzebom
czasu wykonywanie nie wymagałoby nieustannego doskonalenia umiejętności.
Potrzeba „dotrzymywania kroku” dziejowym przemianom to jeszcze jedno ludzkie
uzasadnienie formacji stałej.
Jednakże te i inne uzasadnienia zostają ujęte w całość i uściślone przez
racje teologiczne, przed chwilą przypomniane, które można wciąż jeszcze
pogłębiać.
Ze względu na swą naturę „znaku”, właściwą wszystkim sakramentom,
sakrament kapłaństwa może być uważany za Słowo Boże i rzeczywiście nim jest
— jest Słowem Boga, który powołuje i posyła, jest najmocniejszym wyrazem
powołania i misji kapłana. Poprzez sakrament święceń Bóg powołuje coram
Ecclesia kandydata „do” kapłaństwa. Jezusowe „przyjdź i chodź za Mną”
zostaje wypowiedziane w sposób najpełniejszy i ostateczny, gdy sprawowany jest
sakrament Jego Kościoła: zostaje wyrażone i przekazane głosem Kościoła, gdy
biskup modli się i nakłada ręce. Na wezwanie Jezusa kapłan daje odpowiedź wiary:
„przychodzę i idę za Tobą”. Jest to początek tej odpowiedzi, która jako wybór
podstawowy musi być wielokrotnie powtarzana i potwierdzana w ciągu lat
kapłaństwa wieloma innymi odpowiedziami, niezmiennie zakorzenionymi w
życiodajnym „tak”, wypowiedzianym w chwili przyjęcia święceń.
W tym sensie można mówić o powołaniu „w” kapłaństwie. Rzeczywiście Bóg
nieustannie powołuje i posyła, objawiając swój zbawczy plan poprzez koleje życia
kapłana oraz dzieje Kościoła i społeczeństwa. W tej właśnie perspektywie staje
się jasne znaczenie formacji stałej: jest ona niezbędna, aby kapłan mógł
rozeznawać i wypełniać owo nieustanne powołanie, czyli wolę Bożą. Tak właśnie
został powołany do pójścia za Jezusem apostoł Piotr, choć już wcześniej
Zmartwychwstały powierzył mu swą owczarnię: „Rzekł do niego Jezus: «Paś owce
moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i
chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a
inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». To powiedział, aby zaznaczyć,
jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: «Pójdź za
Mną!»” (J 21, 17-19). Życiu i misji Apostoła towarzyszy zatem wezwanie
„pójdź za Mną”. To „pójdź za Mną” potwierdza powołanie i domaga się wierności aż
do śmierci (por. J 21, 22), może też oznaczać taką sequela Christi,
która prowadzi do złożenia całkowitego daru z siebie poprzez męczeństwo214.
Ojcowie Synodalni wskazali rację, która uzasadnia konieczność formacji
stałej, a zarazem ujawnia jej rzeczywistą głębię i naturę, gdy określili ją jako
„wierność” kapłańskiej posłudze i jako „proces nieustannego nawracania
się”215. To Duch Święty, udzielony wraz z
sakramentem, podtrzymuje kapłana w tej wierności, towarzyszy mu i dodaje sił na
tej drodze nieustannego nawrócenia. Dar Ducha nie zwalnia od trudu, lecz pobudza
kapłana, aby w sposób wolny i odpowiedzialny z nim współpracował i podjął
formację stałą jako zadanie, które mu zostało powierzone. Tak więc formacja
stała jest wyrazem i nakazem wierności, jakiej kapłan winien dochować swej
posłudze, więcej — samej swej istocie. Jest zatem miłością do Jezusa i przejawem
konsekwencji. Ale jest też aktem miłości do Ludu Bożego, któremu kapłan
ma służyć. Więcej, stanowi akt prawdziwej sprawiedliwości: kapłan jest
dłużnikiem Ludu Bożego, ponieważ został powołany, aby uznać i umacniać jego
„prawo”, fundamentalne prawo do otrzymania Słowa Bożego, sakramentu i posługi
miłości, które stanowią pierwotną i nieodzowną treść duszpasterskiej posługi
kapłana. Formacja stała jest niezbędna, aby kapłan był w stanie należycie
odpowiedzieć na to prawo Ludu Bożego.
Duszą i zewnętrznym kształtem formacji stałej jest miłość pasterska:
Duch Święty, który napełnia kapłana miłością pasterską, prowadzi go i
towarzyszy mu na drodze coraz głębszego poznania tajemnicy Chrystusa,
niezgłębionej w swym bogactwie (por. Ef 3, 14 nn.), a poprzez nią —
tajemnicy chrześcijańskiego kapłaństwa. Ta sama miłość pasterska każe kapłanowi
coraz lepiej poznawać oczekiwania, potrzeby, problemy i wrażliwość tych, do
których skierowana jest jego posługa: ludzi żyjących w konkretnych sytuacjach
osobistych, rodzinnych i społecznych.
To wszystko stanowi cel formacji stałej, pojmowanej jako świadome i wolne
współdziałanie z dynamiką miłości pasterskiej i Ducha Świętego, który jest jej
pierwotnym źródłem i stale ją podtrzymuje. W tym kontekście formacja stała jawi
się jako nakaz płynący z samej natury przyjętego daru i sakramentalnej posługi,
jest zatem konieczna w każdym czasie. Dziś jednak wydaje się szczególnie pilna,
nie tylko ze względu na szybkie przemiany społeczne i kulturowe, zachodzące w
życiu ludzi i narodów, wśród których kapłani sprawują swą posługę, ale także w
perspektywie „nowej ewangelizacji”, która stanowi najistotniejsze i nie
cierpiące zwłoki zadanie Kościoła u końca drugiego tysiąclecia.
RÓŻNE ASPEKTY FORMACJI STAŁEJ
71. Stała formacja kapłanów, zarówno diecezjalnych, jak i zakonnych, jest
naturalną i absolutnie niezbędną kontynuacją procesu kształtowania osobowości
kapłańskiej, rozpoczętego i prowadzonego w seminarium lub w domu zakonnym w
ramach formacji przygotowującej do przyjęcia święceń.
Szczególnie istotne jest dostrzeżenie i utrzymanie wewnętrznej więzi, jaka
istnieje między formacją poprzedzającą święcenia kapłańskie a formacją
późniejszą. Brak ciągłości czy nawet jednorodności między tymi dwiema fazami
formacji prowadziłby bowiem bezpośrednio do bardzo negatywnych konsekwencji dla
pracy duszpasterskiej i dla braterskiej wspólnoty między kapłanami, zwłaszcza
różniącymi się wiekiem. Formacja stała nie jest powtórzeniem formacji
seminaryjnej, zwykłym jej przypomnieniem czy też poszerzeniem o nowe wskazania
praktyczne. Przynosi nowe treści, a przede wszystkim prowadzona jest nowymi
metodami. Ten doniosły i zintegrowany proces, zakorzeniony w formacji
seminaryjnej, wymaga na kolejnych swych etapach pewnych przystosowań,
aktualizacji i zmian, które nie mogą jednak przerywać ani osłabiać jego
ciągłości.
I odwrotnie — już w wyższym seminarium należy przygotowywać grunt dla
przyszłej formacji stałej, zachęcać do niej przyszłych kapłanów, ukazując jej
konieczność, pożytek i ducha, a jednocześnie tworzyć warunki dla jej realizacji.
Właśnie dlatego, że formacja stała jest kontynuacją formacji seminaryjnej,
jej celem nie może być tylko przygotowanie do wykonywania zawodu, jeśli można
tak powiedzieć, polegające na przyswojeniu sobie pewnych nowych technik
duszpasterskich. Powinna ona raczej być kontynuacją ogólnego i integralnego
procesu ciągłego dojrzewania, polegającego na pogłębianiu każdego wymiaru
formacji — ludzkiego, duchowego, intelektualnego i duszpasterskiego — a
jednocześnie na umacnianiu wewnętrznej i żywotnej więzi między nimi; punktem
wyjścia i odniesienia jest tu miłość pasterska.
72. Proces pogłębiania formacji kapłańskiej powinien najpierw objąć jej
wymiar ludzki. Kapłan, spotykając się z ludźmi i uczestnicząc w ich
codziennym życiu, powinien kształtować w sobie i rozwijać ludzką wrażliwość,
która pozwala mu rozumieć ich potrzeby i spełniać ich prośby, wyczuwać ich nie
wypowiedziane pytania, dzielić ich nadzieje i oczekiwania, radości i
uciążliwości wspólnego życia. Ta wrażliwość pomaga mu spotykać się ze wszystkimi
i prowadzić z nimi dialog. Zwłaszcza poznając i dzieląc, to znaczy uznając za
własne doświadczenie ludzkiego cierpienia w rozlicznych jego przejawach,
począwszy od nędzy i chorób, po marginalizację i brak oświaty, samotność,
ubóstwo materialne i moralne, kapłan wzbogaca swoje człowieczeństwo, czyni je
bardziej autentycznym i ukazuje je wyraziściej poprzez coraz większą i żarliwszą
miłość do człowieka.
W tym dążeniu do ludzkiej dojrzałości w szczególny sposób wspomaga kapłana
łaska Jezusa Chrystusa: Dobry Pasterz okazał bowiem swą miłość nie tylko
ofiarując ludziom dar zbawienia, ale także dzieląc ich życie; Słowo, które stało
się „ciałem” (por. J 1, 14), pragnęło poznać ich radości i cierpienia,
doświadczyć ich trudów, łagodzić ich udręki, doznawać tych samych uczuć.
Jezus Chrystus, który żył jako człowiek wśród ludzi i razem z nimi, jest
najwyższym, najprawdziwszym i najdoskonalszym urzeczywistnieniem
człowieczeństwa: widzimy Go, gdy uczestniczy w weselu w Kanie, odwiedza rodzinę
przyjaciół, wzrusza się losem zgłodniałego tłumu, który za Nim idzie, przywraca
rodzicom uzdrowione i wskrzeszone dzieci, płacze nad śmiercią Łazarza...
O kapłanie, który rozwija coraz bardziej swą ludzką wrażliwość, Lud Boży
powinien móc wypowiedzieć słowa podobne do tych, jakie wypowiedział o Jezusie
autor Listu do Hebrajczyków: „Nie takiego (...) mamy arcykapłana, który by nie
mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze
podobieństwo, z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4, 15).
Pogłębianie duchowego wymiaru formacji kapłana jest nakazem nowegc i
ewangelicznego życia, do którego jest on wezwany w szczególny sposób przez Ducha
Świętego, otrzymanego w sakramencie święceń. Duch, uświęcając kapłana i
upodabniając go do Jezusa Chrystusa Głowy i Pasterza, stwarza więź należącą
odtąd do samej istoty kapłana, który musi ją zatem przyjąć jako swoją i
przeżywać ją jako osoba, to znaczy w sposób świadomy i wolny, dążąc do coraz
bogatszej wspólnoty życia i miłości oraz do coraz pełniejszego i bardziej
zdecydowanego utożsamienia się z uczuciami i postawami Jezusa Chrystusa. Ta więź
między Jezusem Chrystusem a kapłanem, więź ontologiczna i psychologiczna,
sakramentalna i moralna, jest fundamentem i zarazem źródłem siły dla owego
„życia według Ducha” i „ewangelicznego radykalizmu”, do którego powołany jest
każdy kapłan i któremu sprzyja formacja stała w swoim aspekcie duchowym.
Formacja ta jest niezbędna także ze względu na posługę kapłańską, na jej
autentyczność i duchową płodność. „Troszczysz się o dobro dusz?” — zapytywał św.
Karol Boromeusz, po czym rozwijał ten problem w przemówieniu do kapłanów — „Nie
przestawaj jednak z tego powodu troszczyć się o samego siebie i nie oddawaj się
innym aż tak dalece, że nie pozostawisz sobie samemu ani cząstki siebie. Musisz
oczywiście pamiętać o duszach, których jesteś pasterzem, ale nie zapominaj o
sobie. Rozumiecie przecież, bracia, że nic nie jest tak ważne dla osób
duchownych, jak medytacja, która poprzedza wszystkie nasze działania, towarzyszy
im i po nich następuje: «Będę opiewał i rozważał», mówi prorok (por. Ps
101 [100], 1). Jeśli udzielasz, bracie, sakramentów, rozmyślaj o tym, co
czynisz. Gdy odprawiasz Mszę św., rozważaj to, co składasz w ofierze. Jeśli
odmawiasz psalmy w chórze, rozmyślaj, do kogo i o czym mówisz. Jeśli jesteś
przewodnikiem dusz, rozmyślaj o krwi, którą zostały one obmyte; a wszystkie
wasze sprawy niech się dokonują w miłości (1 Kor 16, 14). Tak będziemy
mogli pokonać niezliczone trudności, które codziennie napotykamy. Tego zresztą
wymaga od nas powierzone nam zadanie. Tak czyniąc, zyskamy moc rodzenia
Chrystusa w nas i w innych”216.
Kapłan musi nieustannie odnawiać zwłaszcza swoje życie modlitwy.
Doświadczenie uczy bowiem, że w tej dziedzinie nie można poprzestawać na tym, co
się zdobyło w przeszłości: każdego dnia trzeba na nowo dochowywać zewnętrznej
wierności momentom modlitwy, zwłaszcza poświęconym sprawowaniu Liturgii Godzin,
a także pozostawionym osobistemu wyborowi, nie wyznaczonym przez rytm służby
liturgicznej; przede wszystkim jednak trzeba we właściwy sposób nieustannie
poszukiwać autentyczności prawdziwego, osobowego spotkania z Jezusem, ufnej
rozmowy z Ojcem, głębokiego doświadczenia Ducha Świętego.
To, co apostoł Paweł mówi o wszystkich wierzących — iż wirnni „dojść do
człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (por. Ef
4, 13) — można odnieść w szczególny sposób do kapłanów, którzy powołani są do
doskonałej miłości, a więc do świętości, także dlatego, że sama ich pasterska
posługa wymaga, by byli żywymi wzorami dla wiernych.
Również formacja intelektualna kapłana musi być kontynuowana i
pogłębiana przez całe życie, przede wszystkim poprzez poważne i systematyczne
studium oraz śledzenie postępów wiedzy i kultury. Kapłan uczestniczy w
prorockiej misji Chrystusa i jest włączony w tajemnicę Kościoła — Nauczyciela
prawdy, winien zatem objawiać ludziom oblicze Boga w Jezusie Chrystusie, a
jednocześnie prawdziwe oblicze człowieka217.
Wymaga to jednak, by sam kapłan poszukiwał tego oblicza i kontemplował je ze
czcią i miłością (por. Ps 27 [26], 8; 42 [41], 2-3): tylko dzięki temu
może je ukazać innym. Zwłaszcza kontynuowanie studiów teologicznych jest
potrzebne także po to, by kapłan mógł sumiennie pełnić posługę słowa, głosić je
bez błędów i dwuznaczności, odróżniając je od zwykłych ludzkich opinii, choćby
uznanych i rozpowszechnionych. Dzięki temu będzie mógł naprawdę służyć Ludowi
Bożemu, pomagając mu uzasadniać chrześcijańską nadzieję wobec tych, którzy się
tego domagają (por. 1 P 3, 15). Ponadto, „sumienne i systematyczne
studium teologii pozwala kapłanowi zapoznać się osobiście z autentycznym
bogactwem Kościoła. Dzięki temu może on pełnić swą misję, która nakazuje mu
rozwiązywać trudności powstające w odniesieniu do prawdziwej doktryny
katolickiej oraz przezwyciężać w sobie i w innych skłonność do sprzeciwu i do
przyjmowania negatywnej postawy wobec Magisterium i Tradycji”218.
Aspekt pasterski formacji stałej trafnie wyrażają słowa apostoła
Piotra: „Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem
tym darem, jaki każdy otrzymał” (1 P 4, 10). Aby żyć każdego dnia
zgodnie z otrzymaną łaską, kapłan musi być coraz bardziej otwarty na przyjęcie
pasterskiej miłości Jezusa Chrystusa, ofiarowanej mu przez Jego Ducha w
sakramencie święceń. Podobnie jak cała działalność Chrystusa była znakiem i
owocem Jego pasterskiej miłości, tak i służebny wysiłek kapłana jest i powinien
być jej owocem i znakiem. Jest ona bowiem dana i równocześnie zadana, jest
łaską i powinnością, której trzeba dochować wierności: trzeba ją przyjąć i
realizować w życiu, nie cofając się przed najbardziej radykalnymi
konsekwencjami. Ta sama pasterska miłość, jak już powiedzieliśmy, skłania i
pobudza kapłana do coraz lepszego poznawania rzeczywistych warunków życia
ludzi, do których jest posłany, do rozeznawania wezwań Ducha Świętego w
wydarzeniach historycznych swojej epoki, do poszukiwania właściwszych metod i
bardziej przydatnych form sprawowania w dzisiejszych czasach swej posługi. Tak
więc pasterska troska ożywia i podtrzymuje ludzkie wysiłki kapłana, który
pragnie uczynić swą posługę aktualną, wiarygodną i skuteczną. Niezbędnym tego
warunkiem jest jednak stała formacja duszpasterska.
Wzrastanie do dojrzałości wymaga od kapłana nie tylko nieustannego
pogłębiania różnych wymiarów swej formacji, ale także i przede wszystkim —
umiejętności coraz bardziej harmonijnego ich łączenia, tak by stopniowo tworzyła
się między nimi wewnętrzna jedność: a jest to możliwe dzięki pasterskiej
miłości. Ona bowiem nie tylko porządkuje i jednoczy różne aspekty, ale podkreśla
ich specyfikę jako aspektów formacji kapłana — kapłana będącego
odzwierciedleniem, żywym wizerunkiem, sługą Jezusa Dobrego Pasterza.
Stała formacja pomaga kapłanowi przezwyciężyć pokusę sprowadzania swej
posługi do jałowego aktywizmu będącego celem samym w sobie, do bezdusznego
świadczenia usług, nawet jeśli mają one charakter duchowy czy sakralny, do pracy
zawodowej wykonywanej na zlecenie organizacji kościelnej. Tylko stała formacja
pozwala „kapłanowi” z czujną miłością strzec „tajemnicy”, która została mu
powierzona dla dobra Kościoła i ludzkości.
GŁĘBOKI SENS STAŁEJ FORMACJI
73. Różne i wzajemnie się uzupełniające wymiary formacji stałej pozwalają nam
dostrzec jej głęboki sens: pomaga ona kapłanowi być kapłanem i
realizować swoje kapłaństwo w duchu i na wzór Jezusa Dobrego Pasterza.
Prawdę należy czynić! Przypomina nam o tym św. Jakub: „Wprowadzajcie zaś
słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie” (Jk
1, 22). Powołaniem kapłanów jest „czynić prawdę” stanowiącą o ich istocie, to
znaczy realizować „w miłości” (por. Ef 4, 15) swą tożsamość i posługę w
Kościele i dla Kościoła. Są oni powołani, aby coraz głębiej uświadamiać sobie
dar Boży i zawsze o nim pamiętać. Do tego właśnie zachęca Tymoteusza Paweł:
„Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (2 Tm
1, 14).
W kontekście eklezjologicznym, kilkakrotnie już tutaj przywoływanym, można
mówić o głębokim sensie stałej formacji kapłana w związku z jego obecnością w
Kościele, który jest mysterium, communio et missio.
W Kościele jako „tajemnicy” kapłan powinien poprzez formację stałą
podtrzymywać i rozwijać w wierze świadomość pełnej i zdumiewającej prawdy o
tym, kim jest: sługą Chrystusa i szafarzem tajemnic Bożych (por. 1 Kor
4, 1). paweł jednoznacznie prosi chrześcijan, by tak właśnie go postrzegali;
ale przede wszystkim on sam żyje w świadomości wspaniałego daru, otrzymanego od
Pana. Winien się na nim wzorować każdy kapłan, jeśli pragnie trwać w prawdzie o
swoim jestestwie. Ale jest to możliwe tylko dla człowieka wiary, patrzącego
oczyma Chrystusa.
W tym sensie można powiedzieć, że formacja stała zmierza do tego, by
kapłan był człowiekiem wiary i by stawał się nim coraz bardziej: by widział
siebie zawsze w prawdzie, oczyma Chrystusa. Kapłan musi strzec tej prawdy z
miłością pełną radości i wdzięczności. Musi odnawiać swą wiarę, gdy sprawuje
posługę kapłańską: ilekroć jest pośrednikiem i żywym narzędziem przekazywania
łaski Bożej ludziom, musi czuć się sługą Jezusa Chrystusa, sakramentu miłości
Boga do człowieka. Musi uznawać tę samą prawdę we współbraciach, co jest
podstawą szacunku i miłości wobec innych kapłanów.
74. Kapłanowi włączonemu w Kościół jako „komunię” formacja stała
pomaga w osiągnięciu pełnej świadomości tego, iż ostatecznym celem jego posługi
jest połączenie Bożej rodziny w bratersku, społeczność, ożywioną duchem
miłości, i doprowadzenie jej do Ojca przez Chrystusa w Duchu Świętym219.
Kapłan musi wzrastać w świadomości głębokiej komunii, która wiąże go z
Ludem Bożym: nie został on postawiony „przed” Kościołem, ale „w” Kościele.
Jest bratem pośród braci. Obdarzony przez chrzest godnością i wolnością synów
Bożych w Jednorodzonym Synu, kapłan jest członkiem tego samego i jedynego Ciała
Chrystusa (por. Ef 4, 16). Świadomość istnienia tej komunii rodzi
potrzebę budzenia i umacniania współodpowiedzialności za powszechną i jedyną
misję zbawienia, czego wyrazem jest chętne i życzliwe ukazywanie wartości
wszystkich charyzmatów i funkcji, które wierzący otrzymują od Ducha dla
zbudowania Kościoła Przede wszystkim w posłudze duszpasterskiej, z samej swej
natury służącej dobru Ludu Bożego, kapłan powinien urzeczywistniać ową głęboką
komunię, łączącą go z wszystkimi, i dawać jej świadectwo, jak pisał Paweł VI:
„Właśnie dlatego, że chcemy być pasterzami, ojcami i nauczycielami, postępujmy
wobec nich jak bracia. Najlepszą atmosferę dla dialogu stwarza przyjaźń i
wyświadczanie usług”220.
W wymiarze bardziej konkretnym, zgodnie ze swym powołaniem, kapłan ma
kształtować w sobie świadomość bycia członkiem Kościoła lokalnego, do
którego jest inkardynowany, to znaczy z którym łączy go więź zarazem prawna,
duchowa i pasterska. Tego rodzaju świadomość zakłada szczególne umiłowanie
swojego Kościoła lokalnego i je pogłębia. To ten Kościół bowiem jest żywym i
trwałym przedmiotem pasterskiej miłości, która winna być zawsze obecna w życiu
kapłana i która sprawia, że dzieli on jego historię i doświadczenia — jego
bogactwa i słabości, jego trudności i nadzieje — oraz pracuje w nim i dla niego,
aby mógł on się rozwijać. Czerpie zatem z bogactwa Kościoła lokalnego, a
jednocześnie aktywnie uczestniczy w jego budowie, przez co każdy kapłan
indywidualnie i we współpracy z innymi kontynuuje pasterskie dzieło podjęte
przez współbraci, którzy go poprzedzili. Niezbywalna potrzeba pasterskiej
miłości do własnego Kościoła i troska o przyszłość kapłańskiej posługi w nim
nakłada na kapłana szczególny obowiązek znalezienia kogoś, kto — jeżeli można
tak powiedzieć — w przyszłości będzie mógł go zastąpić.
Kapłan musi rozwijać w sobie świadomość komunii istniejącej między różnymi
Kościołami lokalnymi, zakorzenionej w samej istocie Kościołów, które są w
danym miejscu konkretnym urzeczywistnieniem komunii jednego i powszechnego
Kościoła Chrystusa. Tego rodzaju świadomość międzykościelnej komunii będzie
sprzyjać „wymianie darów”, poczynając od daru żywej osoby, jakim jest
kapłan. To z niej rodzi się wola i gotowość do ofiarnego działania na rzecz
równomiernego rozmieszczenia duchowieństwa221.
Należy pamiętać przede wszystkim o tych Kościołach lokalnych, które „pozbawione
wolności, nie mogą mieć własnych powołań”, a także o „tych, które do niedawna
znosiły prześladowania lub cierpią ubóstwo i którym od dawna okazywana jest z
wielu stron wielkoduszna i braterska pomoc”222.
W kościelnej wspólnocie kapłan ma w szczególny sposób wzrastać dzięki
formacji stałej — we własnym presbyterium i wraz z nim, w jedności z
biskupem. Społeczność kapłanów w całej swej prawdzie jawi się jako mysterium:
jest bowiem rzeczywistością nadprzyrodzoną, zakorzenioną w sakramencie
kapłaństwa. Tu jest jej początek i jej źródło. „Miejsce” jej narodzin i
wzrastania. W istocie bowiem, „prezbiterzy poprzez sakrament święceń połączeni
są nierozerwalną i osobową więzią z Chrystusem jedynym Kapłanem. Święcenia
zostały im udzielone jako jednostkom, ale są oni włączeni we wspólnotę
presbyterium, zjednoczoną z biskupem (Lumen Gentium, 28;
Presbyterorium ordinis, 7 i 8)”223.
To sakramentalne pochodzenie presbyterium znajduje odzwierciedlenie i
kontynuację w posłudze kapłańskiej: od mysterium do ministerium. „Jedność
wiążąca prezbiterów z biskupem i ze sobą nawzajem nie jest zewnętrznym dodatkiem
do właściwej natury ich służby, ale wyraża jej istotę jako troski Chrystusa
Kapłana o lud zgromadzony przez Boga w Trójcy Świętej Jedynego”224.
Ta kapłańska jedność przeżywana w duchu pasterskiej miłości czyni z kapłanów
świadków Jezusa Chrystusa, który prosił Ojca, „aby wszyscy stanowili jedno” (J
17, 21).
Presbyterium jawi się nam zatem jako prawdziwa rodzina, jako bratnia
społeczność, której więzy nie pochodzą z ciała i krwi, ale z łaski sakramentu
kapłaństwa: ta łaska ogarnia i wywyższa ludzkie związki między kapłanami, ich
więzi psychologiczne, uczuciowe, przyjacielskie i duchowe; przepaja je i
przenika, objawia się i przybiera konkretny kształt w najróżnorodniejszych
formach wzajemnej pomocy, nie tylko duchowych, ale także materialnych. Braterska
społeczność kapłanów nie wyklucza nikogo, może jednak i powinna — zgodnie z
duchem Ewangelii — otwierać się w szczególny sposób na tych, którzy najbardziej
potrzebują pomocy i otuchy. Społeczność ta „otacza specjalną troską młodych
kapłanów, prowadzi serdeczny i braterski dialog z kapłanami w średnim i starszym
wieku oraz z tymi, którzy z różnych powodów zmagają się z trudnościami; nie
opuszcza nawet tych, którzy porzucili tę formę życia lub jej nie realizują, ale
przeciwnie — tym bardziej otacza ich braterską troską”225.
Częścią tego jedynego presbyterium są także, choć z innego tytułu, kapłani
zakonni, przebywający i działający w Kościele lokalnym. Ich obecność wzbogaca
wszystkich kapłanów, zaś różne charyzmaty, które realizują w swoim życiu,
zachęcają kapłanów do coraz głębszego zrozumienia samego kapłaństwa, a
jednocześnie pobudzają i wspomagają ich stałą formację. Dar życia zakonnego,
włączony w rzeczywistość diecezji, jeśli towarzyszy mu szczery szacunek i
słuszne uznanie dla odrębności każdego instytutu i każdej tradycji duchowej,
poszerza horyzont chrześcijańskiego świadectwa i przyczynia się na różne sposoby
do wzbogacenia kapłańskiej duchowości, zwłaszcza w tym, co dotyczy prawidłowego
i wzajemnego związku między wartościami, jakimi są z jednej strony Kościół
lokalny, a z drugiej powszechność Ludu Bożego. Zakonnicy zaś winni dbać o
zachowanie ducha prawdziwej kościelnej komunii, z zaangażowaniem uczestniczyć w
życiu diecezji i w realizacji zadań duszpasterskich określonych przez biskupa,
chętnie użyczając swego charyzmatu dla budowania wszystkich w miłości226.
Na koniec, w kontekście Kościoła jako komunii oraz presbyterium
łatwiej jest stawić czoło problemowi samotności kapłana, o którym mówili
Ojcowie Synodalni. Istnieje samotność, której doświadczają wszyscy i która jest
czymś całkowicie normalnym. Ale istnieje także samotność, której przyczyną są
rozmaite trudności i która z kolei sama ich przysparza. W tym sensie „aktywna
więź z presbyterium diecezjalnym, regularne kontakty z biskupem i z
innymi kapłanami, wzajemna współpraca, wspólne i braterskie życie kapłanów, a
także przyjaźń i serdeczne kontakty z wiernymi świeckimi udzielającymi się w
parafiach — to wszystko pomaga bardzo w przezwyciężaniu negatywnych aspektów
samotności, której kapłan może czasem doznawać”227.
Samotność jednak nie jest tylko źródłem trudności, może być bowiem także
szansą w życiu kapłana: „przyjęta w duchu ofiary i poszukiwana w bliskości Pana
Jezusa Chrystusa, samotność może być okazją do modlitwy i do studiów, a także
pomocą w dążeniu do świętości i ludzkiej dojrzałości”228.
Nie trzeba przy tym przypominać, że pewna forma samotności jest niezbędnym
elementem formacji stałej. Jezus często oddalał się, aby się modlić w samotności
(por. Mt 14, 23). Zdolność wytrwania we właściwego rodzaju samotności
jest podstawą troski o życie wewnętrzne. Mowa tu o samotności wypełnionej
obecnością Chrystusa, który jest pośrednikiem między nami a Ojcem, w jedności
Ducha Świętego. W tym sensie zachowywanie milczenia oraz poszukiwanie
przestrzeni i czasu „pustyni” to konieczne elementy stałej formacji zarówno w
dziedzinie intelektualnej, jak duchowej i duszpasterskiej. W tym samym sensie
mówi się także, iż kto nie umie dobrze przeżywać samotności, nie jest zdolny do
prawdziwej i braterskiej więzi z innymi.
75. Formacja stała ma rozwijać u kapłanów świadomość uczestnictwa w
zbawczej misji Kościoła. W Kościele jako „misji” stała formacja kapłana jest
nie tylko jej niezbędnym warunkiem, ale także niezastąpioną metodą ciągłego
przypominania o znaczeniu misji, tak aby była ona wiernie i ofiarnie
realizowana. Formacja ta pomaga z jednej strony kapłanowi dostrzec całą powagę,
a zarazem wspaniałą łaskę tego nakazu, wobec którego nie może on pozostać
obojętny — powinien móc powiedzieć słowami Pawła: „Nie jest dla mnie powodem do
chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku.
Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (I Kor 9, 16) — z drugiej zaś,
odczuć to naglące żądanie, z jakim w sposób jawny i ukryty zwracają się do niego
Judzie, których Bóg niestrudzenie wzywa do zbawienia.
Tylko właściwa stała formacja jest w stanie utwierdzić kapłana w tym, co
istotne i decydujące dla jego posługi, a więc w wierności — jak pisze apostoł
Paweł: „A od szafarzy (tajemnic Bożych) już tutaj się żąda, aby każdy z nich był
wierny” (1 Kor 4, 2). Kapłan musi pozostać wierny wbrew wszelkim
trudnościom, jakie napotyka, także w najbardziej niedogodnych warunkach i mimo
zrozumiałego zmęczenia, poświęcając temu wszystkie siły aż do końca życia.
Świadectwo św. Pawła winno tu być przykładem i zachętą dla każdego kapłana: „Nie
dając nikomu sposobności do zgorszenia — pisze Apostoł do chrześcijan Koryntu —
aby nie wyszydzono naszej posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko:
przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach,
więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez
czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez [objawy] Ducha
Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż
sprawiedliwości zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez dobrą sławę
i zniesławienie. Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a
przecież dobrze znani, niby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni, ale nie
uśmiercani, jakby smutni, ale zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak
wzbogacający wielu jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko” (2 Kor
6, 3-10).
BEZ WZGLĘDU NA WIEK I WARUNKI ŻYCIA
76. Formacja stała, właśnie dlatego że jest „stała”, musi towarzyszyć
kapłanom zawsze, a więc w każdym okresie i niezależnie od uwarunkowań ich życia,
a także od funkcji, jakie pełnią w Kościele; będzie ona oczywiście uzależniona
od możliwości i okoliczności związanych z wiekiem, warunkami życia i zadaniami
powierzonymi kapłanowi.
Formacja stała jest przede wszystkim obowiązkiem młodych kapłanów:
częstotliwość i systematyczność spotkań winna nadawać jej taką samą powagę i
solidność, jaką odznaczała się formacja seminaryjna, a jednocześnie prowadzić
stopniowo młodych do zrozumienia i przeżywania niezwykłego bogactwa Bożego
„daru” kapłaństwa oraz do wyrażania ich pasterskich zdolności i postaw
służebnych, także poprzez coraz bardziej autentyczną i odpowiedzialną obecność
w presbyterium, a więc poprzez wspólnotę z wszystkimi braćmi-kapłanami i
współodpowiedzialność.
Choć zrozumiałe jest uczucie pewnego „przesytu”, jakiego może doznawać młody
kapłan, gdy opuszczając seminarium staje wobec perspektywy dalszych studiów i
spotkań formacyjnych, należy odrzucić jako absolutnie fałszywy i niebezpieczny
pogląd, iż formacja kapłana kończy się w momencie, gdy opuszcza on seminarium.
Uczestnicząc w spotkaniach organizowanych w ramach formacji stałej, młodzi
kapłani będą mogli pomagać sobie nawzajem, dzielić się doświadczeniami i
refleksjami na temat konkretnej realizacji ideału kapłaństwa i posługi, który
przyswoili sobie w latach seminaryjnych. Ich czynne uczestnictwo w spotkaniach
formacyjnych presbyterium będzie przykładem i zachętą dla kapłanów
starszych wiekiem, świadectwem miłości do całego presbyterium i gorliwej
troski o Kościół lokalny, potrzebujący dobrze uformowanych kapłanów.
Aby towarzyszyć młodym kapłanom w tej pierwszej, delikatnej fazie ich życia i
posługi, jest dziś bardzo wskazane, jeśli nie wręcz konieczne, utworzenie
specjalnej struktury wspomagającej, w ramach której mogliby oni spotykać się
z kierownikami duchowymi oraz nauczycielami i w sposób organiczny i ciągły w
pierwszych latach posługi czerpać od nich wszelką pomoc, jakiej będą
potrzebowali, by dobrze rozpocząć kapłańską służbę. Przy okazji okresowych
spotkań, wystarczająco długich i częstych, mających — jeśli to możliwe —
charakter wspólnotowy i połączonych ze wspólnym zamieszkiwaniem, będą oni mogli
znaleźć tak potrzebny czas na odpoczynek, modlitwę, refleksję i braterską
wymianę doświadczeń. Dzięki temu będzie im łatwiej od samego początku
kształtować swe kapłańskie życie w duchu ewangelicznej równowagi. Jeśli zaś
poszczególne Kościoły lokalne nie będą w stanie same stworzyć tego rodzaju
struktury dla swych młodych kapłanów, powinny połączyć siły z sąsiednimi
diecezjami, aby wspólnie gospodarować zasobami i opracowywać odpowiednie
programy.
77. Formacja stała obowiązuje także kapłanów w średnim wieku. W
rzeczywistości mogą oni być narażeni na wiele niebezpieczeństw, typowych właśnie
dla tego wieku, takich jak przesadna aktywność lub pewna rutyna w sprawowaniu
posługi. Kapłan może dojść do przekonania, że jego osobiste doświadczenie,
potwierdzone przez upływ czasu, nie musi już być konfrontowane z nikim ani z
niczym. Nierzadko dojrzały kapłan cierpi na swego rodzaju niebezpieczną formę
wewnętrznego zmęczenia, które jest oznaką rozczarowania i rezygnacji wobec
trudności i niepowodzeń. Lekarstwem na to jest formacja stała, nieustanna i
wyważona rewizja swojej osobowości i postępowania, ciągłe poszukiwanie motywacji
i środków dla swej misji: dzięki temu kapłan będzie mógł zachować ducha czujnego
i zawsze otwartego na niezmienne, a przecież wciąż nowe potrzeby dzieła
zbawienia, jakie stawia przed nim, „mężem Bożym”, każdy człowiek.
Stała formacja powinna objąć także tych kapłanów, którzy ze względu na
zaawansowany wiek określani są jako starsi i w niektórych Kościołach
stanowią najliczniejszą część presbyterium. Społeczność kapłanów powinna
być im wdzięczna za wierną służbę Chrystusowi i Kościołowi oraz okazywać im
konkretną solidarność, której potrzebują ze względu na swą sytuację. Formacja
stała tych kapłanów nie będzie już oznaczać systematycznych studiów,
przyswajania sobie nowej wiedzy i zapoznawania z przemianami kulturowymi, lecz
winna utwierdzać ich w przekonaniu, że mają jeszcze do spełnienia w
presbyterium istotną rolę: nie tylko ze względu na posługę duszpasterską,
którą mogą nadal pełnić, choć w innych formach, ale także ze względu na to, że
dzięki swemu doświadczeniu życiowemu i apostolskiemu mogą sami stać się
wartościowymi nauczycielami i wychowawcami innych kapłanów.
Także dla tych kapłanów, którzy po przebytych trudach i chorobach doznają
fizycznego osłabienia lub psychicznego zmęczenia, formacja stała może być
pomocą. Pozwoli im bowiem znaleźć motywację oraz odzyskać wewnętrzny spokój i
siły, by nadal służyli Kościołowi, nie izolowali się od wiernych ani od
presbyterium, by ograniczyli zewnętrzną aktywność i kultywowali tylko te
pasterskie więzi i formy osobistej duchowości, które zdolne są umocnić w nich
wolę i radość bycia kapłanem. Stała formacja pomoże im w sposób szczególny
zachować w sobie żywe przekonanie o tym, czego sami uczyli wiernych, że
mianowicie nadal uczestniczą czynnie w budowaniu Kościoła. W szczególny sposób
mocą swego zjednoczenia z Jezusem Chrystusem cierpiącym oraz z tak licznymi
braćmi i siostrami, którzy w Kościele uczestniczą w męce naszego Pana,
przeżywają na nowo duchowe doświadczenie św. Pawła, tak przez niego opisane:
„raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki
udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1, 24)229.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA FORMACJĘ STAŁĄ
78. Warunki, w jakich często i w wielu częściach świata sprawowana jest dziś
posługa prezbiterów, nie sprzyjają poważnej pracy formacyjnej: wielość zadań i
funkcji, złożoność życia ludzkiego w ogóle, a zwłaszcza życia społeczności
chrześcijańskich, nadmierna aktywność i nawał zajęć, typowe dla tak wielu grup
społecznych — wszystko to odbiera kapłanom czas i energię niezbędne do tego, by
„uważać na siebie” (por. 1 Tm 4, 16).
Zjawiska te nakładają na wszystkich coraz większą odpowiedzialność za
przezwyciężenie trudności, a nawet winny stać się wyzwaniem do opracowania i
zrealizowania programu stałej formacji, odpowiadającego wielkości daru Bożego
oraz na miarę potrzeb i wymogów naszego czasu.
Odpowiedzialnych za stałą formację kapłanów należy szukać w Kościele jako
„komunii”. W tym sensie na całym Kościele lokalnym z biskupem na czele
spoczywa odpowiedzialność za dostarczanie bodźców do stałej formacji kapłanów i
czuwanie nad nią na różne sposoby. Kapłani nie są ustanowieni dla samych siebie,
ale dla Ludu Bożego: dlatego formacja stała, która ma pomóc im w osiągnięciu
dojrzałości ludzkiej, duchowej, intelektualnej i duszpasterskiej, kształtuje
dobro przeznaczone dla Ludu Bożego. Samo zresztą sprawowanie posługi pasterskiej
prowadzi do nieustannej i owocnej wymiany doświadczeń z zakresu życia wiary
między kapłanami i wiernymi świeckimi. Właśnie ta wzajemna wymiana między
kapłanem i wspólnotą, jeśli jest mądrze przeżywana i wykorzystywana, stanowi
bardzo istotny wkład w proces stałej formacji, proces skądinąd nie
ograniczający się do odosobnionych epizodów i inicjatyw, ale ogarniający i
przenikający całą posługę i życie kapłana.
Chrześcijańskie doświadczenie ludzi prostych i pokornych, duchowe wzloty
ludzi rozmiłowanych w Bogu, przykłady odważnej realizacji zasad wiary w życiu
chrześcijan pełniących różne funkcje społeczne i państwowe — zostają przyswojone
przez kapłana, który rozjaśnia je światłem swej kapłańskiej posługi, a
jednocześnie czerpie z ruch cenny pokarm duchowy. Także zwątpienia, kryzysy i
zahamowania, jakich doznaje człowiek w różnych sytuacjach osobistych i
społecznych, pokusa sprzeciwu i rozpaczy w chwilach cierpienia, choroby, śmierci
— słowem, wszystkie trudności, jakie ludzie napotykają na drodze wiary — kapłan
jako ich brat przeżywa w swoim sercu i szczerze cierpi wraz z nimi, szukając
bowiem odpowiedzi dla innych, czerpie z tego nieustanną zachętę, by szukać ich
przede wszystkim dla siebie.
Tak więc cały Lud Boży, we wszystkich swoich członkach, może i powinien
wnosić cenny wkład w stałą formację swoich kapłanów. Znaczy to, że winien
pozostawiać kapłanom czas na studium i na modlitwę, żądać od nich tego, do czego
zostali posłani przez Chrystusa, nie zaś innych posług, współpracować z nimi w
różnych dziedzinach pasterskiej misji, zwłaszcza związanych z promocją ludzką i
działalnością charytatywną, utrzymywać zażyłe i braterskie więzi z nimi,
kształtować w nich świadomość, że nie są „władcami wiary”, ale „współtwórcami
radości” wszystkich wiernych (por. 2 Kor 1, 24).
Odpowiedzialność za formację kapłanów, spoczywająca na Kościele lokalnym,
przybiera konkretny kształt w odniesieniu do jego poszczególnych członków,
poczynając od samego kapłana.
79. W pewnym sensie to właśnie on, pojedynczy kapłan, ponosi w Kościele
największą odpowiedzialność za formację stała: rzeczywiście, na każdym
kapłanie spoczywa obowiązek, zakorzeniony w sakramencie święceń, dochowania
wierności darowi Bożemu i dynamice codziennego nawracania się, wypływającej z
tegoż daru. Odpowiednie rozporządzenia i przepisy wydane przez władze kościelne,
jak również przykład innych kapłanów, nie stanowią wystarczającej zachęty do
podjęcia formacji stałej, jeśli nie towarzyszy im osobiste przekonanie o jej
konieczności oraz wola wykorzystania w pełni przeznaczonego na nią czasu,
wszystkich sposobności do niej oraz różnych jej form. Formacja stała pozwala
zachować „młodość” ducha, której nikt nie może narzucić z zewnątrz, ale którą
każdy musi nieustannie odnajdywać w sobie samym. Tylko ten kto zawsze pragnie
uczyć się i wzrastać, zachowuje tę „młodość”.
Zasadnicza odpowiedzialność spoczywa na biskupie, a wraz z nim na
presbyterinm. Odpowiedzialność biskupa wypływa z faktu, że kapłani poprzez
niego otrzymują dar kapłaństwa i dzielą z nim pasterską troskę o Lud Boży.
Biskup jest odpowiedzialny za formację stałą, która ma tak kształtować
wszystkich jego kapłanów, by umieli oni wielkodusznie dochowywać wierności
otrzymanemu darowi i posłudze, takich bowiem kapłanów pragnie mieć — i ma do
tego „prawo” — Lud Boży. Ta odpowiedzialność nakazuje biskupowi, w jedności z
presbyterium, sporządzić projekt formacji stałej i nakreślić program jej
realizacji, które nadadzą jej charakter nie czegoś doraźnego, ale systematycznej
prezentacji wybranych treści, podzielonej na etapy i prowadzonej ściśle
określonymi metodami. Biskup winien wywiązywać się ze swej odpowiedzialności nie
tylko przez to, że zapewnia kapłanom czas i miejsce na formację stałą, ale i
przez to, że osobiście, z przekonaniem i zaangażowaniem w niej uczestniczy.
Często będzie wskazane lub wręcz konieczne porozumienie biskupów kilku
sąsiednich diecezji lub całego regionu kościelnego, którzy połączą swe siły, aby
zapewnić odpowiedni poziom swym inicjatywom, rzeczywiście sprzyjającym postępowi
formacji stałej, takim jak specjalistyczne kursy biblijne, teologiczne i
pastoralne, tygodniowe sesje wyjazdowe, cykle konferencji, spotkania poświęcone
refleksji i weryfikacji duszpasterskich doświadczeń kapłanów i społeczności
kościelnej.
Biskup winien wypełniać swoją powinność zabiegając także o pomoc ze strony
wydziałów i instytutów teologicznych i pastoralnych, seminariów, organizacji i
związków gromadzących ludzi — kapłanów, zakonników i wiernych świeckich
zaangażowanych w dzieło formacji kapłańskiej.
Szczególne miejsce w Kościele lokalnym zajmują rodziny: ze względu na
swój charakter „kościołów domowych” stanowią one bowiem konkretny punkt
odniesienia w życiu wspólnot kościelnych, których animatorami i przewodnikami są
kapłani. Należy zwłaszcza podkreślić rolę rodziny, z której pochodzi kapłan.
Zjednoczona z nim poprzez wspólnotę intencji może ona wnieść ważny wkład w misję
swego syna. Rodzina kapłana, aby wypełnić do końca opatrznościowy plan, dzięki
któremu stała się kolebką nowego powołania, niezastąpioną pomocą dla jego
wzrostu i dojrzewania, respektując bez zastrzeżeń decyzję swego syna, który
oddał się Bogu i bliźnim, winna pozostać zawsze wiernym i dodającym otuchy
świadkiem jego misji, winna tę misję wspomagać i uczestniczyć w niej z
poświęceniem i szacunkiem.
CZAS, FORMY I ŚRODKI FORMACJI STAŁEJ
80. Jeżeli każda chwila może być „czasem pomyślnym” (por. 2 Kor 6, 2),
w którym pod przewodnictwem Ducha Świętego kapłan czyni postępy w modlitwie, w
studiach i w zrozumieniu swej pasterskiej odpowiedzialności, to istnieją jednak
chwile „uprzywilejowane”, powszechnie znane i będące częścią programu.
Należy tu przede wszystkim wspomnieć o spotkaniach biskupa z jego
presbyterium, mających charakter liturgiczny (największe znaczenie ma tu
koncelebracja Mszy z poświęceniem krzyżma w Wielki Czwartek) lub duszpasterski i
kulturalny, a więc poświęconych omówieniu działalności duszpasterskiej lub
studium określonych problemów teologicznych.
Wymieńmy też spotkania poświęcone duchowości kapłańskiej, takie jak ćwiczenia
duchowne, dni skupienia i kursy życia wewnętrznego itp. Są one okazją do
dojrzewania duchowego i pasterskiego, do dłuższej i spokojniejszej modlitwy,
pozwalają powrócić do korzeni kapłaństwa, aby odnaleźć świeżość ideałów, które
są źródłem wierności i pasterskiego zapału.
Ważne są także spotkania poświęcone studium i wspólnej refleksji: zapobiegają
one kulturowemu zubożeniu, nie pozwalają kapłanowi zamknąć się w kręgu wygodnych
dla siebie postaw i poglądów, także w dziedzinie duszpasterskiej, które są
owocem umysłowego lenistwa; pozwalają na dokonanie bardziej dojrzałej syntezy
różnych elementów życia duchowego, intelektualnego i apostolskiego; otwierają
umysły i serca na nowe wyzwania historii i nowe wezwania Ducha Świętego,
skierowane do Kościoła.
81. Wiele jest środków, którymi można się posłużyć, aby formacja stała była
doświadczeniem coraz cenniejszym i ważniejszym dla kapłanów. Wymieńmy wśród nich
różne formy życia wspólnego kapłanów, zawsze istniejące w dziejach Kościoła,
choć przejawiające się z różną intensywnością i pod różnymi postaciami: „Są one
godne polecenia także dzisiaj, zwłaszcza dla tych, którzy żyją i pracują jako
duszpasterze w tym samym miejscu. Wspólne zamieszkiwanie duchownych nie tylko
sprzyja pasterskiemu życiu i działaniu, ale pozwala też dawać wszystkim —
braciom kapłanom i świeckim — świetlany przykład miłości i jedności”230.
Pomocą mogą też służyć stowarzyszenia kapłanów, zwłaszcza świeckie
instytuty kapłańskie, odznaczające się szczególną cechą diecezjalności, mocą
której kapłani są ściślej zjednoczeni z biskupem i żyją „w stanie konsekracji,
co oznacza, że przez śluby lub inne święte więzy poświęcili swe życie realizacji
rad ewangelicznych”231. Wszystkie formy „bractw
kapłańskich”, zaaprobowane przez Kościół, są pomocą nie tylko w życiu duchowym,
ale także apostolskim i pasterskim.
Również praktyka kierownictwa duchowego przyczynia się w znacznym
stopniu do postępów stałej formacji kapłanów. Jest to środek klasyczny, nadal
wysoko ceniony nie tylko jako metoda formacji duchowej, ale także dlatego, że
pozwala rozwijać i wspomagać wierność i wielkoduszność w wypełnianiu kapłańskiej
posługi. Jak pisał przyszły papież Paweł VI, „kierownictwo duchowe spełnia
przepiękną i rzec można nieodzowną rolę w wychowaniu moralnym i duchowym
młodzieży, która pragnie odczytać i wypełnić z całkowitą wiernością powołanie
swego życia, jakiekolwiek ono jest; zachowuje znaczenie i dobroczynny wpływ w
każdym okresie życia, gdy z miłością i w świetle pobożnej i rozważnej rady
człowiek szuka potwierdzenia swej prawości oraz sił do ofiarnego spełniania
swych obowiązków. Kierownictwo duchowe jest bardzo delikatnym, ale niezwykle
wartościowym narzędziem wychowania; jest sztuką pedagogiczną i psychologiczną,
nakładającą wielką odpowiedzialność na tego, kto się tego zadania podejmuje;
jest ćwiczeniem duchowym wymagającym pokory i ufności od tego, kto mu się
poddaje”232.
82. „Dam wam pasterzy według mego serca” (Jr 3, 15).
Ta Boża obietnica do dziś żyje i wypełnia się w Kościele, który w każdej
epoce zachowuje radosną świadomość, że to do niego są skierowane te prorocze
słowa, i widzi, jak spełniają się co dzień w tak wielu częściach świata, a co
ważniejsze — w tak wielu ludzkich sercach, zwłaszcza młodych. Pragnie zatem, aby
wobec jego wielkich i pilnych potrzeb, u progu trzeciego tysiąclecia ta Boża
obietnica spełniała się w sposób nowy, bardziej rozległy, intensywny i
skuteczny, niczym niezwykłe wylanie Ducha Pięćdziesiątnicy.
Boża obietnica budzi w sercu Kościoła modlitwę, płomienne i ufne w Jego
miłość błaganie do Ojca, który posłał Jezusa Dobrego Pasterza, Apostołów i ich
następców oraz niezliczoną rzeszę kapłanów, aby nadal okazywał dzisiejszemu
człowiekowi swą wierność i dobroć.
Kościół gotów jest odpowiedzieć na tę łaskę, zdaje sobie bowiem sprawę, że
dar Boży wymaga jednogłośnej i wielkodusznej odpowiedzi: cały Lud Boży winien
niestrudzenie modlić się o powołania kapłańskie i zabiegać o nie; kandydaci do
kapłaństwa muszą bardzo solidnie przygotować się do przyjęcia Bożego daru i
życia nim, świadomi, że są absolutnie niezbędni Kościołowi i światu; muszą
rozmiłować się w Chrystusie Dobrym Pasterzu, kształtować swoje serca według Jego
Serca, gotowi wyjść na drogi świata jako Jego żywe wizerunki, aby głosić
wszystkim Chrystusa Drogę, Prawdę i Życie.
Szczególne wezwanie kieruję do rodzin: niech rodzice, a zwłaszcza matki,
umieją hojnie ofiarowywać Panu swoich synów, których On powołuje do kapłaństwa,
niech towarzyszą im z radością na drodze ich powołania, świadomi, że pomnażają i
pogłębiają w ten sposób swą płodność jako chrześcijanie i członkowie Kościoła i
mogą w pewnym sensie zaznać szczęścia, które stało się udziałem Dziewicy-Matki
Maryi: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc
Twojego łona” (Łk 1, 42).
Do dzisiejszej młodzieży mówię zaś: bądźcie bardziej podatni na głos Ducha, w
głębi waszych serc zechciejcie usłyszeć wielkie wezwania Kościoła i ludzkości,
nie lękajcie się otworzyć waszych dusz na powołanie Chrystusa Pana, umiejcie
dostrzec pełne miłości spojrzenie, jakim was ogarnia, z entuzjazmem odpowiedzcie
na propozycję naśladowania Go całym życiem.
Odpowiedzią Kościoła na tę łaskę jest podejmowany przez kapłanów wysiłek
stałej formacji, której domagają się godność i odpowiedzialność nałożone na nich
przez sakrament kapłaństwa. Wszyscy kapłani winni sobie uświadamiać, jak
niezwykle potrzebna jest dzisiaj ich formacja: nowa ewangelizacja potrzebuje
nowych głosicieli Ewangelii, to znaczy kapłanów, którzy starają się przeżywać
swoje kapłaństwo jako szczególną drogę do świętości.
Bóg obiecał Kościołowi, że da mu nie jakichkolwiek pasterzy, ale pasterzy
„według swego Serca”. „Serce” Boże objawiło się nam w pełni w Sercu Chrystusa
Dobrego Pasterza. A Serce Jezusa także dziś lituje się nad losem ludzkich rzesz
i daje im chleb prawdy, chleb miłości i życia (por. Mk 6, 30 rm.);
pragnie, by w innych sercach — sercach kapłanów rozbrzmiewał nakaz: „Wy dajcie
im jeść” (Mk 6, 37). Ludzie nie chcą być częścią anonimowego,
przelęknionego tłumu, chcą zostać rozpoznani i wezwani po imieniu, chcą iść
bezpiecznie po ścieżkach życia, chcą, by ich odnaleziono, jeśli się zagubią, by
ich kochano, chcą otrzymać zbawienie jako najwyższy dar Bożej miłości: to
właśnie czyni Jezus Dobry Pasterz — a wraz z Nim kapłani.
Na zakończenie tej Adhortacji kieruję spojrzenie ku wielkiej rzeszy tych,
którzy myślą o kapłaństwie, do seminarzystów i do kapłanów, którzy we wszystkich
częściach świata, czasem w trudnych lub wręcz dramatycznych warunkach, z radosną
gorliwością dochowują wierności Panu, służą niestrudzenie Jego owczarni, każdego
dnia oddają życie, aby mogła wzrastać wiara, nadzieja i miłość w sercach i w
historii ludzi naszych czasów.
Wy, drodzy kapłani, czynicie to dlatego, że sam Chrystus mocą swego Ducha
powołał was, abyście w glinianych naczyniach waszego codziennego życia nieśli
ludziom bezcenny skarb miłości Dobrego Pasterza.
W łączności z Ojcami Synodalnymi, w imieniu wszystkich biskupów świata i
całej wspólnoty kościelnej wyrażam wam całą wdzięczność, na jaką zasługuje wasza
wierność i posługa233.
Życzę wam wszystkim, byście dzięki łasce mogli odnawiać każdego dnia dar
Boży, otrzymany w obrzędzie nałożenia rąk (por. 2 Tm 1, 6), czerpać
pociechę z głębokiej przyjaźni, jaka wiąże was z Chrystusem i jednoczy z sobą
nawzajem, doznawać pociechy z tego, że owczarnia Chrystusa wzrasta coraz
bardziej w miłości do Niego i do każdego człowieka, żywić radosne przekonanie,
„że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa
Jezusa” (Flp 1, 6). Jednocześnie, z wszystkimi i z każdym z was, zwracam
się w modlitwie do Maryi, Matki i wychowawczyni naszego kapłaństwa.
Każdy aspekt formacji kapłańskiej można związać z Maryją, jako osobą, która
pełniej niż ktokolwiek inny odpowiedziała na Boże powołanie, stała się
służebnicą i uczennicą słowa tak dalece, że poczęła w swym Sercu i w swym ciele
Słowo — które stało się człowiekiem — aby ofiarować je ludzkości, została
powołana, aby wychowywać jedynego i wiecznego Kapłana, uległego i poddanego Jej
matczynej władzy. Przez swój przykład i wstawiennictwo Najświętsza Dziewica
nadal troszczy się o rozwój powołań i kapłańskiego życia w Kościele.
Dlatego my, kapłani, jesteśmy powołani, aby rozwijać w sobie głęboką i pełną
miłości pobożność do Maryi Dziewicy, naśladować Jej cnoty i często się modlić.
Maryjo,
Matko Jezusa Chrystusa i Matko kapłanów,
przyjmij ten tytuł, którym Cię obdarzamy,
by oddać cześć Twemu macierzyństwu
i wraz z Tobą kontemplować Kapłaństwo
Twego Syna i Twoich synów,
Święta Boża Rodzicielko.
Matko Chrystusa,
Kapłanowi-Mesjaszowi dałaś ludzkie ciało,
by zostało namaszczone Duchem Świętym
dla zbawienia ubogich i skruszonych w sercu
— zachowaj kapłanów
w Twoim Sercu i w Kościele,
Matko Zbawiciela.
Matko wiary,
Ty przyniosłaś do świątyni Syna Człowieczego,
wypełnienie obietnic danych Ojcom
— oddawaj Ojcu, dla Jego chwały,
kapłanów Twego Syna,
Arko Przymierza.
Matko Kościoła,
razem z uczniami
w Wieczerniku modliłaś się
do Ducha Świętego
za Nowy Lud i jego Pasterzy
— uproś dla stanu kapłańskiego
pełnię darów,
Królowo Apostołów.
Matko Jezusa Chrystusa,
byłaś z Nim u początków jego życia i Jego misji,
szukałaś Go wśród tłumów, gdy nauczał,
stałaś przy Nim,
gdy został wywyższony ponad ziemię,
wyniszczony przez jedyną i wieczną ofiarę,
a towarzyszył Ci Jan jako Twój syn
— przygarniaj powołanych,
osłaniaj od początku ich wzrastanie,
wspomagaj w życiu i w posłudze
Twoich synów,
Matko kapłanów.
Amen.
W Rzymie, u Św. Piotra, dnia 25 marca 1992, w Uroczystość
Zwiastowania Pańskiego, w czternastym roku Pontyfikatu.
Jan Paweł II, papież
Przypisy:
1 Propositio 2.
2 Przemówienie na zakończenie
Synodu Biskupów (27 października 1990 r.), 5: „L'Osservatore Romano”, 28
października 1990 r.
3 Por. Propositio 1.
4 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm.
o Kościele Lumen Gentium, 28; Dekr. o posłudze i życiu kapłanów
Presbyterorum ordinis; Dekr. o formacji kapłanów Optatam totius.
5 Ratio fundamentalis
institutionis sacerdotalis (6 stycznia 1970 r.): AAS 62 (1970),
321-384.
6 JAN PAWEŁ II, Przemówienie na
zakończenie Synodu Biskupów (27 października 1990 r.), 3: m. cyt.
7 Tamże, 1: m. cyt.
8 ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE GENERALNE
SYNODU BISKUPÓW, Orędzie Ojców Synodu do Ludu Bożego (28 października 1990 r.),
III: „L'Osservatore Romano”, 29-30 października 1990 r.
9 JAN PAWEŁ II, „Anioł Pański” (14
stycznia 1990 r.), 2: „L'Osservatore Romano”, 15-16 stycznia 1990 r.
10 Tamże, 3: m. cyt.
11 Por. Propositio 3.
12 PAWEŁ VI, Homilia
podczas IX Sesji Soboru Wat. II (7 grudnia 1965 r.): AAS 58 (1966), 55.
13 Por. Propositio 3.
14 Por. tamże.
15 Por. VIII ZWYCZAJNE
ZGROMADZENIE GENERALNE SYNODU BISKUPÓW, „Formacja kapłanów we współczesnym
świecie” - Lineamenta, 5-6.
16 SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 4.
17 Por. Orędzie Ojców Synodu do
Ludu Bożego (28 października 1990 r.), I: m. cyt.
18 Przemówienie na zakończenie
Synodu Biskupów (27 października 1990 r.), 4: m. cyt.; por. także List do
kapłanów na Wielki Czwartek (10 marca 1991 r.): „L'Osservatore Romano”, 15 marca
1991 r.
19 Por. Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium; Dekr. o posłudze i życiu kapłanów Presbyterorum ordinis;
Dekr. o formacji kapłanów Optatam totius; KONGREGACJA DS. WYCHOWANIA
KATOLICKIEGO, Ratio fundamentalis institutionis sacerdotalis (6 stycznia
1970 r.): dz. cyt., 321-384; II ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE GENERALNE SYNODU BISKUPÓW
1971 r.
20 Propositio 7.
21 Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 5.
22 JAN PAWEŁ II, Adhort. apost.
Christifideles laici (30 grudnia 1988) 8: AAS 81 (1989), 405; por. II
NADZWYCZAJNE ZGROMADZENIE SYNODU BISKUPÓW (1985 r.).
23 Por. Propositio 7.
24 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 7-8.
25 Por. Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 1.
26 Por. Propositio 7.
27 Por. tamże.
28 Propositio 7.
29 VIII ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE
GENERALNE SYNODU BISKUPÓW, „Formacja kapłanów we współczesnym Świecie” -
Instrumentum laboris, 16; por. Propositio 7.
30 Por. JAN PAWEŁ II, „Anioł
Pański” (25 lutego 1990 r.): „L'Osservatore Romano”, 26-27 lutego 1990 r.
31 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 7-9.
32 Tamże 8; por.
Propositio 7.
33 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 9.
34 Por. Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 10.
35 Por. Propositio 7.
36 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 10.
37 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 20.
38 Por. Propositio 12.
39 Orędzie Ojców Synodu do Ludu
Bożego (28 października 1990 r.), III: m. cyt.
40 Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 40.
41 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 12.
42 Sermo 340, 1: PL.
38, 1483.
43 Tamże, dz. cyt.
44 Por. Propositio 8.
45 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 2; 12.
46 Por. Propositio 8.
47 Sermo Morin Guelferbytanus,
32, 1: PLS 2, 637.
48 Mszał Rzymski, Antyfona na
komunię IV Niedzieli Wielkanocnej.
49 Por. JAN PAWEŁ II, List apost.
Mulieris dignitatem (15 sierpnia 1988 r.), 26: AAS 80 (1988),
1715-1716.
50 Propositio 7.
51 JAN PAWEŁ II, Homilia podczas
adoracji eucharystycznej w Seulu (7 października 1989 r.), 2: Insegnamenti,
XII/2 (1989), 785.
52 ŚW. AUGUSTYN, In Iohannis
Evangelium Tractatus, 123, 5: CCL 36, 678.
53 JAN PAWEŁ II, Przemówienie do
kapłanów uczestniczących w kongresie zorganizowanym przez Konferencję Episkopatu
Włoch (4 listopada 1980 r.): Insegnamenti, III/2 (1980), 1055.
54 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 14.
55 Tamże.
56 Tamże.
57 Por. PAWEŁ VI, Adhort. apost.
Evangelii nuntiandi (8 grudnia 1975 r), 75: AAS 68 (1976), 64-67.
58 Por. Propositio 8.
59 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Prosbyterorum ordinis, 12.
60 In Iohannis Evangelium
Tractatus, 123, 5: dz. cyt.
61 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 12.
62 Por. tamże, 5.
63 Por. SOBÓR TRYDENCKI,
Decretum de iustificatione, cap. 7; Decretum de sacramentis, can. 6
(DS 1529; 1606).
64 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 12.
65 ŚW. AUGUSTYN, Sermo de Nat.
sanct. Apost. Petri et Pauli ex Evangelio in quo ait: Simon Iohannis
diligis me?: Bibliotheca Casinensis, in „Miscellanea Augustiniana”, t. I, G.
Morin OSB (red.), Rzym, Tip. Poligl. Vat., 1930, 404.
66 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 4-6; 13.
67 Por. Adhort. apost. Evangelii
nuntiandi (8 grudnia 1975 r.), 15: dz. cyt., 13-15.
68 Por. SOBÓR WAT. II, Konst.
dogm. o Objawieniu Bożym Dei verbum, 8; 10.
69 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 5.
70 JAN PAWEŁ II, Adhort. apost.
Reconciliatio et paenientia (2 grudnia 1984 r.), 31, VI: AAS 77
(1985), 265-266.
71 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 6.
72 Por. Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 42.
73 Por. Propositio 9.
74 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 15.
75 Por. tamże.
76 Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 42.
77 JAN PAWEŁ II, Adhort. apost.
Familiaris consortio (22 listopada 1981), 16: AAS 74 (1982), 98.
78 Propositio 11.
79 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 16.
80 Tamże.
81 Propositio 8.
82 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 17.
83 Propositio 10.
84 Tamże.
85 Por. Kongregacja Ds. Instytutów
Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego i Kongregacja Ds.
Biskupów, Wytyczne dla wzajemnych stosunków miedzy biskupami i zakonnikami
Mutuae relationes (14 maja 1978 r.), 18: AAS 70 (1978), 484-485.
86 Por. Propositio 25; 38.
87 Por. Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 23.
88 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 10; por. Propositio 12.
89 Enc. Redemptoris missio
(7 grudnia 1990), 67: AAS 83 (1991), 315-316.
90 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 10.
91 Homilia wygłoszona do kapłanów
biorących udział w międzynarodowych rekolekcjach (9 października 1989 r.):
Insegnamenti, VII/2 (1984), 839.
92 JAN PAWEŁ II, Przemówienie na
zakończenie Synodu Biskupów (27 października 1990 r.), 5: m. cyt.
93 Por. Propositio 6.
94 Por. Propositio 13.
95 Por. Propositio 4.
96 Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 9.
97 Tamże.
98 ŚW. CYPRIAN, De dominica
Oratione, 23: CCL 3/A, 105.
99 Por. SOBÓR WAT. II, Dekr. o
apostolstwie świeckich Apostolicam actuositatem, 3.
100 Propositio 5.
101 JAN PAWEŁ II, „Anioł
Pański” (3 grudnia 1989 r.), 2: Insegnamenti XII/2 (1989), 1417.
102 Orędzie na V Światowy Dzień
Modlitw o Powołania (19 kwietnia 1968 r.): Insegnamenti, VI (1968),
134-135.
103 Por. Propositio 5.
104 Por. Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 10; Dekr. o posłudze i życiu kapłanów Presbyterorum
ordinis, 12.
105 Por. Propositio 13.
106 Konst. duszp. o Kościele w
świecie współczesnym Gaudium et spes, 16.
107 Mszał Rzymski, Kolekta Mszy
św. o powołania kapłańskie.
108 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. o
liturgii świętej Sacrosanctum Concilium, 10.
109 Propositio 15.
110 Tamże.
111 Por. Kodeks Prawa
Kanonicznego, kan. 220: „Nikomu nie wolno (...) naruszać prawa każdej osoby do
ochrony własnej intymności”; por. także kan. 642.
112 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 2.
113 Por. SOBÓR WAT. II, Dekr. o
pasterskich zadaniach biskupów w Kościele Christus Dominus, 15.
114 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 2.
115 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 6.
116 Tamże, 11.
117 Por. Dekr. o formacji
kapłanów Optatam totius, 2.
118 Propositio 14.
119 Propositio 15.
120 Por. Propositio 16.
121 JAN PAWEŁ II, Orędzie na XXII
Światowy Dzień Modlitw o Powołania (73 kwietnia 1985 r.), l: AAS 77
(1985), 982.
122 VIII ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE
GENERALNE SYNODU BISKUPÓW, Orędzie Ojców Synodu do Ludu Bożego (28 października
1990 r.), IV: m. cyt.
123 Propositio 21.
124 Por. Dekr. o formacji
kapłanów Optatam totius, 11; Dekr. o posłudze i życiu kapłanów
Presbyterorum ordinis, 3; KONGREGACJA DS. WYCHOWANIA KATOLICKIEGO, Ratio
fundamentalis institutionis sacerdotalis (6 stycznia 1970 r.), 51: m. cyt.,
356-357.
125 Propositio 21.
126 Enc. Redemptor hominis
(4 marca 1979), 10: AAS 71 (1979), 274.
127 Adhort. apost. Familiaris
consortio (22 listopada 1981), 37: m. cyt., 128.
128 Tamże.
129 Propositio 21.
130 Por. Konst. duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 24.
131 Por. Propositio 21.
132 Propositio 22.
133 Por. ŚW. AUGUSTYN,
Confessiones I, 1: CSEL 33, 1.
134 VIII ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE
GENERALNE SYNODU BISKUPÓW, „Formacja kapłanów we współczesnym świecie” -
Instrumentum laboris, 30.
135 Propositio 22.
136 Propositio 23.
137 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 8.
138 Konst. dogm. o Objawieniu
Bożym Dei verbum, 24.
139 Tamże, 2.
140 Tamże, 25.
141 JAN PAWEŁ II, „Anioł
Pański” (4 marca 1990 r.), 2-3: „L'Osservatore Romano”, 5-6 marca l990 r.
142 Por. Konst. o liturgii
świętej Sacrosanctum Conciliun:, 14.
143 ŚW. AUGUSTYN, In Iohannis
Evangelium Tractatus, 26, 13: dz. cyt., 266.
144 Liturgia godzin, Uroczystość
Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, Antyfona do pieśni Magnificat.
145 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 13.
146 JAN PAWEŁ II, „Anioł
Pański” (1 lipca 1990 r.), 3: „L'Osservatore Romano”, 2-3 lipca 1990 r.
147 Propositio 23.
148 Tamże.
149 Por. tamże.
150 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 9.
151 KONGREGACJA DS. WYCHOWANIA
KATOLICKIEGO, Ratio fundamentalis institutionis sacerdotalis (6 stycznia
1970 r.), m. cyt., 354.
152 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 10.
153 Tamże.
154 Por. JAN PAWEŁ II, List do
wszystkich kapłanów Kościoła na Wielki Czwartek 1979 r. (8 kwietnia 1979 r.):
Insegnamenti, II/1 (1979), 841-862.
155 Propositio 24.
156 Konst. duszp. o Kościele w
świecie współczesnym Gaudium et spes, 15.
157 Propositio 26.
158 Por. Dekr. o formacji
kapłanów Optatam totius, 16.
159 VIII ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE
GENERALNE SYNODU BISKUPÓW, „Formacja kapłanów we współczesnym świecie” -
Instrumentum laboris, 39.
160 Por. KONGREGACJA DS.
WYCHOWANIA KATOLICKIEGO, List do biskupów o nauczaniu filozofii w seminariach
(20 stycznia 1972 r.).
161 „Desideravi intellectu
videre quod credidi, et multum disputavi et laboravi”, De Trinitate, XV 28,
CCL 50/A, 534.
162 Przemówienie do uczestników
XXI Włoskiego Tygodnia Biblijnego (25 września 1970 r.): AAS 62 (1970),
618.
163 Propositio 26.
164 „Fides, quae est quasi
habitus theologiae”, In lib. Boetii de Trinitate, V, 4 ad 8.
165 Por. In I Sentent.,
Prol., q. I, a. 1-5.
166 KONGREGACJA DS. NAUKI WIARY,
Instrukcja o powołaniu teologa w Kościele Donum veritatis (24 maja
1990 r.), 11; 40: AAS 82 (1990), 1554-1555; 1568-1569.
167 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 14.
168 Itinerarium mentis in Deum,
Prol., n. 4: Opera omnia, t. V Ad Claras Acquas 1891, 296.
169 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 16.
170 JAN PAWEŁ II, Enc.
Sollicitudo rei socialis (30 grudnia 1987), 41: AAS 80 (1988), 571.
171 Por. JAN PAWEŁ II, Enc.
Centesimus annus (1 maja 1991 r.), 54: AAS 83 (1991), 859-860.
172 KONGREGACJA DS. NAUKI WIARY,
Instrukcja o powołaniu teologa w Kościele Donum veritatis (24 maja
1990 r.), 21: m. cyt., 1559.
173 Propositio 26.
174 Tak na przykład pisał ŚW.
TOMASZ z Akwinu: „Trzeba bardziej trzymać się autorytetu Kościoła niż autorytetu
Augustyna czy Hieronima lub też jakiegokolwiek innego Doktora” (Summa Theol.,
II-II, q. 10, a. 12), a ponadto, że „nikt nie może zasłaniać się autorytetem
Hieronima czy Augustyna lub też każdego innego Doktora, występując przeciw
autorytetowi Piotra” (Tamże, II-II, q. 11, a. 2 ad 3).
175 Propositio 32.
176 Por. JAN PAWEŁ II, Enc.
Redemptoris missio (7 grudnia 1990 r.), 67: m. cyt., 315-316.
177 Por. Propositio 32.
178 Propositio 27.
179 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 4.
180 Konst. dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 48.
181 Explanatio Apocalypsis,
lib. II, 12: PL 93, 166.
182 Por. Propositio 28.
183 Tamże.
184 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 9; por. także JAN PAWEŁ II, Adhort.
apost. Christifideles laici (30 grudnia 1988 r.), 61: m. cyt., 512-514.
185 Propositio 28.
186 Por. tamże.
187 Por. JAN PAWEŁ II, Enc.
Redemptoris missio (7 grudnia 1990 r.), 67-68, m. cyt., 315-316.
188 Por. Dekr. o formacji
kapłanów Optatam totius, 4.
189 Propositio 20.
190 Tamże.
191 Tamże.
192 Tamże.
193 Por. JAN PAWEŁ II,
Przemówienie do byłych wychowanków Kolegium Capranica (21 stycznia 1983 r.):
Insegnamenti, VI/1 (1983), 173-178.
194 Propositio 20.
195 Tamże.
196 Propositio 9.
197 Tamże.
198 In Iahannem Evangelistam
Expositio, c. 21, lect. V 2.
199 Dekr. o formacji kapłanów
Optatam totius, 3.
200 Por. Propositio 17.
201 Por. KONGREGACJA DS.
WYCHOWANIA KATOLICKIEGO, Ratio fundamentalis institutionis sacerdotalis
(6 stycznia 1970 r.), 19: m. cyt., 342.
202 Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 7.
203 Propositio 29.
204 Tamże.
205 Por. Propositio 23.
206 Por. JAN PAWEŁ II, Adhort.
apost. Christifideles laici (30 grudnia 1988 r.), 61; 63: m. cyt.,
512-514; 517-518; List apost. Mulieris dignitatem (15 sierpnia 1988 r.),
29-31: m. cyt., 1721-1729.
207 Por. Propositio 29.
208 Propositio 30.
209 Tamże.
210 Por. Propositio 25.
211 JAN PAWEŁ II, Przemówienie do
kapłanów z ruchu Comunione e Liberazione (12 września 1985 r.): AAS 78
(1986), 256.
212 Por. Propositio 25.
213 JAN PAWEŁ II, Przemówienie
wygłoszone podczas spotkania z przedstawicielami duchowieństwa szwajcarskiego w
Einsiedeln (15 czerwca 1984 r.), 10: Insegnamenti, VII/1 (1984), 1798.
214 Por. ŚW. AUGUSTYN, In
Iohannis Evangelium Tractatus, 123, 5: m.cyt., 678-680.
215 Por. Propositio 31.
216 Acta Ecclesiae
Mediolanensis, Mediolan 1559 r., 1178.
217 Por. Konst. duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 22.
218 VIII ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE
GENERALNE SYNODU BISKUPÓW, „Formacja kapłanów we współczesnym świecie” -
Instrumentum laboris, 55.
219 Por. Dekr. o posłudze i życiu
kapłanów Presbyterorum ordinis, 6.
220 Enc. Ecclesiam suam (6
sierpnia 1964 r.), III: AAS 56 (1964), 647.
221 Por. KONGREGACJA DS.
DUCHOWIEŃSTWA, Wskazania dotyczące współpracy między Kościołami lokalnymi
zwłaszcza w celu lepszego rozmieszczenia kleru w świecie Postquam Apostoli
(25 marca 1980 r.): AAS 72 (1980), 343-364.
222 Propositio 39.
223 Propositio 34.
224 Tamże.
225 Tamże.
226 Por. Propositio 38;
Dekr. o posłudze i życiu kapłanów Presbyterorum ordinis, 1; Dekr. o
formacji kapłanów Optatam totius, 1; KONGREGACJA DS. INSTYTUTÓW ŻYCIA
KONSEKROWANEGO I STOWARZYSZEŃ ŻYCIA APOSTOLSKIEGO I KONGRECACJA DS. BISKUPÓW,
Wytyczne dla wzajemnych stosunków między biskupami i zakonnikami Mutuae
relationes (14 maja 1978 r.), 2; 10: m. cyt., 475; 479-480.
227 Propositio 35.
228 Tamże.
229 Por. Propositio 36.
230 VIII ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE
GENERALNE SYNODU BISKUPÓW, „Formacja kapłanów we współczesnym świecie” -
Instrumentum laboris, 60; por. Dekr. o pasterskich zadaniach biskupów w
Kościele Christus Dominus, 30; Dekr. o posłudze i życiu kapłanów
Presbyterorum ordinis, 8; KPK, kan. 550, 2.
231 Propositio 37.
232 G.B. MONTINI, Lettera
pastorale sul senso morale, 1961 r.
233 Por. Propositio 40.
Copyright © Libreria Editrice Vaticana